„451 stopni Fahrenheita” – nowy „wspaniały” świat

451 stopni Fahrenheita

 

Tytuł: 451 stopni Fahrenheita (Fahrenheit 451)

Rok produkcji: 1966

Reżyseria: François Truffaut

Obsada: Oskar Werner, Julie Christie, Cyril Cusack, Anton Diffring i inni

 

 

 

„Tam, gdzie pali się książki, w końcu będzie się palić ludzi” – powiedział niemiecki poeta epoki romantyzmu, Heinrich Heine. W filmie 451 stopni Fahrenheita François Truffaut – za autorem powieści Rayem Bradburym – ukazuje dystopijną wizję świata, w którym zakazano czytelnictwa, a nielegalnie przetrzymywane powieści są niszczone przez straż pożarną. Ta posępna wizja przyszłości to ciekawa wizualnie i pełna symboli historia, której seans okaże się wartościowym nie tylko dla miłośników literatury.

 

„Clarisse: Czy to prawda, że dawno temu strażacy nie palili książek, tylko gasili pożary?

Montag: Faktycznie ma pani pstro w głowie! Kto pani tak powiedział? Przecież domy zawsze były ognioodporne!”

Nowy „wspaniały” świat

Film z gatunku science fiction 451 stopni Fahrenheita to adaptacja głośnej dystopijnej powieści Raya Bradbury’ego z 1953 roku. Za reżyserię obrazu odpowiadał jeden z czołowych przedstawicieli francuskiej Nowej Fali, François Truffaut, który stworzył scenariusz wespół z Jeanem-Louisem Richardem. Tytuły książki i filmu nawiązują wprost do głównego motywu przedstawionej opowieści – 451 stopni Fahrenheita to temperatura, w której zaczyna płonąć papier.

Akcja filmu rozgrywa się w bliżej nieokreślonej przyszłości, kiedy postęp cywilizacyjny zapewnia niebywały rozwój medycyny czy budowę ognioodpornych domów. W nowym „wspaniałym” świecie zostaje jednak zakazane czytelnictwo, a także samo posiadanie książek. Przyczyną rygorystycznego przepisu jest powszechne przekonanie o zgubnym wpływie literatury na społeczeństwo – książkowa fikcja ma czynić człowieka nieszczęśliwym za sprawą wywoływanych wzruszeń i zakłamywania rzeczywistości, budząc w ludziach marzenie o nieosiągalnym, wyidealizowanym świecie.

451 stopni Fahrenheita książka

Osoby opierające się nowemu prawu są uznawane za dysfunkcyjne i poddawane surowej karze oraz leczeniu, a likwidacją ich zbiorów zajmuje się straż pożarna. Formacja ta nie ma bowiem zbyt wielu zajęć – tworzenie budynków z niepalnych materiałów znacznie ograniczyło występowanie pożarów. Jednym ze strażaków zajmujących się paleniem książek jest Montag (w tej roli Oskar Werner), który pod wpływem sąsiadki-rewolucjonistki, Clarisse (Julie Christie), zaczyna wątpić w słuszność zakazu. Podczas kolejnej interwencji mężczyzna kradnie egzemplarz Davida Copperfielda autorstwa Charlesa Dickensa i jeszcze tej samej nocy zaczytuje się w powieści. Montag budzi się niejako ze snu, doceniając wartość literatury. Oczywiście strażak będzie musiał ostatecznie ponieść konsekwencje złamanego prawa…

Dystopijna wizja Truffauta vs. powieść Bradbury’ego

François Truffaut był wielkim miłośnikiem literatury, a informacja ta nie powinna pozostawać obojętna w kontekście historii o zakazie czytelnictwa. Francuski reżyser epoki nowofalowej wielokrotnie adaptował książkowe fabuły cenionych twórców – tak było w przypadku obrazów Strzelajcie do pianisty według prozy Davida Goodisa czy Panna młoda w żałobie na postawie powieści Williama Irisha (faktycznie piszącego pod pseudonimem Cornella Woolricha). 451 stopni Fahrenheita to jego wyraz miłości do literatury. Truffaut dokonał przy tym wielu zmian w porównaniu do książkowego pierwowzoru, zachowując jednak główne przesłanie i klimat opowieści.

Kluczem do odczytania książki Raya Bradbury’ego jest głównie jego krytyka telewizji, służącej masowej indoktrynacji, a także postawy konformizmu. Filmowa wersja 451 stopni Fahrenheita nakreśla ów wątek w pełnym wymiarze. Zostaje on uwydatniony przede wszystkim dzięki postaci żony Montaga, Lindy, która całe dnie spędza na oglądaniu propagandowej telewizji oraz interaktywnego programu „Rodzina”, w jakim sama także uczestniczy. Linda staje się również kolejnym podporządkowanym elementem biernej masy, realizującej zasadę „równości”, sprowadzającej się do niszczenia wszelkich przejawów indywidualizmu, krytycznego myślenia, a w końcu samej kultury.

451 stopni fahrenheita fim

W powieści winą za obecną sytuację zostaje obarczone samo społeczeństwo, bardziej niż totalitarny reżim; u Truffauta nie jest to natomiast już tak wyraźnie zarysowane. Ważnym elementem świata przedstawionego książki Fahrenheit 451 jest ponadto kontekst wojenny – ukazana zostaje wizja agresywnej polityki Stanów Zjednoczonych, toczących wojnę z resztą świata. W filmie pojawia się zaś tylko jedna, niepozorna wzmianka na ten temat przy okazji rozmowy Montaga z przyjaciółkami jego żony. François Truffaut zrezygnował również z wprowadzenia do adaptacji niektórych kluczowych postaci, a także przebudował zakończenie dodając na poły romantyczny wątek między Clarissą a Montagiem.

Fahrenheit 451 – uniwersalna opowieść o wolności i szczęściu

Fascynującym wątkiem dzieła Truffauta jest z pewnością metamorfoza głównego bohatera. W pierwszych scenach filmu Fahrenheit 451 Montag jawi się bowiem jako przykładny, zindoktrynowany strażak wypełniający swój obowiązek niczym idealnie zaprojektowana maszyna. Świetnym tego przykładem są rozmowy Montaga z kapitanem Beattym (Cyril Cusack), w których mężczyzna odpowiada na pytania przełożonego mechanicznie, sztucznie. Niepozorne pytanie zadane przez Clarissę: „Czyta pan czasem książki, które pali?”, dokonuje w nim jednak całkowitej przemiany – Montag zauważa piękno literatury i siłę własnej wyobraźni, bez których jego dotychczasowe życie było najzwyczajniej ubogie.

Wy nie żyjecie, tylko zabijacie czas” – mówi z wyrzutem Montag, a słowa te kieruje do własnej żony i jej koleżanek ogłupiających się telewizją. Film 451 stopni Fahrenheita traktuje ponadto o uniwersalnych poszukiwaniach szczęścia, które, jak wskazuje sama historia, nie jest możliwe, gdy jednostce odbierana jest jej wolność. Przyjmowane przez Lindę lekarstwa (stymulanty zastępowane nocą tabletkami nasennymi) wcale nie przynoszą zadowolenia. Natomiast wbrew powszechnemu negatywnemu stosunkowi do książek przynoszą one ową radość… nawet kosztem czasami negatywnych emocji. To właśnie te uczucia decydują w końcu o pełni człowieczeństwa, a tłumione dają jedynie pozory odczuwania. Przekonuje się o tym Montag i „książkowi ludzie” wyłamujący się z bezlitosnego systemu: to osoby żyjące z dala od miasta, uczące się na pamięć jednej, wybranej powieści, aby ludzkość nie utraciła świadomości o największych dokonaniach wybitnych pisarzy.

451 Fahrenheit

Należy przyjrzeć się jeszcze jednej kwestii podejmowanej zarówno przez Raya Bradbury’ego w powieści Fahrenheit 451, jak i Truffauta w samym filmie. Twórcy ani na chwilę nie opuszczają swego krytycznego spojrzenia, czyniąc celne uwagi również względem samych intelektualistów, a także osób czytających i piszących książki. Oczytanym i lepiej wykształconym zarzucana jest pycha i wywyższanie się w „równym” społeczeństwie – najlepiej dostrzegalne w przypadku tworzenia autobiografii, surowo ocenianych w filmie (zaraz obok traktatów filozoficznych).

451 stopni Fahrenheita – zdjęcia i muzyka

François Truffaut i operator Nicolas Roeg czynią obraz Fahrenheit 451 niezwykle atrakcyjnym wizualnie. Zastosowano tu gwałtowne, stopniowane zbliżenia, a także ciekawe zabiegi formalne w postaci nagłego podziału obrazu, efektu slow motion czy powtórzeń wybranych ujęć. Wiele scen osadzono w naturalnych plenerach, co było jednym z głównych założeń ruchu nowofalowców. Bez wątpienia najciekawsze osiągnięcie techniczne stanowiła natomiast mówiona przez głos z offu czołówka, zastępująca tradycyjne napisy, która fantastycznie nawiązała do głównego motywu zakazu czytelnictwa.

Na emocje widza działają również perfekcyjne, niespieszne sceny palenia książek, obracających się w popiół. Wśród tytułów można odnaleźć znane wszystkim klasyki literatury. Ukazywane zbiory nie były przypadkowe – to podobno ulubione pozycje samego Truffauta, a ciekawostką jest, że wśród nich można też zauważyć egzemplarz francuskiego magazynu „Cahiers du Cinema”, współtworzonego przez reżysera.

451 stopni Fahrenheita recenzja

Niezastąpioną rolę w filmie odgrywa muzyka autorstwa legendarnego Bernarda Herrmanna. Znany ze współpracy z Alfredem Hitchcockiem czy muzyki do Taksówkarza kompozytor oddał w 451 stopniach Fahrenheita niepowtarzalną atmosferę opowieści, doskonale łącząc ze sobą oniryzm, subtelność, klimat gatunku science fiction i dynamikę wybranych sekwencji, towarzyszącą kolejnym wyprawom strażaków. „Inni kompozytorzy dadzą mi muzykę dwudziestego wieku. Ty dasz mi muzykę dwudziestego pierwszego” – odpowiedział François Truffaut Herrmannowi na pytanie, dlaczego nowofalowiec wybrał akurat jego na autora ścieżki dźwiękowej filmu.

W roku premiery 451 stopni Fahrenheita zebrało mieszane oceny krytyków. Film nie odniósł także sukcesu komercyjnego – produkcji Truffauta zarzucano sztywność dialogów i pretensjonalność. Po latach ocena Fahrenheit 451 znacznie wzrosła. Obraz, choć posiada słabsze momenty, a niektóre z efektów specjalnych nie robią już takiego wrażenia na współczesnym odbiorcy, z całą pewnością zasługuje na miano dobrego filmu, ciekawego wizualnie, przełamującego własną konwencję ironicznym humorem i angażującego widza.

Literatura:

Kino epoki nowofalowej, pod red. T. Lubelskiego, I. Sowińskiej, R. Syski, Universitas, Kraków 2015.

C. Fujiwara, The Little Black Book: Movies, Cassell Illustrated, Londyn 2007.