„Arszenik i stare koronki” – komedia doskonała

Arszenik i stare koronki

 

Tytuł: Arszenik i stare koronki (ang. Arsenic and Old Lace)

Rok produkcji: 1944

Reżyseria: Frank Capra

Obsada: Cary Grant, Josephine Hull, Jean Adair, Peter Lorre, Priscilla Lane, John Alexander, Raymond Massey, Jack Carson i inni

 

 

 

„Oto Halloweenowa opowieść z Brooklynu, gdzie wszystko może się zdarzyć – i zwykle się zdarza” – zostajemy poinformowani na samym początku komediowego dzieła Franka Capry, wiedząc, że możemy się po nim spodziewać dosłownie wszystkiego. I tak się dzieje. Przy całym swym fabularnym szaleństwie i chaosie, czarna komedia Arszenik i stare koronki odznacza się wysublimowanym humorem i błyskotliwymi dialogami, w których nie brak ironicznego komentarza wobec amerykańskiej kultury i jej mitów.

Doskonała komedia Franka Capry

Arszenik i stare koronki Franka Capry to adaptacja słynnej sztuki Josepha Kesselringa z 1941 roku, która przez ponad trzy lata była jednym z największych przebojów na scenach Broadwayu. Filmowa wersja tej historii została ukończona już w 1942 roku, lecz teatralny sukces sztuki i jej finansowy potencjał, wymogły na twórcach odsunięcie premiery aż o dwa lata.

Wyświetlany w 1944 roku Arszenik… z łatwością zyskał zachwyt publiczności i pozytywne recenzje krytyków, przynosząc pokaźne zyski dla wytwórni Warner Bros. Komercyjny sukces nie byłby możliwy bez perfekcyjnego scenariusza braci Epstein, muzyki Maxa Steinera (na przemian beztroskiej, pogodnej czy zwiastującej zagrożenie w chwili przybycia Jonathana) oraz, jak zwykle, świetnej reżyserii Capry, który doskonale poprowadził aktorów wspinających się tu na wyżyny własnego talentu. I bez Cary’ego Granta – najmocniejszego punktu całej produkcji.

Arszenik i stare koronki film

To, co robi na ekranie Cary Grant, przechodzi najśmielsze oczekiwania. Naczelny amant Hollywood pokazuje w Arszeniku i starych koronkach ogrom swego komediowego potencjału, który wcześniej wybrzmiewał w choćby Drapieżnym maleństwie Howarda Hawksa czy Filadelfijskiej opowieści George’a Cukora. Cary kradnie całą uwagę widza, a jego gra nabiera teatralnego wyrazu, lecz bez efektu przesady – przeciwnie, Grant skutecznie zatrzymuje się na granicy przerysowania, a jego widowiskowa ekspresja nadbudowuje fabularne szaleństwo zwariowanej komedii Capry. Nie sposób wyobrazić sobie Arszenika… bez jego żywiołu, mimiki, dynamiki głosu w czasie wygłaszanych ripost czy dzikiego spojrzenia, którymi Cary obdarzył Mortimera Brewstera. To jedna z jego najbarwniejszych i najlepszych ról w całej karierze (zob. Top 10 – najlepsze filmy z Carym Grantem).

Niepowtarzalny humor Arszeniku i starych koronek został osiągnięty przy pomocy absurdu, komedii pomyłek, wprowadzenia elementów slapsticku, takich jak dynamika i przerysowanie postaci czy charakterystycznej dla screwball comedies tzw. „wojny płci”. Film Franka Capry to jednak przede wszystkim czarna komedia, której istotą okazuje się w tym przypadku swoboda przechodzenia od tematów niepozornych do tych najtrudniejszych, traktujących o zbrodni i śmierci. Co istotne, humor w Arszeniku… zostaje wyniesiony na wyższy poziom – ważną rolę odgrywa w nim inteligentny sarkazm i nawiązanie do amerykańskiej historii.

Szaaarża!

Głównymi bohaterkami Arszeniku i starych koronek są dwie siostry w podeszłym wieku. Martha i Abby Brewster uchodzą za pobożne i zawsze służące pomocą kobiety, których urok osobisty i uczynność budzą sympatię sąsiadów. Do ich domu przybywa uwielbiany siostrzeniec Mortimer, który odkrywa mroczny sekret ciotek. Panie Brewster wynalazły mianowicie osobliwy sposób, aby ulżyć cierpieniom samotnych mężczyzn – zapraszają ich na pyszną kolację, podczas której częstują gości porzeczkowym winem domowej roboty. Kłopot w tym, że Martha i Abby dosypują do trunku… arszenik.

Arszenik i stare koronki film recenzja

Mortimer dowiaduje się, że kochane cioteczki wysłały na tamten świat już dwunastu mężczyzn. Na domiar złego w tym unikalnym pomyśle pomaga im kolejny krewny, chory psychicznie Teddy, któremu wydaje się, że jest prezydentem Rooseveltem. Martha i Abby zlecają mu kopanie dołów w piwnicy, gdzie pochowane zostają ciała ich ofiar, a sam Teddy myśli, że jest w trakcie budowy Kanału Panamskiego. Wkrótce do domu Brewsterów przybywa zaginiony brat Mortimera, Jonathan, aktualnie poszukiwany przez policję za wielokrotne morderstwa. Towarzyszą mu dr Einstein (przeprowadzający na Jonathanie operacje plastyczne twarzy) oraz… jeszcze jeden trup.

Rodzina Brewsterów

Arszenik i stare koronki obok swych celnych i wciąż świeżych dialogów dostarcza nam niezapomnianej rozrywki dzięki fantastycznym portretom głównych bohaterów. Prawie każda z postaci łączy w sobie pokłady sprzeczności, co daje niezwykle komiczny efekt. Siostry Brewster to z pozoru milutkie, uśmiechnięte i niegroźne starsze panie, które w rzeczywistości okazują się wyrachowanymi morderczyniami. Jednak tym, co bawi nas w konstrukcji ich bohaterek najmocniej, jest nieświadomość zła własnych uczynków.

Martha i Abby są przecież święcie przekonane, że ich działania to wyraz bezinteresownej pomocy, a ich intencje płyną z czystego współczucia i troski wobec nieszczęśliwych samotników. Samemu procesowi zabójstwa nadają podniosły charakter celebracji za sprawą odprawiania prywatnych mszy i ubierania żałobnych strojów. Buntują się też, gdy Jonathan chce pochować w ich piwnicy „własne zwłoki” – uznają to za skandal. W role sióstr Brewster wcieliły się rewelacyjne Josephine Hull i Jean Adair, te same aktorki, które występowały w sztuce Kesselringa na Broadwayu.

Film Arszenik i stare koronki recenzja

Niemniej ciekawie rysuje się portret ich siostrzeńca Mortimera. Bohater Cary’ego Granta to pozornie surowy i bezkompromisowy krytyk teatralny, a w dodatku gorliwy przeciwnik instytucji małżeństwa i autor poradnika dla singli. Jak na ironię Mortimera Brewstera poznajemy w dniu jego… ślubu. Wybranką jego serca jest śliczna Elaine, córka pastora, którą zagrała świetna i urocza Priscilla Lane. Mortimer to człowiek pełen sprzeczności, który pod maską twardziela skrywa oblicze troszczącego się o rodzinę wrażliwca. Odkrycie w domu sióstr Brewster budzi w nim śmiertelną obawę o własną poczytalność – Mortimer okazuje się jednak jedynym zdrowym na umyśle „Brewsterem”. Dlaczego? O tym trzeba już przekonać się samemu w trakcie końcowych scen filmu.

Teddy, Jonathan i dr Einstein

Najzabawniejszą postacią Arszeniku… jest jednak Teddy Brewster, w którego roli wystąpił John Alexander. Za sprawą wprowadzenia jego postaci, twórcy dokonali istnej parodii amerykańskiej historii i kultury. Teddy uważa, że jest dwudziestym szóstym prezydentem USA, a jego Roosevelt to polityk pełen powagi i poczucia obowiązku wobec kraju. Chory psychicznie bohater stale budzi całą okolicę nocną grą na trąbce i okrzykiem „Szaaarża!” podczas wbiegania po schodach. Teddy to osoba całkowicie nieszkodliwa, żyjąca we własnej, bezpiecznej bańce.

Inaczej sprawa się ma z zaginionym bratem Mortimera, Jonathanem, który wprowadza do historii element grozy. Jonathan to wyrachowany morderca, zbiegły z więzienia. Na koncie ma tyle samo trupów, co jego niewinne cioteczki, różni się jednak od nich wykorzystywaną metodą uśmiercania – złoczyńca nie stroni od wyszukanych tortur na swych ofiarach. Jonathan to człowiek jednoznacznie zły, wyzuty z dobrych emocji i naturalnych odruchów współczucia. Już jako dziecko miał w zwyczaju znęcać się nad swym bratem Mortimerem. Co ważne, powtarzalny element komediowy postaci Jonathana dotyczy jego stałego porównywania do słynnego hollywoodzkiego aktora – Borisa Karloffa, znanego Frankensteina. Filmowego Jonathana świetnie sportretował Raymond Massey. Co ciekawe na Broadwayu antagonistę zagrał sam Boris Karloff.

Arszenik i stare koronki Frank Capra

Jonathanowi towarzyszy doktor Einstein, w którego roli wystąpił czarny charakter klasycznego kina i jeden z najwybitniejszych aktorów w historii – Peter Lorre. W Arszeniku... możemy podziwiać słynną, dopracowaną do perfekcji mimikę Lorre’a i jego znak rozpoznawczy, jakim było wyłupiaste spojrzenie. Einstein jest współpracownikiem Jonathana i pod wieloma groźbami zostaje zmuszony do ciągłego przeprowadzania na swym szefie operacji plastycznych twarzy. W ten sposób Jonathan chce uniknąć rozpoznania przez policję. Doktor nie jest jednak jednoznacznie złą postacią – ma słabe nerwy i nawiedzają go ciągłe wyrzuty sumienia, przez co często zagląda do kieliszka. Stara się nawet ostrzec Mortimera, na którego życie czyha niegodziwy brat.

Wybitny film Capry

Arszenik i stare koronki pozostaje jednym z największych reżyserskich osiągnięć Franka Capry obok dzieł Pan Smith jedzie do Waszyngtonu, Ich noce czy To wspaniałe życie. Czarna komedia o zbrodniach sióstr Brewster zdaje się wyjątkowo błyszczeć na tle pozostałych filmów lat 40. XX wieku. Za jej aktualnością nie kryją się jedynie wciąż świeży humor, wybitne kreacje gwiazd amerykańskiego kina czy zniesienie granic tabu. Capra był twórcą obdarzonym wielką wrażliwością i z niepowtarzalnym wyczuciem potrafił podnosić na duchu całe pokolenia. Jego Arszenik… stanowi najlepszy tego przykład. Seans komediowego arcydzieła Franka Capry to dowód na magię X Muzy – ucieczkę od codziennych trosk w świat śmiechu i błogiej radości.

Literatura:

Kino klasyczne, pod red. T. Lubelskiego, I. Sowińskiej, R. Syski, Universitas, Kraków 2011.