„Dyktator” Chaplina – człowiek u progu katastrofy

Dyktator

 

Tytuł: Dyktator (ang. The Great Dictator)

Rok produkcji: 1940

Reżyseria: Charles Chaplin

Obsada: Charles Chaplin, Paulette Goddard, Jack Oakie, Billy Gilbert, Henry Daniell, Reginald Gardiner i inni

 

 

 

„Gdybym wiedział o rzeczywistych potwornościach niemieckich obozów koncentracyjnych, nie mógłbym nakręcić Dyktatora, bo nie byłbym w stanie kpić z ludobójczego obłędu hitlerowców” – przyznał sam Charlie Chaplin w autobiografii z 1964 roku, odpowiadając tym samym na zarzut o niemożności zestawienia komizmu z grozą II wojny światowej. Dyktator to film potrzebny, niepodważalne arcydzieło mistrza slapsticku, które 80 lat od premiery nieustannie zadziwia własnym profetyzmem.

Od włóczęgi do dyktatora

Dyktator to pierwszy w pełni udźwiękowiony film Charliego Chaplina. Choć wcześniej mogliśmy usłyszeć głos twórcy kultowego Trampa w Dzisiejszych czasach przy okazji wykonania piosenki „Titina”, to stylistyka tamtego dzieła była wciąż mocniej osadzona w tradycji kina niemego. W Dyktatorze Chaplin zmierzył się z trudnością przystosowania figury Włóczęgi do nowych realiów kina mówionego.

Wykreowana przez niego postać żydowskiego fryzjera jest po części przedłużeniem kreacji Trampa, a według niektórych teorii – kontynuacją losów żołnierza z niemego filmu Charlie Żołnierzem (Shoulder Arms, 1918). Budując filmowy komizm, Chaplin ponownie czerpie z tradycji kinowej burleski, korzysta z pantomimy i licznych gagów (opartych w kinie Charliego przeważnie na gestykulacji, akrobacjach, bójkach i gonitwach), a przy tym wzbogaca własny styl, tworząc satyrę na bazie dowcipu muzycznego i słownego, np. parodiując przemowy Hitlera.

Praca nad Dyktatorem przebiegała w niespokojnej atmosferze. Przedstawienie w satyrycznym świetle ideologii faszystowskiej oraz jawna parodia osoby Adolfa Hitlera wywołały sprzeciw amerykańskich zwolenników polityki izolacjonizmu, a także doprowadziły do prób zbojkotowania filmu przez niemieckich dyplomatów. Dochodziło do tego, że artysta dostawał pogróżki o planowanych zamachach na jego życie. Chaplin na długo przed wybuchem II wojny światowej zdawał sobie sprawę ze skali zagrożenia, którego źródłem był rosnący w siłę faszyzm. Uważnie obserwował rozwój włoskiego faszyzmu i działania japońskich nacjonalistów, których kulminacją była wojna chińsko-japońska w latach 1937-1945, a także sytuację w Hiszpanii pod dyktaturą Francisco Franco.

Dyktator film recenzja

Bezpośrednią inspiracją dla Dyktatora był Adolf Hitler. Jego antysemityzm i chore marzenie o Tysiącletniej Rzeszy zostały ukazane w filmowym krzywym zwierciadle za sprawą wprowadzenia postaci Adenoida Hynkela. Chaplin zwykł żartować, że Hitler skopiował jego słynny wąsik. Na wizerunkowe podobieństwo artysty i kanclerza III Rzeszy jako pierwszy zwrócił podobno uwagę przyjaciel Charliego, Alexander Korda. Jeszcze jeden fakt łączył wielkiego komika z XX-wiecznym zbrodniarzem – Chaplin był jedynie o cztery dni starszy od Hitlera, a w połączeniu z wąsem, to aż prosiło się o parodię.

Dyktator – filmowy pamflet na ideologię faszystowską

Scenariusz do Dyktatora był gotowy już w styczniu 1939 roku, na kilka miesięcy przed wybuchem wojny. To, co przedstawia w swym dziele Chaplin, świadczy więc o jego niezwykłej zdolności przewidywania politycznych (i nie tylko) wydarzeń. I chociaż jego wyobrażenie obozów koncentracyjnych czy prześladowań ludności żydowskiej w porównaniu z rzeczywistą grozą Holocaustu to niewinna wizja nieuświadomionego człowieka, który przygląda się tragedii zza Oceanu, to należy wziąć pod uwagę fakt, że Chaplin nie wiedział o ludobójstwie hitlerowców. Nie powinno się więc posądzać go o brak szacunku względem ofiar.

Dyktator to filmowy pamflet na faszystowską dyktaturę – Chaplin łączy w nim demaskację absurdu ideologii z wyśmianiem prymitywizmu jej przedstawicieli. I tak parodii podlegają Adolf Hitler ucieleśniony przez ekranowego Adenoida Hynkela, dyktatora Tomanii, Benito Mussolini – filmowy Benzino Napaloni, przywódca Bakterii, a także Hermann Göring i Joseph Goebbels. Chaplinowi doskonale udało się przy tym oddać ekspresyjność Hitlera w czasie jego niepokojących przemów, a dodatkowy element komediowy stanowiło sparodiowanie języka niemieckiego – Charlie krzyczący na wzór Hitlera nieistniejące słowa jest wielce sugestywny, wskazuje na to, że „wielki” dyktator nie ma w rzeczywistości nic istotnego do przekazania, a podążanie za jego słowem nie jest warte uwagi.

Film Dyktator Chaplin

Gdyby istotą Dyktatora było zaledwie szyderstwo z Adolfa Hitlera, film ten nie zasługiwałby na miano arcydzieła – Chaplin dokonał czegoś znacznie większego od wyśmiania: demitologizuje on postać dyktatora, tworząc jego figurę od podstaw. Artysta nie stosuje jedynie mimetyzmu, lecz przesuwa perspektywę w kierunku fikcji, tak, aby Hynkel był „jedynie” nadzwyczaj podobny do Hitlera.

To dlatego Chaplin tworzy Tomanię w miejscu III Rzeszy i wprowadza drobne zmiany w kadrach będących na pierwszy rzut oka wiernym odwzorowaniem fotografii znanych z materiałów propagandowych (na przykład ze spotkania Hitlera z Mussolinim). Świetne jest użycie przez niego najsłynniejszych dzieł architektury, do których zostają dodane ręce w znanym geście pozdrawiającym Hitlera (tak dzieje się m.in. z pozbawioną górnych kończyn rzeźbą Wenus z Milo).

Chaplin mierzy się z Hitlerem, wprowadzając wspomniany element fikcyjności, a jego geniusz, jak napisał Alain Philippon, „polegał przede wszystkim na zrozumieniu, że mógł podjąć walkę z Hitlerem tylko pod warunkiem znalezienia wspólnego dla nich obu pola. Polem tym jest spektakl. (…) Hitler był bezwzględnym organizatorem równie gigantycznego, co obłędnego spektaklu z tłumnymi zgromadzeniami, defiladami, widowiskowością”. To właśnie ten wizerunek Führera wyśmiewa Chaplin, obnażając tym samym jego manię wielkości, idącą w parze z nieporadnością. Hitlerowski reżim w wizji Charliego zdaje się nieudanym kabaretem – w otoczeniu Hynkela stale coś szwankuje, a on sam przejawia własną niezdarność w niekończących się potknięciach oraz kompleksy, którym daje upust w nagłych atakach krzyku. Chaplin umiejętnie demaskuje też rozbieżność między narzuconym hołdem dla Führera a jego faktyczną śmiesznością, na przykład w scenie, gdy Hynkel potyka się, a obecni w pobliżu oficerowie machinalnie mu salutują.

Najsłynniejszą i zarazem najbardziej przygnębiającą sceną z udziałem Hynkela w Dyktatorze jest natomiast jego sugestywny taniec z globusem. Adenoid podrzucający balon w kształcie kuli ziemskiej, zgrabnie poruszający się w takt wagnerowskiej muzyki to znak czasów, w jakich przyszło żyć Chaplinowi. To czas, w którym jeden człowiek ogarnięty obłędem wielkości i chorą ambicją może traktować świat jako prywatną zabawkę – podrzucać go jak chce i kiedy chce, odbijając pośladkami bądź butem. Zabawa Hynkela sugeruje, że walka o władzę zyskała całkiem nowy wymiar, a jej stawką jest realne przetrwanie Ziemi – w końcu balon na koniec sekwencji ulega pęknięciu.

W szerszej perspektywie Dyktator to film o burzeniu mitu osobistości, nie tylko Adolfa Hitlera. Postać żydowskiego fryzjera, który będąc mylnie zidentyfikowanym jako Hynkel, obejmuje pełnię władzy w Tomanii, rozmontowuje całą strukturę wspierania kultu jednostki – miejsce wielkiego wodza zajmuje w końcu zwykły człowiek z ulicy. Chaplin mierzy ponadto we własny mityczny wizerunek wielkiego komika – jego filmowym sobowtórem staje się poniekąd fryzjer, którego wykorzystuje w finałowej scenie dzieła do zaprezentowania własnej refleksji.

Charlie Chaplin Dyktator

Ponad czasem

Filmy Charliego Chaplina często prezentują nam dość naiwną wiarę w ludzkość i nazbyt optymistyczną nadzieję na lepszą przyszłość, ale w połączeniu z nieśmiertelnym humorem oraz przedstawieniem codziennych trosk przeciętnego człowieka, bronią się one nawet po blisko stu latach. Ponadczasowość Dyktatora została ustanowiona nie tylko przez szereg wciąż bawiących nas gagów czy sprawne wyszydzenie faszystowskiej ideologii, ale przede wszystkim za sprawą uniwersalnego przesłania Chaplina, które artysta wygłasza w ostatniej ze scen filmu.

Zakończenie Dyktatora jest chyba najczęściej dyskutowaną partią filmu. Według niektórych głosów krytyki umniejsza ono wartość całego dzieła, przez zbytnią patetyczność i złamanie fabularnego prawdopodobieństwa. Podniosłej przemowy fryzjera bronił sam Chaplin: „Film trwa dwie godziny i siedem minut. Jeśli zawiera dwie godziny i trzy minuty komedii, to czy nie można mi wybaczyć, że kończy się uwagami odzwierciedlającymi w sposób szczery i realistyczny świat, w którym żyjemy, i czy nie można mi wybaczyć domagania się lepszego świata?”.

Max Horkheimer i Theodor W. Adorno skrytykowali przemówienie, porównując je do powielenia schematu nazistowskiej propagandy. Wiele stanowisk wobec Dyktatora wskazuje również na przebiegłość ostatniej sekwencji. Według takich głosów monolog fryzjera to kolejny element parodii, chaplinowska drwina z podstępności propagandy karmiącej lud pięknymi słowami i obietnicą. Chaplin nigdy nie potwierdził takiej teorii. Jeszcze inni wykorzystali zakończenie filmu, aby zarzucić mu pochwałę dla komunizmu – to burzliwy wątek w jego biografii, a komik przez całą karierę musiał zaprzeczać prosowieckim sympatiom.

Według Pawła Mościckiego „estetyczne pęknięcie, jakie wprowadza do Dyktatora finałowa scena, jest bramą, przez którą kontaktuje się on z dramatycznym teraz swojej epoki”. W Dyktatorze Chaplin po raz pierwszy zabiera głos w pełni, naprawdę. Swoim ponadczasowym przesłaniem chciał dowieść, jak stwierdził Jean Narboni, „co znaczy mówić naprawdę”. Słowa, które pozostawił po sobie artysta, nie podlegają upływowi czasu i zmianom historycznym, a dziś, w XXI wieku, są wciąż aktualne i wymagające przypomnienia – ze słynnym „Za dużo myślimy, za mało czujemy” na czele…

Dyktator 1940 Chaplin przemówienie

“Przykro mi, ale nie chcę być imperatorem.
To nie moja sprawa.
Nie chcę ani rządzić, ani zdobywać.
Chciałbym pomagać innym,
Żydom, chrześcijanom, czarnym i białym.
Wszyscy pragniemy pomagać sobie nawzajem.
Żyć szczęściem innych, nie ich nieszczęściem.
Bez nienawiści ani pogardy.
Każdy ma swe miejsce.
Ziemia jest bogata, może wyżywić wszystkich.
Życie może być wolne i piękne,
lecz zbłądziliśmy.
Chciwość zatruła nasze dusze,
wzniosła mury nienawiści,
zadała cierpienie, rozlała wiele krwi.
Rozwijamy technikę, lecz zamykamy się w niej.
Mechanizacja budzi coraz więcej potrzeb.
Nasza nauka zrobiła z nas cyników i brutali.
Za dużo myślimy, za mało czujemy.
Maszyny nie zastąpią człowieczeństwa.
Zdolności nie zastąpią dobroci i łagodności.
Bez tych cnót, życie, zdominowane agresją, zaginie.
Samolot i radio zbliżyły ludzi.
Wynalazki te mają służyć ludzkiej dobroci,
uniwersalnemu braterstwu i zjednoczeniu.
Teraz mój głos dociera do milionów,
do kobiet, dzieci, które straciły nadzieję,
ofiar systemu każącego torturować
i więzić niewinnych.
Niech ci, co mnie słyszą, nie tracą nadziei.
Źródłem naszego nieszczęścia jest chciwość,
zgorzkniałość tych, co boją się rozwoju humanizmu.
Nienawiść przejdzie, dyktatorzy umrą
i lud otrzyma odebraną mu władzę.
Tak długo, jak ludzie umierają, wolność nie zaginie.
Żołnierze! Nie słuchajcie brutali,
oni wami gardzą, zniewalają was,
kierują waszymi czynami i myślami,
robią z was dzicz, służycie im za mięso działowe.
Nie dajcie się wynaturzeńcom,
o mózgach i sercach maszyn!
Nie jesteście maszynami, ani dziczą, lecz ludźmi!
Nosicie miłość w waszych sercach.
Przestańcie nienawidzić. Tylko niekochani nienawidzą.
Nie walczcie o niewolę, lecz o wolność!
Św. Łukasz powiedział: „Królestwo Boga jest w nas.”
Nie w jednym z nas, ale w nas wszystkich! W was!
To wy macie moc kreowania,
moc tworzenia maszyn i szczęścia,
moc, by uczynić życie wolnym i pięknym,
by było ono cudowną przygodą!
W imię demokracji, użyjmy tej mocy,
zjednoczmy się! Walczmy o nowy świat,
który każdemu da pracę,
przyszłość młodym, bezpieczeństwo starym!
Obiecując to, brutale doszli do władzy.
Lecz kłamali! I nigdy nie dotrzymają obietnic!
Dyktatorzy są wolni, lud staje się sługą!
Walczmy o spełnienie obietnic,
o wyzwolenie świata, obalenie barier między narodami!
Wypędźmy z serc chciwość, nienawiść i brak tolerancji!
Walczmy o świat mądrości,
gdzie nauka i postęp dadzą nam wszystkim szczęście!
Żołnierze! W imię demokracji,
złączmy się!”

Literatura:
1. P. Mościcki, Chaplin. Przewidywanie teraźniejszości, Wydawnictwo Słowo/ Obraz Terytoria, Gdańsk 2017.