„Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia” – pacyfistyczny manifest Roberta Wise’a

Dzień w którym zatrzymała się ziemia

Tytuł: Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia (ang. The Day the Earth Stood Still)

Rok produkcji: 1951

Reżyseria: Robert Wise

Muzyka: Bernard Herrmann

Obsada: Michael Rennie, Patricia Neal, Billy Gray, Hugh Marlowe, Sam Jaffe i inni

 

 

 

Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia to dzieło, do którego wciąż warto wracać. W obecnej sytuacji narastających napięć społecznych wynikających ze stałej walki o tolerancję i uszanowanie ludzkich praw, a także destrukcyjnej dla środowiska działalności człowieka, film sci-fi Roberta Wise’a z 1951 roku wydaje się nadzwyczaj aktualny. Pacyfistyczny apel do zwaśnionych mieszkańców naszej planety, który pada z ust ekranowego Klaatu, to przestroga przed widmem zagłady ciążącym nad ludzką aktywnością napędzaną mową nienawiści, konfliktami zbrojnymi oraz ideologiczną rywalizacją. Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia nadal inspiruje, dając nadzieję na zmiany i zaistnienie „nowego, wspaniałego świata”.

„Klaatu barada nikto!”

Waszyngton, 1950 rok. Na Ziemi ląduje latający spodek, na którego pokładzie znajduje się przybysz z kosmosu Klaatu (Michael Rennie) i jego robot Gort. Klaatu przybywa z pokojową misją, mając do przekazania mieszkańcom naszej planety ważną wiadomość. I choć oświadcza, że nie zamierza stwarzać zagrożenia dla ludzi, to amerykański żołnierz i tak rani go w ramię. Postrzelony Klaatu wzywa wtedy Gorta, który dematerializuje wojskową artylerię. Żołnierze zostają w taki sposób pozbawieni broni.

Klaatu trafia do szpitala i żąda od Amerykanów organizacji zgromadzenia, na którym znaleźliby się przedstawiciele wszystkich nacji. Wiadomość, z którą przybył na Ziemię, zamierza wyjawić, dopiero gdy przywódcy każdego z państw zbiorą się w jednym miejscu, aby go wysłuchać. Klaatu nie rozumie ziemskich konfliktów i ograniczeń, jakie stwarza zimna wojna. Na jego planecie panuje pokój i żaden z narodów nie jest ze sobą zwaśniony. Wojskowi bez powodzenia starają się wytłumaczyć Obcemu bezcelowość takiego spotkania. Klaatu postanawia uciec ze szpitala i przyjrzeć się życiu na Ziemi z bliska. Schronienie znajduje w domu typowej, amerykańskiej rodziny…

Film Dzień w którym zatrzymała się ziemia 1952 recenzja

Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia – kultowe arcydzieło kina sci fi

Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia to klasyka kina science fiction, a także filmów o tematyce ufo. Co ciekawe, w obrazie Wise’a spotykamy się z pozytywnym wizerunkiem pozaziemskiego przybysza. Nie jest to film o najeźdźcach z kosmosu, którzy pragną zagłady ludzkości. Klaatu to postać budząca sympatię, pochodząca z bardziej rozwiniętej cywilizacji, dysponującą możliwością zaawansowanej eksploracji kosmosu czy nawet kontroli nad życiem i śmiercią. Ziemianie są zadziwieni robotem Gortem, zdolnym do natychmiastowej dematerializacji obiektów, a nawet ludzi. Fascynuje ich również materiał, z którego wykonano spodek i tajemnicze lekarstwo Klaatu, sprawiające, że jego rana postrzałowa znika w mgnieniu oka.

Dzieło Wise’a wywarło ogromny wpływ na kształt późniejszych filmów tego gatunku. Ujęcia latającego spodka i jego wnętrza, scena zmartwychwstania Klaatu, a także postać Gorta zostały zrealizowane z niezwykłą starannością. Z perspektywy czasu nie uderzają nadmiernym kiczem. Nie mamy tu efektów specjalnych rodem z Gwiezdnych wojen, lecz oglądając Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia współcześnie, sceny te naprawdę się bronią. Zdjęcia wykonał Leo Tover. Przemyślany scenariusz filmu autorstwa Edmunda Northa został natomiast oparty na podstawie noweli Harry’ego Batesa Rozstanie z Panem.

Najlepszym elementem tej produkcji jest jednak muzyka. Bernard Herrmann (zob. Top 15 – Bernard Herrmann i jego najsłynniejsza muzyka filmowa) stworzył nowatorską ścieżkę dźwiękową, w której wykorzystał theremin. Od tamtej pory instrument ten na stałe zawitał w kinie sci fi. Ilustrując Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia, Herrmann napisał muzykę pełną dysonansów, niepokoju i tajemniczości. Ustanowił również klimat kosmicznej melodii, która kojarzy się nam z tematem ufo współcześnie. Jego ścieżka zdobyła nominację do Złotego Globu i jest jedną z najlepszych kompozycji tego artysty.

The Day the Earth Stood Still film

Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia uznawany jest za jeden z najwybitniejszych filmów science fiction w dziejach. W 2006 roku znalazł się na liście najbardziej inspirujących filmów wszech czasów według Amerykańskiego Instytutu Filmowego. Do historii przeszła też legendarna kwestia z tego filmu: „Klaatu barada nikto!”, którą bohaterka Helen Benson (Patricia Neal), ziemska przyjaciółka Klaatu, musi wypowiedzieć do robota Gorta po śmierci jego pana.

W cieniu zimnowojennego zagrożenia

Dostrzegalne w amerykańskiej kinematografii zainteresowanie gatunkiem science fiction i tematyką ufo na początku lat 50. ubiegłego stulecia miało jednoznaczne motywacje polityczne. Wykorzystywany w kinie motyw najazdu Ziemi przez przybyszów z kosmosu odzwierciedlał społeczną obawę przed ewentualnym zaatakowaniem Stanów Zjednoczonych przez blok wschodni. Trwała zimna wojna i twórcy postanowili przenieść polityczny niepokój na język filmu.

Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia wydaje się obrazem szczególnym w kontekście zimnowojennego zagrożenia. Film Roberta Wise’a ma oczywiście jednoznaczną wymowę pacyfistyczną. Próbuje moralizować społeczeństwo, nawołując do konieczności zaprzestania międzynarodowej rywalizacji i zawarcia pokoju. Jednak ta historia nie kończy się jedynie na sympatycznym przesłaniu. Film stanowi również ważną krytykę polityki amerykańskiej. Można tu dostrzec przestrogę przed dominacją jednego państwa, nacji, zgromadzenia czy układu nad pozostałymi. Symbolizuje to żądanie Klaatu, który zamierza porozmawiać z mieszkańcami Ziemi, dopiero gdy każde z państw wystawi swoją delegaturę.

W swojej mowie pożegnalnej Klaatu przestrzega także ludzi przed ich niszczycielską działalnością, zdolną zagrozić mieszkańcom innych planet. Ma on na myśli nic innego jak broń jądrową i możliwość wybuchu konfliktu na miarę III wojny światowej, która byłaby eskalacją zimnowojennych napięć. Przekaz Klaatu jest jasny. Jeżeli ludzie nie zniwelują zagrożenia, jakie sami stworzyli, i nie zaprowadzą pokoju, to nasza planeta zostanie zniszczona przez istoty pozaziemskie. Mogłoby być przecież tak pięknie, jak na planecie, z której pochodził Klaatu, gdzie żyjące społeczności łączą siły nie w walce, lecz rozwoju, nie znając pojęcia wojny… To miła, lecz naiwna wizja utopii, jaką przekazuje widzom arcydzieło Roberta Wise’a.