„Garsoniera” – korporacyjna Ameryka w arcydziele Wildera

Garsoniera

 

Tytuł: “Garsoniera” (“The Apartment”)

Rok produkcji: 1960

Reżyseria: Billy Wilder

Obsada: Jack Lemmon, Shirley MacLaine, Fred MacMurray, Jack Kruschen, Ray Walston i inni

 

 

 

„Garsoniera” – nagrodzony pięcioma Oscarami komediodramat Billy’ego Wildera – to ciepła, choć jednocześnie niezwykle przenikliwa, opowieść o pracowniku amerykańskiej korporacji, który pragnie zdobyć awans za pomocą drobnych przysług dla przełożonych. Pożyczanie klucza do mieszkania, będące źródłem wielu zabawnych sytuacji, ma jednak dla bohatera skomplikowane konsekwencje. Co więcej, z pozornie niewinnego procederu wyłania się dość ponury obraz Ameryki, który Wilder wzorem Charliego Chaplina osładza lirycznym humorem.

„Garsoniera” – tajemnice nowojorskiego mieszkania

„Garsoniera” to niezwykle zabawna, ale jednocześnie wzruszająca historia Calvina Clifforda Baxtera (w tej roli Jack Lemmon), pracownika nowojorskiej firmy, który użycza swoim przełożonym własnego mieszkania na godziny. W ten sposób ambitny mężczyzna ma nadzieję szybko przenieść się z dziewiętnastego piętra biurowca na wyższy poziom, gdzie wreszcie będzie realizował odpowiedzialne i dobrze opłacane zadania. Tymczasem zaś bohater spędza chłodne wieczory, błąkając się po Central Parku, ponieważ któryś z szefów musi spędzić kilka chwil dłużej ze swoją kochanką.

Sytuacja komplikuje się jednak, gdy o klucz do garsoniery prosi sam prezes, Jeff D. Sheldrake (Fred MacMurray). Mężczyzna w świąteczny wieczór przyprowadza tam śliczną windziarkę, Fran Kubelik (Shirley McLaine), obiekt romantycznych marzeń Baxtera. Dziewczyna po kłótni z kochankiem, który nie ma zamiaru porzucić dla niej żony, próbuje popełnić samobójstwo, biorąc garść tabletek nasennych. Calvin spędza więc całe święta na cuceniu Fran, ratując jednocześnie reputację dyrektora obawiającego się rozgłosu z policją. Dzięki temu Baxter dostaje upragniony awans – ląduje na najwyższym piętrze, tuż przy gabinecie prezesa.

Garsonieraa film

Tymczasem Fran godzi się z Sheldrake’m, który wyrzucony z domu przez żonę, decyduje się oświadczyć kochance. Kiedy jednak prezes po raz kolejny prosi Baxtera o użyczenie mieszkania, ten obawiając się o los skrycie kochanej dziewczyny, odmawia i zostaje wyrzucony z pracy. Gdy Fran dowiaduje się o wszystkim podczas balu sylwestrowego, zostawia Sheldrake’a i pędzi do mieszkania Calvina. Na schodach słyszy dźwięk wystrzału, na szczęście okazuje się, że gotowy do wyjazdu Baxter postanowił otworzyć szampana.

„Garsoniera” – aktorski popis Jacka Lemmona i Shirley MacLaine

Film „Garsoniera” to prawdziwe arcydzieło Billy’ego Wildera, który po raz kolejny – po „Pół żartem, pół serio” (1959) zaprosił do współpracy Jacka Lemmona. Aktor mógł tu pokazać pełnię swojego talentu, łącząc komediowe gagi z wizerunkiem ciepłego, nieco melancholijnego człowieka. Właśnie w tym filmie Lemmon stał się wcieleniem everymana – bohatera, z którym mógł się utożsamić każdy Amerykanin. Baxter w jego wydaniu to przeciętny pracownik korporacji, który marzenia o awansie i romantycznej miłości kompensuje w czasie samotnych wieczorów przed telewizorem, z odgrzaną kolacją z puszki.

Na autentyczność jego kreacji składa się suma znaczących detali, jak sentyment do starego kina i meloników, używanie tenisowej rakiety zamiast durszlaka czy pigułki nasenne w łazienkowej szafce. To również typ outsidera, który choć uczestniczy w pędzie za karierą, trzyma się raczej z boku korporacyjnego świata ze swoimi nieco staromodnymi zasadami. Baxter uosabia zagubienie człowieka próbującego znaleźć swoje miejsce w wielkomiejskiej dżungli.

Film Garsoniera recenzja

Jack Lemmon, podobnie jak jego ekranowa partnerka otrzymali za swoje role nominacje do Oscarów. Dziś może wydawać się nieco niesprawiedliwe, że przynajmniej Shirley MacLaine nie zdobyła wyróżnienia Akademii za swoją wspaniałą kreację. Jej śliczna bohaterka ma w sobie bowiem zarówno naiwność i młodzieńczą wesołość podlotka, jak i smutne doświadczenie zawiedzionej w miłości kobiety. Aktorka swoim urokiem broni na ekranie błędnych decyzji swojej postaci i wzbudza głębokie współczucie.

„Garsoniera” – gorzki smak humoru Wildera

Geniusz Wildera polega na tym, że „Garsoniera” jest zarówno świetną komedią, jak i liryczną wzruszającą historią, pod którą na dodatek kryje się całkiem gorzki obraz korporacyjnej Ameryki. Żadna z postaci filmu nie jest wolna od wad i każda mniej lub bardziej wydaje się uwikłana w firmowe grzeszki. Pęd za karierą i pieniędzmi powoduje, że zasady przyzwoitości są traktowane z przymrużeniem oka, a awans można zdobyć przez wynajmowanie komuś mieszkania do schadzek lub seks z szefem po godzinach. Pracownicy najwyższego szczebla stanowią zaś epicentrum zepsucia, demoralizujące innych, co świetnie pokazuje scena, gdy Baxter zostaje wezwany przez prezesa na rozmowę. Mężczyzna jest pewien, że zostanie ukarany za udział w niemoralnym procederze, tymczasem Sheldrake … prosi go o klucz do garsoniery.

W tym szczególnym połączeniu humoru z liryzmem i trafnością społecznych obserwacji Billy Wilder przypomina genialnego Chaplina. Prawda okraszona humorem wydaje się bowiem znacznie łatwiejsza do przełknięcia, a co najważniejsze traci ostrze moralizowania i nudnego dydaktyzmu.

Literatura:

A.Garbicz, „Kino, wehikuł magiczny. Przewodnik osiągnięć filmu fabularnego. Podróż trzecia. 1960 – 1966″.