„Gorączka” Agnieszki Holland – rewolucja jest kobietą

Gorączka Agnieszka Holland

 

Tytuł: Gorączka

Rok produkcji: 1980

Reżyseria: Agnieszka Holland

Obsada: Barbara Grabowska, Olgierd Łukaszewicz, Adam Ferency, Bogusław Linda, Tomasz Międzik, Ryszard Sobolewski, Zbigniew Zapasiewicz, Tadeusz Huk

 

 

 

 

„Kobiety polskie działają nie po to, żeby się wyzwolić, ale żeby się poświęcić. Poświęcenie sankcjonuje ich prawo do wolności.” – pisała Maria Janion, analizując rodzime wzorce kobiecości w literaturze. Gorączka Agnieszki Holland mówi bardzo wiele o roli kobiet w polskich dziejach. Znaczący jest już sam gest kobiety-reżyserki, która odważnie wkracza w rejony wielkiej historii, tematu zwykle zarezerwowanego dla reżyserów-mężczyzn. Filmowy obraz rewolucji 1905 roku oddaje mroczne i niejednoznaczne oblicze tego czasu, jednocześnie jednak najbardziej frapującą postacią wydaje się tu bohaterka kobieca. Można w niej widzieć symboliczną figurę całego nieudanego zrywu – daremnego poświęcenia, wykluczenia, pozbawienia głosu.

Kobieta sięga po „męski” temat

Reżyserki filmowe to zdecydowana mniejszość wśród znanych filmowców. Wśród autorów zajmujących się kinem historycznym proporcje te są jeszcze bardziej skrajne. Wystarczy wspomnieć tu anegdotę na temat Wandy Jakubowskiej, pierwszej wielkiej polskiej reżyserki. Otóż, gdy zgłosiła się ona do „Filmu Polskiego” z własnym scenariuszem napisanym na podstawie swoich wspomnień obozowych, dowiedziała się, że owszem będzie to dobry film, ale właśnie dlatego nie nadaje się dla kobiety. W wywiadzie z Aliną Madej reżyserka tak wspominała ten epizod: „Oficjalnym powodem było to, że społeczeństwo było zmęczone, wyczerpane wojennymi przejściami i niezdolne do przyjęcia takiej makabry. Po cichu mówiło się, że to jest film dla jakiegoś reżysera, a nie jakiejś tam „baby”. Ostatecznie Ostatni etap nakręciła Jakubowska i mimo propagandowych wstawek było to dzieło ogromnej rangi, które zapoczątkowało światowy nurt filmów o holocauście.

Agnieszkę Holland żartobliwie nazywano „jedynym mężczyzną w Zespole Filmowym X”, ponieważ udało jej się z powodzeniem zaadaptować w tej zdominowanej przez mężczyzn instytucji. Gorączka jest w filmografii reżyserki pozycją wyjątkową, ponieważ to w tym filmie autorka sięga po raz pierwszy po temat wielkiej historii, a więc wkracza na teren, o którym Helene Cixous napisała, że stanowi naturalną przestrzeń męską. Tym bardziej w polskim kinie jest to gest znaczący, ze względu na dużą wrażliwość Polaków na temat rodzimych dziejów. Film doczekał się wielu interesujących analiz, w tym feministycznych, jednak wydaje się, że do tej pory wątek kobiecy z Gorączki nie został uwypuklony w perspektywie historycznej, co właśnie mam zamiar tutaj uczynić. Co zatem dzieło Holland mówi o dziejowej roli kobiet? I czy kobiecość można tu potraktować jako swoistą figurę wpisaną w ducha rewolucji?

Agnieszka Holland twórczość Gorączka

Literacki pierwowzór Gorączki Holland

Na początek jednak trochę o literackim pierwowzorze filmu. Obraz powstał na podstawie głośnej powieści Andrzeja Struga, pt. Dzieje jednego pocisku wydanej w Paryżu w 1909 roku. Pozycja ta jest tym bardziej znacząca, że autor przedstawia historię rewolucji 1905 roku, posiłkując się własnymi doświadczeniami. Strug (czyli Tadeusz Głowacki) był spiskowcem, dwukrotnie skazanym na zesłanie za działalność antycarską w głąb Rosji, członkiem PPS-u i doświadczonym rewolucjonistą. Jego powieści cieszyły się ogromną popularnością, zwłaszcza w dwudziestoleciu międzywojennym, ponieważ rewolucja 1905 roku stała się swoistym mitem założycielskim II RP.

Dzieje jednego pocisku to powieść typowo modernistyczna, o pokawałkowanej kompozycji, na którą składa się siedemnaście epizodów z przebiegu historycznego zrywu. Główną osią fabuły jest motyw tytułowego pocisku stworzonego przez Chemika, który ma posłużyć do walki z caratem. Zarówno powieść, jak i film przedstawiają historię wędrówki bomby w kolejne ręce, czemu towarzyszy relacja z rewolucyjnych wydarzeń aż do ich tragicznego końca. Film Holland na podstawie świetnego scenariusza Teodora Toeplitza jest znacznie bardziej spójny fabularnie niż powieść stanowiąca zestaw luźno połączonych wątków.

Mamy tu wyraźną dramaturgię: bomba zostaje wyprodukowana przez Chemika (Tadeusz Huk), następnie przekazana Kamie, która na rozkaz Leona ma jej użyć w zamachu na Gubernatora (Ryszard Sobolewski), następnie pocisk trafia do spiskowców na wieś do chłopskiego bojownika Wojtka Kiełzy. Po roku mężczyzna nie mając świadomości, że rewolucja wygasa, przewozi pocisk do Warszawy i umieszcza u niewtajemniczonego wuja. Wkrótce Kiełza zostaje aresztowany i stracony w Cytadeli, jednak tuż przed śmiercią wysyła wychodzącego na wolność anarchistę Gryziaka (Bogusław Linda) z listem do swojej rodziny i towarzyszy, przy okazji zdradzając miejsce ukrycia broni. Ten odbiera bombę od wuja i postanawia rzucić ją na tajniaków z carskiej Ochrany. Niestety uszkodzona bomba nie wybucha. Detonuje ją dopiero rosyjski saper na środku stawu.

Gorączka Holland film

Obraz rewolucji 1905 roku w Gorączce

Agnieszka Holland, podejmując się tego tematu, dokonała kilku zmian w scenariuszu, które wiele mówią o jej autorskiej wizji rewolucji. Najważniejszą z nich była zmiana tytułu. Już sam ten akt stanowi wyraz zdystansowania się reżyserki do literackiego pierwowzoru – autorka wyraźnie zaznacza, że tworzy nowe dzieło jedynie oparte na motywach powieści. Oczywiście brzmienie nowego tytułu również jest niezwykle znaczące. Gorączka posiada znaczenie podwójne: z jednej strony staje się synonimicznym określeniem rewolucji, nawiązaniem do obiegowego sformułowania „gorączka rewolucyjna”, oddającego stan szczególnego napięcia społecznego. Z drugiej strony, „gorączka” to również symptom choroby, a więc wyraźne wskazanie na pewne odstępstwo od normy – zarówno w wymiarze zbiorowym, jak i indywidualnym.

Oba te znaczenia uwidaczniają się w filmie Holland. Obraz rewolucjonistów jest tu wyraźnie ambiwalentny. Oczywiście ich odwaga i poświęcenie budzą podziw, jednak metody terrorystyczne i bezwzględność, choć konieczne w tak trudnych warunkach, mogą prowadzić do etycznych wątpliwości. Kwintesencją nowoczesnego rewolucjonisty jest Marek “Leon” (w tej roli Olgierd Łukaszewicz). Jego postać stanowi wyraźną aluzję do Józefa Piłsudskiego, jako przywódcy PPS-Frakcji Rewolucyjnej. W scenie, w której jako świeży uciekinier z warszawskiej Cytadeli, wyłuszcza ojcu (Zbigniew Zapasiewicz) swoje racje, jasno zwraca uwagę, że nowy zryw całkowicie różni się od wcześniejszych powstań, którym zarzuca romantyzm i marzycielstwo. Nowy typ bojownika to człowiek kierujący się logiką skuteczności, w myśl zasady, że „cel uświęca środki”. Stąd sięganie po terroryzm i skrytobójstwo – metody do tej pory uważane za niezgodne z polskim kodeksem walki. To moment, gdy odwieczny polski dylemat: romantyzm czy pragmatyzm zyskuje bardzo radykalne oblicze.

Gorączka Agnieszki Holland recenzja

Holland wyraźnie podkreśla dwuznaczny moralnie aspekt rewolucji. Pokazuje, jak dalece ten epizod historii, bądź co bądź stanowiący podłoże kluczowych procesów nowoczesności, zmienił również etos bohatera. Reżyserka sama wprowadziła do scenariusza scenę, w której spiskowcy, podejrzewając zdradę u jednego ze swoich towarzyszy, dokonują jego bezwzględnej egzekucji. Motyw ten wedle scenariusza miał pozostać poza zasięgiem wzroku widza. Tymczasem uczyniono z niego moment niezwykle brutalny, widzimy bowiem, że wykonanie wyroku zostaje powierzone Kiełzie (w tej roli Adam Ferency), niedoświadczonemu bojownikowi. Wojtek jeszcze chwilę wcześniej podziwiał swój pierwszy w życiu pistolet, a oto musi wystrzelić z niego do człowieka. Mężczyzna z nerwów nie potrafi odpowiednio wycelować, zamiast tego zadaje ofierze kilka bolesnych postrzałów, przedłużając jego straszną agonię. W końcu Kiełza z bezsilności ucieka, a sprawę kończy Leon. Trudno w tym miejscu nie zrobić dygresji na temat do dziś nierozstrzygniętych sporów historyków w głośnej sprawie Stanisława Brzozowskiego, autora słynnej Legendy Młodej Polski, posądzonego o szpiegowanie dla Ochrany.

Trzy rewolucje: 1905, 1968 i 1980 rok

Oczywiście Gorączka Agnieszki Holland nie przedstawia jedynie owych okrutnych aspektów rewolucji 1905 roku. Ważną częścią obrazu tamtych wydarzeń jest wizja wielkiego zbiorowego entuzjazmu, zwłaszcza robotników, którzy ochoczo organizują w fabrykach strajki. Panuje tu atmosfera euforii, powiewają czerwone sztandary, ludzie wspólnie śpiewają pieśni, na bramach wiszą święte obrazki i kwiaty. Wszyscy wierzą, że obalenie caratu i uosabianego przezeń uciemiężenia jest możliwe. Sceny te są zrobione na wskroś współcześnie i nie mogą nie budzić skojarzeń ze strajkami w Stoczni Gdańskiej.

Gorączka wyraźnie budowała alegoryczny pomost pomiędzy wydarzeniami z 1905 roku a powstaniem Solidarności w 1980 roku (ale też praską wiosną 1968 roku). Nawet więcej, Jacek Petrycki, który był autorem filmu dokumentalnego Robotnicy ’80 w czasie montowania obrazu doradził Holland, żeby pokazać strajk analogicznie do wydarzeń na Wybrzeżu. Oczywiście takie zestawienie miało daleko idące konsekwencje, włącznie z tym, że film nie został dobrze przyjęty. W momencie, gdy wszyscy chcieli wierzyć w powodzenie buntu, nie było miejsca na gorzkie refleksje. A właśnie takich dostarczała Gorączka. Była to swoista przestroga przed zbytnim entuzjazmem, który mógł się skończyć jak wędrówka osławionej bomby zdetonowanej przez Rosjan, a nie Polaków.

Kobiety w historii - Gorączka Agnieszki Holland

Kama i historia „bombiarek”

Co jednak Gorączka mówi o kobietach? W filmie występuje tylko jedna, ale jakże znacząca, bohaterka kobieca – Kama. W rolę tę wspaniale wcieliła się Barbara Grabowska. To jej historia, a także historia jej relacji z dwoma mężczyznami zajmuje centralną część obrazu. Nie wiadomo do końca, dlaczego Kama przystępuje do rewolucjonistów, wiele wskazuje jednak na jej motywację miłosną: dziewczyna szaleńczo kocha Leona. To dla niego chce dokonać zamachu na gubernatora, mimo że najprawdopodobniej będzie to zamach samobójczy. Kama odbiera bombę od Chemika, a następnie w przebraniu zamożnej arystokratki udaje się z Leonem na jarmark dobroczynny w Teatrze Wielkim, gdzie ma się pojawić gubernator.

Ostatecznie do zamachu nie dochodzi, ponieważ przerażony coraz częstszymi atakami na rosyjskich dygnitarzy Skałon słabnie z nerwów i odwołuje swoją obecność. To, co się jednak dzieje tuż przed planowanym zabójstwem jest szczególnie znaczące. Kama doznaje całkowitego rozstroju nerwowego, zachowuje się niczym w transie, zupełnie jakby trzymana w kolorowym puzderku bomba emitowała jakieś ponadnaturalne promieniowanie. W filmie podkreśla się zresztą owo niewytłumaczalne oddziaływanie pocisku na każdego, kto się z nim zetknie. W ten sposób sama bomba nabiera cech niemal magicznych – staje się narzędziem wymierzania boskiego wyroku.

Leon zaniepokojony zachowaniem Kamy próbuje przywołać ją do porządku. Nie jest pewien, czy kobieta będzie w stanie wykonać zadanie. Ostatecznie nie przekonujemy się, czy byłaby do tego zdolna. Niewątpliwie pojawia się tu jednak charakterystyczny dla polskiej prozy historycznej „Kordianowski archetyp niemocy skrytobójcy”. Figura Kordiana, który, chcąc dokonać zamachu na cara, mdleje na progu jego sypialni, ponieważ drogę zastępują mu Strach i Imaginacja, powraca później w czynach kolejnych historycznych i literackich postaci. Jak choćby w wypadku belwederczyków, którzy w listopadzie 1830 roku chcieli zabić Wielkiego Księcia Konstantego, a jednak tego nie uczynili. Tym razem mamy jednak do czynienia z kobietą.

Gorączka Barbara Grabowska

I tu otwiera się niezwykła historia polskich „bombiarek” – młodych rewolucjonistek, które czynnie uczestniczyły w walce i dokonywały zamachów. Nie kto inny, a właśnie trzy młode kobiety 18 sierpnia 1906 roku dokonały zbrojnej napaści na gubernatora Gieorgija Skałona. Były to dziewiętnastoletnia Wanda Krahelska, Zofia Owczarkówna i Albertyna Helbertówna, które z balkonu wynajętego mieszkania przy ulicy Natolińskiej rzuciły na powóz zwabionego podstępem generała trzy bomby. Tylko jedna z nich wybuchła. Nikt nie zginął, a gubernator odniósł jedynie lekkie rany. Owczarkówna została złapana i skazana na śmierć (jednak potem zamieniono jej wyrok na katorgę). Pozostałym udało się uciec. Skałon przeraził się jednak tym wydarzeniem tak bardzo, że złagodził obowiązujące w Królestwie represje.

Postać Kamy jest najprawdopodobniej wzorowana na Krahelskiej, która przystąpiła do PPS-u po śmierci ukochanego. Mężczyzna, którego aresztowano za działalność spiskową, był torturowany w Cytadeli na polecenie Skałona, a po wyjściu na wolność popełnił samobójstwo. Krahelska chciała za wszelką cenę wyrównać rachunki z rosyjskim generałem.

Historia jako dyskurs wykluczenia kobiet

W legendzie historii nie ma jednak miejsca dla kobiet, które stają się jedynie jej niemym elementem. Film Holland nie jest próbą opowiedzenia dziejów z punktu widzenia kobiecej bohaterki, którą można by odczytywać w duchu „herstory”. Mamy tu do czynienia bardziej ze strategią spojrzenia „na” kobiety niż „przez” kobiety. Kama po nieudanym zamachu na Skałona zostaje wykluczona przez kochanka z dalszej działalności rewolucyjnej, a odrzucenie to przypłaca chorobą psychiczną. Aby jednak zrozumieć jej postać, trzeba się nieco cofnąć.

Otóż, w noc poprzedzającą zamach Kama oferuje w swoim mieszkaniu schronienie Leonowi, który błąka się po mieście, nie mając gdzie się podziać. Pomiędzy bohaterami dochodzi do zbliżenia seksualnego, o którym Ewa Toniak napisała, że należy do najbardziej brutalnych scen erotycznych w polskim kinie. Widać tu niezwykle instrumentalne potraktowanie kobiety przez mężczyznę, jedynie jako narzędzia zaspokojenia żądzy i całkowitą obojętność wobec niej po stosunku. Kama z kolei reaguje zupełnie odmiennie: po akcie erotycznym szczęśliwa całuje swojego kochanka w rękę. Od tego momentu Leon jest jej największym pragnieniem. Bohaterki nie interesują inni mężczyźni, odrzuca więc zakochanego w niej Kamila. Dla Leona zaś bez wahania godzi się dokonać zamachu.

Film Gorączka Holland Agnieszka

Niemoralne zachowanie Leona szczególnie podkreśla moment tuż przed próbą skrytobójstwa. Gdy Kamil pyta go, czy uważa, że wolno mu wykorzystywać uczucia Kamy, by skłonić ją do takiego czynu, ten odpowiada bez zastanowienia: „Wiem, że jej życie należy do mnie i właśnie robię z niego użytek”. Następnie zaś podczas jarmarku steruje Kamą niczym kukiełką, mówiąc jej, co powinna powiedzieć i jak się zachowywać. Ostatecznie niezadowolony z efektu, wyklucza dziewczynę z ruchu. Zrozpaczona Kama ląduje tej nocy w łóżku z Kamilem. Jednak tuż po zbliżeniu, popada w szaleństwo. Miłość Kamila nie może już ocalić bohaterki, która szczelnie zamyka się we własnym świecie. Owo symboliczne wykluczenie Kamy podkreśla metoda filmowania kochanków. Są oni pokazywani osobno: Kamil przebywa w raju własnej przyjemności, a dziewczyna w piekle swojego umysłu.

Choroba Kamy

Choroba psychiczna Kamy jest niezwykle znaczącym elementem filmu. Po raz kolejny należy ją odczytywać jednocześnie w wymiarze historycznym i symbolicznym. Jest początek XX wieku, czas gdy w całej Europie panuje wręcz epidemia histerii – typowo kobiecej przypadłości, która skłoniła Zygmunta Freuda do badań nad ludzką podświadomością i odkrycia psychoanalizy jako metody leczenia neurozy. Terapia ta polegała na przezwyciężeniu nieuświadomionej traumy leżącej u podstaw histerii, poprzez dotarcie do niej i jej zrelacjonowanie. Freud odkrył, że opowiadanie pacjentek prowadzi do ich uzdrowienia.

Kama nie może opowiedzieć swojej historii, przebywa w świecie własnego zbolałego umysłu. Jednak gdy odwiedza ją Leon, dokonuje aktów samoagresji. Ewa Toniak interpretuje to jako „przerwanie milczenia i artykulację traumy”. Wydaje się jednak, że może tu chodzić nie tylko o przeżycia jednostkowe, ale o wspólne doświadczenie kobiece. Nieprzypadkowo rewolucja 1905 roku zbiega się z historią ruchów emancypacyjnych. To właśnie wówczas postulaty sufrażystek najsilniej zaczęły dochodzić do głosu i stały się elementem wielu socjalistycznych wystąpień. Kobiety przestały widzieć siebie jedynie w roli przedmiotu historii, chciały stać się jej równoprawnym podmiotem, czyli sprawcą. A przede wszystkim wykrzyczały swój gniew i niezgodę na niesprawiedliwy porządek świata.

Gorączka Holland recenzja

Rewolucja jest kobietą

W perspektywie doświadczenia zbiorowego postać Kamy sytuuje już sam wymowny tytuł filmu. Jeśli rozumieć bowiem Gorączkę jako stan chorobowy, to kobieta jest jedyną chorującą postacią całej fabuły. To ona staje się zatem fantazmatem rewolucji. Co ciekawe, w sferze kobiecej zostaje umieszczony główny atrybut opowieści, czyli bomba. Pocisk do momentu wykluczenia Kamy z ruchu jest bowiem przechowywany w kolorowym kobiecym puzderku, przypominającym bombonierkę. Warto również zauważyć, że Kama jest jedyną postacią w filmie, która zna losy pocisku. Już w momencie, gdy Chemik wręcza jej bombę, kobieta doznaje iluminacji: widzi finałową eksplozję w jeziorze, której na końcu dokonuje rosyjski saper. W pewien sposób Kama jest zatem postacią tragiczną – mającą przeczucie klęski rewolucji i jednocześnie uosabiającą jej smutne losy.

Jeśli w tym miejscu można by wrócić do analogii, jaką dostrzeżono między Gorączką a losami rewolucji zapoczątkowanej na polskim Wybrzeżu, w kontekście historii kobiet wydaje się ona nadal aktualna, a nawet prorocza. Legenda Solidarności w powszechnej świadomości ma bowiem tylko męskiego bohatera, natomiast etos kobiecy uosabiany przez Annę Walentynowicz, od której wszystko się zaczęło, został z niej wykluczony i zapomniany.

Znamienne, że w chwili, gdy Kama wchodzi w posiadanie bomby, jest filmowana z dołu – a więc dokonuje się uwznioślenia i hiperbolizacji jej postaci, w dalszej części historii, kamera patrzy na nią już tylko z góry. Jak zauważył bowiem Krzysztof Kłopotowski, analizując film Agnieszki Holland: „Rewolucjoniści mają tyle samo z rewolucji, co kobiety z miłości, tzn. poniżenie i gorycz zawodu”.

Literatura:

T. Lubelski, Dwa wrzenia rewolucyjne. Od Dziejów jednego pocisku Andrzeja Struga do Gorączki Agnieszki Holland, [w:] Od Mickiewicza do Masłowskiej. Adaptacje filmowe literatury polskiej, pod red. T. Lubelskiego, Kraków 2009.

E. Toniak, Histeria historii: wokół Gorączki Agnieszki Holland, „Kwartalnik Filmowy” 2007.

M. Talarczyk-Gubała, Biały Mazur. Kino kobiet w polskiej kinematografii, Poznań 2013.

K. Kłopotowski, Gorączka rewolucji „Tygodnik »Solidarność» 1981, nr 26.