„M jak morderstwo” – zbrodnia (prawie) doskonała

M jak morderstwo

 

Tytuł: M jak morderstwo (ang. Dial M for Murder)

Rok produkcji: 1954

Reżyseria: Alfred Hitchcock

Obsada: Grace Kelly, Ray Milland, Robert Cummings, John
Williams, Anthony Dawson i inni

 

 

 

 

„Nie ma o czym mówić” – podsumował po latach produkcję M jak morderstwo sam Alfred Hitchcock. Trzymający w napięciu film przedstawia plan zbrodni doskonałej: liczący na szybki spadek Tony Wendice zleca morderstwo swojej pięknej, lecz niewiernej żony dawnemu znajomemu ze studiów. Przy próbie zabójstwa, Margot zadaje jednak śmiertelny cios napastnikowi. Wkrótce to ona staje się główną podejrzaną w śledztwie ustalającym przyczyny całego zajścia… M jak morderstwo zdaje się aż nadto przypominać wcześniejsze dzieła Hitchcocka, a przede wszystkim jego Sznur i Nieznajomych z pociągu. Tymczasem obecnie jest to jeden z najbardziej rozpoznawalnych filmów mistrza suspensu.

Hitchcockowskie motywy

W filmografii Alfreda Hitchcocka można wyodrębnić stałe tematy i symbole dostrzegalne w większości jego arcydzieł – to m.in. motyw przeniesienia winy, wątek człowieka niesłusznie posądzonego o zbrodnię, której nie dokonał, związek erotyzmu z popędem śmierci czy uwikłanie bohatera w sytuację dylematu. M jak morderstwo wydaje się jednak w znacznie większym stopniu powtarzać wcześniejsze obrazy mistrza suspensu niż jego pozostałe klasyki.

Na przełomie lat 40. i 50. ubiegłego wieku Hitchcock zrealizował cztery obrazy dla studia Warnera, których przedłużeniem okazało się M jak morderstwo. Mowa o produkcjach Sznur, Trema, Nieznajomi z pociągu i Wyznaję, gdzie historia (z wyjątkiem Sznura) obracała się wokół tematu oskarżenia niewinnej jednostki i jej drogi do oczyszczenia z zarzutów. Tym, co łączy M jak morderstwo z pierwszym z wymienionych filmów, jest ograniczenie miejsca akcji w zasadzie do jednego pomieszczenia. Wynikało to z bardzo prostej przyczyny: obie produkcje opierały się na sztukach teatralnych, a ograniczenie przestrzenne miało oddawać charakter adaptowanego dramatu.

M jak morderstwo film recenzja

Ponadto w obu filmach mieszkanie/domostwo bohaterów urasta do rangi symbolu zagrożenia, miejsca potencjalnej zbrodni. Sznur i M jak morderstwo podejmują także wspólne zagadnienie zbrodni doskonałej – w pierwszej z tych produkcji dwóch mężczyzn zabija kolegę ze studiów dla samego doświadczenia tego czynu. Brak motywu miałby stanowić wystarczający dowód na ich niewinność.
Plan przestępstwa idealnego w M jak morderstwo polega natomiast na zleceniu go osobie, z którą Tony Wendice od dawna nie utrzymuje kontaktów. Antybohater zapewnia sobie również solidne alibi. Jak się okazuje, zarówno w tym przypadku, jak i w Sznurze zabójstwo doskonałe nie istnieje. Kres intrydze kładą przecież inteligentny wykładowca (Sznur) i bystry detektyw (M…).

Drugą produkcją, z której M jak morderstwo wydaje się czerpać, są Nieznajomi z pociągu. Wystarczy wspomnieć, że główni bohaterowie tych obrazów są… tenisistami. Tony Wendice nie pracuje już w zawodzie, lecz prowadzi sklep sportowy, natomiast Guy Haines z Nieznajomych z pociągu to aktywny sportowiec. Mężczyzn łączy jeszcze jeden szczegół: obaj posiadają niewierne żony. Oczywiście warto zaznaczyć, że podobieństwa między tymi postaciami nie łączą się na poziomie winy – Tony jest odpowiedzialny za całą intrygę wobec swojej partnerki, natomiast Guy to osoba niewinna, a uwikłana w zbrodnię. W końcu Nieznajomi z pociągu podobnie jak Sznur czy omawiane M jak morderstwo również obrazują pomysł na morderstwo doskonałe, którym miałaby być „wymiana” przestępstwem.

W jednej idei M jak morderstwo przypomina również starszy film Hitchcocka Podejrzenie z oscarową rolą Joan Fontaine. Bohaterkami obu tych historii są kobiety, na których życie i spadek czyha niegodziwy mąż. W przypadku Podejrzenia okazuje się to jednak nieprawdą; całość domysłów jest jedynie projekcją młodej żony, która błędnie interpretuje zachowanie partnera. Podobnie sprawa ma się z Rebeką, gdzie kobiecej bohaterce zagrażają jej własne domostwo i najbliżsi – tak samo, jak w M jak morderstwo.

Film M jak morderstwo Hitchcock

Realizacja M jak morderstwo

M jak morderstwo to adaptacja popularnej, brytyjskiej sztuki Fredericka Knotta. Dial M for Murder było początkowo wyświetlane, jako czarno-biała sztuka telewizyjna, która następnie z powodzeniem została przeniesiona na sceny West Endu i Broadwayu. Hitchcock zdecydował się na ten projekt po chłodnym odbiorze poprzedniego filmu – Wyznaję – bardzo dobrej produkcji, docenionej dopiero po latach (choć wciąż niewystarczająco). Mistrz suspensu poszukiwał dobrze sprawdzonego gruntu, który zapewniłby sukces kasowy. Nie pomylił się. Choć po latach sam był negatywny w ocenie M jak morderstwo, to film zyskał oczekiwaną popularność.

Całość filmowano trzydzieści sześć dni. W trakcie realizacji nie obeszło się jednak bez dodatkowych problemów. Wytwórnia Warner Bros. zażyczyła sobie bowiem, aby film nakręcono w popularnym wówczas systemie trójwymiarowym. Zdaniem Hitchcocka fascynacja 3D była chwilową modą, która miała przeminąć jeszcze przed premierą jego najnowszego dzieła. Ostatecznie film wypuszczono w wersjach 2D i 3D. Mistrz suspensu się nie mylił – zainteresowanie drugą z wersji, gdy wchodziła na ekrany, wyraźnie słabło, co miało zmienić się w przyszłości. Efektów trójwymiarowości było stosunkowo niewiele, a najsłynniejszym był z pewnością efekt z nożyczkami, których Margot Wendice używa do zamordowania oprawcy, wbijając je w plecy napastnika.

Grace Kelly – muza Hitchcocka

M jak morderstwo zapoczątkowało współpracę Alfreda Hitchcocka z jego największą muzą – Grace Kelly. Mistrz suspensu zachwycił się urodą przyszłej księżnej Monako po obejrzeniu kilku scen z jej udziałem w filmie W samo południe, a także zdjęć próbnych do Taxi. To wystarczyło, aby zaproponować jej rolę w najnowszym filmie.

Dial for Murder film

Już przy pierwszych spotkaniach z Grace Kelly Hitchcock wiedział, że odkrył aktorkę, której nieustannie poszukiwał od początku twórczości: doskonałą blondynkę, z ukrytym seksapilem. „Grace jest jak pokryta śniegiem góra. A kiedy śnieg stopnieje widzisz, że to dymiący wulkan” – mawiał Hitch. Jednakże nie tylko idealna uroda zachwycającej Grace urzekła mistrza suspensu. Kelly, tak jak i sam reżyser, była znana z uwielbienia dla sprośnych żartów i nietypowego poczucia humoru. Dzięki temu odnaleźli wspólny język. Jak zapewniała Grace, Hitchcock zawsze odnosił się do niej z należytym szacunkiem i dystansem. W jej przypadku nie dochodziło do obsesyjnych zachowań z jego strony, czego nie można już powiedzieć o relacjach Hitchcocka z Verą Miles i Tippi Hedren. Z Grace połączyła reżysera serdeczna przyjaźń, a być może – platoniczna miłość. Aktorka zagrała jeszcze w jego Oknie na podwórze i Złodzieju w hotelu.

Na planie M jak morderstwo o Grace było naprawdę głośno. Powodem plotek był jej namiętny romans z odtwórcą roli męża Margot, Rayem Millandem. Aktor przyjemności płynącej ze schadzek z Kelly omal nie przypłacił rozpadem małżeństwa.

Przypatrując się bliżej bohaterce Grace Kelly w M jak morderstwo, można odnieść wrażenie, że to jedna z mniej interesujących postaci kobiecych w filmografii mistrza suspensu. Margot Wendice należy z pewnością do najbardziej biernych i poddanych mężczyźnie bohaterek Hitchcocka, znajdując się w szeregu zaraz obok Liny Aysgarth (Podejrzenie) i pani de Winter (Rebeka). Zmieni się to przy okazji kreacji Kelly w Oknie na podwórze, gdzie postać Lisy odwraca patriarchalny układ, będąc najaktywniejszą bohaterką tego obrazu.

Hitchcock przykuwał wiele uwagi do kostiumów Grace w M jak morderstwo. Jego zamiarem było uzyskanie efektu coraz to bardziej ponurych strojów. Z tego względu na początku filmu widzimy Kelly w ciepłych, energicznych barwach (jak np. w czerwonej, koronkowej sukni), a z czasem jej kostiumy robią się coraz mniej spektakularne i o chłodniejszych, szarych barwach. Ciekawostką jest, że pomysł, aby w scenie odbierania nocnego telefonu Margot wyszła w samej koszuli nocnej, wysunęła Grace Kelly. Był to jedyny raz, kiedy słynący z nieustępliwości Hitchcock zgodził się na dokonanie zmian w scenariuszu z polecenia aktora. Koszula Margot najwidoczniej aż nadto opinała piękną sylwetkę boskiej Grace…

M jak morderstwo Grace Kelly

Czy rzeczywiście „nie ma o czym mówić”?

Hitchcock bywał surowy względem własnych filmów. M jak morderstwo faktycznie nadmiernie czerpie z jego dotychczasowej twórczości, ale nie zmienia to wrażenia, że seans dostarcza prawdziwej przyjemności. Film jest po prostu dobry, zwłaszcza w porównaniu z realnie złymi obrazami Hitchcocka jak Oberża Jamajka, Pod znakiem Koziorożca czy Topaz.

Można stwierdzić, że największą zaletą M jak morderstwo są dialogi, na których opiera się cały film, zważywszy, że stanowi on adaptację sztuki teatralnej. Jednak poza świetnym scenariuszem, autorstwa twórcy sztuki, Fredericka Knotta, w filmie widać doskonałe poprowadzenie czwórki aktorów – Grace Kelly, Raya Millanda, Roberta Cummingsa w roli kochanka Margot i Johna Williamsa jako inspektora Hubbarta. Produkcja posiada też naprawdę dobre zdjęcia niezastąpionego Roberta Burksa, współpracownika Hitchcocka przy jego najlepszych filmach. Wymieńmy jeszcze ostatnie nazwisko, Dimitriego Tiomkina, który stworzył klimatyczną, niepokojącą muzykę idealnie komponującą się z klasycznym dreszczowcem. M jak morderstwo to film, po jaki warto sięgnąć – nie jest on z pewnością najwybitniejszym dziełem Hitchcocka, ale seans nie będzie czasem straconym. To emocjonujący, przewrotny obraz, który na długo zapada w pamięć.

Literatura:

1. F. Truffaut, A. Hitchcock, H. Scott, Hitchcock/Truffaut, tłum. T. Lubelski, Świat Literacki, Izabelin 2005.

2. P. Ackroyd, Alfred Hitchcock, tłum. J. Łaziński, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2017.

3. K. Loska, Hitchcock – autor wśród gatunków, Rabid, Kraków 2002.