Motyw theatrum mundi w filmie – topos teatru świata i kino

„Życie jest tylko przechodnim półcieniem, nędznym aktorem, który swoją rolę przez parę godzin wygrawszy na scenie w nicość przepada – powieścią idioty, głośną, wrzaskliwą, a nic nie znaczącą” – wypowiada w swym kluczowym monologu Makbet, bohater wybitnej tragedii Shakespeare’a. Motyw theatrum mundi to jedna z wielu odpowiedzi na nurtujące ludzkość pytania o istotę naszej egzystencji i stosunek człowieka do świata czy sens relacji międzyludzkich. W tej wizji człowiek mierzy się z determinizmem, nie mając wpływu na własny los, jest marionetką w rękach wyższej siły, bądź „aktorem” przybierającym kolejne maski w konfrontacji z drugim człowiekiem. W jaki sposób twórcy filmowi przedstawiają tę wizję?

„Świat jest teatrem, aktorami ludzie, którzy kolejno wchodzą i znikają” – William Shakespeare „Jak wam się podoba”

Topos świata jako teatru umiłowała sobie w szczególności literatura, choć jego obecność odnajdziemy również w pozostałych formach sztuki, jak malarstwo, fotografia czy kino. Geneza motywu teatru świata jest trudna do jednoznacznego określenia. Jego pierwsze ślady można odnaleźć już w czasach starożytnych.

Jak pisze Jadwiga Kotarska: „Kto pierwszy porównał świat ze sceną, ludzkie życie z grą, a człowieka z aktorem – nie wiadomo. Bezsprzecznie jednak najwcześniejszym zachowaniem pisemnego użycia motywu teatrum mundi są dzieła Platona. U niego pierwszego nastąpiło sformułowanie koncepcji człowieka – marionetki, pojęcia deus ridens, bogów zabawiających się losami ludzi”. Warto jednak zaznaczyć, że wiele wątków omawianego toposu było sednem myśli żyjących znacznie wcześniej, presokratejskich filozofów – Heraklita z Efezu autora koncepcji wariabilizmu, wedle której rzeczywistość jest zmienna i „wszystko płynie” czy Demokryta z Abdery, atomisty, pojmującego świat deterministycznie.

Motyw theatrum mundi w kinie - Światła rampy Chaplina

Motyw teatru mundi w kinie – Światła rampy Chaplina

Na przestrzeni epok historycznych pojęcie teatru świata stale ewoluowało w zależności od kontekstów kulturowych i społecznych, a także aktualnych prądów literackich. W renesansie topos powiązano ściśle z kwestią religijną, utożsamiając człowieka z marionetką, której los kierowany jest przez Boga. Istotną zmianę zainicjował okres baroku, w którym zwrócono uwagę na samoświadomość człowieka w obliczu iluzoryczności życia, jego wrażenia sztuczności w relacjach z innymi osobami, często niepowiązane z założeniem istnienia (lub nie) Stwórcy. Z kolei jak trafnie zauważa Arkadiusz Lewicki w czasach najnowszych, „w dziełach postmodernistycznych brakuje nadrzędnej instancji, brakuje reguł i obejmującej całość metanarracji. Spotykamy tu programowe pulsowanie różnych rzeczywistości, bohaterowie tych utworów egzystują na pograniczu dwóch światów – realnego (czy też podającego się za realny) i sztucznego, będącego kreacją mniej lub bardziej anonimowej siły”.

„Wszyscy jesteśmy amatorami. Za krótko żyjemy, by być kimś innym” – Charles Chaplin „Światła rampy”

Twórcy filmowi chętnie sięgają po tematykę teatru, często umieszczając akcję swych produkcji bezpośrednio na deskach teatralnych (na przykład w filmach „Trema” Alfreda Hitchcocka czy „Wszystko o Ewie” Josepha L. Mankiewicza), inspirując się niepowtarzalnym klimatem scenicznych widowisk („Moulin Rouge!” Baza Luhrmanna) bądź ukazując środowisko aktorskie w krzywym zwierciadle („Jutro premiera” Janusza Morgensterna). Na przestrzeni dekad wiele kinowych dzieł zostało odczytanych w kontekście motywu teatru w teatrze (np. „Komedianci” Marcela Carné), a także toposu theatrum mundi, któremu przyjrzymy się nieco bliżej.

Filmy o teatrze - motyw teatru w kinie - Wszystko o Ewie

Filmy o teatrze – Wszystko o Ewie z główną rolą Bette Davis

Motyw theatrum mundi w kinie skupia się w swym założeniu przede wszystkim na ukazaniu tragizmu człowieka w nierównej walce z nieprzeniknionym losem, jego konieczności odgrywania ciągłych ról przed drugim człowiekiem i niemożności dotarcia do własnej tożsamości. Niezwykle znaczącym wątkiem okazuje się również temat zniewolenia jednostki przez społeczne normy oraz utarte konwenanse, a w końcu problem dramatycznego zaniku prywatności i pozostawania pod stałą kontrolą rządów czy wielkich korporacji. W filmach figura człowieka-marionetki sterowana jest najczęściej przez organy władzy, elektroniczne media, bądź drugiego człowieka. To postać zdeterminowana przez wzgląd na pełnione role społeczne, od których nie ma ucieczki – nawiązując do twórczości mistrza polskiej literatury, Witolda Gombrowicza, człowiek w swej codzienności przybiera kolejne „gęby”, a więc maski, będące formą jego zniewolenia i przyczyną zatracenia samego siebie.

„Świat podobny jest do amatorskiego teatru więc nieprzyzwoicie jest pchać się w nim do ról pierwszych, a odrzucać podrzędne. Wreszcie, każda rola jest dobra, byle grać ją z artyzmem i nie brać jej zbyt poważnie” – Bolesław Prus „Lalka”

Ekranowe wizje świata jako teatru i człowieka, odgrywającego na jego scenie amatorski spektakl można podzielić na bardziej i mniej optymistyczne w zależności od pozostawionej nam lub nie możliwości autokreacji. Skrajnie pesymistyczne wizje zakładają fatalistyczną wizję ludzkiego życia, w którym starcie człowieka z losem jest z góry skazane na niepowodzenie. Wielu reżyserów wskazuje jednakże na dającą nadzieję perspektywę poszukiwania sensu i spełnienia w tak tragicznej koncepcji. Wspomnijmy dzieło Charliego Chaplina „Światła rampy” (1952), w którym grający niegdyś sławnego komika artysta, snuje wzruszającą opowieść o poszukiwaniu sensu naszego istnienia, odnajdując go w sztuce czy ujmując rzecz bardziej uniwersalnie – w pozostawianiu wiernym własnym przekonaniom, samorealizacji oraz spełnianiu się w czynnościach, do których mamy talent, i które przynoszą nam radość oraz spokój ducha.

Twórcą szczególnie wrażliwym na motyw teatru świata i wynikającą z tego założenia problematykę ludzkiej tożsamości był Alfred Hitchcock. Za sprawą ukazywania w swych obrazach ułomności i ograniczeń ludzkiego poznania, próby wyzwolenia się spod narzucanych przez otoczenie norm oraz kreowania teatralnego wymiaru świata mistrz suspensu buduje postać bohatera wytrąconego z codziennej rutyny i znajdującego się w ciągłym zagrożeniu, co jest następstwem chaosu wpisanego w strukturę świata.

Motyw theatrum mundi przykłady film - Północ, północny zachód Hitchcocka

Cary Grant i Eva Marie Saint w filmie Północ, północny zachód

Doskonałym przykładem filmu Hitchcocka oscylującym wokół takiej problematyki jest klasyczny thriller szpiegowski „Północ, północny zachód” (1959). To opowieść o mężczyźnie, który zostaje mylnie uznany za szpiega i musi na własną rękę dowieść swej niewinności, stawiając czoła najcięższej próbie. Prawie każdy z bohaterów arcydzieła odgrywa tu rolę wyznaczoną przez osoby trzeci – główny bohater Roger O. Thornhill to bogu ducha winien agent ubezpieczeniowy, zmuszony stale udowadniać własną tożsamość, poznana przez niego Eve Kendall prowadzi podwójne życie, jako kochanka niebezpiecznego szefa szajki Vandamma oraz rządowa agentka poszukująca niekorzystnych dla partnera dowodów, a ukrywający się przed policją prawdziwi szpiedzy przebierają się m.in. za ogrodników. Topos theatrum  mundi w filmie „Północ, północny zachód” przejawia się także w dialogach – Eve kieruje wobec Rogera znamienny komplement: „Nawet dobrze to zagrałeś”, z kolei Vandamm nazywa go „znakomitym aktorem”, któremu nie potrzeba teatru.

„Nie znam roli, którą gram, wiem tylko, że jest moja, niewymienna. O czym jest sztuka zgadywać muszę wprost na scenie, Kiepsko przygotowana do zaszczytu życia (…)” – Wisława Szymborska „Życie na poczekaniu”

Współcześnie motyw theatrum mundi w kinie nabiera ogromnie ważnego wymiaru dla ukazania na wielkim ekranie problematyki nowoczesnych technologii, elektronicznych mediów, teorii światów równoległych czy powszechnej inwigilacji i coraz większej utraty prywatności. Tak uniwersalną tematykę odnajdziemy w przejmującym dziele Petera Weira „Truman Show” (1998) z wybitną kreacją Jima Carreya. Życie głównego bohatera okazuje się fikcją – nieświadomy Truman Burbank to bohater reality show nadawanego 24 godziny na dobę. Twórcy programu wykreowali jego sztuczny świat, umieścili w nim fikcyjnych członków rodziny i przyjaciół (będących w rzeczywistości aktorami), śledząc przy pomocy kamer każdy etap jego życia od narodzin. Nawet błękitne niebo, w które spogląda niczego niepodejrzewający Truman, jest efektem zabiegów komputerowych. Życiem mężczyzny kieruje reżyser Christof.

Motyw teatru mundi w filmach - Truman Show

Motyw theatrum mundi przykłady – Truman Show

Kiedy bohater filmu „Truman Show” odkrywa okrutną prawdę, uświadamiając sobie, że całe jego dotychczasowe życie było kłamstwem, postanawia zawalczyć o wolność. Truman Burbank pragnie wydostać się z pułapki sztucznego świata, w jakim umieścili go bezwzględni producenci zaślepieni komercyjnym sukcesem reality show. To zadanie z pozoru niewykonalne – mężczyzna boryka się z traumą, a kontrolujący warunki pogodowe i wszelkie zdarzenia w jego rzeczywistości filmowcy zrobią wszystko, by zatrzymać swego dochodowego aktora. Ostatecznie Truman przezwycięża własne lęki i odnosi sukces w nierównej walce – udaje mu się opuścić gigantyczne studio, będące dotychczas całym jego światem. Jednak wbrew temu seans „Truman Show” wcale nie pozostawia widzów pełnych nadziei i optymistycznego nastawienia do życia. Jak bowiem mówi do Trumana Christof: „Świat na zewnątrz nie jest bardziej realny niż ten, który stworzyłem dla ciebie”. Te słowa oddają w pełni przesłanie utworu Petera Weira, chcącego ukazać nam, że w rzeczy samej życie Trumana jest metaforą egzystencji każdego z nas.

Metaforę życia jako spektaklu i płynącą z niej gorzką diagnozę moralnego kryzysu czy poczucia bezsilności w starciu z istnieniem odnajdziemy ponadto w takich utworach, jak „Synekdocha, Nowy Jork” (2008) Charliego Kaufmana, legendarnym dziele rodzeństwa Wachowskich odczytywanym w kategoriach teorii światów alternatywnych – „Matrix” (1999) czy wyróżnionym na Festiwalu w Cannes dramacie Krzysztofa Kieślowskiego „Podwójne życie Weroniki” (1991). Topos teatru mundi w kinie jest ponadto zauważalny w filmowych adaptacjach klasycznych dla tego motywu pozycji literatury, m.in. w „Lalce” (1968) W. J. Hasa na podstawie prozy Bolesława Prusa i „Pornografii” (2003) w reżyserii Jana Jakuba Kolskiego w oparciu o jedną z najlepszych powieści Witolda Gombrowicza o tym samym tytule.

Literatura:

J. Kotarska, „Theatrum mundi. Ze studiów nad poezją staropolską”, Gdańsk 1998.

A. Lewicki, „Sztuczne światy. Postmodernizm w filmie fabularnym”, Wrocław 2007.