Robert Mitchum – antygwiazda starego Hollywood

Robert Mitchum

Robert Mitchum

Robert Mitchum to jeden z najbardziej utalentowanych aktorów w historii amerykańskiego kina, tworzący wybitne kreacje w filmach noir, westernach czy dramatach. Artysta zapoczątkował ekranowy wizerunek antybohatera, rozwijany w kolejnych latach przez takie gwiazdy jak James Dean czy Marlon Brando. W jego legendę wpisywały się nonszalancja, bunt, charakterystyczna aparycja i skandale życia prywatnego, zwieńczone skomplikowanymi portretami psychologicznymi odgrywanych postaci. Amerykański Instytut Filmowy umieścił Roberta Mitchuma na 23. miejscu listy najlepszych aktorów wszech czasów.

Młody gniewny

Robert Charles Durman Mitchum przyszedł na świat 6 sierpnia 1917 roku w Bridgeport w stanie Connecticut. Posiadał norwesko-irlandzkie korzenie. Dzieciństwo przyszłego aktora nie należało do najszczęśliwszych – ojciec Roberta zginął w wypadku, gdy chłopiec miał nieco ponad rok, a jego matka wyszła ponownie za mąż za byłego oficera Royal Naval Reserve, z którym nie potrafił znaleźć wspólnego języka. Robertowi brakowało ojcowskiego autorytetu i czuł się niechciany przez własną rodzinę. To zrodziło w nim trudną naturę, skłonną do awantur, buntowniczą i marzącą o niezależności.

W młodości Robert Mitchum często uczestniczył w bójkach i zasłynął ze swego ciętego, sarkastycznego humoru. Kilkukrotnie uciekał z domu, wyrzucano go z kolejnych szkół, a w końcu całkowicie zrezygnował z edukacji i rozpoczął samodzielne życie z dala od matki i ojczyma. Wyjechał do Nowego Jorku. Gdy miał 14 lat, aresztowano go za włóczęgostwo, jednak udało mu się zbiec. Zanim został aktorem, imał się najróżniejszych zajęć, by zarobić na życie – był pracownikiem fabryki, redaktorem, kopał rowy, uprawiał nawet boks. Na kilka lat przed swoim filmowym debiutem, w 1940 roku poślubił Dorothy Spence. Para doczekała się w sumie trójki dzieci. Robert miewał romanse i często trafiał na pierwsze strony gazet z powodu konfliktów z prawem, nadużywania alkoholu i narkotyków, jednak jego małżeństwo przetrwało wszelkie trudności, aż po kres dni artysty.

Robert Mitchum filmy - Człowiek z przeszłością

Robert Mitchum – Człowiek z przeszłością

Filmowe początki Roberta Mitchuma

Robert Mitchum nigdy nie marzył o aktorskiej karierze. Znany z wielkiego dystansu do samego siebie oraz ironicznych wypowiedzi, mawiał w wywiadach, że aktorstwo jest doskonałym sposobem na uniknięcie właściwej pracy. Będąc już u szczytu sławy, zdarzało się, że przychodził na plan filmowy pod wpływem alkoholu, a ekipa na czele z reżyserem zarzucała mu brak znajomości scenariusza. Mitchum skwitował to znamiennymi słowami: „Myślą, że nie znam swoich kwestii. To nieprawda. Po prostu jestem zbyt pijany, by je wypowiedzieć”. Często protestował wobec powszechnych zachwytów nad jego talentem – podkreślał, że nie przygotowuje się w specjalny sposób do roli, przyjmuje każdą ofertę, a jedynymi kryteriami wyboru są dla niego zarobki i dni wolne. Być może była to jedynie poza. Ale nawet jeśli, to świetnie przemyślana – ludzie pokochali Roberta Mitchuma za jego bezpośredni styl bycia i nonszalancję.

Swoją filmową karierę rozpoczynał od niewielkich ról złoczyńców w westernach. Robert Mitchum szybko zyskał uwagę producentów oraz samych widzów za sprawą głębokiego, niskiego głosu, przykuwającej wzrok twarzy, a także charakterystycznej aparycji, które to hollywoodzcy filmowcy postanowili wykorzystać na potrzeby wizerunku ekranowego twardziela. Jednymi z najważniejszych produkcji we wczesnym etapie kariery Mitchuma okazały się wojenny obraz Mervyna LeRoya pod tytułem „30 sekund nad Tokio” oraz western Edwarda Killy’ego „Nevada”, oba z 1944 roku. Udaną rolę stworzył również w filmie „Żołnierze” (1945), gdzie zagrał kapitana Billa Walkera. Kreacja ta przyniosła mu jedyną nominację do Oscara.

Antybohater. Robert Mitchum i jego najsłynniejsze wcielenia

Wkrótce Robert Mitchum zaistniał jako czołowy gwiazdor formującego się w latach 40. gatunku kina czarnego, przełamując swój dotychczasowy wizerunek kojarzony głównie ze scenerią Dzikiego Zachodu. Stworzył fantastyczne kreacje w filmach noir „Krzyżowy ogień” (1947) czy „W kręgu zła” (1946), jednak to za sprawą przełomowej roli w „Człowieku z przeszłością” (1947) ukazał światu pełnię swego talentu. Mitchum zagrał tam mężczyznę naznaczonego mroczną przeszłością i trudną relacją z prowadzącą do zguby femme fatale, który, choć pragnie rozpocząć życie od nowa, jeszcze raz będzie musiał powrócić do trudnych wspomnień i zmierzyć się ze swoją historią.

Mitchum Robert

Robert Mitchum – Noc myśliwego

Ogromnym sukcesem w karierze Roberta Mitchuma okazała się ponadto emocjonująca i mroczna kreacja oszusta podającego się za kaznodzieję w „Nocy myśliwego” (1955). „Wielebny” Harry Powell stanowi jedną z najciekawszych i najlepszych ról w artystycznym dorobku aktora. To skłonny do zabójstwa mizoginista, dążący po trupach do przejęcia pokaźnej sumy pieniędzy. Mitchum wciąż grał również w westernach – z Susan Hayward wystąpił w „Nieokiełznanych” (1952), z ponętną Marilyn Monroe w słynnej „Rzece bez powrotu” (1954), natomiast z legendą gatunku, Johnem Waynem, spotkał się na ekranie przy okazji dzieła Howarda Hawksa „El Dorado” (1967).

Filmografia Roberta Mitchuma nie ograniczała się jednak do dwóch gatunków. Z powodzeniem wcielał się w bohaterów filmów przygodowych („Dom od wzgórza”), komedii („Cudze chwalicie…”) czy melodramatów. Przykładem tego ostatniego może być świetny obraz w reżyserii Roberta Wise’a „Dwoje na huśtawce” (1962), gdzie Mitchumowi partnerowała wybitna Shirley MacLaine. W późniejszym etapie kariery artysta tworzył równie charyzmatyczne, interesujące oraz wielkie kreacje, co w poprzednich dekadach. Warto wspomnieć o takich pozycjach jak melodramat „Córka Ryana” (1970), kryminał „Żegnaj laleczko” (1975), dramat wojenny „Bitwa o Midway” (1976) czy western „Truposz” (1995).

W kryminałach, filmach noir i stylizowanych na taką estetykę dramatach Robert Mitchum wykreował całkowicie nowy typ ekranowej postaci zwanej antybohaterem, niezwykle popularnej i rozwijanej w latach 50. i 60. ubiegłego wieku m.in. przez Jamesa Deana czy Marlona Brando. Protagonistów granych przez Mitchuma zazwyczaj nie dało się zakwalifikować jednoznacznie po stronie dobra czy zła, posiadali oni liczne wady, byli samotnikami, cechowały ich cynizm, niezależność czy buntownicza natura.

Robert Michum

Robert Mitchum i John Wayne – El Dorado

Z drugiej strony aktor nie wcielał się jedynie w postaci złoczyńców, gdyż wielu z jego (anty)bohaterów miało skomplikowane portrety psychologiczne, ich działania były zdominowane przez traumatyczne przeżycia czy trudne dzieciństwo, a intencje – zwyczajnie dobre. Byli też zdolni do czynów heroicznych. Oczywiście, w jego emploi możemy odnaleźć również sylwetki całkowicie zdemoralizowanych i zepsutych do szpiku kości złoczyńców, jak chociażby w głośnym thrillerze „Przylądek strachu” (1962), gdzie sportretował groźnego przestępcę seksualnego, pałającego chęcią zemsty za otrzymany wyrok. I choć w takim wcieleniu Mitchum także wypadał doskonale, to wizerunek ten nie był jednak regułą.

Artysta. Robert Mitchum i muzyka

Robert Mitchum był wszechstronnym artystą. Poza aktorstwem zajmował się przede wszystkim muzyką i samodzielnie pisał teksty śpiewanych utworów. Zainteresowanie poezją i muzyką zrodziło się w nim w czasie podróży ze starszą siostrą i artystką sceniczną Julie Mitchum do Kalifornii. To przy niej w latach młodzieńczych znalazł drobne zatrudnienie w teatrze jako pomocnik, tworzył też piosenki, wykonywane następnie przez jego siostrę.

W sumie Mitchum wydał dwa albumy – „Calypso – Is Like So…” (1957) oraz „That Man Robert Mitchum… Sings” (1967). Inspiracją dla hollywoodzkiego gwiazdora była muzyka pochodzenia afrykańskiego i karaibskiego. Utworem, który odniósł największy sukces w jego muzycznym dorobku, był z kolei kawałek utrzymany w stylu country „The Ballad of Thunder Road”. Ponadto artysta niejednokrotnie manifestował swój wokalny talent na wielkim ekranie, samodzielnie wykonując partie śpiewane przewidziane w scenariuszu, jak na przykład w westernie „Rachel and the Stranger” (1948).

Robert Mitchum biografia - Rzeka bez powrotu

Robert Mitchum i Marilyn Monroe – Rzeka bez powrotu

Antygwiazda. Życie prywatne, skandale i konflikty z prawem

Poza ekranem Robert Mitchum również był outsiderem. Skandale z jego życia prywatnego interesowały żądnych sensacji dziennikarzy i fanów aktora równie mocno, jak jego wybitne filmowe wcielenia. Żył po swojemu, nienawidził pozerstwa, a nade wszystko cenił dystans do samego siebie, otwartość i uczciwość. Podobnie jak jego ekranowi antybohaterowie, Mitchum sam cechował się pewną nonszalancją, w udzielanych wywiadach nie szczędził sarkastycznych żartów i zgryźliwych uwag względem hollywoodzkiego świata i własnej gry. Mawiał: „Znam tylko dwa rodzaje aktorstwa. Jeden na koniu, a drugi bez konia”.

Mitchum był swobodny, opanowany, szalenie inteligentny, a przy tym tak niespotykanie szczery i prawdziwy. Nie interesowała go polityka. W jednym z wywiadów przyznał: „Nie znam się na tym. Wiem tylko, że politycy są żądni władzy. Brzydzę się tym – to znaczy nadużyciem władzy. Myślę, że władza powinna należeć do wszystkich ludzi. Nie ufam politykom, nie reprezentują większości. Na pewno są mężowie stanu, którzy poświęcają swój czas sprawom ogółu. Znam wielu takich. Niektórzy nawet umarli za ideę. Ale z reguły władza korumpuje”.

Pod koniec lat 40. Robert Mitchum znalazł się na pierwszych stronach gazet, po tym, jak został aresztowany za posiadanie marihuany. W rzeczywistości palił trawkę przez całe swoje życie. Nie był w tym odosobniony pośród reszty znanych gwiazd, ale miał pecha – po zatrzymaniu przez policję trafił za kratki. Obyczajowy skandal mógł zrujnować jego karierę. Tak jednak się nie stało: publiczność przebaczyła jego kolejne przewinienie i ciepło przyjęła powrót Mitchuma na ekrany.

Robert Mitchum Dorothy Mitchum

Robert Mitchum i Dorothy Spence

Z żoną Dorothy Spence u boku Robert był szczęśliwy. Co jakiś czas nawiązywał co prawda namiętne romanse z pięknymi aktorkami (Avą Gardner, Shirley MacLaine), jednak to Dorothy była miłością jego życia, którą poznał już we wczesnej młodości. Przez całe życie był uzależniony od niej emocjonalnie. Pozostawali małżeństwem aż do jego śmierci. Dzieci aktora wspominały, że ojciec ze wszystkich sił starał się podarować im „normalny” dom – tradycyjny i daleki od blasku fleszy.

Robert Mitchum był fascynującą postacią starego Hollywood, antygwiazdą, legendą X Muzy o niespotykanym talencie, a przede wszystkim – niezwykłym człowiekiem, od którego biła prawda. Odszedł 1 lipca 1997 roku po walce z chorobą nowotworową płuc. Na pięć lat przed śmiercią otrzymał prestiżową Nagrodę im. Cecila B. DeMille’a przyznawaną za „wybitny wkład w rozwój kultury i rozrywki”.

Źródła:

www.britannica.com