„Stracony weekend” – błędne koło alkoholizmu

Stracony weekend

 

Tytuł: „Stracony weekend” („The Lost Weekend”)

Rok produkcji: 1945

Reżyseria: Billy Wilder

Obsada: Ray Milland, Jane Wyman, Phillip Terry, Howard Da Silva, Doris Dowling i inni

 

„Stracony weekend” to przejmujący dramat Billy’ego Wildera będący wnikliwym studium alkoholizmu oraz upadku człowieka przytłoczonego twórczą frustracją i niezaspokojoną ambicją. Zrealizowane w duchu naturalizmu dzieło okrzyknięto najlepszym amerykańskim filmem 1945 roku, a także odznaczono szeregiem prestiżowych wyróżnień – czterema Oscarami czy Grand Prix Festiwalu w Cannes. Porażającą kreację głównego bohatera stworzył tu fenomenalny Ray Milland, dla którego rola pisarza-alkoholika stała się największym osiągnięciem w jego wybitnym aktorskim dorobku.

“Stracony weekend” – spowiedź alkoholika

Doskonały scenariusz autorstwa Billy’ego Wildera i Charlesa Bracketta powstał na podstawie bestsellerowej powieści Charlesa R. Jacksona „Stracony weekend” z 1944 roku. Pisarz oparł zaś książkę na własnych doświadczeniach zwycięskiej walki z alkoholizmem, przeplatając w fabule wiele autobiograficznych wątków. W rezultacie Jackson podarował światu dzieło porażające swym realizmem, trafną, pogłębioną psychologicznie diagnozą poważnej choroby, a także tragiczną figurą głównego bohatera – niespełnionego pisarza-alkoholika, przygniecionego równie mocno niezaspokojoną ambicją, co presją otoczenia i całym układem świata.

Głównym bohaterem filmu „Stracony weekend” jest młody, niespełniony artysta Don Birnam (fenomenalna kreacja Raya Millanda). Wewnętrzna frustracja mężczyzny oraz niemożność pracy twórczej sprawiają, że Don coraz częściej zagląda do kieliszka. Wkrótce aspirujący pisarz wpada w sidła poważnego alkoholizmu. W pokonaniu nałogu pomagają mu dziewczyna Helen (w tej roli Jane Wyman) oraz brat Wick (Phillip Terry), którzy planują weekendowy wyjazd na wieś. Niespodziewanie Don wymyka się jednak spod ich opieki i zamiast wyjechać, wpada w ciąg alkoholowy. Nadchodzące dni ukażą skalę jego problemu, a także przyczynią się do odmiany tragicznego losu bohatera…

Stracony weekend film 1945

„Stracony weekend” pod ostrzem cenzury

Billy Wilder stworzył znakomity dramat utrzymany w konwencji naturalizmu. Mimo upływu blisko osiemdziesięciu lat od premiery „Stracony weekend” nie traci nic ze swej aktualności, będąc filmem bliskim wielu osobom zmagającym się z własną słabością i uzależnieniami. To wnikliwe studium psychiki alkoholika, ale też sfrustrowanego pisarza, a w końcu przeciętnego, szarego człowieka niepotrafiącego sprostać oczekiwaniom społeczeństwa. Bowiem Wilder niezwykle celnie mierzy w amerykańskie mity i ich tragiczne konsekwencje dla jednostki, której życie stanowczo odbiega od idealnego etosu american dream. Co istotne, w „Straconym weekendzie” obok dramatu chorego człowieka zostaje również zaakcentowany wątek jego bliskich, cierpiących z powodu uzależnienia brata czy ukochanego, ale też pełnych wyrozumiałości i okazujących wsparcie.

Opowieść o upadłym artyście uwikłanym w pułapkę alkoholizmu spotkała się z oczywistym sprzeciwem hollywoodzkich cenzorów. Był 1945 rok, dopiero co zakończyła się II wojna światowa, a panujący w USA restrykcyjny Kodeks Haysa miał na celu wykreowanie na wielkim ekranie zakłamanego świata bez skazy, w którym bohater nie ulega słabościom, a także nie boryka się z tak przyziemnym problemem jak alkoholizm. Mocarze z Fabryki Snów byli przekonani, że pesymistyczny klimat dzieła Wildera zniechęci społeczeństwo zmęczone latami wojennego strachu i niepewności. Ze szczęściem dla widzów zmuszająca do refleksji, przejmująca wizja reżysera zwyciężyła z cenzurą i po licznych ustępstwach ujrzała światło dzienne.

Stracony weekend film Billy'ego Wildera recenzja

„Stracony weekend” – symboliczne rekwizyty i estetyka noir

Film Wildera bardzo często sytuuje się w obszarze kina noir ze względu na jego pesymistyczną atmosferę, mroczne ujęcia oraz symbolikę cienia i liczne zbliżenia głównego bohatera. Wspaniałe zdjęcia wykonał John F. Seitz, nominowany za swą pracę do Oscara. Istotną rolę pełni w obrazie także budząca wielki niepokój, genialna muzyka legendarnego kompozytora Miklósa Rózsy.

Fatalistyczna historia zmagającego się z chorobą artysty operuje bogatą symboliką, oddającą niebezpieczną pułapkę, w której sidła wpadł Don Birnam. Na pierwszy plan wysuwa się tu symbolika koła, o którym mówi sam bohater w rozmowie z barmanem, bezpośrednio nawiązując do swego uzależnienia: „Nie wycieraj tego Nat, niech to będzie moje błędne koło. Koło to doskonała figura geometryczna. Nie ma ani początku, ani końca”. Owo błędne koło przejawia się w filmie jako wizualna metafora wielokrotnie pod postacią mokrych śladów pozostawionych przez kolejne kieliszki, które zamawia pozostający w alkoholowym ciągu Don.

Symbolem upadku bohatera „Straconego weekendu” jest ponadto charakterystyczny płaszcz jego dziewczyny – noszone praktycznie cały czas przez postać Jane Wyman futro z cętkami lamparta. Okrycie kobiety to niejako atrybut jej związku z Donem – futro zainicjowało bowiem ich relację, a w kryzysowym momencie doprowadziło niemal do jej rozpadu (Birnam zastawił bowiem płaszcz kochanki bez jej wiedzy).

Stracony weekend film Ray Milland

Ray Milland jako Don Birnam

Siłą „Straconego weekendu”  jest ponadto wyśmienite aktorstwo. Portretujący głównego bohatera Ray Milland wspiął się tu na wyżyny swego aktorskiego kunsztu. Jego tragiczna postać nie jest w żadnym stopniu przerysowana, cechują ją doskonały realizm, emocjonalne wyczucie, a także głębokie zrozumienie problematyki kreowanej roli. Aby lepiej przygotować się do roli, pochodzący z Wielkiej Brytanii aktor chciał wniknąć w problem alkoholizmu i z tego względu spędził sporo czasu pod dachem nowojorskiego szpitala psychiatrycznego Bellevue, obserwując pacjentów będących w stanie delirium tremens. Jak sam przyznał, owo doświadczenie odcisnęło na nim trwały ślad, budząc nie tylko pokłady wielkich emocji, ale również zrozumienia z jak potężnym problemem zmagają się uzależnieni.

Dziś niestety z reguły zapomniany Milland, dziełem Billy’ego Wildera udowodnił swój ogromny talent i zdolność ekranowej transformacji. Był prawdziwym objawieniem, aktorem wszechstronnym i wybitnym, a jego występ przeszedł do historii kina. Przyniósł również znakomite recenzje i międzynarodowe uznanie krytyki. Dość wspomnieć, że Ray Milland za kreację Dona Birnama został wyróżniony Oscarem w kategorii najlepszego aktora pierwszoplanowego, a także Złotym Globem i Złotą Palmą na Festiwalu w Cannes.