„Tylko we Lwowie” – historia lwowskich kin

Lwów historia

Lwów, przedwojenna panorama miasta z wieży Ratusza, M. Munz, “Światowid: Ilustrowany Kurier Tygodniowy”

“O Lwowie, zabaw wszelkich wynalazku!

Pełno tu ludzi, pełno wszędzie wrzasku.

Gdzie czas przepędzić, gdzie pieniądze tracić?

Tylko we Lwowie, choćby i przepłacić!”

Silva rerum Polanowskiego

W okresie II Rzeczypospolitej największe miasto Małopolski Wschodniej, trzecie pod względem liczby ludności w kraju, posiadało wiele ważnych ośrodków kultury, na czele z Teatrem Miejskim, którego otwarcie przyciągnęło do Lwowa takie osobistości jak Henryk Sienkiewicz czy Ignacy Paderewski.

Lwów to ukochana metropolia elity artystycznej dwudziestolecia międzywojennego. Na miejsce swojej pracy wybrał ją  między innymi Leon Schiller, eksperymentując po raz pierwszy ze swoją koncepcją Teatru Monumentalnego właśnie na scenach lwowskich, czy współpracujący z Schillerem słynny scenograf i malarz Andrzej Pronaszko, współtwórca Teatru Ruchomego i Teatru Symultanicznego. A jak publiczność lwowska, oswojona z teatralnymi eksperymentami, zareagowała na całkowicie nową formę sztuki, czyli film? Jako że kocham przedwojenne polskie kino, podczas ostatniego pobytu we Lwowie te pytania wciąż nie dawały mi spokoju.

Początki kinematografii lwowskiej związane są z dostrzeżeniem jej funkcji edukacyjnych przez uczonych Galicji, którzy wyświetlali ruchome obrazy, często poprzedzane prelekcjami. Pokazy te przyczyniały się między innymi do zmniejszenia analfabetyzmu wśród mieszkańców lub wykorzystywały nowy wynalazek, jakim był kinematograf, do celów propagandowych. Pierwsza projekcja filmu odbyła się we Lwowie na przełomie września i października 1896 roku. Lwów był trzecim miastem na dawniejszych ziemiach polskich (po Warszawie i Łodzi) w którym odbyła się prezentacja ruchomych obrazów. Ówczesna prasa podawała, że wyświetlane były między innymi filmy kryjące się pod tytułami: U dentysty, Park dziecięcy w Paryżu czy Życie na Under de Linden.

Wysoka frekwencja na pokazach filmowych i ogólny zachwyt mieszkańców Lwowa nad nowym wynalazkiem spędzały sen z powiek ludzi teatru. Artyści pracujący dla teatrów zaczęli się bać o swoją przyszłość, dostrzegając realne zagrożenie jakie powoli zaczynał stanowić dla nich film. Taką potrzebę widzów jako pierwsi wśród lwowskiej elity intelektualnej zauważyli i wykorzystali dyrektorzy Teatru Skarbkowskiego (L. Heller i J. Bandrowski), którzy przed spektaklami wyświetlali „żywe fotografie”, by z czasem zacząć wyświetlać filmy już od godziny 15:00 aż do rozpoczęcia wieczornego spektaklu.

Lwów film

Pasaż Mikolascha we Lwowie, fot. Karta

Pierwsze pokazy filmowe na terenach byłej Galicji Wschodniej

Prawdopodobnie pierwszym stałym kinem, jakie powstało we Lwowie, było kino „Urania” znajdujące się w słynnym Pasażu Mikolascha. Działało już od 1901 roku i stopniowo oswajało mieszkańców z ruchomymi obrazami, jednak najbardziej sceptyczna co do funkcji nowego wynalazku pozostawała inteligencja. Stałych kin we Lwowie zaczęło w szybkim tempie przybywać – po „Uranii” powstały między innymi „Światowid”, „Cinephon”, „Luna” i „Wanda”.

Film szybko stał się jedną z ulubionych rozrywek lwowian – tym sposobem dokumentowano ważne wydarzenia z życia miasta, jak chociażby odsłonięcie pomnika Adama Mickiewicza w 1904 roku w obecności najstarszego syna wieszcza, które przerodziło się w demonstrację patriotyczną. Później mieszkańcy mogli oglądać w „Uranii” obrazy nagrane w trakcie ceremonii.

Przed I wojną światową w kinach lwowskich wyświetlano głównie ekranizacje polskiej i żydowskiej literatury oraz filmy amerykańskie. Zaczęły się stopniowo pojawiać dzieła pisane tylko dla twórców filmowych. Sensację i poruszenie wywołał film z 1912 roku pt. Niebezpieczny kochanek, do którego scenariusz napisała Gabriela Zapolska. Krytycy pozostawali bezwzględni dla artystki, szczególnie z tego względu, że zdecydowała się napisać scenariusz specjalnie na potrzeby filmu. Po premierze dzieła pojawiła się między innymi krytyczna recenzja Jacka Frühlinga w Kronice Powszechnej: „Umyślnie dla kina pierwsza zaczyna pisać p. Gabriela Zapolska. To wszystko, co w jej dziełach może budzić odrazę, doszło w filmie do punktu szczytowego i wywołało wstręt.” Historia lokaja mordującego dla zysku dwie kobiety była na owe czasy na tyle szokująca, że zaczęto wycofywać film z kin.

Lwów kina

Pomnik Adama Mickiewicza we Lwowie, 2019 r., fot. Anna Barańska

Prawdziwy przełom w historii lwowskiego kina można przypisać „Apollo”. Było to pierwsze stałe kino dedykowane wymagającym odbiorcom, które nie tylko wyświetlało filmy dla elit, ale również narzuciło pewne standardy w wystroju miejsca oraz funkcjonalności pomieszczeń kinowych, przeznaczając część z nich na przestronne poczekalnie. Ceny biletów były wyższe niż u konkurencji, mimo to w „Apollo” z powodzeniem wyświetlane były filmy aż do wybuchu II wojny światowej.

Zaraz za „Apollo” plasował się otwarty w 1912 roku i istniejący do dzisiaj „Kopernik”. Nowoczesna widownia kina w kształcie kwadratu pozwalała na wykorzystywanie tego miejsca nie tylko do wyświetlania filmów, ale również organizowania wszelkiego rodzaju wykładów naukowych we współpracy z Politechniką Lwowską. Jako jedne z pierwszych kin w kraju wprowadziło ograniczenia wiekowe, które z czasem zaczęły wprowadzać inne lokalne kina (wyjątkiem była „Wanda” która by utrzymać wysoką frekwencję, ku uciesze najmłodszych widzów pozwalała na wstęp bez ograniczeń wiekowych na wszystkie filmy). By walczyć z powszechnym analfabetyzmem w „Koperniku” często odbywały się pokazy filmowe z których część dochodów za bilety była przekazywana lwowskim szkołom, a po 1914 roku kilka procent z utargu przeznaczane było na żołnierzy walczących w I wojnie światowej.

Niewątpliwie kino, które dorównywało popularnością „Apollo” i „Kopernikowi”, to powstała w 1912 roku „Grażyna” z repertuarową niejednolitością. Wyświetlane tam były zarówno filmy ambitne, mające funkcje edukacyjne, jak również komedie i romanse, zaspokajające potrzeby rozrywki wśród mieszczan. Miejsce te było określane jako kino, gdzie każdy może znaleźć interesujący dla siebie film, co dawało „Grażynie” nieprzerwanie rosnącą popularność i wysoką frekwencję.

Historia Lwowa - kino

Panorama Lwowa, 2019 r., fot. A. Barańska

W 1913 roku powstało kino, które mogło być wzorem nawet dla „Apolla”. Mowa o znajdującym się w Teatrze Skarbkowskim „Lwie”. Widownia była w stanie pomieścić prawie tysiąc osób z podziałem na loże, a dostojności dodawał fakt, że kino mieściło się w budynku teatralnym,posiadało garderoby i bufet. Dekoracje wnętrz robiły ogromne wrażenie, a w związku z tym, że miejsce było odwiedzane również przez elity, lwowianie pochodzący z niższych sfer czuli aurę prestiżu i przebywanie na widowni „Lwa” traktowali niemal jak awans społeczny. „Lew” niewątpliwie pozostawał aż do wybuchu II wojny światowej najbardziej prestiżowym kinem we Lwowie.

Po wybuchu I wojny światowej zamknięto większość kin i teatrów, a te które organizowały pokazy zbierały datki, przekazywane następnie ofiarom wojennym. Zmieniono nazwy części kin tak, by wyraźnie była zaznaczona informacja o ich działalności na rzecz pomocy żołnierzom. Tym sposobem we Lwowie działały kina o nazwach „Kinoteatr Czerwonego Krzyża” czy „Kino Legionów Polskich”, co miało dodatkowo zachęcać widzów do korzystania z ich usług, łącząc odpoczynek na widowni z pomocą na rzecz żołnierzy. W 1915 większość kin wróciła do normalnego trybu pracy, jednak na każdym szyldzie musiała znaleźć się nazwa w języku rosyjskim.

“Gdzie jeszcze ludziom tak dobrze jak tu?”

Przed wybuchem I wojny światowej w kinach lwowskich dominowały filmy amerykańskie, w dwudziestoleciu międzywojennym wyświetlano głównie filmy polskie. Powodzeniem cieszyły się szczególnie komedie, chociaż wymagająca publiczność nie pozwoliła całkowicie odejść od ambitnego repertuaru i w związku z tym mogła zobaczyć na dużym ekranie wymagające dzieła polskie jak i zagraniczne. Z zagranicznych pozycji należy wymienić chociażby Kobieta znikąd L. Delluca, Męczeństwo Joanny d’Arc C. Dreyera czy Gabinet Doktora Caligari R.Wiene.

Polskie filmy skierowane do wymagającego widza często podejmowały tematy patriotyzmu lub były adaptacjami dzieł cenionych artystów. We lwowskich kinach tamtego okresu można było zakupić bilet na słynnego Pana Tadeusza R. Ordyńskiego, Trędowatą E. Puchalskiego czy Przedwiośnie H. Szaro. Nie zrezygnowano z wyświetlania obrazów ukazujących ważne uroczystości lokalne czy narodowe. Po śmierci Marszałka Piłsudskiego lwowskie kina wyświetlały film ze zdjęciami z uroczystości pogrzebowych, tym samym dostosowując się do uchwały Prezydium Rady Naczelnej Przemysłu Filmowego.

Przedwojenny Lwów - kino i restauracja Baczewski

Restauracja Baczewski we Lwowie, 2019 r., fot. A. Barańska

Dwudziestolecie międzywojenne to czas, kiedy kino cieszyło się największą popularnością spośród wszystkich miejskich rozrywek. Coraz częściej dostosowywano pokazy filmowe do oczekiwań widzów: organizowano wieczory tematyczne, na których wyświetlano kilka produkcji o podobnej tematyce lub wyświetlano dzieła powstałe znacznie wcześniej, jednak nadal cieszące się popularnością. Na uniwersytetach toczyły się dyskusje o najnowszych filmach co dało początek klubom filmowym, a do gazet dołączano dodatki tematyczne opisujące wydarzenia z lokalnych kin i recenzje filmów.

W październiku 1929 roku po raz pierwszy wyświetlono we Lwowie, w kinie „Palace” film dźwiękowy. Wprowadzenie dźwięku do budynków kin było dużym obciążeniem finansowym dla właścicieli, jednak po „Palace” w ciągu kilku miesięcy filmy dźwiękowe były wyświetlane w kinach: „Lew”, „Apollo”, „Kopernik”, „Marysieńka” „Casino”, „Raj” i „Grażyna”. Do 1933 roku wszystkie lokalne kina wyświetlały obrazy z dźwiękiem.

Tylko we Lwowie!

O Lwowie powstało wiele książek, artykułów czy piosenek. Niestety, przedwojenne taśmy filmowe na których zapisane były obrazy miasta, w większości nie zachowały się. Trzeba też przyznać, że filmy pełnometrażowe były wówczas kręcone głównie w Warszawie. Nawet najpopularniejszy obecnie film przedwojenny mówiący między innymi o Lwowie – komedia Włóczęgi w reżyserii Michała Waszyńskiego z 1939 roku nagrywana była w stolicy.

Historia lwowskich kin

Targ staroci we Lwowie, 2019 r., fot. A. Barańska

To film, o który warto wspomnieć choćby ze względu na obraz dwóch głównych bohaterów, Szczepka (Kazimierz Wajda) i Tońka (Henryk Vogelfänger). Warszawa miała swoich cwaniaków – Lwów posiadał batiarów do których należał ten duet filmowy. Z filmu pochodzi jedna z najpopularniejszych polskich piosenek o mieście pt. Lwów jest jeden na świecie. Aktorzy wcielali się w batiarów również w audycji radiowej Wesoła Lwowska Fala, która w swoim czasie była najpopularniejszą audycją radiową II RP.

Mimo że w dwudziestoleciu międzywojennym kultura najszybciej rozwijała się w Warszawie, nie można zapominać o zasługach Lwowa dla polskiego dorobku kulturowego czy naukowego. Czym byłby dzisiejszy teatr bez Schillera czy Boya-Żeleńskiego? Czy nauka wyglądałaby tak samo bez członków Lwowskiej Szkoły Matematycznej? I w końcu – czy mieszkańcy innych miast byliby otwarci na kinematografię, gdyby nie przykład mieszkańców Lwowa?

Podczas spaceru dzisiejszymi ulicami Lwowa wyraźnie można wyczuć klimat dwudziestolecia międzywojennego – jest to niemal podróż w czasie do tamtego okresu. Oczywiście podobnie sądzą obecni mieszkańcy miasta, którzy dostrzegli komercyjny potencjał w nostalgii turystów i na lwowskim rynku większość restauracji stylizowanych jest na lata przedwojenne.

Znajduje się tam między innymi „Atlas”, nawiązujący do ulubionego miejsca dawnej elity artystycznej, gdzie na ścianach wiszą karykatury dawnych stałych klientów. Wartą wspomnienia jest również jedna z najlepszych obecnie restauracji „Baczewski”, której nazwa odnosi się do znanej i zamożnej rodziny Baczewskich, posiadających przed wojną fabrykę wódek. Oczywiście Baczewscy nigdy nie prowadzili restauracji, ale ta powstała w 2014 roku jest zdecydowanie godna polecenia nie tylko z powodu przepięknego wystroju, ale również doskonałego jedzenia. Klimat budują również przedwojenne szlagiery cicho wydobywające się z głośników.

Będąc we Lwowie warto odwiedzić targi staroci, gdzie przy odrobinie szczęścia znaleźć można przedwojenne czasopisma. Kto wie, może komuś z nas uda się kiedyś kupić przedwojenne wydanie „Kina” albo chociażby „Kuriera Lwowskiego” z artykułem dotyczącym lwowskich kin w danym czasie lub recenzją któregoś z przedwojennych filmów?

Literatura:

B. Gierszewska, Kino i film we Lwowie do 1939 roku, Wydawnictwo Akademii Świętokrzystkiej, Kielce 2006.

W. Jewsiewicki, Polska kinematografia w okresie filmu dźwiękowego, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1967.