„Upiór w operze” – niema klasyka filmu grozy

Upiór w operze

 

Tytuł: „Upiór w operze” („The Phantom of the Opera”)

Rok produkcji: 1925

Reżyseria: Rupert Julian

Obsada: Lon Chaney, Mary Philbin, Norman Kerry, Arthur Edmund Carewe, Gibson Gowland i inni

 

 

 

Nieudźwiękowiony „Upiór w operze” obok historii o Frankensteinie czy Drakuli zapisał się na kartach X Muzy jako klasyka horroru i opowieści grozy. Obraz Ruperta Juliana, będący adaptacją słynnej powieści Gastona Leroux, mimo upływu blisko stu lat od premiery wciąż urzeka niesamowitym, mrocznym klimatem, imponującą scenografią i zastosowaną tu symboliką cienia sięgającą u swych korzeni nurtu niemieckiego ekspresjonizmu. To ponadto dzieło, w którym „człowiek tysiąca twarzy” – Lon Chaney – stworzył jedną z najwybitniejszych kreacji w swej karierze, co było zasługą jego nadzwyczajnej ekspresji, wszechstronności i doskonałej charakteryzacji, którą wykonał samodzielnie.

W podziemiach Paryskiej Opery

Publikowaną w odcinkach w latach 1909-1910 powieść gotycką Gastona Leroux przenoszono na wielkie ekrany wielokrotnie, po raz pierwszy w 1916 roku (wersja ta pozostaje zaginiona). Mający premierę w 1925 roku „Upiór w operze” w reżyserii Ruperta Juliana był drugą i z pewnością najwierniejszą literackiemu pierwowzorowi adaptacją tej głośnej historii.

Film ukazuje zapewne wszystkim dobrze znane losy oszpeconego geniusza muzyki, Eryka, zamieszkującego podziemia Opery Paryskiej. Były kompozytor staje się mistrzem dla początkującej śpiewaczki Christine, która, choć nigdy nie widziała swego nauczyciela, wsłuchuje się w jego głos i rady, dobywające się z ciemnych lochów. Zakochany Eryk pragnie uczynić z pięknej dziewczyny diwę estrady, a żeby osiągnąć ów cel, nie cofnie się nawet przed najgorszą ze zbrodni – morderstwem.

Upiór w operze 1925

Upiór w operze – Lon Chaney

Wkrótce straszenie dyrektorów i pracowników opery przez Eryka okazuje się zbyt mało efektywne, ponieważ na horyzoncie zjawia się konkurent do serca artystki, hrabia Chagny. Upiór decyduje się na drastyczny krok – uprowadza Christine do swych mrocznych podziemi. Na ratunek porwanej kobiecie ruszają jej ukochany i prowadzący śledztwo w sprawie paranormalnych wydarzeń pod dachem opery agent Buguet.

Tragiczny Anioł Muzyki

Eryk to postać wielowymiarowa, budząca jednocześnie grozę i współczucie, odrazę oraz zrozumienie. Oszpecony muzyk, skrywający się w wilgotnych lochach opery, to figura na wskroś tragiczna, osamotniona i tęskniąca za realizacją naturalnych potrzeb człowieka – miłością oraz bliskością. Tytułowy upiór realizuje oczywiście typowe cechy filmowego złoczyńcy, jest osobą zaburzoną, owładniętą obsesją na punkcie Christine, a w swym dążeniu do celu nie posiada żadnych zahamowań.

Również to na poziomie sylwetki Eryka twórcy „Upiora w operze” zdołali uzyskać tak efektowną atmosferę niepokoju i napięcia – przez długi czas bohater jest pokazywany jedynie jako cień lub z zasłaniającą jego zdeformowaną twarz maską. Pierwszorzędną sceną jest zaś moment zerwania maski Eryka przez uprowadzoną śpiewaczkę – reakcja zjawy jest na tyle wyrazista, że jej krzyk niemal „słychać” z ekranu.

Upiór w operze recenzja

Upiór w operze 1925 – Lon Chaney iMary Philbin

Kapitalna rola Lona Chaneya zasługuje na wielkie uznanie. „Człowiek tysiąca twarzy”, bo tak zwykło się mówić o wybitnym aktorze niemej ery kina, obdarzył Eryka spektakularną ekspresją, kreując wyrazistą, fascynującą i zapadając w pamięć postać, która na stałe weszła do kanonu sylwetek filmowych potworów.

Po sukcesie innej produkcji z Chaneyem w roli głównej – „Dzwonnika z Notre Dame” (1923) – wszechstronny artysta zasłynął z tworzenia własnej charakteryzacji do roli, ciekawych masek i oryginalnego makijażu. Również charakteryzację Eryka z „Upiora w operze” wykonał sam Lon Chaney, po raz kolejny udowadniając swą niepowtarzalną zdolność transformacji. Nie ma wątpliwości, że to właśnie Lon zdominował całą obsadę aktorską wraz ze zlęknioną i delikatną Mary Philbin jako Christine Daae. Bez niego klasyk kina grozy nie byłby taki sam.

Upiór opery

„Upiór w operze” – klasyka horroru

Dziś niemy obraz z Lonem Chaneyem w roli głównej uchodzi za klasykę gatunku horroru, a jego wielkim atutem jest znakomita strona wizualna – olśniewająca scenografia z dokładnie odwzorowanym budynkiem Paryskiej Opery i wspaniałe zdjęcia wykorzystujące grę światłocienia, zaczerpniętą z dorobku niemieckiego ekspresjonizmu. Niepowtarzalny klimat grozy podsycają tu mroczne ujęcia podziemnych labiryntów opery, w których błądzą ekranowe postacie, muzyka, a także oddanie mistycznej aury budynku, przybierającego w filmie charakter niemal odrębnego bohatera.

„Upiór w operze” to jedna z wyjątkowych pozycji wczesnego amerykańskiego kina, zapraszająca nas do niesamowitego świata i prowadząca do odkrycia, że muzyka, sztuka i miłość są równie nadprzyrodzonymi siłami w życiu człowieka jak ponadnaturalne zdolności tytułowego upiora…