„Życie Pi” – „Uwierz w niewiarygodne!”

Życie Pi

 

Tytuł: Życie Pi (Life of Pi)

Rok produkcji: 2012

Reżyseria: Ang Lee

Obsada: Suraj Sharma, Irrfan Khan, Ayush Tandon, Gautam Belur, Adil Hussain, Tabu, Ayaan Khan, Mohd. Abbas Khaleeli, Vibish Sivakumar, Rafe Spall, Gérard Depardieu

 

 

„Którą z tych wersji wolisz…?” – pyta główny bohater obrazu Życie Pi po zdaniu dwóch różnych relacji z tego, jak uratował się z katastrofy morskiego frachtowca. Czy to możliwe, że film o chłopcu dryfującym po oceanie z prawdziwym tygrysem promowany jako kino familijne, jest w istocie brutalną historią morderstwa, schizofrenii i kanibalizmu?

Aktorsko-animowane Życie Pi (2012) zostało nakręcone na motywach wydanej w 2001 roku pod tym samym tytułem powieści kanadyjskiego pisarza i podróżnika Yanna Martela. Za kamerą filmu stanął Chińczyk Ang Lee nagrodzony Oscarem za reżyserię głośnego melodramatu Tajemnica Brokeback Mountain (2005). Za Życie Pi twórca otrzymał kolejną statuetkę Amerykańskiej Akademii Filmowej, a sam obraz ponadto wyróżniono za najlepsze zdjęcia, efekty specjalne i muzykę oryginalną.

Wygnanie z raju

Film otwiera urokliwa sekwencja ze zwierzętami różnych gatunków na tle bujnej roślinności przywołująca na myśl sceny z biblijnego Edenu. Głównym bohaterem jest Pi Patel, który jako dorosły człowiek opowiada dziennikarzowi swoją niezwykłą historię. Obraz Anga Lee jest nie tylko „zapisem” tej rozmowy, ale przede wszystkim zawiera retrospekcje z przytaczanych przez narratora wydarzeń.

Pi urodził się w Indiach, gdzie do osiągnięcia wieku nastoletniego mieszkał z matką, ojcem i starszym bratem. Jego rodzice prowadzili ogród zoologiczny, który był domem rozmaitych stworzeń, w tym pięknego i niebezpiecznego tygrysa bengalskiego o imieniu Richard Parker. Po tym, jak rodzina Patelów z przyczyn finansowych postanowiła przeprowadzić się do Kanady, zabrała na pokład statku wszystkie zwierzęta i wypłynęła z nimi w daleką podróż przez Pacyfik. Niestety ta swoista „arka Noego” nigdy nie dotarła do celu…

Film Life of Pi

Pewnej nocy w trakcie sztormu frachtowiec uległ awarii i zatonął, a do łodzi ratunkowej zdążyli wskoczyć tylko główny bohater oraz – zbiegłe w panice – zebra, hiena i orangutan. Po paru dniach wspólnej żeglugi ranny ssak w czarno-białe paski umarł, a hiena pożywiła się nim i – rozjuszona – śmiertelnie zaatakowała orangutana. Wtedy niespodziewanie spod plandeki wyłonił się Richard Parker; upolował i zjadł padlinożercę. Od tej pory chłopiec i dziki kot musieli razem pokonywać kolejne mile morskie, co nie było łatwym zadaniem. Oboje przeżyli pobyt na środku oceanu dzięki spożywaniu zapasów, łowieniu ryb i postojowi na bezludnej, egzotycznej wyspie.

Po 227 dniach od katastrofy łódź dobiła do wybrzeży Meksyku. Richard Parker zniknął „bez pożegnania” w zaroślach dżungli, a Pi został znaleziony i wzięty pod opiekę przez przedstawicieli swojego gatunku. Raport sporządzony po przesłuchaniu chłopca w szpitalu głosił: „Pan Patel dał przykład odwagi i wytrzymałości, która nie ma równych w historii morskich katastrof. Niewielu rozbitków przeżyło na morzu tak długo, jak on, a żaden w towarzystwie dorosłego tygrysa bengalskiego”…

Czarno na białym

Istnieje jeszcze druga, alternatywna wersja tych samych wydarzeń z Życia Pi, którą ocalały artykułuje w ostatnich minutach filmu, po tym, jak dochodzący przyczyn katastrofy frachtowca japońscy ubezpieczyciele nie kryją swojego sceptycyzmu. Wynika z niej, że po ucieczce z tonącego statku na łodzi ratunkowej znalazły się cztery osoby: marynarz-buddysta (zebra), pokładowy kucharz (hiena), matka Pi (orangutan) i on sam.

Pierwszy z pasażerów zranił się, skacząc z dużej wysokości do szalupy i po niedługim czasie umarł. Okrutny gastronom dopuścił się na nim ludożerstwa, a następnie – w przypływie gniewu – zabił oburzoną jego poczynaniem rodzicielkę głównego bohatera. Targnięty żądzą zemsty Pi (tygrys) zamordował mężczyznę i w ciągu najbliższych kilku dni zaspokoił nim swój głód. Chłopiec dryfował po oceanie zupełnie sam i jako jedyny przeżył katastrofę…

Zwierzenia te nie zostają zobrazowane. Kamera skierowana jest wyłącznie na wyrażającą uczucie dyskomfortu twarz opowiadającego historię.

Film Życie Pi recenzja
W obronie jaźni

W filmie Życie Pi narrator jest tożsamy z postacią pierwszoplanową i – używając terminologii Wayne’a C. Bootha – można go nazwać „niewiarygodnym” (unreliable). Główny bohater nie jest jednak wyrachowanym oszustem jak Pleciuch grany przez Kevina Spacey’ego w Podejrzanych (reż. Bryan Singer, 1995; inny doskonały przykład narracji niewiarygodnej!). Jego kłamstwo ma na celu „jedynie” obronę własnej jaźni przed bolesnymi wspomnieniami z oceanicznego rejsu. Pi zmyśla bajkową historyjkę o zebrze, hienie, orangutanie i tygrysie w szalupie, bo nie chce i nie umie zaakceptować prawdziwego przebiegu tamtych wydarzeń (Zygmunt Freud określił takie zachowanie „wyparciem”).

Postawy, jakie ujawniają podróżujący łodzią rozbitkowie („Głód potrafi zmienić wszystko, co wiesz na swój temat” – mówi Pi), zmuszają narratora opowiadania do obrania zwierzęcej symboliki, ponieważ (jako zsocjalizowany, bardzo uduchowiony człowiek) nie jest w stanie przypisać tak bestialskiego postępowania gatunkowi ludzkiemu. Nie bez znaczenia pozostaje również wzmianka, że w wieku dziecięcym chłopiec był świadkiem śmiertelnego ataku Richarda Parkera na bezbronną kózkę. Ta ojcowska nauczka dana synowi za niebezpieczną próbę dokarmiania tygrysa z ręki przez kraty w ogrodzie zoologicznym była dla niego olbrzymim wstrząsem („Dzień, w którym papa dał mi tę lekcję, wszystko zmienił. Świat stracił część swego uroku” – wspomina bohater). To właśnie dlatego dziki kot zostaje wybrany przez Pi na jego alter ego w pierwszym zeznaniu.

Co ciekawe, jeden incydent z 227-dniowego pobytu na wielkiej wodzie był dla narratora tak traumatyczny, że nie potrafił go zwerbalizować nawet w trakcie relacjonowania drugiej, „prawdziwej” wersji wydarzeń. Chodzi o skonsumowanie przez umierającego z głodu Pi ciała własnej matki (rozbitek mówi Japończykom, że zwłoki zamordowanej przez kucharza kobiety wyrzucono za burtę). W opowiadaniu o charakterze eufemistycznym rzecz ta zostaje zasugerowana, kiedy po sztormie (symbolizującym największą walkę wewnętrzną) chłopiec czule obejmuje głowę wyczerpanego tygrysa (moment integracji ego z id), a po chwili dobijają razem do brzegu tajemniczej wyspy, której flora i fauna zaspokajają ich potrzeby pokarmowe. Fakt, iż Pi przypisuje temu skrawkowi lądu mięsożerność („jak muchołówka”), okazuje się kolejnym mechanizmem obronnym (nazwanym przez Freuda „projekcją i przemieszczeniem”).

Życie Pi film

Dowodem na to, że główny bohater rzeczywiście dopuścił się kanibalizmu na swojej nieżyjącej rodzicielce, jest ujęcie w planie ogólnym, które pojawia się zaraz po tym, jak najedzony tygrys czeka na niego w szalupie i „zaprasza” go do dalszej podróży. Uważny widz dostrzeże wówczas, że wyspa, na jakiej rzekomo znaleźli się Pi i Richard Parker ma kształt leżącej na wznak kobiety (martwej matki chłopca).

Kultura kontra natura w Życiu Pi

Wielokrotnie przedstawione w Życiu Pi zmagania postaci pierwszoplanowej z tygrysem podczas żeglugi po oceanie, tak naprawdę symbolizują odwieczny konflikt pomiędzy kulturą a naturą, superego a id, tym co nabyte w procesie socjalizacji a tym, co wrodzone i biologiczne. Jedną z najbardziej sugestywnych scen, jaka wpisuje się w obrany dyskurs, jest ta, w której bohater próbuje wytresować zwierzę (ujarzmić drzemiącą w nim dzikość i pierwotne instynkty).

Dodatkowo ów konflikt zaostrza fakt, iż – jak dowiadujemy się na początku filmu – Pi jest wyznawcą trzech religii (hinduizmu, chrześcijaństwa i islamu). Kiedy samotny rejs po wodach oceanu zamienia się w dramatyczną walkę o przetrwanie, chłopiec jest zmuszony zanegować i odrzucić wszystkie zasady moralne narzucone mu przez wymienione doktryny. Przykładowo, po tym, jak będący wegetarianinem Pi z premedytacją zabija z głodu koryfenę, na jego twarzy rysują się rozpacz i ogromne poczucie winy („Przepraszam! Przepraszam! Dziękuje Ci Wisznu, że przypłynąłeś pod postacią ryby, żeby uratować nam [jemu i Richardowi Parkerowi] życie!” – woła ze łzami w oczach). Owa wielowyznaniowość głównego bohatera jest cechą nieprzypadkową. Film ma za zadanie przekonać odbiorcę, że obojętnie w jakiego Boga wierzymy, po zdjęciu cywilizacyjnego „płaszcza” (odrzuceniu kodeksu kulturowego) wszyscy jesteśmy tak samo „nadzy” (równi wobec natury).

Życie Pi doprowadza widza do jeszcze jednej istotnej konkluzji, a mianowicie, iż w obliczu zagrożenia śmiercią popędy biologiczne biorą górę nad rozumem (Pi określa Parkera jako „strach, który trzymał mnie przy życiu”). I nie chodzi tu jedynie o zachowanie filmowego protagonisty, ale również kucharza, który jeszcze wcześniej ulega pierwotnym instynktom i morduje swoich współtowarzyszy podróży w celach konsumpcyjnych.

Życie Pi streszczenie

Podwójne kodowanie – podwójny sukces?

Przy okazji tych rozważań warto poruszyć jeszcze jedną ciekawą kwestię, jaka wyłania się po przeanalizowaniu artystycznego i – przede wszystkim – komercyjnego tryumfu Życia Pi. Zarówno w książce, jak i w filmie animalistyczna opowieść głównego bohatera jest tą dominującą. Reżyser Ang Lee nie decyduje się nawet na okrojoną wizualizację faktycznego przebiegu wydarzeń z oceanicznej żeglugi, ponieważ byłoby to zbyt drastyczne i nieprzyjemne doświadczenie dla przeciętnego widza. Czy tylko dlatego?

Zastosowanie w dziele podwójnego kodowania, a więc możliwości dosłownego i alegorycznego odczytywania utworu, okazuje się błyskotliwym rozwiązaniem mającym na celu poszerzenie grupy docelowej i – w następstwie – maksymalizacji zysku. Dla tak zwanego „widza naiwnego” (w tym przypadku dziecka) Życie Pi będzie po prostu efektowną bajką o chłopcu i tygrysie, którzy podróżują razem łodzią po oceanie i przeżywają niesamowite przygody; dla „widza sceptycznego” (dorosłego) – dramatycznym opowiadaniem cierpiącego na rozdwojenie jaźni rozbitka, a przy okazji filozoficznym traktatem o naturze człowieka i wierze w Boga.

Oczywiście nie można być przekonanym, że wszyscy małoletni przyjmą obraz Anga Lee bezkrytycznie, a każdy starszy odbiorca doszuka się w nim drugiego dna. Przyjmijmy jednak, że dorośli prędzej odrzucą przytoczoną przez Pi bajkową historyjkę o zebrze, hienie, orangutanie i tygrysie w szalupie, co związane jest z faktem, iż wraz z wiekiem (do pewnego momentu) funkcje poznawcze człowieka ulegają rozwojowi.

Rozstrzygającym dowodem na obecność podwójnego kodowania w Życiu Pi są słowa głównego bohatera skierowane pod koniec filmu do dziennikarza i przy okazji do samego widza: „Opowiedziałem dwie wersje tego, co się wydarzyło na oceanie. Żadna nie wyjaśnia, dlaczego statek zatonął i nie można dowieść, która z nich jest prawdziwa. W obu wersjach statek tonie, moja rodzina ginie, a ja cierpię. Którą z tych wersji wolisz…?”.

Literatura:

1. Booth Wayne C., Rodzaje narracji, [w:] Narratologia, red. Głowiński Michał, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2004, s. 212–233.

2. Ostaszewski Jacek, Narrator niewiarygodny w filmie fabularnym, „Kwartalnik Filmowy” 2010, nr 71–72, s. 60–74.