„Nagi instynkt” – kultowy thriller erotyczny

Nagi instynkt

 

Tytuł: “Nagi instynkt” (oryg. “Basic Instinct”)

Rok produkcji: 1992

Reżyseria: Paul Verhoeven

Obsada: Sharon Stone, Michael Douglas, George Dzundza, Jeanne Tripplehorn i inni

 

 

 

„Nagi instynkt” Paula Verhoevena z 1992 roku był wielkim hitem lat 90. i nadal bardzo często przywołuje się go w popkulturze oraz przypomina w telewizji. Historia zaczyna się sceną seksu, podczas której pewien biznesmen zostaje zasztyletowany szpikulcem do lodu przez tajemniczą kobietę o twarzy zasłoniętej blond włosami…

Wśród śledczych jest Nick Curran (Michael Douglas), który z powodu przypadkowego zastrzelenia turystów znajduje się pod obserwacją wydziału wewnętrznego i uczęszcza na spotkania z policyjną psycholog Beth (Jeanne Tripplehorn), z którą miał romans. W wyniku śledztwa okazuje się, że denat tuż przed śmiercią widział się z Catherine Tramwell. Piękna blondynka miała z nim romans, jest milionerką i pisarką powieści kryminalnych, zaś bohater jej książki zginął tak samo… Kobieta zostaje wezwana na przesłuchania, a Nick zaczyna ulegać coraz większej fascynacji osobą Catherine.

„Nagi instynkt” – zgrany duet aktorski

Do roli Catherine w „Nagim instynkcie” brano pod uwagę wiele gwiazd, ale trudno wyobrazić sobie w tej kreacji kogoś innego niż Sharon Stone. Aktorka stworzyła postać femme fatale czyli kobiety fatalnej, wykorzystującej mężczyzn dzięki swojemu czarowi i przynoszącej im zgubę. Stone jest tutaj niezwykle uwodzicielska, prowokująca, bardzo pewna siebie i inteligentna. Każdy jej gest emanuje zmysłowością, doskonale zdaje sobie sprawę ze swoich atutów i je wykorzystuje. Żyje jak chce, robi co chce i potrafi owinąć sobie wokół małego palca nie tylko mężczyzn. Warto jednak zauważyć, że w niektórych scenach widać wrażliwość Catherine i jej zagubienie. Jest to zatem skomplikowana postać, którą Sharon Stone przedstawiła znakomicie i naturalnie.

Nagi instynkt recenzja

W „Nagim instynkcie” partneruje jej Michael Douglas jako Nick. Trudno go nazwać pozytywną postacią. Bohater również wykorzystuje ludzi – na przykład zadurzoną w nim panią psycholog czy swoich kumpli w policji. Nick jest arogancki i niezrównoważony. Pod wpływem używek zabił przypadkowe osoby, co zostaje wyciszone dzięki jego znajomościom. Mężczyzna wdaje się w bójki, jeździ jak pirat drogowy i całkowicie poddaje się urokowi Catherine, która jest do niego bardziej podobna niż myśli. Michael Douglas zagrał bez wątpienia dobrze, emocjonalnie, Sharon Stone przewyższa go jednak charyzmą i uwodzicielskim czarem.

„Nagi instynkt” – ukłon w stronę kina „noir”

„Nagi instynkt” wyraźnie nawiązuje do bardzo popularnego gatunku w latach 40. i 50., a mianowicie do kina „noir”, czyli czarnego. W filmach reprezentujących ten nurt, podobnie jak i tutaj, panował mroczny i niepokojący nastrój, a głównym tematem była zbrodnia. Oczywiście emocjonalny wydźwięk tego kina jest pesymistyczny. Film Paula Verhoevena sięga do stylu noir również na poziomie techniki realizatorskiej i zdjęć: mamy tu zatem operowanie światłocieniem i mocnym montażem. Przede wszystkim pojawia się zaś kluczowa dla czarnego kina postać – czyli kobiecy wamp, femme fatale, kobieta zmysłowa i niebezpieczna, dla której mężczyzna traci głowę.

„Nagi instynkt” – popisowy thriller erotyczny

„Nagi instynkt” to klasyczny thriller erotyczny. Jak wskazuje nazwa gatunku, sfera seksualna odgrywa tu znaczącą rolę, ale w filmie Paula Verhoevena chodzi bardziej o budowanie zmysłowej atmosfery i obraz narastającej fascynacji odczuwanej w trakcie całego seansu, niż o samą erotykę. Czyste sceny erotyczne trwają tutaj w sumie około 20 minut czyli jak na 128-minutowy nie tak wiele. Są to ujęcia odważne, ale też niespecjalnie wulgarne i bardzo dobrze zrealizowane.

Film Nagi instynkt 1992

Na pewno jedną z najbardziej zmysłowych i jednocześnie kultowych scen kina jest przesłuchanie Catherine, kiedy okazuje się, że kobieta nie ma na sobie bielizny, a ona swoim seksapilem i inteligencją zupełnie zbija przesłuchujących ją mężczyzn z tropu.

Reżyser Paul Verhoeven wyznał, że “Nagi instynkt” był swoistym hołdem dla “Zawrotu głowy” – dzieła jednego z najbardziej cenionych przez niego twórców filmowych, Alfreda Hitchcocka. Podobnie jak u mistrza suspensu przedstawiona opowieść łączy w sobie klimat erotyzmu ze śmiercią, co daje podstawę głównej metafory filmu, jaką jest zobrazowanie kluczowych ludzkich popędów wyodrębnionych przez Sigmunda Freuda – Erosa i Tanatosa. Tak jak w “Vertigo” główna postać kobieca sportretowana przez zjawiskową Sharon Stone to jasnowłosa, tajemnicza i prowadząca mężczyzn do zguby femme fatale. W jednym z wywiadów Verhoeven przyznał, że gdyby Hitchcock miał możliwość realizować swoje filmy w nieskrępowanych cenzurą latach 90. doceniłby gatunek thrillera erotycznego i sam wprowadził odważne sceny seksu do swoich produkcji. I zapewne tak właśnie by się stało.

„Nagi instynkt” od pierwszej sekundy nieustannie trzyma w napięciu, co potęguje sugestywna muzyka, dynamiczny montaż i efektowna akcja. I jest to thriller inteligentny, w którym trzeba zwracać uwagę na rekwizyty i wypowiadane słowa. Interpretację zostawia się natomiast widzowi, nie ma tutaj jednoznacznej oceny i wyroków. I być może dlatego „Nagi instynkt” na pewno nie będzie zapomniany.

Literatura:

“Paul Verhoeven: Interviews”, pod. red. M. Barton-Fumo, University Press of Mississippi, 2016.

Tekst powstał przy współudziale Pauli Apanowicz.