„American Beauty” – spójrz bliżej

American Beauty

 

Tytuł: American Beauty

Rok produkcji: 1999

Reżyseria: Sam Mendes

Obsada: Kevin Spacey, Annette Bening, Thora Birch, Allison Janney, Peter Gallagher, Mena Suvari, West Bentley, Chris Cooper

 

 

 

 

 

Dobrze się stało, że wynaleziono kinematograf. Dzięki temu niezwykłemu pomysłowi możemy obejrzeć American Beauty. To jeden z tych filmów, które otwierają nam oczy i ukazują drobiazgi, na które w codziennym pędzie nie zwracamy uwagi. Producent, Steven Spielberg, uznał napisany przez Alana Balla scenariusz za doskonały i nie pozwolił nic w nim zmienić. Po co zmieniać coś, co już jest arcydziełem?

,,Spójrz bliżej’’

Gdy film Sama Mendesa trafił do kin, na plakatach widniał napis ”Look closer” (”spójrz bliżej”) – te dwa słowa zawierają w sobie całą mądrość, piękno i wyjątkowość American Beauty.

Mogłoby się zdawać, że bohaterowie wiodą idealne życie na amerykańskich przedmieściach. Jednak, jeśli spojrzymy bliżej, dostrzeżemy, że prawda jest zupełnie inna.

Główną postacią filmu jest Lester Burnham – czterdziestoparoletni pracownik branży reklamowej, mąż i ojciec. Początkowo może się wydawać, że tylko on w filmie jest ofiarą, tylko on czuje się zniechęcony codziennością i zmierzaniem donikąd. Ale to właśnie Lester postanawia przerwać konsumpcyjną, bezrefleksyjną wegetację i wrócić do życia. Lester jest też narratorem tej poruszającej opowieści. Narratorem mającym już inną, szerszą perspektywę…

O czym traktuje American Beauty, jeśli nie jest po prostu jedną z wielu historii o mężczyźnie w średnim wieku, który wzdycha do młodej dziewczyny, a w zaciszu swojego garażu słucha rocka i pali trawkę? To film o dążeniu do zachowania pozorów, o tajemnicach tłumionych na dnie umysłu. O strachu i wstydzie, utraconej radości życia. O zagubieniu i przebudzeniu. Magia American Beauty polega między innymi na tym, że jego znaczenie, przesłanie oraz symbolika (na przykład wszechobecnych czerwonych róż czy dominacji koloru niebieskiego) pozostają w sferze domysłów, a widzowie zyskują wolność interpretacji. Film Mendesa przekazuje także niezwykle istotny komunikat: miejmy czas, by popatrzeć na foliową torebkę, która tańczy na wietrze, nie udawajmy kogoś, kim nie chcemy być i bądźmy tacy, jakimi nie mieliśmy odwagi być.

American Beauty film recenzja

Arcydzieło amerykańskiej kinematografii

W American Beauty nie ma sceny czy słowa, które można by uznać za zbędne. Każde zbliżenie, oddalenie, niemal każdy pokazany na ekranie przedmiot posiada znaczenie. American Beauty nie ma słabych punktów. Scenariusz został napisany mistrzowsko. Scenarzysta, Alan Ball, wyznał w jednym z wywiadów, że zainspirowała go ,,tańcząca na ulicy’’ torebka foliowa. W filmie pojawia się ona jako jeden z poetyckich symboli.

Reżyser (wówczas trzydziestokilkuletni) postawił sobie poprzeczkę tak wysoko, że nigdy już nie powtórzył tego sukcesu. A jaki był jego przepis na sukces? Przede wszystkim idealnie dobrał odtwórców głównych ról, nie ulegając naciskom z Hollywood. Gdyby uległ, być może Lestera zagrałby Kevin Costner, a jego żonę Kim Bassinger. Tak się jednak nie stało i Sam Mendes z pewnością nie żałuje podjętych decyzji.

Kevin Spacey wspiął się tu na wyżyny aktorskiego kunsztu, improwizując wiele scen i realizując wiele własnych, bardzo dobrych pomysłów. Doceniła to Amerykańska Akademia Filmowa. Obraz zdobył w sumie pięć statuetek: dla najlepszego filmu, reżysera, aktora pierwszoplanowego, za scenariusz oraz zdjęcia. Natomiast dlaczego nie nagrodzono Oscarem znakomitej Annette Bening to pytanie, które zadaje sobie wielu, ale pewnie nigdy nie poznamy odpowiedzi.

Warto zwrócić uwagę na ścieżkę dźwiękową. Obok piosenek w wykonaniu m.in. Annie Lenox, Boba Dylana czy The Who mamy niezwykłe kompozycje Thomasa Newmana, tworzące niepowtarzalny klimat.

Film otrzymał trzy Złote Globy, sześć nagród BAFTA i szereg innych prestiżowych wyróżnień na całym świecie. Jest to opowieść uniwersalna, której wartość jest ponadczasowa, a przesłanie ważne dla każdego człowieka. Krytycy zgodnie stwierdzili, że to najwybitniejszy film roku i jeden z ,,najbardziej zachwycających obrazów w historii kina’’.

Literatura:

Stephen Lowenstein, Sam Mendes on American Beauty: My First Movie: Take Two. New York, 2008