„Dwóch papieży” – wiara w obliczu wątpliwości

Dwóch papieży

 

Tytuł: Dwóch papieży (The Two Popes)

Rok produkcji: 2019

Reżyseria: Fernando Meirelles

Obsada: Anthony Hopkins, Jonathan Pryce, Juan Minujin, Luis Gnecco, Cristina Banegas

 

 

Dwóch papieży to film świetnie zagrany i precyzyjnie przemyślany. Jego główny pomysł polega na budowaniu świata przedstawionego na zasadzie opozycji. Różnice okazują się jednak pozorne – na głębszym poziomie są bowiem jak dwie strony tego samego medalu. Dwie skrajnie różne osobowości i dwie wizje doktrynalne są wobec siebie komplementarne niczym wiara, która – jak pokazuje film – aby była żywa, potrzebuje nieustannych wątpliwości.

Europejski intelektualizm kontra iberoamerykański temperament

Film Dwóch papieży pokazuje genezę obecnej sytuacji w Kościele katolickim, a mianowicie tej, że na jego czele stoi jednocześnie dwóch przywódców: ojciec święty-emeryt Benedykt XVI i papież Franciszek. Obraz przedstawia interesujące starcie tych dwóch różnych ludzi, którzy od obopólnej niechęci i istotnych różnic światopoglądowych przechodzą do przyjaźni i wzajemnego zrozumienia. Dzieje się to zaś podczas jednego znaczącego spotkania, które odmienia ich osobiste losy, ale też dzieje całego zachodniego chrześcijaństwa.

Bohaterowie filmu zostali skonstruowani na zasadzie kontrastu: osobowości, ale też kultur, a nawet reprezentacji skrajnie różnych tendencji w obrębie doktryny chrześcijaństwa. Takie zestawienie dało świetny efekt, obok poważnych spraw i problemów wprowadziło bowiem lekką, niemal komediową konwencję. Co ważne, ta dominanta gatunkowa wcale nie umniejsza rangi postaci, ale ściąga je z pomnikowego piedestału i pokazuje ich najbardziej ludzkie oblicze.

Dwóch papieży recenzja

Szczególnie atrakcyjnie w filmie Dwóch papieży wypada Benedykt XVI dzięki fenomenalnej kreacji Anthony’ego Hopkinsa. Udało mu się wcielić w emerytowanego biskupa Rzymu tak doskonale, że ani przez moment nie odczuwa się, że mamy do czynienia z grą aktorską. Kardynał Ratzinger w tym wydaniu to postać niemal fascynująca, a do tego pełna sprzeczności: z jednej strony cechuje go chłodna rezerwa i naukowy intelektualizm, z drugiej nieobce jest mu niebanalne poczucie humoru (choć twierdzi, że jest go całkowicie pozbawiony) i słabość do popularnych telewizyjnych seriali. W tym sensie film stanowi ocieplenie wizerunku papieża-emeryta, zupełnie odmiennie jawiącego się w powszechnej świadomości.

Benedykt XVI jest tu również przedstawicielem elity starej Europy – wykształconej i konserwatywnej. To miłośnik muzyki i sztuki – wspaniale gra na fortepianie i zdradza, że w młodości miał ambicje kompozytorskiej. Jednocześnie w filmie wyraźnie podkreśla się, że to człowiek poprzedniej epoki. Widać to w znaczącej scenie przy fortepianie, kiedy bohater z nostalgią wspomina znaną przedwojenną niemiecką artystkę.

Godnym adwersarzem papieża Benedykta jest w filmie Dwóch papieży kardynał Bergoglio, w którego wcielił się Jonathan Pryce. To z kolei Argentyńczyk z krwi i kości – miłośnik piłki nożnej i tanga. Sylwetce tego bohatera poświęcono w filmie znacznie więcej miejsca, pokazano bowiem liczne sceny z jego młodości i niełatwej drogi kapłańskiej. Bergoglio to człowiek nowej epoki – co symbolizuje jego biegła znajomość ikon popkultury, jak legendarny zespół The Beatles, o którym zdaje się wiedzieć wszystko. W przeciwieństwie do Benedykta XVI przyszły papież Franciszek posługuje się prostym językiem emocji, wynikającym z jego bliskiej relacji z ludźmi oraz niezwykłej skromności. Bergoglio nie patrzy na świat zza szyby ekskluzywnej limuzyny, ale z perspektywy ścisku w miejskim autobusie.

Film Dwóch papieży recenzja

Dwóch papieży i dwie wizje Kościoła

Osobowościowa i kulturowa odmienność bohaterów Dwóch papieży przekłada się także na różnice doktrynalne pomiędzy Benedyktem XVI a Franciszkiem. Ta kwestia nie odgrywa wprawdzie pierwszoplanowej roli w filmie, jednak została wyraźnie zasygnalizowana. Trzeba też przyznać, że mamy tu do czynienia z pewnymi uproszczeniami, które mają być zrozumiałe dla widzów bez wchodzenia w teologiczne zawiłości.

Benedykt to zatem przedstawiciel Kościoła konserwatywnego, zamkniętego na drażliwe kwestie, takie jak antykoncepcja, aborcja, związki niesakramentalne czy homoseksualizm, a co więcej uwikłanego w pedofilskie skandale. Bergoglio jawi się jako wielki reformator: udziela komunii świętej rozwodnikom, nie potępia też gejów i lesbijek. Nie sposób jednak w tym miejscu nie zapytać, czy owo przeciwstawienie nie jest nieco na wyrost i czy kardynał Bergoglio już jako papież Franciszek rzeczywiście dokona przełomu w tych sferach, czy pozostaną one raczej w stanie deklaracji i dokumentów, które nie posiadają wiążącej wagi dla wszystkich episkopatów na świecie.

Jeden człowiek i jeden Bóg

Dla mnie największą wartością filmu Dwóch papieży jest jednak to, że owa psychomachia nieustannie zaskakuje, a obrane przez bohaterów kierunki myślenia ulegają przewrotnemu zawikłaniu. Biskupi Rzymu zostają tu ukazani jako zwyczajni ludzie, którzy tak jak wszyscy doświadczają poważnych trudności w wierze. Jak powiada bowiem kardynał Bergoglio, z głosem Boga jest jak z sygnałem z anteny satelitarnej – czasem odbiera idealnie, a czasem zupełnie gubi przekaz.

The Two Popes film

Co ciekawe, istnieje tu jakaś tajemnicza symetria pomiędzy osobistymi przekonaniami bohaterów co do tego, czego Stwórca od nich oczekuje, a jego rzeczywistymi planami, niczym w biblijnej maksymie Chrystusa: „Myśli moje nie są myślami waszymi, a drogi moje nie są drogami waszymi”. I tak Bergoglio otrzymuje powołanie kapłańskie, w wieczór zaręczynowy z ukochaną dziewczyną, a Benedykt XVI – konserwatywny głos Kościoła – dostrzega szansę na jego odnowę w odmiennym spojrzeniu rewolucyjnego biskupa z Argentyny. Leitmotywem podkreślającym owo pomyłkowe odczytanie boskich intencji jest dwukrotnie przytaczana historia świętego Franciszka, który słysząc nakaz odbudowania świątyni, początkowo traktuje go dosłownie i zaczyna wznosić budowlę z cegieł.

Najbardziej poruszające są zaś fragmenty-perełki, gdy zza sporu dwóch wielkich duchownych wyłaniają się ich autentyczne wątpliwości. To momenty, gdy wcale nie słyszą głosu Boga, a wszystko wydaje się zamglone – nie widać wyraźnej ścieżki, którą należy podążać. Nie ma żadnego znaku, jest cisza, samotność i ciemność. I właśnie owo ludzkie zwątpienie, niepewność co do własnej nieomylności jest tym, co najbardziej łączy dwie postaci dyskutujące w Kaplicy Sykstyńskiej pod freskiem Michała Anioła, przedstawiającym stworzenie człowieka.

Dlatego oglądając Dwóch papieży, myślałam o pismach Tomasza Halika, czeskiego duchownego, który w latach 90. był konsulatorem Papieskiej Rady do Spraw Dialogu z Niewierzącymi. Miałam w głowie jego książkę Co nie jest chwiejne, jest nietrwałe, w której przekonuje, że wiara nie może istnieć bez wątpliwości, a moment, gdy wszystko staje się oczywiste i pewne, bywa paradoksalnie momentem duchowej stagnacji. W filmie Netflixa Franciszek jest uosobieniem owych wątpliwości Benedykta, Ratzinger stanowi zaś symbol pytającego głosu w umyśle Bergoglio.

Słowa Halika w jakimś sensie mogą być zatem podsumowaniem zamysłu filmu: „Wiara nie jest tym samym, co visio beatificia, niczym nie zakłócone, uszczęśliwiające oglądanie Boga, które Tradycja przypisuje świętym w niebie. Wiara jest rzeczywistością ziemską, należy do kondycji pielgrzymów […] Czy siła i prawdziwość wiary nie zawiera w sobie także jej zdolności do znoszenia wątpliwości i krytycznych, palących pytań, na które trudno znaleźć odpowiedź?”