Maribel Verdú i najlepsze filmy z aktorką

Maribel Verdú, fot. Pedro Paceco, CC-BY-SA-4.0
Kiedy myślimy o hiszpańskich aktorkach, z reguły przed oczami jawi nam się wizerunek Victorii Abril, Penélope Cruz, Carmen Maury, Marisy Paredes czy Paz Vegi. I słusznie, gdyż wspomniane gwiazdy kina, współpracując z najlepszymi rodzimymi reżyserami, stworzyły na ekranie niezwykle pamiętne kreacje, przy czym filmy, w których wystąpiły, również cieszyły się ogromną popularnością. Do najjaśniej lśniących aktorek Półwyspu Iberyjskiego należy także, urodzona 2 października 1970 roku w Madrycie, Maribel Verdú. Na wczesnym etapie życia marzyła o karierze prezenterki telewizyjnej. Zawód modelki i kierowcy rajdowego również mieścił się w polu jej upodobań. Mimo to w wieku trzynastu lat zainteresowała się aktorstwem. Jak sama przyznała w wywiadzie przeprowadzonym na początku 2025 roku dla magazynu Vanity Fair: „Dziadkowie i rodzice często zabierali mnie do kina Princesa. Film był bardzo obecny w naszym życiu”.
Uzupełniła przytoczoną wypowiedź słowami: „Jeśli ojciec jednej z moich najlepszych przyjaciółek, Nurii, zawodowo zajmujący się stolarstwem, dawał nam drewniane pistolety na zabawki, zamiast się nimi bawić, używałam ich do naśladowania Aniołków Charliego w korytarzu naszego domu”. Odkrywcą jej talentu był uznany hiszpański reżyser – Vicente Aranda, który powierzył jej niewielką rolę w serialu „Znak zbrodni” z 1985 roku. W niecałe dwanaście miesięcy później przyszedł czas na debiut fabularny, jakim był obraz „27 godzin” w reżyserii Montxo Armendáriza. Zagrała tam u boku aktora, który – podobnie jak ona w tamtym okresie – stawiał pierwsze kroki w branży filmowej, przy czym dziś uchodzi za wielkoformatową gwiazdę i symbol seksu, czyli Antonio Banderasa. Kolejne role w filmach „Barceloński łącznik” (1988) Miguela Iglesiasa czy „Sinatra” (1988) Francisco Betriú, choć udane, nie dały w pełni wybrzmieć jej talentowi, gdyż „degradowały” ją jedynie do emanowania walorami zewnętrznymi.
Pierwsza poważna i zauważalna kreacja przyszła w 1991 roku, wraz z głośnym obrazem „Kochankowie” w reżyserii Vicente Arandy. Od tego momentu Maribel Verdú stała się rozpoznawalna, a kolejne role potwierdziły tylko wielkość jej talentu. I choć grywała głównie postaci drugoplanowe, bez protekcji najsłynniejszego hiszpańskiego reżysera – Pedro Almodóvara, który wylansował kilka rodzimych aktorek, zalewała kinowy ekran sensualnym żarem i zdecydowaniem w działaniu, windując swoje bohaterki do poziomu czy to zdeterminowanych kochanek, czy też nieosiągalnych piękności. Poniżej prezentujemy osiem kreacji, gdzie urok hiszpańskiej gwiazdy, w połączeniu z temperamentem i indywidualnością, uwidocznił nie tylko ich wyjątkowość, lecz przede wszystkim okazał się znakiem firmowym filmów z jej udziałem.
1. Maribel Verdú jako Trini („Kochankowie”, reż. Vicente Aranda, 1991)

Maribel Verdú w filmie Kochankowie
„Kochankowie” – zarys fabuły
Madryt, połowa lat 50. XX wieku. Młody mężczyzna imieniem Paco właśnie zakończył służbę wojskową. Aktualnie jest na etapie poszukiwania mieszkania i pracy. Zaręczył się z piękną pokojówką swojego majora – Trini. Dziewczyna, poza tym, że jest niezwykle urodziwa, dobra i zaradna, dzięki latom ciężkiej pracy i systematycznemu odkładaniu zarobionych środków może dodatkowo pochwalić się dość pokaźną sumą pieniędzy. Zgormadzone oszczędności planuje przeznaczyć na start dla siebie i Paco. Mimo darzenia go wielkim uczuciem na ten moment nie chce z nim zamieszkać, gdyż jest niezwykle religijna i cnotliwa.
Dopiero po ślubie planuje skonsumować ich związek. W konsekwencji Paco wynajmuje pokój od samotnej wdowy – Luisy. Kobieta, choć sporo starsza od niego, jest niezwykle atrakcyjna. Już na samym początku znajomości uwodzi go i omamia do tego stopnia, że ten nie widzi świata poza nią. Po kilku upojnych nocach Luisa proponuje mu udział w pewnych nielegalnych procederach, po sfinalizowaniu których wzbogacą się i staną niezależni.
Kiedy pewnego dnia zwabiony w pułapkę mężczyzna spaceruje po mieście z Trini, przypadkiem spotyka ponętną wdowę. Dziewczyna od razu orientuje się, że coś ich łączy. Mimo to nie wyjawia całkowicie swoich podejrzeń. Natomiast Paco coraz bardziej angażuje się w relację z Luisą. Opuszcza Trini na długie okresy, tłumacząc to pracą w różnych odległych miejscach. Dziewczyna konsultuje swój problem z żoną majora, dla którego pracuje. Po uzyskaniu rad od starszej, bardziej doświadczonej kobiety oddaje się Paco w mieszkaniu Luisy. Samotna wdowa, na co dzień sprawiająca wrażenie niewzruszonej, nieoczekiwanie wybucha zazdrością. Od tej pory każdy uczestnik tego miłosnego trójkąta będzie zmuszony podjąć jakąś kluczową decyzję dotyczącą ich dalszych relacji. Niestety, zarówno Luisa, jak i Trini nie zamierzają rezygnować z Paco, co doprowadza do fatalnych następstw…
Pierwsza znacząca rola w karierze Maribel Verdú
Kreacja cnotliwej i jednocześnie naiwnej dziewczyny do szaleństwa zakochanej w młodym, przystojnym żołnierzu dla, mającej wówczas dwadzieścia lat, hiszpańskiej aktorki okazała się przepustką do świata kina. I choć postać Trini dzieli czas ekranowy z dwojgiem innych, równie wyrazistych protagonistów, dzięki nasyconej ekspresją grze Maribel Verdú nie ogranicza się jedynie do typowej roli drugoplanowej. Od pierwszego pojawienia się urodziwej pokojówki widać bowiem każdą, nawet najmniej zauważalną emocję, a co dodatkowo szczególne, w początkowych minutach filmu kamera koncentruje całą swoją uwagę właśnie na niej.
Hiszpańska aktorka, poza sportretowaniem dość złożonej bohaterki, która z jednej strony jest świadoma niewierności przyszłego męża, zaś z drugiej nie może uwolnić się od silnego uczucia, jakim go darzy, miała podwójnie utrudnione zadanie. Drugą, równie ważną postać odgrywa bowiem, nagrodzona za tę kreację Złotym Niedźwiedziem na festiwalu filmowym w Berlinie, Victoria Abril. Obie aktorki są dla siebie doskonałą przeciwwagą. Doświadczenie, zmysłowość i wulgarność Luisy, stojące w wyraźnej opozycji do młodzieńczego zaślepienia, czystości i przyzwoitości Trini, można porównać do zderzenia żywiołów ognia i wody, a kiedy tak potężne siły przyrody zbijają się w całość, w konsekwencji stają się mieszanką wybuchową.
Nie inaczej jest i w tym wypadku, przy czym podkreślić należy, że o ile Victoria Abril była w tamtym czasie wprawioną aktorką, o tyle sytuacja zawodowa Maribel Verdú dopiero co się formowała. I choć wystąpiła w kilku pełnometrażowych produkcjach i serialach, żadna z wcześniejszych kreacji nie była tak wyrazista na gruncie jej dotychczasowej kariery i fundamentalna na płaszczyźnie samego filmu.
Najlepsze sceny z udziałem Maribel Verdú
Do najlepszych scen z udziałem Maribel Verdú bez wątpienia należy konfrontacja na klatce schodowej z bohaterką odgrywaną przez Victorię Abril, następnie fragment, kiedy zrozpaczona zamyka się w łazience z brzytwą w dłoni, nie chcąc wpuścić Paco do środka, oraz rozmowa z nim przed kościołem w trakcie deszczowej aury. I choć to odtwórczyni roli Luisy została bardziej doceniona, zdobywając za swoją kreację Złotego Niedźwiedzia, jej młodsza ekranowa rywalka również może poszczycić się wyróżnieniem w postaci nominacji do hiszpańskiej nagrody Goya dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej. Ponadto otrzymała odznaczenie w postaci Wyróżnienia Specjalnego na festiwalu filmowym w Gandawie, w Belgii.
Mimo niezwykle pochlebnych opinii, które poniekąd pozwoliły przebić się Maribel Verdú do filmowej pierwszej ligi, nie wspomina ona dobrze tego okresu. W tym właśnie czasie zmarła jej najbliższa osoba, czyli babcia. Kobieta, przez częste wizyty w szpitalu spowodowane chorobą, ostatecznie nie doczekała premiery „Kochanków”. W 2021 roku hiszpańska aktorka w następujący sposób skomentowała przytoczoną właśnie sytuację: „Była tak podekscytowana, że zagram tę rolę, a nigdy nie zobaczyła mnie w akcji. Od tamtej pory za każdym razem, gdy wychodzę na scenę, patrzę w górę i dedykuję jej ten występ”.
2. Maribel Verdú jako Paquita („Backroads”, reż. Emilio Martínez Lázaro, 1997)

Maribel Verdú w filmie Backroads
„Backroads” – zarys fabuły
Hiszpania, 1974 rok. Piętnastoletni Felipe podróżuje po kraju wraz ze swoim ojcem imieniem Lozano jego ukochanym Citroënem DS. Matka chłopaka zmarła, kiedy ten miał zaledwie kilkanaście miesięcy, przez co kompletnie jej nie pamięta. Jedynie fotografie pomagają mu w rozszyfrowaniu tego, jaka faktycznie była. Ojciec, mimo że troszczy się o niego i zapewnia mu bezpieczeństwo, ma dwie poważne słabości. Pierwszą z nich jest nieumiejętność gospodarowania pieniędzmi, co skutkuje ciągłymi ucieczkami z miejsc, gdzie nieudolny biznesmen próbował ubić interes. Natomiast drugą, znacznie poważniejszą w skutkach, słabość do młodych, pięknych dziewczyn. Każda kolejna kochanka ojca jest automatycznie odtrącana przez Felipe, gdyż nie pasuje do jego wyobrażeń o idealnej partnerce i jednocześnie matce zastępczej. Aktualnie Lozano spotyka się z urodziwą, młodą piosenkarką – Estrellą.
Kobieta marzy o wielkiej karierze, lecz na chwilę obecną skazana jest na koncertowanie w skromnych restauracjach i podrzędnych barach. Kiedy zdaje sobie sprawę, że Lozano to nieodpowiedzialny lekkoduch stale pakujący się w kłopoty, opuszcza go. Mężczyzna kolejny raz zmuszony jest udać się w podróż. Informuje Felipe, że tym razem wszystko się ułoży i rozpoczną stabilne życie. Podczas wyprawy spotykają przypadkowo niezwykle zmysłową Paquitę. Lozano, niezdolny oprzeć się urokowi młodej, powabnej dziewczyny, nawiązuje z nią miłosną relację. Tym razem stosunek chłopaka do nowej partnerki ojca okazuje się pozytywny. Paquita, poza tym że wzbudza sympatię Felipe, dodatkowo uczy go tajników uwodzenia. I choć chłopak cieszy się z jej obecności i bliskości, jaką mu okazuje, przeczuwa rychły wyjazd, gdyż jego ojciec znowu w coś się wpakował…
Maribel Verdú w roli zmysłowej uwodzicielki
Kreacja Paquity jest dość standardowa, jeśli brać pod uwagę bogaty katalog ról hiszpańskiej aktorki. Maribel Verdú słynie bowiem z odgrywania wyzwolonych, kokieteryjnych dziewczyn swobodnie ukazujących wszystkie swoje wdzięki. Jednakże postać, jaką oglądamy w „Backroads”, jest nadto szczególna, gdyż poza odważnym prezentowaniem cielesnych atutów cechuje się również niebanalnym poczuciem humoru, zaś w chwilach wzmożonego stresu, dzięki beztroskiemu podejściu do codziennych spraw, od razu potrafi rozładować napięcie. Dodatkowym wabikiem, który sprawia, że Lozano z miejsca poddaje się jej urokowi, okazuje się identyczny stosunek do „ubijania” interesów.
Paquita, podobnie jak jej sporo starszy partner, lubi bowiem ryzyko, nieustającą zabawę i lekki dreszczyk emocji. Dzięki temu wszystkie sceny, w których występuje, powodują szybsze bicie serca, natomiast kiedy znika, a pamiętać należy, że Lozano nie potrafi utrzymać żadnego, nawet najmniej wymagającego związku, widz od razu odczuwa spadek tempa i z tęsknotą wypatruje ponownego nadejścia tej kuszącej kombinatorki. I choć ryzyko to jej drugie imię, najlepszy fragment z udziałem Paquity nie ogniskuje się na jakimś wybitnym przekręcie, lecz kieruje całą swoją uwagę w stronę relacji z Felipe. Kiedy ociekająca seksapilem bohaterka wprowadza go w tajniki gorących pocałunków i namiętnych pieszczot, to właśnie ten moment okazuje się nie tyle najlepszy pod kątem postaci odgrywanej przez Maribel Verdú, co najbardziej wyjątkowy z całego filmu.
Przełom w karierze Maribel Verdú dzięki roli Paquity
„Backroads”, którego oryginalny hiszpański tytuł „Carreteras secundarias” przetłumaczyć można jako „Drogi drugorzędne”, jest klasycznym przykładem produkcji w klimacie „coming of age” połączonej z filmem drogi, skupiającej się na dorastaniu, dojrzewaniu do radzenia sobie z przeciwnościami czy też pierwszymi miłosnymi rozczarowaniami. Reżyser obrazu – Emilio Martínez Lázaro, nie mógł wybrać lepszej aktorki do roli zniewalającej kombinatorki, z jednej strony potrafiącej uszczęśliwić dojrzałego mężczyznę, zaś z drugiej nauczyć kilkunastoletniego amatora miłosnych przygód umiejętności niezbędnych przy uwodzeniu i rozpalaniu płci przeciwnej.
Maribel Verdú jako Paquita jest bowiem sercem i duszą tego filmu. I choć pozostali aktorzy stworzyli tutaj równie wspaniałe kreacje, hiszpańska piękność góruje nad nimi swoim wdziękiem i witalnością. W wywiadzie udzielonym w 2021 roku, na potrzeby hiszpańskiego magazynu kulturalnego Jot Down, wyjawiła, iż Emilio Martínez Lázaro był pierwszym reżyserem, który wybrał ją bezpośrednio, bez żadnych castingów. Jak sama stwierdziła: „Od tamtej pory dzwonili do mnie i nie musiałam już więcej chodzić na przesłuchania”.
3. Maribel Verdú jako Luisa Cortés („I twoją matkę też”, reż. Alfonso Cuarón, 2001)

Maribel Verdú w filmie I twoją matkę też
„I twoją matką też” – zarys fabuły
Meksyk, 1999 rok. Julio i Tenoch to najlepsi przyjaciele. Pierwszy z nich wywodzi się z klasy robotniczej, zaś drugi jest synem wpływowej pary mającej kontakty z samym prezydentem kraju. Pomimo znacznych różnic klasowych świetnie się dogadują, a czas spędzany na paleniu marihuany, słuchaniu muzyki i wiecznym imprezowaniu tylko umacnia ich relację. Dziewczyny, z którymi się spotykają, właśnie wyleciały na wakacje do Włoch. Znudzeni rutyną gorących dni, trwonią czas na mało konstruktywne rozrywki. Sytuacja diametralnie zmienia się, kiedy zostają zaproszeni na wesele starszej siostry Tenocha. W trakcie tej wystawnej uroczystości poznają niejaką Luisę Cortés. Kobieta jest żoną kuzyna Tenocha. Młodzieńcy, popisując się przed nią, zapraszają ją na odległą, piękną plażę o nazwie Niebiańskie Usta. Robią to bardziej dla żartu, gdyż nie wierzą, aby kobieta jej klasy faktycznie była zainteresowana wyprawą w tak dzikie miejsce.
Kiedy Luisa odbiera wyniki badań i dowiaduje się o niewierności męża, telefonuje do Tenocha z zapytaniem, kiedy wyruszają na plażę. Oszołomiony, od razu informuje o tym Julia, zaś ten, niewiele myśląc, pożycza samochód od swojej starszej siostry. Na pierwszy rzut oka sytuacja klaruje się niezwykle korzystnie dla nich obu – mają zapasy jedzenia, alkoholu, używek, sprawny pojazd i piękną kobietę na miejscu pasażera. Problem w tym, że plaża o nazwie Niebiańskie Usta nie istnieje. Mimo to, podekscytowani całym zajściem, podejmują wyzwanie i wyruszają w nieznane, nie wyjawiając Luisie prawdy. Pozornie sielankowa podróż, w jaką właśnie wybrali się we troje, okaże się niezwykłym doświadczeniem i całkowicie odmieni ich sposób postrzegania świata…
Luisa Cortés – najbardziej ikoniczna rola Maribel Verdú
Postać młodej kobiety podstępnie uwodzącej dwóch nieopierzonych lekkoduchów, przy okazji nie dbającej o konwenanse i pragnącej żyć na własnych zasadach, jest najbardziej rozpoznawalna spośród wszystkich ról hiszpańskiej aktorki. I choć nie otrzymała za nią nawet żadnej nominacji do jakiejkolwiek nagrody, nie ma to najmniejszego wpływu na wielkość tej kreacji. Luisa Cortés jest bowiem kimś więcej niż tylko uroczym dodatkiem do fabuły. Kiedy pojawia się po raz pierwszy, atmosfera od razu gęstnieje, a cały imprezowy nastrój z pierwszych minut filmu ustępuje miejsca zażartym rozmowom na temat codziennych spraw, przy czym wspomniane przed momentem konwersacje prezentowane są z przymrużeniem oka, w sposób mocno nietypowy, gdyż cechują się dość nieprzyzwoitym poczuciem humoru.
Najlepszą sceną pod tym właśnie względem jest dyskusja odnośnie tego, ile Julio i Tenoch odbyli stosunków i czym tak bardzo zaimponowali swoim partnerkom. Prowokacyjne zachowanie Luisy, skądinąd trafnie zadającej niewygodne pytania, demaskuje niedoświadczonych młodych podróżników do tego stopnia, że z pewnych siebie samców stają się sfrustrowanymi, zagubionymi histerykami pakującymi się w przeróżne zabawne incydenty. Kolejny znakomicie zainscenizowany fragment to nocna impreza na plaży, w trakcie której główna bohaterka uwodzi obu swoich kompanów zmysłowym tańcem.
Przywołana scena została zarejestrowana jednym długim ujęciem, jak zresztą wiele innych, lecz akurat jej wypadek jest wyjątkowo szczególny. To właśnie w niej Maribel Verdú emanuje niemożliwym do ugaszenia erotyzmem, przy czym spojrzenie, jakie rzuca do kamery, uwodzi samych widzów. Stają się oni jak gdyby kolejnymi uczestnikami plażowej uczty, dla których liczy się tylko teraźniejszość, a kolejny dzień wydaje się nigdy nie nadejść.
Opinia Maribel Verdú na temat filmu Alfonso Cuaróna
Obraz „I twoją matkę też” w reżyserii Alfonso Cuaróna jest nie tylko wybitnym dramatem z elementami komedii. To także niezwykle oryginalny film drogi, gdzie kolejne przystanki na bogatych szlakach Meksyku są równie istotne, co troje głównych bohaterów. Opowieść systematycznie przerywają dywagacje wszechwiedzącego narratora, w kluczowych momentach informującego widzów o faktycznym stanie emocjonalnym danej postaci czy też legendzie określonego miejsca. Osobę Luisy Cortés – z wszystkimi jej udrękami i tajemnicami – poznajemy dogłębnie nie poprzez interakcje z Juliem i Tenochem, lecz właśnie za pośrednictwem delikatnego męskiego głosu nagranego poza kadrem. Dla samej Maribel Verdú praca na planie omawianego obrazu okazała się wielką przygodą.
Jak wspominała w przytoczonym chwilę wcześniej wywiadzie z 2021 roku dla hiszpańskiego magazynu kulturalnego „Jot Down”: „Nie masz pojęcia, czego się nauczyłam na tym filmie. Po pierwsze, mieliśmy mnóstwo prób. Niektórzy aktorzy ich nie znoszą, ale ja je uwielbiam; są tak pomocne, że przychodzimy na plan przygotowani i nie musimy czekać na wszystkich. Najpierw spędziliśmy miesiąc w Madrycie z Alfonso i jego bratem Carlitosem, który był współautorem scenariusza, i omówiliśmy dialogi. Początkowo postać Luisy Cortés była o wiele bardziej surowa, wręcz chamska. Po dwóch tygodniach prób zapytałam Alfonso, czy mogłabym podejść do tego z innej perspektywy, z perspektywy Luisy, ale z pewną niewinnością. Chciał, żeby wszystko wyglądało na improwizowane, ale skrupulatnie choreografował każdy gest. Wszystko. Było wiele długich ujęć i były one bardzo starannie zaplanowane”.
4. Maribel Verdú jako Mercedes („Labirynt fauna”, reż. Guillermo Del Toro, 2006)

Maribel Verdú w filmie Labirynt fauna
„Labirynt fauna” – zarys fabuły
Frankistowska Hiszpania, 1944 rok. Dziesięcioletnia Ofelia przyjeżdża do niewielkiego obozu wojskowego wybudowanego głęboko w lesie wraz ze swoją ciężarną matką – Carmen. Kobieta w każdej chwili może urodzić. Jest całkowicie wyczerpana, przez co zdana na łaskę służby. Obozem dowodzi ojciec dziecka Carmen, demoniczny kapitan Vidal. Mężczyznę oddelegowano do schwytania hiszpańskich zbrojnych oddziałów partyzanckich o orientacji lewicowej, ukrywających się w pobliskiej puszczy. Już pierwszej nocy małej Ofelii objawia się wróżka w postaci patyczaka, prowadząca ją do tajemniczego, kamiennego labiryntu. Będąc w jego wnętrzu, dziewczynka spotyka fauna. Tajemnicza istota informuje ją, że jest ona reinkarnacją księżniczki. W celu uzyskania nieśmiertelności i powrotu na tron musi wykonać trzy zadania. W międzyczasie kapitan Vidal gromadzi zapasy żywności i innych dóbr w specjalnie do tego przygotowanym spichlerzu.
Cała kompania wraz ze służbą i miejscową ludnością uzyskuje dostęp do pożywienia za pośrednictwem specjalnych kartek żywnościowych. Osobista gospodyni kapitana Vidala imieniem Mercedes, choć uczynnie dba o dobre samopoczucie dowódcy i porządek na terenie obozowiska, tak naprawdę jest informatorką wspierającą oddziały partyzanckie. Przemyca dla nich żywność i lekarstwa. Zaprzyjaźnia się z Ofelią, której matka jest w zagrożonej ciąży. Mała dziewczynka, doskonale zdająca sobie sprawę z okrucieństwa ojczyma, oprócz wspierania Mercedes musi ponadto wykonać trzy misje, jakie zlecił jej baśniowy faun…
Gospodyni Mercedes – najważniejsza kobieca postać „Labiryntu fauna”
Maribel Verdú, choć w obrazie Guillermo Del Toro odgrywa rolę drugoplanową, jest najistotniejszą kobiecą bohaterką występującą w tej mrocznej, baśniowej opowieści. Co prawda widz z początku skupia się na relacji Ofelii i fauna oraz zadaniach, jakie ta musi wykonać, lecz wraz z dalszym rozwojem akcji osoba dziesięciolatki ustępuje miejsca właśnie serdecznej, oddanej sprawie gospodyni. Hiszpańska aktorka, poza tym że nadała swojej bohaterce szlachetnych cech, jest przede wszystkim jedyną postacią, która dzięki swojej wewnętrznej sile, sprytowi i bezwarunkowemu poświęceniu ma szansę pokonać nieludzkiego Vidala w bezpośredniej walce. Poza odwagą i umiejętnością posługiwania się bronią charakteryzuje się również troską zarówno o życie Ofelii i jej matki, jak i partyzantów ukrywających się w lesie. Na dobrą sprawę gdyby nie ona, ukierunkowany lewicowo ruch oporu nie miałby najmniejszych szans na przeżycie, a co dopiero zwycięstwo w bitwie.
I choć czułość, jaką darzy Ofelię, czy heroizm zorientowany na pomoc partyzantom, są dominantami jej osobowości, ta niezłomna bohaterka łączy przede wszystkim najistotniejsze wątki na płaszczyźnie fabularnej. Jest bowiem spoiwem scalającym motyw Vidala i lewicowej bojówki, zaś w wypadku dziesięciolatki walczącej wewnątrz labiryntu – ludzką pochodnią oświetlającą drogę. Jak na rolę drugoplanową to niezwykle istotna, wręcz priorytetowa postać. Bez obecności Mercedes „Labirynt fauna” byłby kolejną standardową historią o walce dobra ze złem, a tak – dzięki dźwiganiu przez nią na barkach tylu problemów – mamy tak naprawdę możliwość obcowania z filmem wielogatunkowym, gdyż to, co z początku wygląda jak baśń, po chwili przeistacza się w kino akcji, a nawet horror.
Kluczowa rola Mercedes w „Labiryncie fauna”
Reżyser obrazu – Guillermo Del Toro, zapytany o zaangażowanie Maribel Verdú do kreacji Mercedes, odparł: „Dostrzegłem w niej smutek, który idealnie pasował do tej roli”. Hiszpańska aktorka w chwili, gdy tylko pojawia się po raz pierwszy, emanuje właśnie skrywanym żalem i melancholią. Widz od razu dostrzega te emocje i zastanawia się, co takiego maskuje urodziwa gospodyni, natomiast z chwilą odkrycia przez nią wszystkich kart i tak odczuwa wyraźnie pewnego rodzaju enigmatyczność. Mimo to najlepszą sceną z udziałem Maribel Verdú nie jest ta z Ofelią, kiedy tajemnicza rewolucjonistka pociesza ją z powodu złego stanu zdrowia matki, czy też fragment ucieczki do lasu przed faszystowskimi żołnierzami, lecz moment podczas przesłuchiwania jej przez kapitana Vidala. To nie tylko niezwykle emocjonująca chwila pod kątem kreacji hiszpańskiej aktorki, co przede wszystkim najbardziej wirtuozerska w całej produkcji.
Nawet sceny przypominające typowy horror, kiedy Ofelia spotyka przedziwnego stwora z oczami osadzonymi wewnątrz dłoni, czy też dramatyczny poród, gdzie jej matka ocieka krwią, nie mają takiego natężenia napięcia. Fragment Mercedes w chwili starcia z Vidalem jest bowiem tak nabuzowany niepokojem, że nic, co później zobaczymy, nie wywoła takich emocji. Dlatego, jak na rolę drugoplanową, to zdecydowanie za dużo. Jednakże z drugiej strony, mając na planie aktorkę o tak bogatym emploi, nie powinno ograniczać się jej udziału jedynie do kilku mało porywających scen, lecz wykorzystywać każdy ułamek talentu, gdyż Maribel Verdú potrafi zagrać dosłownie wszystko.
5. Maribel Verdú jako Ángela („Siedem stołów bilardowych”, reż. Gracia Querejeta, 2007)

Maribel Verdú w filmie Siedem stołów bilardowych
„Siedem stołów bilardowych” – zarys fabuły
Madryt, czasy współczesne. Ángela wraz ze swoim ośmioletnim synem imieniem Guille przyjeżdża do hiszpańskiej stolicy, aby odwiedzić w szpitalu swojego ciężko chorego ojca – Leo. Na dworcu autobusowym dowiaduje się, że mężczyzna zmarł przed trzema godzinami. Informację o śmierci przekazuje jego partnerka – Charo. Oboje prowadzili do niedawna salon bilardowy zaopatrzony w siedem francuskich stołów. W międzyczasie Ángela, za pośrednictwem swojego przyjaciela pracującego w policji, otrzymuje informację o zaginięciu swojego męża. Według dokumentów potwierdzonych przez służby dokonywał on malwersacji finansowych, prowadząc przy okazji podwójne życie z inną kobietą u boku, z którą ma syna w podobnym wieku co Guille. Zrozpaczona matka, nie łudząc się na szczęśliwy finał tej historii, szybko staje na nogi. Proponuje Charo otwarcie klubu bilardowego.
Okazuje się, że sprawa przywrócenia salonu do dawnej świetności wcale nie jest taka prosta. Klub bilardowy nie istnieje bowiem bez drużyny w lidze. Ángela organizuje spotkanie z dawnymi członkami ekipy swojego ojca. Każdy z nich wątpi w powodzenie jej przedsięwzięcia, lecz kobieta jest na tyle zmotywowana i nieustępliwa, że dość szybko przekonuje ich do powrotu. Jeden z czterech graczy, będący najbliższym przyjacielem Leo – Antonio, ma co do tego największe obawy. Najbardziej dziwi go to, że Ángela – niegdyś wspaniała, świetnie rokująca bilardzistka, postanawia ograniczyć swoją rolę tylko i wyłącznie do sponsorowania ekipy…
Maribel Verdú w wielowymiarowej roli Ángeli
Postać Ángeli – oszukanej żony, kochającej matki, niezłomnej organizatorki kompletującej drużynę, oddanej przyjaciółki i – czego na pierwszy rzut oka nie widać – utalentowanej bilardzistki, jest jedną z najlepszych kreacji w karierze hiszpańskiej aktorki. I choć obraz w reżyserii Graci Querejety ma niezwykle stonowaną, wręcz statyczną formę, dzięki takiej właśnie kompozycji uwypukla najbardziej szlachetne cechy charakteru głównej bohaterki.
Obraz „Siedem stołów bilardowych” jest bowiem niezwykle intymną i ciepłą historią kobiety jednoczącej nawet najbardziej skonfliktowanych graczy, wspierającej dodatkowo partnerkę swojego ojca – bardzo wybuchową i trudną w bezpośrednim kontakcie Charo. Jednakże w jej osobie najbardziej imponuje troska o syna i twarda postawa względem nieuczciwego męża, przy czym film Querejety nie stosuje znanych i ogranych patentów, w których patos, wylewając się z ekranu, zmiękcza widza do tego stopnia, że wywołuje u niego łzy.
Hiszpańska reżyserka buduje wielkie emocje, korzystając z zupełnie innych technik narracyjnych. Dokładnie to samo tyczy się samej gry w bilard. Nie uświadczymy tutaj pełnych napięcia pojedynków obfitujących w całą masę niebywałych trików podbitych dodatkowo dynamicznym montażem. Bilard służy tu jedynie za tło i choć w tym klimacie prym wiodą dwa inne filmy – „Bilardzista” (1961) Roberta Rossena i jego kontynuacja, czyli „Kolor pieniędzy” (1986) Martina Scorsese, obraz z Maribel Verdú u steru przebija je na gruncie czysto emocjonalnym, gdyż bardziej skupia się na relacjach międzyludzkich aniżeli samej tylko grze. Mimo to czuć w nim oddech zdrowej rywalizacji, gdzie bile – podobnie jak ludzkie losy – nie zawsze skierowane są ku tej właściwej stronie.
„Siedem stołów bilardowych” – obraz o odradzaniu się kobiet
Za kreację Ángeli Maribel Verdú otrzymała pierwszą w swojej karierze nagrodę Goya. Sam film, mimo że skromny budżetowo i formalnie, został wyróżniony tym samym trofeum za drugoplanową rolę żeńską (Amparo Baró) i uzyskał ponadto aż siedem nominacji do tego prestiżowego odznaczenia. Natomiast na festiwalu filmowym w San Sebastian zdobył Nagrodę Indywidualną za najlepszy scenariusz oraz Srebrną Muszlę dla odtwórczyni roli Charo – Blanci Portillo.
Dziś wydaje się bardzo zapomniany, nawet na gruncie kina hiszpańskiego, co jest wielką niesprawiedliwością, gdyż poza bilardem i dość złożonymi relacjami, jakie zachodzą między bohaterami, w niezwykle wiarygodny sposób odzwierciedla zdolność kobiet do odradzania się na nowo, zwłaszcza w momentach sytuacji bez wyjścia. Takich kameralnych, realistycznie zrealizowanych dramatów, gdzie w ciągu niespełna dwóch godzin twórcy potrafią domknąć każdy, nawet najdrobniejszy wątek, nie ma zbyt wiele.
Kolejna zaleta tej produkcji, wyłączając już całkowicie interakcje między postaciami i grę w bilard, zawiera się w wykorzystaniu przestrzeni. Na stronie internetowej Ośrodka Kultury Hiszpańskiej – Instituto Cervantes, jeden akapit idealnie oddaje ducha obrazu Graci Querejety, a brzmi on następująco: „Umieszczenie akcji filmu w pełnej sąsiedzkiego życia dzielnicy sprawia, że tytułowe stoły bilardowe są tu ikoną symbolizującą świat odporny na płynne życie, jakie jest dziś naszym udziałem. Walka o ocalenie przestrzeni współistnienia staje się hymnem na cześć tego, co wspólne i jego roli dla społeczeństwa”. „Siedem stołów bilardowych” to również zaangażowane kino społeczne uświadamiające nam, że tylko dzięki solidarności osiąga się wymarzone cele, których spełnienie jest tożsame z aspiracjami wszystkich członków danej grupy.
6. Maribel Verdú jako Elena („Ślepe słoneczniki”, reż. José Luis Cuerda, 2008)

Maribel Verdú w filmie Ślepe słoneczniki
„Ślepe słoneczniki” – zarys fabuły
Północno-zachodnia Hiszpania, 1940 rok. Młody diakon imieniem Salvador powraca do kapłaństwa. Przyjeżdża do Ourense – spokojnego miasteczka położonego nad rzeką Miño. Rektor seminarium duchownego na rok opóźnia jego śluby kapłańskie. Jednym z zadań, jakie powierzają mu wysoko postawieni przedstawiciele kościoła, jest nauczanie w szkole podstawowej. Kiedy Salvador rozpoczyna tam pracę, jego uwagę przykuwa kilkuletni Lorenzo. Chłopiec bardzo wyróżnia się na tle klasy. Jest grzeczny, zawsze przygotowany, aktywny na lekcjach i, co najbardziej szczególne, ma dużo większy zasób wiedzy niż jego rówieśnicy. Salvador poświęca mu całą swoją uwagę, a dodatkową motywacją okazuje się matka chłopca – Elena. Młody duchowny z początku uważa ją za wdowę. Już w trakcie pierwszego spotkania przełamuje dzielący ich dystans i aranżuje sytuacje w taki sposób, by móc widywać kobietę jak najczęściej.
Elena szybko orientuje się, iż wzbudza fascynację u nowo przybyłego księdza. Sama jest nim delikatnie oczarowana, lecz mimo to odtrąca jego grzeczne umizgi. Salvador nie poddaje się i na różne sposoby próbuje rozbudzić w niej namiętność. Nie wie, że Elena jest żoną Ricardo – mężczyzny poszukiwanego przez władze z powodu republikańskich przekonań. Kobieta pozornie prowadzi życie samotnej matki, a tak naprawdę ukrywa męża w specjalnie do tego zaaranżowanym mieszkaniu. Szybko zdaje sobie sprawę, iż Salvador stanowi zagrożenie dla jej rodziny. Jego upór okazuje się trudny do ugaszenia, co skazuje Elenę na demaskację, a w konsekwencji śmierć…
Elena – „podwójna” kreacja Maribel Verdú
Kreacja Eleny – kobiety w pojedynkę walczącej z trudnościami, próbującej dostosować się do niepokojących nastrojów powojennej Hiszpanii, kiedy to władzę w kraju na prawie czterdzieści lat przejął dyktator – generał Franco, jest jedną z najlepszych w karierze Maribel Verdú. Tak naprawdę hiszpańska aktorka odgrywa tutaj dwie różne bohaterki. Z jednej strony kreuje postać pozornie samotnej, lecz niezwykle zaangażowanej żony i matki próbującej ocalić męża przed śmiercią, zaś z drugiej występuje w roli niezaspokajanej od dawna, tęskniącej za bliskością kobiety. Ricardo, choć zdrowy i wciąż kochający ją całym sercem, z powodu panicznego strachu o swoje życie nie jest w stanie chociażby pomyśleć o jakimkolwiek zbliżeniu. Dlatego też życzliwości płynące od Salvadora nie zostają przez nią całkowicie odrzucone, przynajmniej w początkowej fazie znajomości.
Do najlepszych scen należy przede wszystkim pierwsza intymna rozmowa między nim a jego rektorem, w trakcie której młody diakon za pośrednictwem czarującej przenośni wypowiada następujące słowa z myślą o matce swojego ucznia: „Chcę widzieć każdą kobietę jako… Ewę, matkę nas wszystkich przed grzechem. Albo jako męczennicę, która pozwoliła lwom cyrkowym rozerwać swoje ciało i zjeść je żywcem, zanim straciła cnotę”. Mężczyzna, choć świadomy pewnych grzeszków Eleny, mimo to wielbi ją, idealizując jej osobę właśnie do poziomu pierwszej niewiasty, jaka postawiła stopę w raju. Kolejny niezwykle angażujący moment przychodzi wraz z chwilą ich zbliżenia. To bardzo nietypowa i niepokojąca scena. Nie przypomina bowiem standardowego aktu miłosnego, lecz jest pewnego rodzaju wołaniem o pomoc. To nie tylko najbardziej mrożący krew w żyłach moment z całego filmu, lecz przede wszystkim jedna z najlepszych scen w całej karierze Maribel Verdú. Hiszpańska aktorka fenomenalnie odgrywa pożądanie połączone ze wstrętem i wyrzutami sumieniami. Jest tak przekonywująca w swojej kreacji, że wątki ukrywającego się męża, zagubionego syna i podejrzanej przeszłości młodego księdza przestają być istotne. Za rolę Eleny otrzymała piątą w swojej karierze nominację do nagrody Goya, czyli możliwie największego wyróżnienia w hiszpańskim przemyśle filmowym.
„Ślepe słoneczniki” – dzieło niedocenione na gruncie światowym
„Ślepe słoneczniki”, choć w Hiszpanii cieszyły się ogromnym powodzeniem, otrzymując łącznie aż czternaście nominacji do nagrody Goya oraz statuetkę za najlepszy scenariusz, nie podbiły kin poza granicami kraju. To dość zaskakujące, gdyż obraz w reżyserii José Luisa Cuerdy zawiera wszystkie niezbędne elementy składające się na udaną produkcję. W 2009 roku był nawet oficjalnym kandydatem do Oskara, jednakże nie otrzymał nominacji. Z reguły zarzuca się mu skupienie na czasach reżimu generała Franco. Wspomniane wydarzenia były bowiem wielokrotnie brane na warsztat przez hiszpańskich filmowców, przez co dla widzów spoza Półwyspu Iberyjskiego – nieutożsamiających się z problemem – mogły okazać się nie tyle nieangażujące, co po prostu powielały znany od lat schemat.
Mimo tego faktu film trzyma w napięciu do ostatnich minut. I choć pierwsza godzina jest dość stonowana, ostatnie dwa kwadranse w pełni rekompensują tę początkową stateczność. Obraz nabiera wówczas tak potężnego tempa, iż można odnieść wrażenie, jakbyśmy oglądali wysokooktanowy film akcji, a nie kameralny dramat umiejscowiony w czasach frankowskiej Hiszpanii. Przy czym jego największym atutem, wręcz znakiem firmowym, pozostaje odtwórczyni skomplikowanej i wieloznacznej roli Eleny – Maribel Verdú.
7. Maribel Verdú jako Miranda („Tetro”, reż. Francis Ford Coppola, 2009)

Maribel Verdú w filmie Tetro
„Tetro” – zarys fabuły
Buenos Aires, czasy współczesne. Osiemnastoletni marynarz – Bennie Tetrocini, przyjeżdża do dawno niewidzianego, starszego przyrodniego brata imieniem Angelo. Kiedy tylko statek ulegnie naprawie, młody przybysz uda się w dalszą podróż. Podczas siedmiodniowego pobytu, gdyż tyle właśnie potrwają prace serwisowe, planuje lepiej poznać swojego brata. Niestety, Angelo jest typem porywczego artysty, sfrustrowanym swoim położeniem. Na co dzień pracuje jako oświetleniowiec w teatrze, lecz jego największym marzeniem od najmłodszych lat było pisarstwo. Posiada nawet gotową sztukę, której brak jedynie zakończenia. Oparł tekst na przeszłości swojej rodziny, zaś swojego despotycznego ojca uczynił główną postacią opowieści.
Z powodu traum z dzieciństwa nie wierzy w powodzenie sztuki, dlatego też ukrył rękopis w walizce lata temu. Bennie odkrywa przypadkiem wszystkie zapiski. Jedyną osobą, która wspiera go w pobudzeniu brata do działania, jest partnerka Angela – niezwykle troskliwa i piękna Miranda. Z czasem młody marynarz nawiązuje subtelną nić porozumienia ze swoim zrezygnowanym bratem. Dowiaduje się o wielu przykrych incydentach z jego przeszłości, jednakże największy z urazów nadal pozostaje tajemnicą…
Miranda z „Tetro” – postać jednocząca dwóch głównych bohaterów
Maribel Verdú, choć nie występuje tutaj w roli pierwszoplanowej, jest równie istotną postacią, co bohaterowie odgrywani przez Vincenta Gallo wcielającego się w Angela i Aldena Ehrenreicha, któremu przypadła w udziale kreacja Benniego. Hiszpańska aktorka to fabularne spoiwo łączące pretensjonalny, wybuchowy charakter swojego partnera z delikatnym, nieco naiwnym i beztroskim usposobieniem jego młodszego brata. Odgrywana przez nią bohaterka – z zawodu terapeutka, zaś w wolnych chwilach zapalona tancerka – stoi po stronie Benniego. Co ciekawe, poznała Angela w trakcie jego pobytu w zakładzie zamkniętym. Była jego bezpośrednią terapeutką. Dzięki jej pomocy mężczyzna wyszedł na prostą i zaczął prowadzić normalne życie. Kiedy konsultuje z Benniem kwestię sztuki i dopisania do niej zakończenia, zauważa światełko nadziei dla swojego zagubionego partnera.
Jej obecność wzbogaca każdą, nawet najkrótszą scenę. Z jednej strony oglądamy ją jako troskliwą, wyrozumiałą partnerkę, zaś z drugiej – o czym Angelo nie zdaje sobie sprawy – zdecydowaną, pewną jego talentu, mentalną promotorkę. I choć w obrazie Francisa Forda Coppoli występują inne, równie utalentowane aktorki – w tym jedna z największych gwiazd hiszpańskiego kina, Carmen Maura, której rolę pierwotnie miał zagrać… Javier Bardem – to Maribel Verdú jest tą najbardziej szczególną, wręcz niezbędną, jeśli brać pod uwagę budowanie relacji pomiędzy dwoma głównymi protagonistami.
Najlepsze momenty w kreacji Maribel Verdú
Do najlepszych momentów z udziałem Maribel Verdú należy scena tańca, kiedy popisuje się przed Benniem, fragment w zakładzie zamkniętym podczas terapii na powietrzu, gdzie pacjenci zwierzają się ze swoich problemów, a w tle leci muzyka puszczana przez didżeja czy też kłótnia z Angelem w szpitalu, w trakcie której niedoszły pisarz wybucha jak nigdy przedtem. Tak naprawdę każdy ułamek jej obecności czyni dzieło Coppoli ciekawszym, bardziej intrygującym, wzbudzającym apetyt na dalszą część opowieści. To, co wydarzy się bowiem w drugiej połowie filmu i finale historii, będzie naprawdę potężnym zwrotem akcji. Nie bez wpływu zarówno na jakość samej produkcji, jak i bohaterkę Mirandy pozostają fenomenalne czarno-białe zdjęcia autorstwa Mihaia Malaimare’a Jr.
Co prawda część kadrów została zarejestrowana w kolorze, aby podkreślić istotność pewnych scen, zwłaszcza tych z udziałem ojca przyrodnich braci, lecz mimo to zdecydowaną większość filmu cechuje monochromatyczność obrazu. I właśnie ta skromna dwubarwna konwencja, w zestawieniu z umiejętnie wykorzystanym oświetleniem powodującym rzucanie nastrojowych cieni, w sposób idealny podkreśla nie tylko ponadprzeciętną urodę Maribel Verdú, co przede wszystkim nadaje jej bohaterce unikalnego, niemalże duchowego wymiaru. Za kreację Mirandy hiszpańska aktorka otrzymała szóstą w swojej karierze nominację do nagrody Goya. Było to jedyne wyróżnienie dla filmu, biorąc pod uwagę wszelkie inne możliwe gratyfikacje w świecie kina.
8. Maribel Verdú jako Encarna („Śnieżka”, reż. Pablo Berger, 2012)

Maribel Verdú w filmie “Śnieżka”
„Śnieżka” – zarys fabuły
Hiszpania, 1910 rok. Antonio Villalta to wybitny torreador cieszący się ogromną sławą i pieniędzmi. Kiedy jego ukochana wydaje na świat córkę imieniem Carmen, chwilę później umiera z powodu komplikacji poporodowych. Dziewczynka trafia pod opiekę swojej troskliwej babci. Kilka tygodni później Antonio zostaje stratowany przez byka. W trakcie pobytu w szpitalu pieczę nad nim sprawuje najlepszy personel, z siostrą Encarną na czele. Pielęgniarka, choć piękna i zaangażowana w działania mające na celu poprawę samopoczucia chorego, tak naprawdę pragnie jego majątku i wysokiej pozycji. Zaprzyjaźnia się z pacjentem, a kiedy sparaliżowany mężczyzna żeni się z nią, zostaje całkowicie odseparowany od swoich pieniędzy i wszystkich domowników przebywających na terenie posesji.
Encarna przejmuje wszystkie jego bogactwa. Otoczona przez najdostojniejszych mieszkańców miasta, zaczyna cieszyć się wysoką pozycją towarzyską. W międzyczasie babcia dziewczynki umiera. W konsekwencji Carmen trafia do domu ojca. Encarna w strachu o swoje dobre imię pozbawia ją wszelkich wygód. Organizuje dziecku pokój w zatęchłej mrocznej piwnicy. Carmen, choć upokarzana na każdym kroku i pozbawiana jakichkolwiek wygód, w końcu nawiązuje kontakt z ojcem i pod jego okiem zaczyna trenować torreadorstwo. Kiedy Antonio umiera, Encarna zleca zamordowanie dorosłej już dziewczyny jednemu ze swoich admiratorów. Wysłany na miejsce zamachowiec, myśląc że wykonał zadanie prawidłowo, informuje demoniczną wdowę o powodzeniu misji. Tymczasem Carmen staje się jedną z najlepszych torreadorek w kraju…
„Śnieżka” – współczesna stylizacja na kino nieme
„Śnieżkę” oparto na baśni braci Grimm „Królewna Śnieżka” z 1812 roku. Autorem scenariusza i reżyserem jest Pablo Berger. Wspomniany twórca podszedł do słynnej opowieści w niezwykle oryginalny sposób. W swojej wersji zaszczepił bowiem elementy kultury hiszpańskiej. Poza korridą równie wspaniałe wrażenie robi taniec flamenco i wszelkie stroje tożsame z modą, jaka panowała na Półwyspie Iberyjskim na początku XX wieku. Jednakże najbardziej oryginalny pozostaje sposób realizacji. Dzieło Bergera zostało wystylizowane na kino nieme i choć w Stanach Zjednoczonych rok wcześniej premierę miał słynny, nagrodzony aż pięcioma Oskarami, „Artysta” Michela Hazanaviciusa, trudno zarzucać hiszpańskiemu reżyserowi plagiat.
O ile bowiem obraz Francuza jest hołdem dla Hollywood, gdzie nawet niezorientowany w tematyce filmowej widz potrafiłby wskazać wiele ogranych już patentów inscenizacyjnych, o tyle „Śnieżka” – dzięki zogniskowaniu fabuły na kulturze hiszpańskiej – wypada dużo bardziej oryginalnie. Ponadto historia młodej torreadorki zawiera w sobie dużo nieoczywistego przekazu, co skutkuje nie do końca szczęśliwym zakończeniem. Taki zabieg stoi w zdecydowanej opozycji do produkcji amerykańskich, oferujących z reguły klasyczny happy end. I właśnie na tym polega fenomen filmu Pablo Bergera, gdyż z jednej strony skupia się na Hiszpanii i jej szeroko pojmowanej kulturze, zaś z drugiej wieńczy opowieść w niezwykle poetycki sposób. To absolutna magia kina, której koniecznie trzeba doświadczyć.
Rola Encarny wyróżniona nagrodą Goya
Maribel Verdú słynie głównie z odgrywania postaci pozytywnych, lecz wypadek „Śnieżki” jest bardzo szczególny, gdyż hiszpańska aktorka po raz pierwszy w karierze wciela się w czarny charakter. W roli Encarny robi naprawdę niesamowite wrażenie. Każdy milimetr jej twarzy pracuje na najwyższych obrotach, a skoro film – zgodnie z regułami kina niemego – pozbawia postaci głosu, odtwórczyni kreacji demonicznej wdowy tym bardziej musi pobudzać wszelkie, nawet najgłębiej ukryte mięśnie odpowiedzialne za mimikę i gesty. Encarna, poza tym że jest naprawdę przerażająca i nieobliczalna, zyskuje dodatkowe punkty na gruncie wzbudzania strachu dzięki nietypowej garderobie. Kostiumy, jakie przygotowano specjalnie dla hiszpańskiej aktorki, są nie tylko eleganckie, lecz przede wszystkim niezwykle wysublimowane. Dodatkową zaletą w tym wypadku jest ich pokaźna ilość. W filmie pojawia się nawet scena sesji zdjęciowej, w trakcie której Maribel Verdú co kilka sekund zmienia kreację.
W każdym fasonie wygląda zjawiskowo, lecz najbardziej zniewalająco prezentuje się w ostatnich minutach opowieści. Kapelusz w formie klosza z prześwitującą woalką jeszcze dobitniej podkreśla jej złe usposobienie, przy czym na plakacie promującym produkcję to jej wizerunek, w tym właśnie stroju, spogląda w naszą stronę. Za tę fenomenalną kreację Maribel Verdú, po raz drugi w karierze, została wyróżniona nagrodą Goya dla najlepszej aktorki. I choć czarne charaktery, zwłaszcza w baśniach ukierunkowanych na młodszych widzów, nie uchodzą za specjalnie reprezentatywne, wypadek Encarny wyłamuje się z tego schematu. Piękna, acz demoniczna wdowa jest bowiem najbardziej ikoniczna spośród wszystkich postaci obecnych na ekranie, zaś ostatnia scena z jej udziałem to najmroczniejszy fragment z całego filmu.

Maribel Verdú w filmie Tetro
Maribel Verdú – podsumowanie kariery
Maribel Verdú jest aktorką wielowymiarową, z dużą ilością imponujących kreacji, nie bojącą się wyzwań, potrafiącą wcielić się w każdą, nawet najbardziej skomplikowaną postać. Oprócz odegrania ośmiu bohaterek wyszczególnionych powyżej może także pochwalić się innymi, podobnie ciekawymi rolami. W 1992 roku wystąpiła u boku swoich trzech równie utalentowanych koleżanek – Penélope Cruz, Miriam Díaz-Aroci i Ariadny Gil, w „Belle Epoque” Fernando Trueby. Odegrała tam rolę jednej z czterech sióstr starających się o względy dezertera ukrywającego się w domu ich ojca. Wykreowała postać Rocío – najbardziej frywolnej dziewczyny spośród całego rodzeństwa. W 1993 roku wystąpiła u boku Javiera Bardema i Marii de Medeiros w „Złotych jajach”, w reżyserii Bigasa Luny.
Wcieliła się tam w Claudię – młodą, wyzwoloną, tętniącą erotyzmem modelkę i jednocześnie sekretarkę głównego bohatera. W 1999 roku sam Carlos Saura zaprosił ją do współpracy przy dramacie biograficznym „Goya”, powierzając jej rolę muzy słynnego tytułowego malarza. Zagrała tam u boku wybitnego aktora, znanego chociażby z dzieł Michelangelo Antonioniego, Luisa Buñuela, Williama Friedkina czy Jacquesa Rivette’a – Francisco Rabala. W 2023 roku o aktorkę upomniało się studio DC Films, angażując ją do filmu „Flash”, w reżyserii Andresa Muschiettiego. Wcieliła się w nim w rolę matki tytułowego bohatera posiadającego moc poruszania się niemalże z prędkością światła.
Maribel Verdú jest nadal aktywna zawodowo. Pomimo wielu wybitnych kreacji na koncie wydaje się doceniana głównie w Hiszpanii. Zapewne gdyby nie kino, podjęłaby pracę modelki, gdyż między trzynastym a czternastym rokiem życia regularnie stawała przed obiektywem aparatu. Kiedy zdobyła uznanie i stała się rozpoznawalna, doświadczenie w modelowaniu okazało się bardzo przydatne. Ilość sesji fotograficznych uległa bowiem zdecydowanemu zwiększeniu. Fotografie z jej wizerunkiem ukazywały się w najpopularniejszych magazynach zorientowanych na kulturę i modę. I choć miałaby szansę na zrobienie wielkiej kariery również na innej płaszczyźnie artystycznej, dobrze, że akurat aktorstwo okazało się tą wiodącą profesją. Kino bez niej straciłoby bowiem bardzo wiele, gdyż to sto lasek dynamitu skumulowanych w jednej kobiecie. Pozostaje jedynie krzyknąć: „Viva Maribel!”.
Bibliografia:
Hernández N., „Maribel Verdú fuera del set de rodaje: 70 películas, un amor por el que ‘se muere’ que dura dos décadas y la unión familiar de la niña que jugaba a ser Pipi Calzaslargas” [on-line] [dostęp: 28.01.2026], dostępna w Internecie: “Vanity Fair”.
Simón P., „Maribel Verdú: “Fuera piensan que soy esa actriz europea que vive rodeada de vacas y solo hace lo que le gusta. Y me parece bien”” [on-line] [dostęp: 28.01.2026], dostępna w Internecie: “Vanity Fair”.
Ordóñez M., Rivas B., „Maribel Verdú: «Solo se puede interpretar desde la verdad y el sentido común»” [on-line] [dostęp: 28.01.2026], dostępna w Internecie: “Jot Down”.










