„Ostatnie dni Ptolemeusza Greya” – siła wspomnień

 

Ostatnie dni Ptolemeusza Greya

Trzeci akt życia człowieka, zwany potocznie starością, to etap charakteryzujący się osłabieniem organizmu zarówno pod kątem fizycznym, jak i psychicznym, a dodatkowe mankamenty, przyjmujące postać dynamicznych przemian społecznych i rozwoju technologii, trudnych do zaakceptowania i zrozumienia przez osobę w podeszłym wieku, stanowią równie poważny problem. Główny bohater powieści „Ostatnie dni Ptolemeusza Greya”, autorstwa amerykańskiego pisarza – Waltera Mosley’a, to 91-letni Afroamerykanin cierpiący na demencję, od wielu lat żyjący w samotności.

Jedyną osobą, jaka świadczyła mu pomoc, był syn jego pra-siostrzenicy – Reggie, zastrzelony przez lokalnych chuliganów. Podczas ceremonii pogrzebowej tytułowy bohater poznaje siedemnastoletnią Robyn, która w sposób całkowicie bezinteresowny postanawia zaopiekować się schorowanym mężczyzną. Dzięki ingerencji młodej dziewczyny Ptolemeusz Grey nie tylko zaczyna cieszyć się lepszym samopoczuciem, lecz przede wszystkim podejmuje specjalistyczne leczenie, mające na celu poprawę swojej sprawności umysłowej.

„Ostatnie dni Ptolemeusza Greya” – miejska baśń

Walter Mosley, znany z głośnej, wydanej w 1990 roku, powieści – „Śmierć w błękitnej sukience”, specjalizuje się głównie w pisaniu kryminałów. „Ostatnie dni Ptolemeusza Greya”, mimo że delikatnie zabarwione kryminalnym polorem, zdecydowanie bardziej przypominają dramat niż klasyczny utwór sensacyjny. Tytułowy bohater nie walczy z osiedlowymi gangsterami, lecz z pogrążającą go chorobą, a resztki wspomnień, jakie kołaczą się w jego umyśle, okażą się kluczem do rozwikłania starej tajemnicy.

Pozycja Waltera Mosley’a to miejska baśń, osadzona w biednej dzielnicy zamieszkałej przez ubogich Afroamerykanów, gdzie siła reminiscencji jest jedynym antidotum trzymającym przy życiu, a sytuacje sprzed wielu dekad bywają często tożsame z obecnymi wydarzeniami. Wspomnienia są potrzebne z kilku powodów – przywołują pozytywne momenty z naszego życia, pozwalają na chwilową ucieczkę od rutynowej codzienności, lecz ich największym atutem jest to, że dzięki nim uczymy się, aby nie popełniać tych samych błędów.

„Ostatnie dni Ptolemeusza Greya” – samotność i jej następstwa

Powieść „Ostatnie dni Ptolemeusza Greya”, autorstwa Waltera Mosley’a, mimo że traktuje o ostatecznych pożegnaniach i umieraniu, jest niezwykle żywotną opowieścią, dającą jasno do zrozumienia, że samotność jest zjawiskiem zdecydowanie gorszym od nieuleczalnej choroby, a jej następstwa, często przyjmujące postać pustki, presji otoczenia, zaburzeń snu, mogą doprowadzić do depresji, a w konsekwencji przedwczesnej śmierci. Tytułowy bohater, choć odseparowany od zbiorowości społecznych, cieszy się długim życiem, jednak jest to egzystencja potwornie bolesna, ponieważ jedyną rozrywkę stanowią dla niego wiecznie włączony telewizor, nadający dramatyczne komunikaty i radio, grające muzykę klasyczną i jazzową, natomiast pozostała część dnia skupia się na walce z własną pamięcią. Potyczki, jakie Ptolemeusz Grey stacza codziennie ze zniedołężniałym umysłem, stanowią problem nie tylko dla niego, lecz także dla osób pragnących mu pomóc, zwłaszcza młodej Robyn, która czuwa nad losem przemęczonego starca.

Ostatnie dni Ptolemeusza Greya książka recenzja

Ostatnie dni Ptolemeusza Greya – Samuel L. Jackson i Dominique Fishback

„Ostatnie dni Ptolemeusza Greya” – bohaterowie drugoplanowi

Ptolemeusz Grey jest zdecydowanie najbardziej interesujący spośród wszystkich postaci literackich, występujących w powieści Waltera Mosley’a, jednak pozostali bohaterowie, mimo że autor poświęcił im nieco mniej czasu, są równie ciekawi i charyzmatyczni. Coydog McCann, będący w przeszłości mentorem tytułowego protagonisty, jest tak samo znaczący, a urocza Robyn, poprzez swój altruizm i pewność siebie, dodaje całej opowieści humoru i pewnego rodzaju świeżości, cechującej młode, szlachetne kobiety.

Autor zdecydowanie serdeczniej patrzy na damskie postacie, bo – poza siedemnastoletnią opiekunką Ptolemeusza Greya – z równym pietyzmem prezentuje, zmarłą przed laty, drugą żonę tytułowego bohatera – Sensię i lokalną narkomankę – Melindę Hogarth. Męska część literackiego personelu została nakreślona w sposób wyrazisty, jednak w porównaniu z kobiecym teamem wydaje się dużo mniej interesująca, a w konsekwencji łatwo wypadająca z pamięci.

„Ostatnie dni Ptolemeusza Greya” – zalety powieści

„Ostatnie dni Ptolemeusza Greya”, pióra Waltera Mosley’a, są bardzo przystępnym utworem literackim. Świadczą o tym zarówno interesująco nakreślone postacie, jak i intryga, obfitująca w efektowne zwroty akcji, a samo zakończenie, choć od pewnego momentu przewidywalne, i tak pozostawia nas z pewnym rodzajem zadumy. Tytułowy bohater jest kimś w rodzaju mędrca, który uświadamia nie tylko swoim towarzyszom, ale przede wszystkim czytelnikom, że człowiek stojący na krawędzi śmierci nie jest w stanie myśleć o przyszłości, lecz o tym, co wydarzyło się dawno temu i dzięki jakim zjawiskom, mającym miejsce w przeszłości, jesteśmy dziś tacy, a nie inni. Język, jakim raczy nas Walter Mosley, jest przejrzysty, a akcja, rozwijająca się z początku dość nieśpiesznie, rozpędza się drastycznie wraz z pojawieniem się kolejnych postaci. Zdarzają się jednak momenty, że niektóre wątki, choć nakreślone interesująco, nie wybrzmiewają w pełni, jak chociażby ten związany z narkomanką i złodziejką – Melindą Hogarth.

„Ostatnie dni Ptolemeusza Greya” Waltera Mosley’a to czarująca historia o sile wspomnień, wierze w ludzi i rozliczeniu z przeszłością, która – zarówno dzięki chwilom pozytywnym, jak i niekorzystnym dla ludzkiej egzystencji, doprowadziła do aktualnego położenia. Każde wydarzenie sprzed lat może mieć ogromny wpływ na obecne doświadczenia, a ludzie napotkani na drodze kształtują nasze charaktery i są współodpowiedzialni za to, co czynimy z pełną świadomością. Ptolemeusz Grey, z powodu samotności i demencji, nie byłby w stanie dopełnić swojej misji, lecz dzięki ingerencji pojedynczych osób, zwłaszcza nieocenionej Robyn, może znowu poczuć, że żyje i choć największe szczęcie przychodzi dopiero u progu śmierci, daje mu nadzieję na lepszą, niedostrzeganą przez innych egzystencję. Na podstawie powieści Mosley’a nakręcono sześcioodcinkowy mini-serial, gdzie w tytułową rolę wcielił się Samuel L. Jackson. Według opinii krytyków i publiczności amerykański aktor zagrał w tej produkcji jedną z najlepszych ról w całej swojej karierze.

Walter Mosley “Ostatnie dni Ptolemeusza Greya” (oryg. “The Last Days of Ptolemy Grey”), tłum. Piotr Kuś, Wydawnictwo Replika, 2022.

Avatar photo

Aleksander Biegała

Aleksander Biegała - Absolwent Uniwersytetu Łódzkiego na kierunkach Pedagogika społeczna i Dziennikarstwo i Komunikacja społeczna. Zafascynowany kinem i muzyką do tego stopnia, że wraz z kilkoma najbliższymi osobami przenosi wybrane filmy na płaszczyznę muzyczną. Od 2014 roku publikuje recenzje dla portalu Plaster Łódzki. Najbardziej ceni obrazy z lat 60. i 70. XX wieku, ze szczególnym uwzględnieniem kina japońskiego, francuskiego i serii o Jamesie Bondzie. „Kobieta z wydm” w reżyserii Hiroshiego Teshigahary to jego ulubiony film.