„Łowca jeleni” – wojenna trauma Wietnamu

Łowca jeleni

 

Tytuł: “Łowca jeleni” (“The Deer Hunter”)

Rok produkcji: 1978

Reżyseria: Michael Cimino

Obsada: Robert De Niro, John Savage, Christopher Walken, John Cazale, Meryl Streep, George Dzundza, Rutanya Alda

 

 

 

 

„Łowca jeleni” Michaela Cimino to film, którego nie da się zapomnieć. Nagrodzony pięcioma Oscarami znakomity dramat z gwiazdorską obsadą opowiada o okrucieństwie wojny w Wietnamie i grozie powojennej traumy. Niejednoznaczny w swej wymowie obraz nie daje żadnych prostych odpowiedzi na dylematy człowieka postawionego w sytuacji granicznej. Pokazuje natomiast, że szansa przetrwania – biologicznego i psychicznego – w obliczu wojennego piekła jest jak przymusowa gra w rosyjską ruletkę.

„Łowca jeleni” na tle filmów o wojnie w Wietnamie

„Łowca jeleni” to jeden z filmów, które powstały po zakończeniu wojny domowej w Wietnamie. Gdy w 1975 roku Amerykanie wycofali się z wojskowego wsparcia Wietnamu południowego przeciwko reżimowi północnemu i opuścili Półwysep Indochiński, kino natychmiast zareagowało na te wydarzenia. Jeszcze w 1968 roku powstał prowojenny film „Zielone berety”, który jednak spotkał się z poważną krytyką ze względu na liczne uproszczenia. Obrazy realizowane po 75 roku, począwszy od „Powrotu do domu” (1978) Hala Ashby’ego w większości prezentowały negatywny stosunek do amerykańskich działań w Wietnamie oraz promowały postawy pacyfistyczne. Swoistym opus magnum dotyczącym tej tematyki był „Czas apokalipsy” Francisa Forda Coppoli z 1979 roku, który wyznaczył pewien kanon opowiadania o tych wydarzeniach.

Do klasyki kina o Wietnamie należy trylogia Olivera Stone’a: „Pluton” (1986), „Urodzony 4 lipca” (1989) i „Pomiędzy niebem a ziemią” (1993). Istotnym dziełem jest „Metal Jacket” (1987) Stanleya Kubricka. Nie sposób nie wymienić również „Pól śmierci” (1984) Rolanda Joffe. Akcja tego ostatniego filmu choć nie przedstawia wojny w Wietnamie, jest z nią tematycznie ściśle powiązana. Obraz opowiada bowiem o zbrodniczych działaniach Czerwonych Khmerów, do których doszło po rozszerzeniu się konfliktu na Laos i Kambodżę. Współczesne filmy o Wietnamie pokazują nieco odmienne podejście do zaangażowania Amerykanów w ten krwawy konflikt, co jest wyrazem historycznej zmiany w ocenie tamtych wydarzeń. „Byliśmy żołnierzami” Mela Gibsona nie zadaje już pytania tak często powtarzającego się we wcześniejszych produkcjach: „po co tu jesteśmy?” i przedstawia  odwagę amerykańskich żołnierzy.

Łowca jeleni recenzja

„Łowca jeleni” z 1978 roku w reżyserii Michaela Cimino na tym tle jest filmem bardzo interesującym. To obraz niejednoznaczny, który wbrew początkowej recepcji w kontekście skrajnie antywojennym, trudno odczytać jako jednogłośnie potępiający amerykańskie zaangażowanie w konflikt wietnamski. Co więcej, dzieło było obiektem licznych ataków, zwłaszcza ze strony państw bloku wschodniego, wspierających drugą stronę konfliktu, które w proteście wobec projekcji wycofały swój udział w Festiwalu w Berlinie. Filmowi zarzucano przerysowanie okrucieństwa Wietnamczyków z Północy i brak dowodów na to, że mieli oni zwyczaj grać w rosyjską ruletkę.

„Łowca jeleni” – trzech przyjaciół na wojnie w Wietnamie

„Łowca jeleni” to historia trzech przyjaciół: Michaela (Robert De Niro), Nicka (Christopher Walken) i Stevena (John Savage), którzy dostają powołanie do wojska, by niebawem trafić do Wietnamu. Na co dzień wiodą zwyczajne życie, pracują w fabryce w Pensylwanii, marzą o stabilizacji i rodzinie. Tuż przed wyjazdem na front Steven bierze ślub z Angelą (Rutanya Alda), a Nick oświadcza się Lindzie (Meryl Streep). Tuż po hucznym weselu koledzy udają się na coroczne polowanie na jelenia. Wkrótce trafiają na front, gdzie dostają się do niewoli wojsk północnego Wietnamu. Przetrzymywani w nieludzkich warunkach są zmuszani przez wrogów do gry w rosyjską ruletkę. Dzięki niesłychanej odwadze Michaela całej trójce udaje się zbiec z niewoli. Jednak podczas ucieczki zostają rozdzieleni.

Michael po powrocie do Ameryki nie może zaaklimatyzować się w nowych warunkach. Ciągle przeżywa wojenne wydarzenia i nie ma pewności, co się stało z jego towarzyszami. Wiąże się z Lindą, która traci nadzieję na powrót Nicka. Pewnego dnia bohater dowiaduje się, że do kraju wrócił również Steven. Okazuje się, że mężczyzna stracił obie nogi i rękę. Wkrótce Michael trafia również na ślad Nicka i wraca do Sajgonu, by pomóc przyjacielowi, który stracił pamięć i zarabia na życie grając w rosyjską ruletkę…

Film Łowca jeleni

Film „Łowca jeleni” – opowieść o wojennej traumie

„Łowca jeleni” to film, który niezwykle mocno unaocznia, czym jest piekło wojny i jakie uruchamia w ludziach instynkty. Bez wątpienia nie sposób zapomnieć tego obrazu, a jego kadry przewijają się pod powiekami jeszcze długo po zakończeniu seansu. Niewyobrażalne okrucieństwo nie ma tu jednak ostatniego słowa. Oprócz zwykłego ludzkiego strachu i bólu jest również miejsce na niezwykłą odwagę, która ujawnia się w sytuacji próby. Michael w skrajnie trudnych warunkach zachowuje zdolność logicznego myślenia, potrafi wesprzeć swoich przyjaciół i tchnąć w nich ducha walki. Dzięki szaleńczemu zrywowi amerykańskim żołnierzom udaje się uciec z niewoli, choć niestety nie oznacza to, że są i będą wolni.

Na zawsze pozostaną bowiem w szponach powojennej traumy, która niszczy ciała, dusze i umysły. Steven jest poważnie okaleczony fizycznie, a Steven pod wpływem szoku traci pamięć i zatraca się w autodestrukcyjnym zachowaniu. Role wszystkich trzech mężczyzn to osiągnięcia wybitne: twardy De Niro, rozhisteryzowany John Savage i wreszcie nagrodzony Oscarem Christopher Walken – jako postać pogrążona w rodzaju hipnotycznego transu, niemal alegoryczna w swojej grozie i straceńczym buncie. Wojna to żywioł, który łamie życiorysy i wydrąża człowieka od środka, pozostawiając trwałe piętno. Jedynie nieliczni, jak Michael są na tyle silni, by móc ukryć je przed oczami innych niczym wojenne rany pod mundurem z medalami.

Niezwykle znacząco jawi się tu duet dwóch zupełnie odmiennie reagujących na skrajne doświadczenia bohaterów. Zarówno Michael jak i Christopher przechodzą głęboką przemianę. Pierwszy z nich, w przeszłości słynący z brawurowego i ryzykownego zachowania, dopiero po Wietnamie dostrzega ciężar życia i śmierci. Najbardziej wymowną sceną ukazującą tę metamorfozę jest polowanie na jelenia, gdy bohater patrzy zwierzęciu w oczy i postanawia nie strzelać. To moment niemal mistyczny, kiedy Michael uświadamia sobie, że nie dano mu prawa panowania nad życiem innych. Istotą wojny jest bowiem swoista dehumanizacja, gdy wróg staje się w naszych oczach Innym, nie-człowiekiem, kimś, komu możemy odebrać biologiczne istnienie. Z kolei u Nicka zachodzi proces zupełnie odwrotny: całkowicie znieczula się na wartość ludzkiego życia – zarówno swojego, jak i innych. Nawet moment, gdy naprzeciw niego do gry w rosyjską ruletkę siada Michael, jego najbliższy przyjaciel, u bohatera nie dochodzi do przebudzenia. Nick mechanicznie powtarza wówczas dewizę Michaela sprzed wojny, gdy razem upolowali jelenia: „jeden strzał”.

Łowca jeleni film 1978

„Łowca jeleni” – doskonała forma wojennego dramatu

„Łowca jeleni” Cimino zwraca uwagę precyzyjnym mistrzostwem konstrukcji. Wydaje się, że struktura filmu została oparta na zasadach symetrii i kontrastu. Mamy więc wyraziste ramy opowieści: obraz rozpoczyna się weselem, natomiast kończy pogrzebem. Mamy dwa tytułowe polowania na jelenia, a kontrast pomiędzy ich przebiegiem unaocznia przemianę bohaterów pod wpływem wojny. Symetrycznie rozgrywają się losy Michaela i Nicka, których łączy nie tylko przyjaźń i doświadczenia wojenne, ale również miłość do tej samej kobiety.

Dwa razy powtarza się motyw „jednego zabójczego strzału”. A martwy upolowany jeleń antycypuje nadchodzącą śmierć. Sceny polowania w górach mają wydźwięk niemal metafizyczny, co podkreśla majestat przyrody tonącej w mgłach i chmurach oraz podniosła muzyka z charakterystyczną motywiką religijnych pieśni. To tu – w miejscu wywyższenia, tradycyjnie związanym z pierwotnymi wierzeniami, odbywa się swoista inicjacja bohaterów w tajemnicę bytu i egzystencji.

Na uwagę z pewnością zasługuje w „Łowcy jeleni” nagrodzony Oscarem wspaniały montaż Petera Zinnera, który podkreśla kontrast pomiędzy przedwojennym, niemal sielskim życiem bohaterów, a ich losem w Wietnamie. Z nostalgicznego wieczoru przy dźwiękach muzyki klasycznej przenosimy się zatem prosto w epicentrum piekła. A z wietnamskiego Sajgonu lądujemy wraz z Michaelem w samochodzie tuż przed ogromnym transparentem przygotowanym przez przyjaciół na jego cześć: „Witaj w domu, Michael”. Zmienny nastrój filmu doskonale podkreśla wspaniała oscarowa muzyka. Liryczne kompozycje sąsiadują z popularnymi piosenkami, podniosłymi pieśniami i niepokojącymi dźwiękami zwiastującymi czyhające zagrożenie.

The Deer Hunter film

Czy „Łowca jeleni” wpisuje się w antywojenną krytykę konfliktu w Wietnamie? Na wielu poziomach na pewno tak, zwłaszcza w dojmującym obrazie okrucieństwa, kalectwa i traumy, z jaką zmagają się weterani. Sam sens udziału Amerykanów w tej wojnie nie zostaje jednak całkowicie zanegowany. Niezwykle znamienne, że w ostatniej scenie zagubieni i na różny sposób pokiereszowani bohaterowie znajdują ukojenie jedynie we wspólnym odśpiewaniu po pogrzebie przyjaciela „God Bless America”. A słowa tej patriotycznej pieśni wydają się ostatnimi, w które naprawdę wierzą.

Literatura:

P. Kemp, „Historia kina”, przeł. A. Wajcowicz, Warszawa 2017.

„Kino epoki nowofalowej”, pod red. T. Lubelskiego, I. Sowińskiej i R. Syski, Kraków 2015.

Film do recenzji dostarczyła platforma VOD Entclick.com

Agnieszka Czarkowska-Krupa

Redaktor Naczelna i Wydawca portalu Oldcamera.pl, dr nauk humanistycznych UJ, autorka książki "Paraboliczność w polskiej prozie historycznej lat 1956 – 1989" (Semper, 2014). Współautorka i redaktorka książki “Twarze i maski. Ostatni wielcy kochankowie kina” (E-bookowo, 2021). Miłośniczka kina i literatury. Pisała w książkach zbiorowych: "Podmiot w literaturze polskiej po 1989 roku. Antropologiczne aspekty konstrukcji", pod red. Żanety Nalewajk, (Elipsa, 2011) oraz "Etyka i literatura", pod red. Anny Głąb (Semper, 2014). Ma na swoim koncie prestiżowe publikacje dla Polskiej Akademii Nauk (“Ruch Literacki”), artykuły w czasopismach naukowych (“Tekstualia”, “Zeszyty Naukowe KUL”), periodykach artystycznych (“FA-art”) i w portalach internetowych. Pracowała jako wykładowca akademicki w Instytucie Mediów i Dziennikarstwa w Wyższej Szkole Teologiczno-Humanistycznej, gdzie pełniła również funkcje promotora i recenzenta prac dyplomowych. Prywatnie mama Sebastiana i Olgi.