„Maratończyk” – linia mety nie kończy wyścigu

Maratończyk

 

Tytuł: „Maratończyk” (oryg. „Marathon Man”)

Rok produkcji: 1976

Reżyseria: John Schlesinger

Obsada: Dustin Hoffman, Laurence Olivier, Roy Scheider, Marthe Keller i inni

 

 

 

Kreatywne spędzanie czasu wolnego, poprawa stanu zdrowia lub podtrzymanie wcześniej wyrobionej formy to główne przyczyny motywujące ludzi do podejmowania wzmożonej aktywności fizycznej. Zdarzają się przypadki, że osoba będąca amatorem w danej dziedzinie, poprzez swój upór i determinację, może dorównać nawet profesjonaliście, a gratyfikacje z tego tytułu – zmaterializowane w postaci nowych rekordów i sportowych wyróżnień – nie leżą w gestii jej zainteresowań.

Kiedy systematycznie wykonywane czynności nabiorą znamion nawyku, można mieć stuprocentową pewność, że organizm przyzwyczai się do zwiększonego wysiłku, co w konsekwencji spowoduje zdecydowaną nadwyżkę formy. Thomas „Babe” Levy – główny bohater filmu „Maratończyk” w reżyserii Johna Schlesingera – szybko dojdzie do przekonania, że głównym celem jego codziennych treningów biegowych nie będzie wcale poprawa kondycji niezbędna do udziału w maratonie, lecz pragnienie ocalenia życia.

„Maratończyk” – zarys fabuły

Thomas „Babe” Levy jest jednym z najlepszych studentów na Wydziale Historii. W wolnych chwilach oddaje się swojej największej pasji – porannym biegom, ponieważ w niedalekiej przyszłości planuje wziąć udział w maratonie. Jego starszy brat, amerykański tajny agent – Doc Levy, pracuje aktualnie nad sprawą nazistowskiego zbrodniarza wojennego – Christiana Szella. Były ludobójca w przeszłości świadczył usługi dentystyczne na terenie obozu koncentracyjnego, a do jego ulubionych czynności należało wyrywanie złotych zębów żydowskim więźniom.

Maratończyk film

Pewnego dnia sadystyczny doktor udaje się z wizytą do Nowego Jorku, w celu odzyskania skrzynki z drogocennymi klejnotami. Ukrywający się przed wymiarem sprawiedliwości mężczyzna, który w przeszłości cudem umknął Międzynarodowemu Trybunałowi Wojskowemu w Norymberdze – zajmującemu się sądzeniem, a następnie karaniem zbrodniarzy hitlerowskich – podejrzewa, iż to Doc jest w posiadaniu tajemniczej szkatuły z bezcenną zawartością. Kiedy transakcja nie dochodzi do skutku, zdeterminowany Szell uprowadza Thomasa w celu wydobycia od niego informacji dotyczących miejsca ukrycia skarbu.

„Maratończyk” – Czy jest bezpiecznie?

„Maratończyk” w reżyserii Johna Schlesingera jest kolejnym barwnym reprezentantem paranoicznych thrillerów, produkowanych w Stanach Zjednoczonych w okresie „postnixonowskiej” ery, natomiast postać Thomasa „Babe’a” Levy’ego – kapitalnie zagrana przez Dustina Hoffmana – pierwszorzędnie uzupełnia portrety bohaterów ciemiężonych przez rządowe aparaty ścigania. Osoba młodego studenta historii ma problem nie tylko z bratem, który ukrywa prawdziwą naturę swojej pracy czy z demonicznym doktorem Szellem czyhającym na jego życie, ale przede wszystkim z traumami z przeszłości.

W latach dziecięcych Thomas odnalazł bowiem ciało swojego ojca. Ta tragedia wywarła tak silne piętno na jego psychice, że zdezorientowany podjął później studia na Wydziale Historii, a tematem swojej pracy doktorskiej uczynił czasy makkartyzmu. Ojciec Thomasa odebrał sobie życie, ponieważ padł ofiarą medialnego ataku, jaki zgotowała mu komisja Josepha McCarthy’ego. W latach 50. XX wieku amerykański senator, wybrany z ramienia Partii Republikańskiej, toczył procesy, w których oskarżał znane osobistości z kręgów władzy i przemysłu rozrywkowego o działalność komunistyczną. Jednymi z ofiar polityka byli między innymi: znany hollywoodzki aktor Edward G. Robinson i wybitny scenarzysta – autor przeboju „Rzymskie wakacje” z Audrey Hepburn i Gregorym Peckiem w rolach głównych – Dalton Trumbo.

Film Maratończyk recenzja

„Maratończyk”, poza wyraźnymi odniesieniami historycznymi do ery McCarthy’ego, porusza także problematykę czasów II wojny światowej, a postać doktora Christiana Szella – genialnie sportretowana przez brytyjskiego aktora Laurence’a Oliviera – pełni tu rolę retrospektywy nazistów i ich okrucieństw względem ludności żydowskiej. Przygotowujący się do maratonu Thomas reprezentuje w obrazie Johna Schlesingera nie tyle wstręt do demonicznego dentysty, co świeżą siłę uzmysławiającą byłemu ludobójcy, że czas hitlerowskiej stagnacji już dawno temu uległ rozpadowi, a nowy okres, w tym przypadku rok 1976, przemawia na rzecz młodych.

Ten konflikt pokoleń został tutaj genialnie skonfrontowany, a wplecenie weń znanych powszechnie faktów historycznych tylko podbija jakość obrazu. Na pytanie „Czy jest bezpiecznie?”, które wielokrotnie pada z ust Szella, zdezorientowany Babe – pod wpływem nerwów i presji – odpowiada obojętnie „Tak, nawet nie wiesz jak bardzo”. Ten krótki dialog idealnie oddaje naturę konfliktu toczącego się między doktorem będącym w podeszłym wieku i reprezentującym zdezaktualizowane ideały, a Thomasem – niedoszłym maratończykiem, który dzięki swojej wysokiej formie i otwartości na nowe doświadczenia jest w stanie wygrać każdy wyścig, zwłaszcza ten o życie.

„Maratończyk” Johna Schlesingera a „Samotność długodystansowca” Tony’ego Richardsona

Thomas „Babe” Levy z „Maratończyka” ma bardzo wiele wspólnego z postacią osiemnastoletniego Colina Smitha – głównego bohatera filmu „Samotność długodystansowca”, w reżyserii Tony’ego Richardsona. Obaj mężczyźni nie posiadają autorytetów od wielu lat, mają przykre doświadczenia z przeszłości, a jedyne, co stanowi dla nich wartość i pewną formę ukojenia to treningi biegowe. Colin jest pensjonariuszem zakładu poprawczego, do którego trafił za kradzież i jak zwykł mawiać o swojej pasji: „Bieganie zawsze było ważne w naszej rodzinie. Zwłaszcza ucieczki przed policją”. Poprzez swoją niepokorność od razu zwraca uwagę dyrektora placówki.

Maratończyk 1976

Przebiegły urzędnik przymyka oko na aroganckie zachowanie młodzieńca, bo widzi w chłopaku szansę na poprawienie wizerunku instytucji, a to wszystko dzięki jego szybkości podczas biegów. Kiedy dochodzi do organizacji wielkich zawodów, dyrektor stara się wywrzeć presję na młodym buntowniku. Colin będzie musiał dokonać najważniejszego wyboru w swoim dotychczasowym życiu – czy zwyciężyć w konkursie i zdobyć największe odznaczenie w formie złotego pucharu, czy pobiec dla siebie, swoich ideałów, swojej wolności. Podobnie ma się sprawa z Babe’em, dla którego mordercze treningi są ucieczką zarówno od traum z przeszłości, jak i codziennej rutyny, a zbliżający się wielkimi krokami maraton ma zweryfikować jego umiejętności.

„Maratończyk” w reżyserii Johna Schlesingera to perfekcyjnie skonstruowany thriller, gdzie fabuła, biegnąca z początku wielotorowo, ulega zgrabnemu ujednoliceniu wraz z dalszym rozwojem akcji. Jedne z najlepszych kreacji w karierze stworzyli tutaj atletycznie zbudowany Dustin Hoffman i lodowaty Laurence Olivier, z czego ten drugi otrzymał za swoja rolę Złoty Glob i nominację do Oskara. Obraz wydaje się bardzo niedoceniony i nie świadczy o tym tylko znikoma ilość nagród, ale przede wszystkim wydźwięk filmu podczas premiery. Dziś dzieło Johna Schlesingera ma wielu zwolenników i uznawane jest za jedną z najważniejszych produkcji amerykańskiego kina lat 70. XX wieku.

„Maratończyk” i jego budujące przesłanie

W początkowej sekwencji „Maratończyka” widzimy dwukrotnego zdobywcę złotego medalu na igrzyskach olimpijskich w biegu maratońskim, Etiopczyka – Abebego Bikilę. Pierwsze trofeum zdobył w 1960 roku, podczas olimpiady w Rzymie, gdzie biegł boso, natomiast drugie w 1964 roku, w Tokio. W 1969 roku uległ wypadkowi samochodowemu, przez co został sparaliżowany i resztę życia spędził na wózku inwalidzkim. Jego najsłynniejsza wypowiedź dotyczy biegania, mianowicie: „Z woli Boga zostałem mistrzem olimpijskim i z woli Boga uległem wypadkowi. Nie posiadałem się z radości, kiedy dwukrotnie zwyciężałem w biegu maratońskim, ale tak jak zaakceptowałem moje zwycięstwa, tak samo akceptuję tragedię, która mnie spotkała. Muszę zaakceptować obydwa wydarzenia jako fakty, które wydarzyły się w moim życiu, i żyć nadal szczęśliwie”. Thomas „Babe” Levy nie uległ wypadkowi i nadal uprawiał ten wycieńczający sport. Pozostaje jedynie pytanie, czy pogodził się ze śmiercią ojca, a jeśli tak, to po co dalej biega. Czasem robimy pewne rzeczy w konkretnym celu, a kiedy przychodzi nam wykorzystać zdobyte umiejętności, okazuje się, że zostają one spożytkowane na zupełnie innym gruncie. Thomas chciał wygrać maraton, a zwyciężył coś znacznie cenniejszego – życie.

Bibliografia:

Evans R., „Hazardzista z Hollywood”, Warszawa 1995Ebert R., „Marathon Man”, [on-line] [dostęp: 13 lutego 2022], dostępna w Internecie, rogerebert.com

Bieńkowski R., „Boso po złoto. Wyjątkowa historia pasterza z Etiopii”, [on-line] [dostęp: 13 lutego 2022], kierunektokio.pl

 

 

 

Aleksander Biegała

Aleksander Biegała - Absolwent Uniwersytetu Łódzkiego na kierunkach Pedagogika społeczna i Dziennikarstwo i Komunikacja społeczna. Zafascynowany kinem i muzyką do tego stopnia, że wraz z kilkoma najbliższymi osobami przenosi wybrane filmy na płaszczyznę muzyczną. Od 2014 roku publikuje recenzje dla portalu Plaster Łódzki. Najbardziej ceni obrazy z lat 60. i 70. XX wieku, ze szczególnym uwzględnieniem kina japońskiego, francuskiego i serii o Jamesie Bondzie. „Kobieta z wydm” w reżyserii Hiroshiego Teshigahary to jego ulubiony film.