„Dunkierka” Christophera Nolana – wojna i hańba

Dunkierka

 

Tytuł: Dunkierka (oryg. Dunkirk)

Reżyseria: Christopher Nolan

Rok produkcji: 2017

Obsada: Fionn Whitehead, Tom Glynn-Carney, Jack Lowden, Harry Styles, Mark Rylance, Kenneth Branagh, Tom Hardy, Cillian Murphy

Muzyka: Hans Zimmer

 

 

Dunkierka to z pewnością ważny obraz Christophera Nolana. Nie jest to bowiem efektowna filmowa ilustracja wojennego epizodu, ani pompatyczna opowieść o żołnierskim honorze, ale głęboka i dojrzała reinterpretacja historii.

Twórczość Nolana z jednej strony charakteryzuje pewna spójność w zakresie stylistyki, z drugiej zaś naprawdę duży rozrzut tematyczny. Filmowe obrazy reżysera ukazują bowiem rzeczywistość od czasów wiktoriańskich w Prestiżu (2006) po międzygalaktyczne podróże w Interstellarze (2014). Tym bardziej interesująca wydaje się na tym tle Dunkierka przedstawiająca jeden z epizodów II wojny światowej, a dokładnie operację Dynamo, czyli ewakuację brytyjskich wojsk z francuskiego wybrzeża na przełomie maja i czerwca 1940 roku. W wyniku owego przedsięwzięcia uratowano wówczas ponad 338 tysięcy angielskich żołnierzy.

Antyheroizm wojny

Już sam wybór właśnie tego zdarzenia z całej historii II wojny światowej jest niezwykle znaczący. Christopher Nolan nie sięgnął bowiem po klasyczną narrację o chwale aliantów zwycięsko rozprawiających się z hitlerowskimi wojskami, ale skupił się na najsłabszym ogniwie wojennej zawieruchy. Oto widzimy na plażach Dunkierki całe tłumy żołnierzy, którzy jednak nie walczą z wrogiem, nie atakują, nie wydają nawet jednego wystrzału – ale w coraz większym popłochu uciekają z pola walki. Oczywiście sposób, w jaki film portretuje dramatyczne wydarzenia tamtego czasu, nie nakłada na bohaterów piętna tchórzostwa. Nolan z niemal chirurgiczną precyzją dokonuje rozłożenia wojennego epizodu na poszczególne części, by pokazać swoistą anatomię strachu i grozę wojny. Nie sposób jednak odnieść wrażenia, że reżyser dyskutuje z tradycyjną narracją o chwale i zwycięstwie.

Dunkierka film

Wyraźny dystans reżysera do klasycznego przekazu historycznego podkreśla zastosowana metoda portretowania bohaterów. Właściwie na pierwszy plan wysuwa się tu bohater zbiorowy, a nie pojedynczy żołnierze. Co prawda każda z trzech perspektyw filmowego opowiadania: powietrzna, wodna i lądowa – posiada postać prowadzącą, jednak żadna z nich nie wybija się na tyle, by uznać ją za głównego bohatera. Taki zabieg powoduje, że widz z nikim do końca się nie utożsamia, może zachować więc racjonalny osąd sytuacji.

Oczywiście doświadczenie graniczne, jakim jest wojna, wydobywa z ludzi drzemiące w nich instynkty, w tym ten najbardziej pierwotny instynkt przetrwania. Nie inaczej jest w Dunkierce Nolana. Młodzi chłopcy rzuceni na obcą ziemię nie chcą umierać (zwłaszcza za cudzą sprawę) i zwyczajnie wybierają przetrwanie. W tym wszystkim przechodzą próbę ludzkiej godności – jedni, jak pilot brytyjskiego myśliwca, będą walczyć do końca z narażeniem własnego życia, inni będą próbowali ocaleć kosztem wyrzucenia z łodzi ratunkowej obciążającego balastu – francuskiego żołnierza. Jak zwykle wojna bywa próbą charakteru, na którą nigdy nie jest się gotowym i której wynik zawsze do końca pozostaje niewiadomą. Gdzieś w tle czai się zaś piętno żołnierskiej hańby i ponadczasowe słowa Winstona Churchilla: „Kto wybiera hańbę, żeby uniknąć wojny, będzie miał i hańbę i wojnę”.

Pętla czasowa – wieczny powrót rzeczy

Dunkierka Nolan
Dunkierka to film, który w kwestii rozwiązań formalnych nawiązuje do poprzednich dzieł Nolana. Na pierwszy plan wysuwa się charakterystyczna dla reżysera nielinearność filmowej opowieści. Perspektywa lądowa ukazuje wydarzenia około jednego tygodnia (ucieczka piechoty przed Niemcami), wydarzenia na morzu trwają jeden dzień (ewakuacja żołnierzy przez cywilny kuter), akcja rozgrywająca się w powietrzu (zabezpieczenie operacji przez brytyjskie lotnictwo) obejmuje zaś kilka godzin. Takie rozwiązanie zastosował Nolan już w Memento.

Tym razem zaś przejścia w czasie odbywają się tak dynamicznie, że widz niejako zostaje zawieszony w czasowej pętli – między przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Nielinearność narracji odzwierciedla mechanizmy działania ludzkiej pamięci, to co było miesza się i nakłada na to, co jest. Tym samym Dunkierka na poziomie czasowym pokazuje, że Nolana nie interesuje podręcznikowa wersja historii, w której wszystko jest chronologicznie poukładane, ale chce pokazać dziejowość odtwarzaną niejako na gorąco – z relacji świadków. Nolanowska pętla czasowa nadaje również filmowi znamię uniwersalizmu. Mamy tu niejako do czynienia z wiecznym powrotem rzeczy – coś, co się wydarzyło kiedyś, nieustannie się powtarza w kolejnych wariantach. Przeszłość staje się niemal tożsama z teraźniejszością.

Wróg bez twarzy i alegoryczność Dunkierki

Podobną wymowę zdaje się mieć niezwykle interesująca metoda portretowania wroga. Hitlerowski najeźdźca ani razu nie pokazuje swojej twarzy. Nie zobaczymy w filmie żadnego niemieckiego żołnierza. Hitlerowcy są obecni jedynie poprzez anonimowe, ale niezwykle precyzyjne i zadające dotkliwe straty strzały oraz myśliwiec z charakterystycznym czarnym krzyżem. Rezygnacja z nadania wrogom konkretnych rysów po raz kolejny odsyła do uniwersalizmu. Dunkierka na pewnym poziomie jest zatem filmem alegorycznym, filmem o okropnościach każdej wojny, ale też obrazem współczesnych czasów. Czyż to nie Wielka Brytania była bowiem jednym z gwarantów niepodległości Ukrainy? Czy Zachód nie odwraca oczu od Syrii? Czy jak zwykle nie sprawdza się stara prawda, że nikt nie chce umierać za nie swoją sprawę?

Dunkierka recenzja

Surrealistyczny sen

Można powiedzieć, że Dunkierka balansuje na granicy pomiędzy realistyczną, wręcz reporterską relacją z wojennych wydarzeń a odrealnioną wizją koszmaru wojny. Nie znajdziemy tu żadnej próby gloryfikacji ludzkich zachowań, a bohaterowie nie przedstawiają racji swoich działań w dialogach i monologach. Komunikacja została ograniczona do niezbędnego minimum – rozkazów, rzeczowej relacji z przyjętej taktyki (np. lotnicy) czy suchych stwierdzeń faktów (rozmowy między dowódcami). Dzięki temu film Nolana zyskuje walor wysokiego prawdopodobieństwa. Na wojnie nie ma przecież miejsca na wzniosłe hamletyzowanie, to czas napięcia i działania.

Z drugiej strony już od pierwszej, mocnej sceny otwierającej Dunkierkę wchodzimy niejako w odrealnioną przestrzeń sennego koszmaru. Tu przypomina się Bezsenność czy Incepcja. Krajobrazy rozległych plaż w niebieskiej poświacie, na których żołnierze ustawiają się w szeregi kandydatów do ewakuacji, przywodzą na myśl pejzaże surrealistyczne. Hipnotyzująca muzyka Hansa Zimmera i złowieszcze krążenie nad morzem messerschmitta jeszcze bardziej potęgują oniryczny klimat. Co więcej, groza sytuacji zostaje mocniej unaoczniona przez panoramiczne ujęcia rozległych, rajskich plaż. Wbrew oczekiwaniom, natura nie przynosi tu wytchnienia, a otwarta przestrzeń nie oferuje upragnionej wolności.

Dunkierka - film wojenny

Fionn Whitehead w filmie Dunkierka

Gdy bohater cudem wydostaje się z labiryntu miasta, widz oczekuje swoistego odpoczynku. Tymczasem nad morzem rozgrywają się dantejskie sceny. Co chwilę odbywa się nalot z powietrza dziesiątkujący bezbronnych żołnierzy, a statki z czerwonym krzyżem nieustannie toną pod wodą. Widz niemal na własnej skórze może odczuć beznadziejne uwięzienie aliantów, którzy czekają na pewną śmierć z bezużyteczną bronią w ręku. Bohaterowie tracą wszelką kontrolę nad swoim życiem, a lęk wyznacza pole każdego ich działania. Swoistą ironię tej sytuacji potęguje kontrast pomiędzy scenami rozgrywającymi się w pełnym słońcu nadmorskiego kurortu a atmosferą czyhającej zguby.

Dunkierka – pacyfistyczne przesłanie Nolana

Niezwykle znaczący wydaje się fakt, że obok sprawnego lotnika (Tom Hardy) największym bohaterem filmu nie jest żaden z żołnierzy, ale cywil w średnim wieku (Mark Rylance), który dzięki zdeterminowaniu ratuje swoją łodzią sporą grupę wojskowych. To on zachowuje zimną krew w każdej sytuacji i to jemu należy się medal za odwagę. Zachowania reszty znacząco odbiegają zaś od heroizmu. Nie znaczy to, że są niegodne, są po prostu ludzkie. Czy jednak film znajduje pełne usprawiedliwienie dla ucieczki z francuskich plaż?

Dunkierka jest raczej filmem o absurdzie każdej wojny. Na wojnie nie ma żadnych zwycięzców, powiada Nolan, ani żadnych bohaterów. Tak naprawdę to tylko grupa ludzi rzuconych przeciwko sobie, którzy za wszelką cenę próbują przetrwać. Gra nie toczy się o wzniosłe wartości, a walka z wrogiem to nic innego jak rozpaczliwa obrona własnego życia.