„Zakazane piosenki” – wojna na melodie

Zakazane piosenki

 

Tytuł: Zakazane piosenki

Rok produkcji: 1946

Reżyseria: Leonard Buczkowski

Obsada: Danuta Szaflarska, Jerzy Duszyński, Janina Ordężanka, Jan Świderski, Jan Kurnakowicz, Zofia Jamry i inni

 

 

Film Zakazane piosenki otworzył epokę polskiego kina powojennego i niemal natychmiast podbił serca publiczności. Mimo niezadowolenia krytyków obraz zyskał niesłychaną popularność i do dziś pozostaje ekranowym symbolem polskiego oporu wobec niemieckiego okupanta, tym bardziej znaczącym, że stanowi dzieło dwóch przedwojennych twórców: Leonarda Buczkowskiego i Ludwika Starskiego. Powstały aż trzy wersje filmu, jednak jego idea była jedna: wojna odbywa się nie tylko na poziomie militarnym, wojna to również starcie idei i symboli.

Pierwsza wersja Zakazanych piosenek

„Zabroniona piosenka, przybrana w niezgrabne rymy, była często zwycięskim konkurentem propagandowych ryków oszalałej tuby Goebbelsa. Dziś chcemy ją odnaleźć i utrwalić na taśmie. Zwracamy się do wykonawców zabronionych piosenek z okresu okupacji, by przypomnieli sobie swój repertuar i zgłaszali się do Filmu Polskiego”. Ogłoszenie o tej treści pojawiło się w polskiej prasie we wrześniu 1945 roku. Jego autorem był Ludwik Starski, który przygotowywał wówczas scenariusz krótkiego filmu dokumentalnego na temat wojennych melodii. Szybko udało się zgromadzić spory materiał, który uzupełniła dodatkowo autorska kompozycja Starskiego, przygotowana specjalnie na potrzeby produkcji – Warszawo ma.

Starski zaprosił do współpracy reżysera Leonarda Buczkowskiego i tak powstał reportaż muzyczny o wojennych piosenkach wykonywanych przez ulicznych śpiewaków, dzieci, kapele – niemal wszystkich przedstawicieli społeczności okupowanej Warszawy. Film otwierała parada Niemców, którzy wkroczyli do stolicy Polski z agresywnym hymnem Heili, heilo! na ustach, w zakończeniu zaś odbywał się pochód wojska polskiego śpiewający optymistyczne Serce w plecaku. W pierwszej wersji filmu to piosenki pełniły również funkcję narracyjną, nie przewidziano bowiem obecności bohaterów i fabuły. Teksty utworów miały zatem opowiadać historię II wojny światowej. W tym celu uporządkowano je chronologicznie, począwszy od Dnia pierwszego września roku pamiętnego… odnoszącego się do klęski kampanii wrześniowej.

Zakazane piosenki recenzja

Druga i trzecia wersja filmu

Ponieważ jednak premiery zaplanowanych fabuł się opóźniały, a widzowie czekali na pierwszy polski film, twórcom dokumentu Zakazane piosenki zaproponowano rozszerzenie formuły utworu o akcję i bohaterów. I tak narodziła się druga, pełnometrażowa wersja filmu, którego głównym bohaterem został Roman Tokarski (Jerzy Duszyński), młody muzyk i żołnierz polskiego podziemia. W pierwszej scenie filmu zjawia się on w gmachu Filmu Polskiego, w odpowiedzi na prasowe ogłoszenie, by opowiedzieć swoją wojenną „przygodę” z piosenką.

Wraz z bohaterem cofamy się do Warszawy 1939 roku i poznajemy koleje losu jego siostry Haliny (Danuta Szaflarska), jej narzeczonego (Jan Świderski), matki (Janina Ordężanka) Tokarskich, a także bojaźliwego sąsiada Cieślaka (Jan Kurnakowicz). Każdy z bohaterów został przedstawiony jako symbol polskich wojennych losów: bezrobotnego inteligenta, matki, żołnierza, zalęknionego obywatela, który ostatecznie staje się bohaterem, narzeczonej opłakującej poległego w boju ukochanego czy ukrywającego się pod fałszywą tożsamością Żyda. Osobne miejsce zajmują tu zaś postaci uosabiające narodową zdradę, czyli tajemniczy grajek-kolaborant i volksdeutschka Maria Kędziorek (Zofia Jamry).

Premiera Zakazanych piosenek miała miejsce w styczniu 1947 roku. Jednak film spotkał się z ogromną krytyką. Wytykano mu przede wszystkim idealizację wojny i zbanalizowanie dramatycznych doświadczeń Polaków. Był to czas, gdy świat obiegały relacje z toczących się procesów hitlerowców, a szczegóły ich zbrodniczych działań szokowały opinię publiczną. Na tym tle Zakazane piosenki wydawały się niemal baśniową opowieścią, zrealizowaną zresztą w konwencji hollywoodzkiej, charakterystycznej dla polskiego kina przedwojennego.

Film Zakazane piosenki

Ostatecznie film zdjęto z ekranów i przekształcono około jedną trzecią scen. Nowa wersja miała podkreślać okrucieństwo Niemców i cierpienie polskiego narodu. Dodano między innymi sceny łapanki ulicznej, zastrzelenia kilkunastoletniego śpiewaka przez Niemca czy brutalne przeszukanie mieszkania przez gestapo. Wprowadzono elementy propagandowe, podkreślające rolę Armii Czerwonej. Istotną przeróbką była również zupełnie odmienna koncepcja ramy kompozycyjnej: Roman Tokarski opowiada całą historię nie filmowcom, ale kolegom we własnym mieszkaniu, a w finale umieszczono zdjęcia wyzwalania Warszawy. Kolejna premiera Zakazanych piosenek odbyła się w 1948 roku.

Wojna na melodie

Zakazane piosenki, nawet po wszystkich zmianach nie zdobyły uznania krytyków, w przeciwieństwie do publiczności, która pokochała film Buczkowskiego. Wydaje się, że dzieło to znacząco odbiega od martyrologii dominującej w polskim kodzie kulturowym. Mimo że film nakręcono tuż po wojnie jego rolą było pokazanie nie tyle cierpienia Polaków, ile wydobycie na jaw ich ukrytej siły tkwiącej w symbolicznych gestach urastających do rangi narodowego oporu wobec okupanta. Wojna w Zakazanych piosenkach nie przejawia się bowiem jako wydarzenie militarne, ale jako starcie niemieckiej butnej pieśni z rozmaitymi odmianami polskich melodii. Widza uderza wręcz rozmaitość ich odmian i funkcji, co niejako odzwierciedla różne obszary polskości.

Mamy więc tajne koncerty muzyki Szopena, uosabiające siłę intelektualnej elity, ale też piosenki wykonywane przez uliczne kapele (warszawskie cwaniactwo), odważne dzieci (najmłodsze pokolenie patriotów), Żydówkę w getcie i pieśni żołnierskie. Melodia staje się aktem oporu wobec dobiegających z ulicy niemieckich dźwięków, przechowuje narodową pamięć (pieśni opowiadające przebieg wojny), przywołuje dawną tradycję (np. Warszawianka), pozwala uczcić pamięć poległych (partyzanckie pieśni żałobne), zagrzewa do walki (w czasie Powstania Warszawskiego) i wzmacnia polską tożsamość.

Zakazane piosenki obsada

Szczególnie mocno rolę piosenki podkreślają zaś dwie sceny filmu, w których zostaje ona zrównana z prawdziwą bronią. Pierwszą jest egzekucja niemieckiej kolaborantki, kiedy uliczna kapela specjalnie zagłusza dźwięk strzału z pistoletu. Drugą zaś ta, gdy sąsiad Romana w jego futerale na skrzypce zamiast instrumentu znajduje karabin. Finałowa piosenka Serce w plecaku jest natomiast nie tylko znakiem zwycięstwa nad okupantem (ostatecznym pokonaniem niemieckiego hymnu), ale także powrotu do normalności. Opowiada bowiem o świecie, w którym ponownie jest miejsce na miłość, zwyczajne życie i swobodny śpiew pełną piersią.

Literatura:

T. Lubelski, Historia kina polskiego 1895 – 2014, Kraków 2015.