„Być doskonałym” – w pogoni za perfekcją

Być doskonałym film 1985

 

Tytuł: “Być doskonałym”

Tytuł oryginalny: „Perfect”

Rok premiery: 1985

Reżyseria: James Bridges

Obsada: John Travolta, Jamie Lee Curtis i inni

 

 

Druga połowa lat 80. XX wieku to czas prosperity w Stanach Zjednoczonych. Dekada zaczęła się nieciekawie, ale po ograniu ZSRR przez USA w hokeju na lodzie w 1980 roku nastroje społeczne znacznie się polepszyły, co dawało obywatelom nadzieję na lepsze jutro. O tym, jak się żyło w Ameryce lat 80., możemy się przekonać między innymi z filmów. Mimo iż nie zawsze zgodne z realiami, to jednak one właśnie ukazują w jakimś stopniu daną rzeczywistość. Za jedną z takich pozycji można uznać film „Być doskonałym” z 1985 roku w reżyserii Jamesa Bridgesa. Film ów skupia się wprawdzie głównie na jednej konkretnej subkulturze, ale śmiało można powiedzieć, że odzwierciedla bardzo popularny wówczas styl życia. Zwłaszcza, że jego inspiracją stały się prawdziwe artykuły prasowe zamieszczone w gazecie „Rolling Stone”. Obraz stanowi luźną wersję wydarzeń, będąc jednocześnie ciekawym doświadczeniem, wychodzącym poza ramy kinematografii.

„Być doskonałym” – studium nowej mody

John Travolta wciela się w rolę reportera Adama Lawrence’a. Właśnie pracuje on nad ważnym materiałem dotyczącym pewnego aresztowanego biznesmena. Próbuje zdobyć jego zgodę na wywiad na wyłączność. Rusza tropem mężczyzny do Kalifornii. Obserwując przed wylotem ćwiczących na siłowni ludzi, wpada na pomysł nowego artykułu, dotyczącego mody na kluby fitness. Wysnuwa teorię, że miejsca te pełnią w Ameryce lat 80. funkcję podobną do dawnych barów, gdzie poznawali się obcy ludzie. W jednej z siłowni poznaje cały personel oraz kilku użytkowników w tym zwaną królową aerobiku Jessie (Jamie Lee Curtis). Postanawia poprosić ją o wywiad. Ona jednak odmawia z uwagi na złe doświadczenia z dziennikarzami. Adam nie daje za wygraną.

„Być doskonałym – klimat lat osiemdziesiątych

Seans „Być doskonałym” powinien zadowolić wszystkich fanów lat 80. Zarówno jeśli chodzi o stroje, jak i użytą muzykę, produkcja zawiera wszystkie elementy charakterystyczne dla tej epoki. Część z nich sprawia już oczywiście wrażenie przedawnionych. Inne mogą być obecnie postrzegane jako utrzymane w złym guście. Miłośników dekady nie powinno to jednak odstraszać, a wręcz przeciwnie. Obraz jest bowiem swoistą kapsułą czasu, która przenosi nas w beztroski, w dużym stopniu, okres. Nie był on jednak pozbawiony dramatów ludzkich. Są one obecne w produkcji, ale jak się zdaje, zostają przykryte solidną warstwą lukru. Rozterki bohaterów ukazuje się jednak w wiarygodny w sposób i można w nie uwierzyć. Tym bardziej że większość postaci wzbudza naszą sympatię od początku pojawienia się na ekranie.

Film Być doskonałym 1985 Travolta recenzja

Film „Być doskonałym” – przyjemna w odbiorze rozrywka

Najbardziej dwuznacznym bohaterem filmu „Być doskonałym” jest główny protagonista, a to z uwagi na jego poniekąd moralnie wątpliwe praktyki. Granemu przez Johna Travoltę Adamowi zależy początkowo głównie na mocnym materiale, który byłby sensacyjny. Nie waha się używać uroku osobistego, by zdobywać zaufanie ludzi, a następnie ich wykorzystywać. Ostatecznie jednak pojmuje swój błąd, przez co można na niego spojrzeć nieco przychylniej. Mimo ukazanych rozterek film trudno odbierać jako głęboką analizę stanu psychicznego społeczeństwa.

Traktuje on wprawdzie o ważnych tematach, takich jak samotność, czy ślepy pęd za perfekcyjnym wyglądem, ale robi to w sposób bardzo przystępny i uproszczony. W ogólnym rozrachunku jest to raczej dość lekkie kino, w którym, tak jak w życiu pojawiają się nieraz konflikty i szkodliwe zachowania. Przede wszystkim jednak produkcja ma za zadanie dostarczyć widzom rozrywki, co zresztą czyni dość udanie. Jest to pozycja skierowana do wszystkich lubiących atmosferę tamtej dekady w zachodnim wydaniu.

Ocena: 7/10

Andrzej Kownacki

Andrzej Kownacki

Z wykształcenia fototechnik. Z zamiłowania kinoman. Większość życia spędził przed ekranem telewizora, oglądając filmy, seriale i teledyski. Fan muzyki lat 70. i 80. Wierzy, że kinematografia może wpływać na ludzi, zmieniając ich postrzeganie świata. Nie ma ulubionego gatunku, ponieważ uważa, że aby naprawdę poznać kino, trzeba oglądać wszystko. Nieobce są mu klasyczne dzieła, ikony popkultury, jak i obskurne produkcje, o których mało kto słyszał. Pisze amatorsko o szeroko pojmowanej kulturze na portalach Wild Weekly i Dziennik Teatralny oraz z przymrużeniem oka na prywatnym blogu.