Marilyn Monroe i Arthur Miller – Mistrz i Afrodyta

Marilyn Monroe i Arthur Miller

Marilyn Monroe i Arthur Miller, fot. Richard Avedon, 1957 r.

Związek Marilyn Monroe i Arthura Millera do dziś pozostaje symbolem małżeństwa niemożliwego. Oto bowiem hollywoodzki symbol seksu poślubił najwybitniejszego pisarza Ameryki. Płomień, który narodził się ze zderzenia żywiołu ciała i umysłu zgasł jednak równie gwałtownie, jak powstał.

MM – marzenie znudzonego męża

Arthur Miller poznał Marilyn Monroe w 1951 roku, gdy jego pisarska sława właśnie sięgała zenitu, a blond piękność była jeszcze początkującą aktorką. Zostali sobie przedstawieni przez Elię Kazana, reżysera, z którym autor Śmierci komiwojażera współpracował przy okazji inscenizacji swoich sztuk, ale też się przyjaźnił. Co ciekawe, Marilyn pozostawała wówczas w interesującej relacji z Kazanem – była mianowicie jego kochanką. Fakt ten jednak ani przez moment nie przyćmił wrażenia, jakie młoda gwiazdeczka wywarła na wielkim pisarzu. Wspominał on później, że dotyk dłoni MM przyprawił go o dreszcz.

Gdy Miller w zastępstwie Kazana towarzyszył Marilyn na przyjęciu urządzonym ku jego własnej czci (właśnie został Laureatem Pulitzera!), Arthur po raz pierwszy spostrzegł, jak potężną bronią dysponuje ta urocza dziewczyna. Bez wątpienia była to jej ponętna fizyczność: „miała na sobie suknię tak zuchwale opiętą, która nie sugerowała, lecz otwarcie mówiła, że Marilyn przywiodła swoje ciało i że jest ono najpiękniejsze na tej sali”.

MM również nie pozostała wobec Millera obojętna, choć pociągało ją zupełnie coś innego. Pisarz imponował jej siłą autorytetu i mądrością, której symbol stanowiły dla niej charakterystyczne okulary. Znany pisarz był dla Marilyn Monroe mentorem. Już po pierwszym spotkaniu spędzili kilka dni na wizytach w księgarniach i wspólnych spacerach. Gdy zaś dramaturg opuścił Kalifornię, do której przybył tylko w sprawie pewnego scenariusza, i wrócił do Nowego Jorku, para nawiązała ze sobą korespondencję.

Marilyn Monroe stała się dla żonatego wówczas pisarza przede wszystkim marzeniem o Muzie – kobiecie idealnej, i jak łatwo sobie wyobrazić, perfekcyjnie nadawała się na ucieleśnienie tej iluzji. Miller doradzał jej, co powinna czytać i czym się interesować. Coraz bardziej znudzony swoim małżeństwem i zwykłymi codziennymi obowiązkami ojca dwójki dzieci chętnie uciekał w wyobrażenia o boskiej MM. Dla Marilyn z kolei Miller niewątpliwie był uosobieniem ojca, którego aktorka nigdy nie znała, a którego brak boleśnie dawał się jej we znaki.

Mistrz zaślubia Afrodytę

Marilyn Monroe mężowie - Arthur Miller

Marilyn Monroe i Arthur Miller, fot. Radio TV Mirror

Do ponownego spotkania MM i Arthura Millera doszło kilka lat później, w 1955 roku, gdy Marilyn stała się już wielką gwiazdą i postanowiła przeprowadzić się do Nowego Jorku, by uczyć się w słynnym Acors Studio. W międzyczasie Marilyn Monroe zdążyła wyjść za mąż i rozwieść się z Joe’em DiMaggio, gwiazdą amerykańskiego futbolu. Małżeństwo gwiazdy z mężczyzną, który szalał z zazdrości i marzył, by przemienić boginię seksu w przykładną gospodynię domową, zakończyło się błyskawicznie.

Marilyn w Nowym Jorku bardzo szybko wpadła w ramiona Arthura Millera, który tym razem pozbył się wszelkich wyrzutów sumienia i postanowił spełnić swoje marzenie o idealnej kobiecie. Wyprowadził się więc od rodziny i wynajął mały dom, by móc bez przeszkód przeprowadzić rozwód. W tym czasie Marilyn na jakiś czas opuściła Nowy Jork w związku z kręceniem filmu Przystanek autobusowy. Przez blisko rok parze udało się utrzymać swój związek w tajemnicy. 13 lipca 1956 roku o miłości słynnej aktorki i wielkiego dramaturga dowiedział się jednak cały świat.

Wiadomość tę przekazał publicznie sam Arthur Miller podczas składania zeznań dotyczących jego rzekomych sympatii komunistycznych przed Senacką Komisją do Spraw Działalności Antyamerykańskiej. Pisarz powiedział wówczas: „Poślubię Marilyn Monroe przed 13 lipca”. W związku z tymi planami Miller żądał zwrotu paszportu, by móc wspólnie z ukochaną udać się do Anglii, gdzie miała kręcić swój kolejny film. MM, która oglądała wówczas Millera w telewizji, zareagowała na to dowcipnie: „To szalenie miło z jego strony, że powiadamia mnie o swoich planach” – powiedziała gwiazda.

Ostatecznie 29 czerwca 1956 roku Arthur Miller i Marilyn Monroe stanęli na ślubnym kobiercu. Uroczystość została podzielona na część urzędową i religijną. Aktorka ze względu na szacunek do wyznania Millera przeszła na judaizm i małżeństwo zostało zawarte w tym obrządku. Na ślubnym zdjęciu napisała: „Nadzieja. Nadzieja. Nadzieja”. Boska Afrodyta ekranu traktowała swojego ukochanego niczym Małgorzata Mistrza ze znanej powieści Michaiła Bułhakowa. Pisarz był dla niej nieocenioną skarbnicą wiedzy, chodzącą Alfą i Omegą. W wywiadach mówiła, że kocha w nim wszystko i że jest piękny. Dla męża aktorka chciała przeobrazić się w idealną żonę – dlatego prała mu koszule i uczyła się przyrządzać żydowskie specjały według przepisów swojej teściowej. Nawiązała bliskie relacje z rodziną Millera – zapraszała ich na obiady, a oni chętnie gościli gwiazdę u siebie na Brooklynie.

Arthur Miller na ślubnej obrączce kazał wygrawerować napis: „teraz na zawsze”. Wierzył, że Marilyn jest jego wyśnioną Muzą, ukochaną, która będzie niewyczerpanym źródłem artystycznego natchnienia. Marzeniem pisarza było pokazać światu prawdziwą twarz Marilyn – nie głupiutkiej blondynki, ale dojrzałej aktorki o niepospolitym talencie, ukształtowanej przez trudne życiowe doświadczenia.

Bogowie schodzą na ziemię

W podróż poślubną świeżo upieczeni małżonkowie wybrali się do Anglii, gdzie Monroe kręciła film Książę i aktoreczka, a Arthur pracował nad dramatem Widok z mostu. To wówczas, zaledwie trzy tygodnie po ślubie, doszło do pierwszego poważnego pęknięcia na ich związku. Marilyn kompletnie się załamała, gdy przypadkowo znalazła otwarty dziennik Arthura, w którym pisał, że zawiódł się na żonie. Wyznawał, że na początku widział w niej istotę anielską, tymczasem ona jest tylko dziewczynką targaną zmiennymi nastrojami; namiętną miłość zastąpiło zaś współczucie.

Gwiazda próbowała poradzić sobie z tym odkryciem swoją starą metodą – za pomocą alkoholu i leków psychotropowych. Z tego powodu Laurence Olivier przeżywał na planie filmu horror z ekscesami Marilyn. Udało się jednak zażegnać kryzys – małżonkowie znowu zaczęli spędzać ze sobą dużo czasu, wspólnie zwiedzali Anglię, chodzili do teatru, a wieczorami pili szampana. W tym czasie Marilyn po raz pierwszy zaszła w ciążę z Arthurem, ale wkrótce poroniła. Pod koniec listopada wrócili do Nowego Jorku, gdzie wynajęli wspaniały apartament. Marilyn urządziła go sama – królowała w nim biel, szkło, lustra i fortepian. Było również miejsce na ogromny gabinet Millera.

Arthur nie czuł się jednak dobrze w mieście, wpadł więc na pomysł kupna domu blisko natury. Para nabyła zatem posiadłość nad morzem, w Amagansett na Long Island. Marilyn marzyła, że urządzą tam niedługo pokój dziecinny. Jednak i druga ciąża, w którą zaszła podczas zdjęć do Pół żartem, pół serio Billy’ego Wildera skończyła się poronieniem. Monroe miała ogromne poczucie winy z powodu swoich kłopotów z płodnością. W przeszłości przeszła bowiem kilkanaście aborcji, a jej tryb życia nie ułatwiał donoszenia dziecka. Nawet w odmiennym stanie nie stroniła od alkoholu i środków nasennych. Poronienia jeszcze bardziej potęgowały zaś jej kiepski stan psychiczny.

Arthur Miller żony - Marilyn Monroe

Marilyn Monroe, Arthur Miller i Yves Montand, 1960 r.

Tymczasem Miller coraz dotkliwiej przeżywał rozczarowanie z powodu odkrycia, że Marilyn nie jest boginią, ale zwyczajną kobietą. Jak napisał potem we wspomnieniach: „Straciłem równowagę i nie mogłem już przewidzieć jej zachowania. Było tak, jak gdyby z powodu zarysowań, jakie pojawiły mi się w Anglii na jej pierwotnym idealnym obrazie, już żaden inny obraz nie dał się rozpoznać”. W swojej niewzruszonej postawie chłodnego obserwatora Miller był chyba jednak niekonsekwentny. Widać to na przykład na zdjęciach pochodzących z okresu małżeństwa.

Niemal na każdym z nich Marilyn patrzy na ukochanego z czułością i rozmarzeniem, gdy on trzeźwo spogląda w obiektyw. Na jednym z niewielu zdjęć Artur wtula się w żonę. Co ciekawe, jest to fotografia, na której MM oprócz męża towarzyszy Yves Montand, jej filmowy partner z Pokochajmy się i… kochanek. Coraz bardziej nieszczęśliwa gwiazda wdała się bowiem wówczas w romans z aktorem. Być może zatem jedyne zdjęcie Millera przytulającego żonę świadczy o tym, że pod koniec małżeństwa uświadomił sobie jednak, co może stracić…

Marilyn Monroe i Arthur Miller – Skłóceni z życiem

Marilyn Monroe wiele razy podkreślała, że małżeństwo z Arthurem Millerem było dla niej wielką nadzieją na zmianę wizerunku naiwnej blondynki. Gwiazda marzyła o odmianie swojego filmowego wizerunku i wierzyła, że nikt nie może jej w tym pomóc oprócz ukochanego męża. Ten rzeczywiście stanął na wysokości zadania. Specjalnie dla Marilyn przekształcił swoje opowiadanie w scenariusz filmowy. Powstali wówczas Skłóceni z życiem – dzieło, które nie tylko pokazało światu talent Monroe jako aktorki dramatycznej, ale zawierało wątki autobiograficzne.

Paradoksalnie film Skłóceni z życiem w reżyserii Johna Hustona stał się gwoździem do trumny małżeństwa Marilyn Monroe i Arthura Millera. Aktorka, która zdawała sobie sprawę, że mąż wzorował na niej postać Roslyn, nie mogła mu wybaczyć tego demaskatorskiego spojrzenia. Wspominała: „Że też Arthur mi to zrobił! Mógł napisać dla mnie wszystko, ale napisał to właśnie. Skoro tak o mnie myśli, to ja nie przystaję do niego, ani on do mnie. Skończone”. W rozmowie z Henrym Hathaway’em powiedziała zaś:

„Przez całe życie grałam Marilyn Monroe, Marilyn Monroe, Marilyn Monroe. Zawsze starałam się robić wszystko jak najlepiej i jaki skutek: gram tylko imitację samej siebie. To właśnie tak mnie przyciągało do Arthura […] Wyszłam za niego, bo miałam nadzieję, że pomoże mi uciec od Marilyn Monroe”.

Dzieło zostało jednak ukończone. Był to ostatni film w karierze Marilyn Monroe. 11 listopada 1961 roku MM i Arthur Miller oficjalnie przestali być małżeństwem. W niespełna miesiąc po rozwodzie dramaturg ożenił się z fotografką z Inge Morath. Marilyn popadła natomiast w głęboką depresję. Nie udało jej się ukończyć kolejnego filmu Something Got to Give – z powodu niezrównoważonego stanu została wyrzucona z planu. Nie przyniosły jej szczęścia nieskuteczne terapie u znanych psychoanalityków, krótki romans z prezydentem Kennedy alkohol ani coraz większe dawki leków uspakajających. 5 sierpnia 1962 roku została znaleziona martwa w swoim domu. Arthur Miller nie zjawił się na pogrzebie.

Literatura:

Ch. Maerker, Marilyn Monroe i Arthur Miller, przeł. A i B. Baranowie, Kraków 1998.