“Dynastia Tudorów” – władza i seks jako główne motory działań w serialu o Tudorach

Tytuł: “Dynastia Tudorów” (serial TV)
Lata produkcji: 2007 – 2010
Obsada: Jonathan Rhys Meyers, Jeremy Northam, James Frain, Natalie Dormer i inni
Fabuła „Dynastii Tudorów”, serialu realizowanego w latach 2007-2010, oscyluje wokół wydarzeń związanych z panowaniem angielskiego króla Henryka VIII (Jonathan Rhys-Meyers). W dużej mierze skupiono się na jego małżeństwach, ale przedstawiono także ówczesną brutalną dworską rzeczywistość: sieć intryg i spisków oraz kwestię powstania kościoła anglikańskiego i kontaktów władzy z duchownymi.
„Dynastia Tudorów” – Henryk VIII w centrum serialu
Jonathan Rhys Meyers fenomenalnie wcielił się w rolę Henryka VIII, można było mieć wizerunkowe wątpliwości co do wyboru aktora, gdyż angielski władca był potężnie zbudowany i miał około 190 cm wzrostu, do tego sadząc z portretów, miał raczej przeciętną twarz z wąskimi ustami, małymi oczami i rudymi włosami. Meyers liczy natomiast 178 cm wzrostu, posiada szczupłą sylwetkę, ciemne włosy i piękną twarz. Jednak mimo tych fizycznych rozbieżności, odtwórca głównej roli emanuje czymś niepokojącym i mrocznym, co bardzo pasuje do odtwarzanej postaci. Potrafi sugestywnie wyrazić okrucieństwo tylko za pomocą samego spojrzenia, jest histeryczny, emocjonalny i bardzo charyzmatyczny.
Zresztą Jonathan Rhys Meyers bardzo często był obsadzany w rolach skomplikowanych i mrocznych. Sam o sobie powiedział, że jest w nim konflikt, który widać na ekranie. Gra całym sobą, zachowuje się okrutnie, wzbudza grozę, a jednocześnie bywa niezwykle przyciągający. Widzimy tu znakomity warsztat aktorski i ładunek emocjonalny tego irlandzkiego aktora. Trudno bronić postać Henryka VIII, a jednak aktor stara się pokazać jego wrażliwe chwile; zagubienie, ból, to jak potrafił być hojny. Uściślijmy jednak: król był taki dla tych, którzy poddawali się jego tyranii i potrafili się mu przypodobać. Trzeba pamiętać, że za jego rządów zginęło aż ponad 70 tysięcy osób. Wystarczyło być innego zdania, by zostać niesłusznie o coś oskarżonym, na podstawie jednej plotki ginęli ludzie.
Henryk VIII nie wahał się nawet skazywać na śmierć niegdyś bliskich sobie osób. Wyjątkiem był wiernie towarzyszący mu przyjaciel Charles Brandon (fantastycznie zagrany przez Henry Cavilla), któremu udało się do końca zachować przychylność króla. Inaczej było choćby z jego najbliższymi współpracownikami, gdyż postąpili nie tak, jak sobie życzył, a „pomogły w tym” podszepty nieżyczliwych osób. Głowy stracili tak wielkie osobowości epoki, jak Thomas More (Jeremy Northam) i Thomas Cromwell (James Frain).

Serial „Dynastia Tudorów” – burzliwe życie miłosne króla
„Dynastia Tudorów” to serial, w którym relacje damsko-męskie i seks, odgrywają bardzo dużą rolę. Prawie w każdym odcinku są zmysłowe sceny, także dotyczące osób w otoczeniu Henryka. Wystarczyło mrugnięcie oka władcy, by potem do jego komnat przyprowadzano upatrzoną piękność, nie miało znaczenia czy zamężną. Kobiety miały pięknie wyglądać, nie wyrażać głośno swoich opinii, a celem ich życia było korzystne zamążpójście. Serial ten nazywany jest „historią Tudorów według tabloidu” i rzeczywiście jest tam gęsto od zmysłowości, romansów, intryg, pięknych kobiet i przystojnych mężczyzn.
Co do żon (a Henryk VIII miał ich, jak wiadomo, sześć) – najwięcej miejsca bo aż dwa sezony na cztery poświęcono jego drugiej żonie Annie Boleyn (Natalie Dormer). Trudno się dziwić, gdyż była to kobieta z mocnym charakterem, wyrazista, potrafiąca się sprzeciwić królowi i wyrażać głośno własne zdanie. Pokazano tutaj bardzo smutną praktykę, która zdarzała się wśród ojców: ojciec sióstr Boleyn bardzo się starał, by córki znalazły się blisko króla. Czynił to głównie z myślą o własnych korzyściach, jakie uzyskał, ale gdy jego dzieci miały kłopoty, ważniejsza była dla niego jego pozycja niż ich obrona.
Postać Anny, w „Dynastii Tudorów” świetnie zagranej przez Natalie Dormer, to ciekawa bohaterka, nie tylko ze względu na swój wyrazisty charakter, ale także jej dążenie do statusu królowej, co w dużej mierze popchnęło Henryka do zerwania z Kościołem katolickim. Było to bowiem konieczne, by mógł się rozwieść z Katarzyną Aragońską. To fascynujący obraz ewolucji uczucia: od miłosnej obsesji i nienawiści do tych, którzy się temu sprzeciwiali (wstrząsający wyrok śmierci na dawnym przyjacielu i współpracowniku – Tomaszu More, chociaż ten nawet nie wyrażał głośno sprzeciwu tylko milczał w tej sprawie), do traktowania żony jak wroga, gdy nie urodziła mu syna, potem popadnięcie w paranoję i ścięcie jej przez fałszywe plotki. Sporo uwagi poświęcono również dwóm pozostałym żonom Henryka VIII – Katarzynom: dumnej i wiernej Katarzynie Aragońskiej (Maria Doyle Kennedy) oraz młodziutkiej Katarzynie Howard (Tamzin Merchant) – uroczej, niefrasobliwej wciąż nastolatce, która przez swój romans na dworze i ujawnioną przeszłość, została ścięta.

Przebojowy serial o Tudorach
W produkcji piękny jest królewski dwór, piękne są kobiety i mężczyźni, ale „Dynastia Tudorów” mówi o barbarzyńskich czasach. Za sprawą Henryka VIII ścięto tysiące osób. Przerażająco pokazano ostatnie chwile niektórych osób – absurdalny zarzut wobec Tomasza More i poniżanie go w ostatnich chwilach, pijany i nieudolny kat ścinający Tomasza Cromwella, skazanie Katarzyny Aragońskiej na śmierć w ubóstwie i samotności, do tego bezwzględne rozprawianie się z klasztorami i chłopami. Biorąc pod uwagę niezwykle zmienny i wybuchowy charakter Henryka VIII, trudno się dziwić, że ludzie bali się wyrażać swoich prawdziwych opinii.
„Dynastia Tudorów” to wizualny majstersztyk: wspaniałe są kostiumy, posiadłości, plenery i rekwizyty. Nie zawsze jest to zgodne z realiami, ale najważniejszym celem była efektowność. Co do fabuły, błędów mamy sporo. Przykładowo: śmierć kardynała Wolsey’a i męża królewskiej siostry Małgorzaty, homoseksualny romans nadwornego kompozytora Tallisa, miesza się czasem wątki, koloryzuje lub dopowiada, wszystko zostało podporządkowane widowiskowości.
Dużo tutaj patosu, brawury, seksu i krwi. Niby to serial, mówiący o bardzo zamierzchłych czasach, a jednak przywary ludzkie i ambicje wydają się bardzo aktualne… Mimo naczelnego dążenia, by wywołać wrażenie na widzu, serial świetnie oddaje ducha tamtej epoki. Produkcja pokazuje postacie bardzo sugestywnie, niemal odczuwa się ich emocje, ważne wydarzenia historyczne przedstawiono w sposób dostępny, zrozumiały i ciekawy. „Dynastia Tudorów” to zatem magnetyczny serial, który wciąga, oszałamia, a czasem szokuje – trudno przy nim zachować letnie emocje.










