„Kochankowie” – Jeanne Moreau współczesną wersją madame Bovary

Kochankowie film

Tytuł: “Kochankowie” (“Les Amants”)

Rok produkcji: 1958

Reżyseria: Louis Malle

Obsada: Jeanne Moreau, Alain Cuny, Jean-Marc Bory, José Luis de Villalonga, Judith Magre

 

 

 

Nagrodzony weneckim Srebrnym Lwem film „Kochankowie” Louisa Malle’a w roku swojej premiery (1958) wywołał międzynarodowy skandal. Historia o kobiecie bezkarnie porzucającej męża i dziecko stanowiła otwartą prowokację wobec tradycyjnej obyczajowości i była jedną z zapowiedzi francuskiej Nowej Fali. W rolę współczesnej madame Bovary wcieliła się Jeanne Moreau, która rok wcześniej stworzyła pamiętną kreację niewiernej małżonki w obrazie „Windą na szafot” tego samego reżysera.

„Kochankowie” – historia wiarołomnej żony

„Kochankowie” Malle’a to opowieść o statecznej pani Tournier (Jeanne Moreau), trzydziestoletniej zamożnej mężatce i matce, znudzonej życiem na prowincji u boku wiecznie zajętego męża (Alain Cuny). Pewnego dnia kobieta wpada na pomysł odnowienia relacji z dawną przyjaciółką Maggy (Judith Magre), mieszkającą w Paryżu. Staje się to dla niej pretekstem do odbywania cotygodniowych wycieczek do stolicy i nawiązania romansu z przystojnym graczem w polo, Raoulem Floresem (José Luis de Villalonga). Wkrótce jednak pan Tournier zaczyna coś podejrzewać, dlatego zaprasza „przyjaciół” żony na wieś, by zdyskredytować kochanka w oczach żony i zakończyć całą farsę.

Niespodziewanie w drodze powrotnej z Paryża samochód Jeannne ulega awarii, a kobieta korzysta z pomocy nieznajomego o imieniu Bernard (Jean-Marc Bory), którego następnie wraz z mężem zaprasza na wspólną kolację. Po sztywnym obiedzie z udziałem wszystkich „aktorów przedstawienia” pani Tournier nie może zasnąć i udaje się na nocną przechadzkę. Niespodziewanie spotyka Bernarda, a wspólny spacer w blasku księżyca przeradza się w ogromny wybuch namiętności. Kochankowie spędzają ze sobą cała noc, obiecując sobie dozgonną miłość, a rankiem na oczach wszystkich opuszczają posiadłość, udając się w nieznane.

Film Kochankowie recenzja

„Kochankowie” – „pierwsza miłosna noc na ekranie”

Film „Kochankowie” Malle’a to przede wszystkim popis sztuki kreowania romantycznej atmosfery w filmie. Do historii kina przeszły nocne ujęcia szalonej namiętności ogarniającej Jeanne i Bernarda, kręcone w uroczej scenerii. Biały strój Moreau odbijający światło księżyca czyni z niej postać eterycznej istoty nie z tego świata.

Para na przemian wyłaniająca się i ginąca w ciemności, czule obejmująca się w łodzi oświetlonej gwiazdami, spacerująca nad brzegiem rzeki i spowita mgłą to w wykonaniu operatora Henriego Decaë kwintesencja filmowego liryzmu. Najważniejszą rolę pełnią tu panoramiczne kadry i mistrzowskie operowanie miękkim, rozmywającym kontury światłem, które wyraźnie nawiązują do francuskiego impresjonizmu lub właściwie stanowią jego realizację. Nie bez powodu zatem François Truffaut nadał „Kochankom” miano „pierwszej miłosnej nocy na ekranie”.

Kochankowie 1958

„Kochankowie” w nawiązaniu do francuskiej literatury

„Kochankowie” wyraźnie nawiązują do literatury francuskiej, dość powiedzieć, że scenariusz został oparty na libertyńskim opowiadaniu Dominique-Vivant Denona „Point de lendemain”. Literacką ramę nadaje całości zabieg polegający na wprowadzeniu do filmu głosu zewnętrznego narratora, opowiadającego całą historię. Ze względu na ostentacyjne łamanie reguł tradycyjnej moralności Malle sięga również do klasyki: siedemnastowiecznej prozy markiza de Sade, a także do słynnej powieści Pierre Choderlosa de Laclosa – „Niebezpieczne związki”. Najbardziej czytelnym kontekstem wydaje się jednak twórczość Gustawa Flauberta, a zwłaszcza jego „Pani Bovary”.

Postać Jeanne Moreau to niejako współczesne wcielenie Emmy, pozornie statecznej małżonki lekarza z prowincji, która zmęczona małomiasteczkową atmosferą, a przede wszystkim „nudnym i płaskim jak uliczny chodnik” mężem, potajemnie romansuje z innymi mężczyznami. Owo nawiązanie do Flauberta widać nie tylko w narracyjnej konstrukcji filmu (podobieństwo historii), ale także w impresjonistycznych malarskich kadrach, przedstawiających miłosne zespolenie kochanków. Najpiękniejsze fragmenty „Madame Bovary” to bowiem właśnie opisy romansów bohaterki, które, jak dowodzą badania, podczas lektury głęboko oddziałują na wyobraźnię większości czytelniczek zaskoczonych, że odnajdują w Emmie własne odbicie.

Les Amants film 1958

Madame Tournier w przeciwieństwie do madame Bovary nie zostaje jednak na końcu ukarana. O ile Emma w rozpaczy popełnia samobójstwo, Jeanne zadowolona odjeżdża z kochankiem, bez większego żalu porzucając wszystkie przypisane jej społeczne role. Zakończenie filmu “Kochankowie” nie jest wprawdzie ostateczne – pozostaje otwarte, co stanowi zresztą charakterystyczną cechę kina Nowej Fali, podobnie jak poetycki nastrój. Opuszczenie rodziny przez kobietę jest ostentacyjnym gestem lekceważenia moralności i ma charakter jawnej prowokacji. To niejako przemodelowanie tradycyjnych reguł świata i zapowiedź obyczajowego buntu lat 60.

Literatura:

„Kino epoki nowofalowej”, pod red. T. Lubelskiego, I. Sowińskiej i R. Syski, Kraków 2015.

A. Garbicz, J. Klinowski, „Kino, wehikuł magiczny. Podróż druga 1950 – 1959”, Kraków 1987.

Avatar photo

Agnieszka Czarkowska-Krupa

Redaktor Naczelna i Wydawca portalu Oldcamera.pl, dr nauk humanistycznych UJ, autorka książki "Paraboliczność w polskiej prozie historycznej lat 1956 – 1989" (Semper, 2014). Współautorka i redaktorka książki “Twarze i maski. Ostatni wielcy kochankowie kina” (E-bookowo, 2021). Miłośniczka kina i literatury. Pisała w książkach zbiorowych: "Podmiot w literaturze polskiej po 1989 roku. Antropologiczne aspekty konstrukcji", pod red. Żanety Nalewajk, (Elipsa, 2011) oraz "Etyka i literatura", pod red. Anny Głąb (Semper, 2014). Ma na swoim koncie prestiżowe publikacje dla Polskiej Akademii Nauk (“Ruch Literacki”), artykuły w czasopismach naukowych (“Tekstualia”, “Zeszyty Naukowe KUL”), periodykach artystycznych (“FA-art”) i w portalach internetowych. Pracowała jako wykładowca akademicki w Instytucie Mediów i Dziennikarstwa w Wyższej Szkole Teologiczno-Humanistycznej, gdzie pełniła również funkcje promotora i recenzenta prac dyplomowych. Prywatnie mama Sebastiana i Olgi.