„Nocne gry” – psychodeliczna podróż szwedzkim promem

Nocne gry

 

Tytuł: “Nocne gry” (oryg. “Nattlek”)

Rok produkcji: 1966

Reżyseria: Mai Zetterling

Obsada: Ingrid Thulin, Naima Wifstrand, Jörgen Lindström, Keve Hjelm  inni

 

 

 

Szwedzkie kino kojarzy się głównie z osobą wybitnego reżysera Ingmara Bergmana. Jeśli jednak zapuścimy się nieco głębiej w ten zimny, skandynawski region, okaże się, że nasi filmowi przyjaciele z północy mają w swoich szeregach jeszcze inne twórcze jednostki. Do takich person bez wątpienia należała, zapomniana już dziś, Mai Zetterling, której „Nocne gry” śmiało mogą konkurować z dziełami wcześniej przywołanego Mistrza.

„Nocne gry” – zarys fabuły

„Nocne gry” – szwedzka produkcja z 1966 roku w reżyserii Mai Zetterling – opowiada historię Jana, młodego mężczyzny, który z powodu traum z dzieciństwa nie potrafi nawiązać harmonijnej relacji z wybranką swojego serca Marianą. W celu pokonania demonów przeszłości główny bohater, w towarzystwie pięknej narzeczonej, udaje się do nieodwiedzanego od przeszło dwudziestu lat rodzinnego domu. Konfrontacja z olbrzymim pałacem, bo tym właśnie jest siedziba rodowa, okazuje się nie lada wyzwaniem. Tuż po przekroczeniu progu do świadomości Jana zaczynają wracać wspomnienia z okresu dorastania.

Retrospekcja i teraźniejszość jako nierozerwalne elementy konstrukcji „Nocnych gier”

„Nocne gry” – obraz Mai Zetterling – to doskonałe studium ludzkich nerwic. Aby w pełni oddać wewnętrzne okaleczenie Jana, reżyserka posłużyła się bardzo ciekawym zabiegiem, mianowicie wydarzenia aktualne w sposób niezwykle płynny, wręcz niezauważalny, połączyła z retrospekcjami z dawnych lat. Obserwujemy głównego bohatera, jak od drzwi do drzwi, z nutą niepewności, przemierza monstrualną posesję, by po chwili, za kolejnym korytarzem, ujrzeć dwunastoletniego, zagubionego chłopca. Ten fabularny przekładaniec towarzyszy nam przez cały film i dobitnie pokazuje, że przez te dwadzieścia lat w umyśle mężczyzny nie się nie zmieniło. Czas jedynie zintensyfikował koszmary z przeszłości, a osoba, którą Jan był przed laty, nie dojrzała emocjonalnie do etapu, w jakim aktualnie się znajduje. Dodatkowym bodźcem, który negatywnie wpływa na kondycję psychiczną naszego bohatera, jest obecność pozostałych członków i przyjaciół rodziny.

Nocne gry film recenzja

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że to Jan jest kluczową postacią „Nocnych gier”. Nic bardziej mylnego: to naprzemiennie kochająca go i odtrącająca rodzicielka znajduje się tutaj w centrum. Mężczyzna jest pod tak wielkim wpływem jej wyjątkowości, że za narzeczoną wybiera sobie kobietę do złudzenia przypominającą swoją własną, zmarłą przed laty matkę. Mariana również toczy bowiem swoją wojnę o względy Jana – działa niezwykle subtelnie i stara się wszelkimi możliwymi sposobami wyleczyć jego zranione serce. Jedyna osoba z rodzinnego domu, która troszczy się o zdrowie chłopca – ciotka Astrid – może i ma dobre intencje względem siostrzeńca, jednak w praktyce nie potrafi w odpowiedni sposób wytłumaczyć mu bardziej zawiłych kwestii. Metaforyczna scena z rozbijaniem jajek jest tutaj idealnym przykładem.

„Nocne gry” – aktorstwo jako główna siła napędowa

„Nocne gry”, poza wspaniałą formą, odznaczają się równie wybitnym aktorstwem. Wcielająca się w rolę matki chłopca, stała aktorka Ingmara Bergmana, Ingrid Thulin jest na przemian zmysłowa i odpychająca. To chyba jedyna szwedzka gwiazda filmowa, której uroda była niewspółmierna do ról, jakie jej powierzano. Grywała zwykle kobiety brzydkie wewnętrznie, zmęczone codziennością, nieprzyzwoite i niebaczące na konwenanse. Przy jej niebanalnym wyglądzie powinno się powierzać aktorce kreacje zdecydowanie bardziej przystępne, a zarazem podkreślające wdzięki gwiazdy. Ingrid Thulin jednak świadomie unikała stereotypów i z niezwykłą naturalnością wcieliła się w postać hedonistycznej matki. Kreacje Jana, Mariany i ciotki Astrid równie brawurowo odegrali Keve Hjelm, Lena Brundin i Naima Wifstrand, jednak to wyżej wspomniana Thulin kradnie cały spektakl.

Film Nocne gry 1966 recenzja

Obraz Zetterling to nie tylko ciekawie skonstruowana historia z wyśmienitym aktorstwem, ale także techniczna perełka. Operator Rune Ericson idealnie zagospodarował przestrzeń obiektywem swojej kamery. Czarno-białe zdjęcia w sposób bezbłędny oddają duszność i „zgniłość” zarówno domu, jak i jego mieszkańców. Wykorzystanie domowych rekwizytów, takich jak klatka na ptaki czy lustra, tylko zagęszczają tę psychodeliczną atmosferę. Autorzy muzyki – Jan Johansson i Georg Riedel – zadbali o fenomenalną jazzową partyturę, której kakofoniczne dźwięki mogą być interpretowane jako bałagan w umyśle Jana.

Po „Nocnych grach” widać, że Mai Zetterling dopiero szukała swojego filmowego stylu. Nie da się uniknąć porównań do sztandarowych dzieł jej starszego kolegi Ingmara Bergmana i „Anioła zagłady” Luisa Bunuela. Nie oznacza to wcale, że reżyserka z premedytacją ukradła im konkretne sceny i patenty, raczej zapożyczyła kilka trików, które umiejętnie przełożyła na swój własny język – język bardzo odważny, bowiem podczas premiery, na 27. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji, z uwagi na kontrowersyjną wymowę, film został zaprezentowany jury na prywatnym pokazie.

Bibliografia:

Ebert R., “Reviews Night Games”, [on-line] [dostęp: 27 grudnia 2021], rogerebert.com

Aleksander Biegała

Aleksander Biegała - Absolwent Uniwersytetu Łódzkiego na kierunkach Pedagogika społeczna i Dziennikarstwo i Komunikacja społeczna. Zafascynowany kinem i muzyką do tego stopnia, że wraz z kilkoma najbliższymi osobami przenosi wybrane filmy na płaszczyznę muzyczną. Od 2014 roku publikuje recenzje dla portalu Plaster Łódzki. Najbardziej ceni obrazy z lat 60. i 70. XX wieku, ze szczególnym uwzględnieniem kina japońskiego, francuskiego i serii o Jamesie Bondzie. „Kobieta z wydm” w reżyserii Hiroshiego Teshigahary to jego ulubiony film.