“Och Karol” – zabawna historia polskiego Don Juana

Och Karol 1985

 

Tytuł: “Och Karol”

Data premiery: 1985

Reżyseria: Roman Załuski

Obsada: Jan Piechociński, Ewa Sałacka, Danuta Kowalska, Dorota Kamińska, Marta Klubowicz, Jolanta Nowak i inni

 

 

 

W czasach niedoboru podstawowych towarów na sklepowych półkach, Roman Załuski i Ilona Łepkowska zamiast stworzyć przygnębiający moralitet, zaproponowali rodakom lekką komedię z pieprzykiem. Rzeczywistość bohaterów „Och Karol” jest kolorowa i pozbawiona prozaicznych problemów. Polska z filmu Załuskiego i Łepkowskiej to świat bankietów, rozmaitych zabaw i przelotnych romansów. Po latach toczą się zażarte dyskusje, czy pojawienie się dzieła w 1985 roku było niedopatrzeniem cenzorów, czy świadomą decyzją komunistycznej wierchuszki, która za sprawą dopuszczenia produkcji na kinowe sale pragnęła pokazać Polskę jako kraj mlekiem i miodem płynący.

„Och Karol” – kochliwy architekt

Film ilustruje historię kobieciarza Karola Górskiego (Jana Piechocińskiego), którego życie oscyluje wokół miłosnych eskapad. Oficjalnie Karol ma tylko żonę Marię (Danuta Kowalska) i kochankę Irenę (Jolanta Nowak). Nieoficjalnie, bohater romansuje jeszcze z Wandą (Dorota Kamińska), Pauliną (Marta Klubowicz), a później również z Basią (Elżbieta Panas). Górski strategicznie umawia się z poszczególnymi kobietami, a jego urok osobisty pomaga mu uniknąć większych problemów. Karol odnosi sukcesy nie tylko na polu erotycznym, ale również zawodowym.

Nawet jeśli spóźnia się na ważne posiedzenie, szef nie stosuje wobec architekta żadnej kary, przy okazji zachwalając jego projekt. Przez jedno przypadkowe zdarzenie, pozorna idylla głównego bohatera zmienia się jednak w koszmar. Wszystkie kobiety chcąc dać nauczkę samozwańczemu Don Juanowi, w ramach zemsty wprowadzają się do domu Marii i Karola. Odtąd Górski jest pod „opieką” Ireny, Pauliny, Wandy i oczywiście Marii.

Och Karol 1985 recenzja

„Och Karol” – domatorka, femme fatale, bizneswoman i lolitka

Każda z wybranek Karola reprezentuje inny typ osobowości i urody. Maria to spokojna domatorka, która w imię miłości do męża, pozwala mu żyć wbrew przysiędze małżeńskiej. Irena to prowadząca sportowy tryb życia artystka, która swoim urokiem może przypominać ikoniczne femme fatale. Wanda to twardo stąpająca po ziemi kobieta, bizneswoman, natomiast Paulina to młoda, zwariowana dziewczyna zakochana w Karolu bez opamiętania. Bohaterka marzy o zajściu w ciążę ze swoim wybrankiem, co oczywiście przyprawia Górskiego o kolejny ból głowy. Wydaje się, że jedynie koleżanka z pracy Jola (Urszula Kasprzak) jest w stanie oprzeć się urokowi kolegi, będąc uodporniona na jego spojrzenia i gierki.

„Och Karol” – Polska jak ze snu

Wraz z nominacją Edwarda Gierka na pierwszego sekretarza PZPR władza zaczęła posługiwać się propagandą sukcesu, polegającą na przedstawianiu Polski jako bogatego, mlekiem i miodem płynącego kraju. W innej produkcji z Janem Piechocińskim pt. „Wielka Majówka”: bohaterowie przyjeżdżają do Warszawy, która przypomina najbardziej modne europejskie stolice. W „Och Karol” efekt wizualny został jeszcze bardziej dopracowany. Młode małżeństwo żyje w dużym domu. Mieszkanie Ireny jest przestronne i przypomina nowoczesne lokum wczesnego, polskiego kapitalizmu. Również loft najlepszego przyjaciela Górskiego – Romana (Zdzisław Wardejn), daleki jest od komunistycznej szarzyzny, a dodatkowo na stołach zastawione są zachodnie trunki.

Karola w dzisiejszych czasach moglibyśmy nazwać freelancerem. Górski ma stały etat (jak każdy praworządny obywatel w PRL-u), ale w czasie pracy spaceruje z kobietami po parku, odwiedza modne restauracje. Nieznane mu są problemy przeciętnego obywatela np. po wygraniu konkursu bohater zaprasza kolegów z pracy do drogich lokali. Karol Górski swoim stylem życia i wyglądem (dopasowane koszule i garnitury) przypomina amanta wyjętego z francuskich lub włoskich filmów z tamtego okresu.

Komedia Och Karol 1985

Jego partnerki także odziane są w modne sukienki, garsonki czy żakiety. W dziele Załuskiego i Łepkowskiej nie mamy choćby momentu (ewentualnie krótka scena w mięsnym), który przedstawiałby trudne realia życia Polaków w latach osiemdziesiątych. Bohaterowie siadają do suto zastawionych stołów, gdzie leżą produkty często niedostępne dla zwykłych zjadaczy chleba.

„Och Karol” – komedia erotyczna w pruderyjnym PRL-u

Na początku lat siedemdziesiątych w Niemczech i we Włoszech nastąpiła moda na produkowanie komedii erotycznych. Były to najczęściej płytkie filmy klasy „B”, nastawione głównie na nagromadzenie scen nagości. Choć po odejściu Władysława Gomułki, który krytykował jakiekolwiek przejawy rozpusty i materializmu, nastały rządy bardziej liberalnego Edwarda Gierka, erotyczna swoboda nie stała się czymś powszechnym. Chociażby scena, gdy cztery nagie bohaterki wskakują do łóżka Karola, zapewne nie przeszłaby przez sito cenzury w kinie lat siedemdziesiątych. Z drugiej strony trudno posądzać sprawującego władze w latach osiemdziesiątych generała Wojciecha Jaruzelskiego o progresywne poglądy.

W Polsce aż do końca PRL-u wciąż obowiązywała weryfikacja, a cenzorzy skrupulatnie przyglądali się każdej produkcji z osobna. Dlaczego więc dano zielone światło dziełu Załuskiego i Łepkowskiej? Po pierwsze, jak wspomniałem, z filmu bije wizerunek Polski jako kraju dobrobytu, co było zgodne z linią partyjnej propagandy. Po drugie, w 1985 roku chyba tylko najbardziej zatwardziali komuniści wierzyli jeszcze w przetrwanie tego ustroju. Ilość problemów, które dotykały władze z każdym miesiącem wzrastała w zastraszającym tempie. Wydaje się, że oprócz produkcji bezpośrednio skierowanych w istotę komunizmu, pozostałe zaczęły być traktowane bardziej ulgowo aniżeli w poprzednich dekadach.

Nawet jeśli ostatecznie głównych bohater zostaje ukarany, to „Och Karol” jest filmem, który rozwiązłość traktuje jako styl życia, co pasuje bardziej do zachodniego, kapitalistycznego, liberalnego świata i stanowi przeciwieństwo komunizmu promującego robotniczą klasę i poświęcenie dla wspólnego dobra.

Film Och Karol 1 recenzja

„Och Karol” – komedia na lato i na lata

„Och Karol” to lekka komedia, która idealnie wpasuje się w aurę letnich dni. Film w wielu momentach bawi do łez. Produkcji towarzyszyła wpadają w ucho piosenka „Baw mnie” w wykonaniu Urszuli i Seweryna Krajewskiego. Zdjęcia są przyjemne dla oka, aktorstwo również stoi na dobrym poziomie. Oprócz głównego bohatera na szczególne wyróżnienie zasługują: Zdzisław Wardejn, Jolanta Nowak i Marta Klubowicz. Szczególnie Roman grany przez Wardejna wnosi do filmu dużą dawkę humoru i przekomicznych sytuacji.

W 1989 roku w kinach premierę miał film „Co lubią tygrysy”, który w równie frywolny sposób przedstawiał męskie podboje erotyczne. Produkcja jednak nie odniosła wielkiego sukcesu i po latach została zapomniana. W 2011 roku Ilona Łepkowska wspólnie z Piotrem Wereśniakiem powołali do życia „Och Karol 2”. Fabuła filmu była analogiczna, tym razem w głównej roli wystąpił Piotr Adamczyk, a Jan Piechociński pojawił się w małym epizodzie jako… ksiądz.

Choć większość ówczesnych krytyków filmowych była nieprzychylnie nastawiona do „Och Karol”, widzowie pokochali miłosne przygody Karola Górskiego, a dzieło wciąż regularnie gości na ekranach polskich telewizorów.

Ocena filmu: 8/10

 

Damian Kaźmierczak

Miłośnik popkultury, próbujący odnaleźć w niej swoje miejsce. W kinie szczególnie zafascynowany okresem lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Fan prozy Breta Eastona Ellisa. Aktualnie pracujący nad swoją pierwszą książką.