„Pieskie popołudnie” – rabunek z ludzką twarzą

Pieskie popołudnie

 

Tytuł: “Pieskie popołudnie”

Tytuł oryginalny: “Dog Day Afternoon”

Rok produkcji: 1975

Reżyseria: Sidney Lumet

Obsada: Al Pacino, John Cazale, Charles Durning, Chris Sarandon, James Broderick, Carol Kane i inni

 

 

„Pieskie popołudnie” Sidneya Lumeta to oparta na faktach historia nieudanego napadu na bank w 1972 roku w Nowym Jorku. Nagrodzony Oscarem za scenariusz film stanowi nie tylko odtworzenie tamtych wydarzeń, ale przede wszystkim wnika w motywacje przestępców, stając się kinem zarówno psychologicznym, jak i społecznym. Równie istotny jak osobiste dzieje złodziei okazuje się bowiem ogólny kontekst, w którym dochodzi do rabunku: klasowe nierówności, brutalność policji i drapieżność machiny medialnej. Rewelacyjne kreacje w „Pieskim popołudniu” stworzyli Al Pacino i John Cazale.

„Pieskie popołudnie” – 22 sierpnia 1972 roku w Nowym Jorku

Historia pokazana w filmie „Pieskie popołudnie” wydarzyła się 22 sierpnia 1972 roku w Nowym Jorku. Późnym popołudniem John Wojtowicz wraz z dwoma pomocnikami napadli na jeden z banków na Brooklynie. Niestety szybko okazało się, że w sejfie znajduje się znikoma ilość pieniędzy, a na miejscu błyskawicznie zjawiła się policja. Wojtowicz jako główny motyw rabunku wskazał chęć finansowej pomocy bliskiej osobie. Te wydarzenia zainspirowały Sidneya Lumeta do nakręcenia filmu. Oscarowy scenariusz napisał Frank Pierson, a w głównych rolach zostali obsadzeni Al Pacino i John Cazale.

W „Pieskim popołudniu” Pacino nosi imię Sonny i jest „mózgiem” całej operacji. Od początku nic nie idzie jednak zgodnie z planem: Steve, kierowca mający zająć się zabezpieczeniem ucieczki, rezygnuje z udziału w skoku tuż po przekroczeniu drzwi banku, sejf jest niemal pusty, a podpalenie księgi dziennego bilansu wywołuje podejrzany dym alarmujący policję. Złodzieje zostają zatem uwięzieni w banku z zakładnikami i zastanawiają się co dalej.

Pieskie popołudnie recenzja

O dziwo Sonny zyskuje sympatię pracowników placówki, a także zgromadzonych wokół budynku gapiów. Wykorzystuje obecność mediów na miejscu zdarzenia, przypomina tłumowi o niedawnej masakrze w więzieniu Attica, a także rozrzuca znaczone banknoty. Opinia publiczna, a nawet zakładnicy zdają się kibicować złodziejom. Wkrótce wychodzi również na jaw, że Sonny jest biseksualny, a część ze skradzionych pieniędzy chciał przeznaczyć na operację zmiany płci dla swojego bliskiego przyjaciela. Bohater postanawia więc zacząć stawiać policji żądania…

„Pieskie popołudnie” – tło społeczno-polityczne

„Pieskie popołudnie” to jeden z najlepszych filmów Sidneya Lumeta i również jeden z najbardziej owocnych efektów współpracy reżysera z Alem Pacino, który dwa lata wcześniej zagrał w jego świetnym obrazie „Serpico”. Znamiennym atutem historii o napadzie na bank jest subtelne wyważenie elementów komicznych i dramatycznych. Szczególnie początek obfituje w śmieszne sytuacje, obnażające swoiste amatorstwo rabusiów. Film pod względem narracyjnym wydaje się dzielić na dwie części: pierwsza, do momentu prowadzenia sprawy przez Morettiego (Charles Durning), to dynamiczna sekwencja sensacyjnych wydarzeń. Od czasu wkroczenia do akcji agenta FBI, Sheldona (James Broderick), komizm wyraźnie ustępuje zaś miejsca narastającemu dramatyzmowi wydarzeń.

Kończą się negocjacje ze złodziejami i ustępstwa. Sheldon wyłącza w budynku prąd i klimatyzację, zmuszając Sonny’ego do bardziej stanowczego podejmowania decyzji. Jednocześnie szybka akcja pierwszej części wyraźnie zwalnia tempo. Widzimy, jak Sonny odbywa dwie długie rozmowy telefoniczne: z żoną i z homoseksualnym przyjacielem Leonem (Chris Sarandon), jak spotyka się ze swoją rozhisteryzowaną matką i jak spisuje testament. O ile zatem pierwsza część „Pieskiego popołudnia” realizuje zasady kina kryminalnego oraz nakreśla społeczny kontekst historii, o tyle druga eksponuje jej wymiar egzystencjalny i psychologiczny.

Pieskie popołudnie film 1975

Ogólne tło wpisuje się w specyfikę połowy lat 70. w Stanach Zjednoczonych. Polityczna osnowa tego czasu to nieufność obywateli do władzy spowodowana słynną aferą Watergate. Znamienne, że główny podział w filmie przebiega nie pomiędzy przestępcami i prawowitymi obywatelami, ale pomiędzy policją (utożsamianą z rządzącymi) a resztą społeczeństwa. Zarówno zakładnicy, jak i tłum obserwujący wydarzenia w banku zdają się bardziej sprzyjać Sonny’emu niż detektywowi Morettiemu. Bohater bardzo trafnie wyczuwa te nastroje, dlatego wykrzykuje do gapiów słowo „Attica” – chodzi o więzienie, w którym zastrzelono 40 osób. Skandowanie hasła „Attica” ma więc wymiar niezgody i nieufności do polityki.

Z kolei gest wyrzucenia pieniędzy w kierunku tłumu wpisuje się w powszechne niezadowolenie Amerykanów ze społecznych nierówności. Sonny jasno określa powody dokonanego napadu: marna pensja nie wystarcza nikomu na zapewnienie godnej egzystencji. Gdy obwieszcza tę prostą prawdę w telewizyjnym wywiadzie, którego udziela przez telefon, połączenie zostaje natychmiast przerwane. Rolą drapieżnych mediów jest bowiem poszukiwanie taniej sensacji i tonowanie niezadowolenia społeczeństwa, a nie pokazywanie rzeczywistości. Media utrzymują w umysłach obywateli mit „american dream” i cenzurują wszystko, co się w nim nie mieści.

Film „Pieskie popołudnie” – ludzka tragikomedia

„Pieskie popołudnie” jest znakomicie rozegrane w wymiarze ogólnoludzkim. Mamy bowiem okazję nieco bliżej przyjrzeć się złodziejom, a więc ludziom łamiącym prawo, a zwłaszcza powodującym nimi motywacjom. Sonny to brawurowa rola Ala Pacino: na wskroś ludzki, momentami zagubiony, ale jednak bystry i mający złudną nadzieję na poprawę losu wzbudza sympatię widza. Sposób, w jaki traktuje zakładników, zyskuje mu ich przychylność, a nawet rodzaj zaufania. Być może odnoszą wrażenie, że Sonny jest jednym z nich – zwyczajnym człowiekiem, ze zwyczajnymi marzeniami: chce mieć po prostu pieniądze, których nie sposób zdobyć za pomocą uczciwej pracy. Czytelność bohatera i prostota jego racji powodują, że jego finalną klęskę można wręcz z żalem skwitować obiegowym powiedzeniem: „biednemu zawsze wiatr w oczy”.

Film Pieskie popołudnie recenzja

Z kolei John Cazale dobrze sprawdza się w roli skrajnie introwertycznego Sala. Początkowo jego determinacja, by zdobyć łup za wszelką cenę, wzbudza niechęć. Jednak i on posiada całkowicie ludzkie rozterki: odczuwa strach, ponieważ nigdy nie leciał samolotem, nie pali, żeby nie zachorować na nowotwór i wierzy, że ciało jest świątynią Boga. Mężczyzna również zjednuje sobie sympatię zakładników, do tego stopnia, że na lotnisku jedna z dziewcząt wręcza mu różaniec, który ma dodać złodziejowi odwagi podczas rejsu. W pewnym sensie plan Sala się ziszcza: woli bowiem zginąć niż trafić do więzienia i rzeczywiście zostaje zastrzelony.

Inaczej kończy się historia Sonny’ego. Gdy agent FBI przykłada mu lufę do skroni, prosi żeby nie strzelać. Mimo wszystko wybiera życie, choć wszystko, o czym marzył, rozprysło się w ostatniej chwili. I być może w tym tkwi nadzieja „Pieskiego popołudnia” – mimo finalnej informacji o długim wyroku w więzieniu, życie wciąż trwa i jest warte tego, by toczyło się dalej, nawet nieco wykolejonym torem.

Literatura:

A. Garbicz, „Kino, wehikuł magiczny. Przewodnik osiągnięć filmu fabularnego. Podróż piąta 1974 – 1981”, Kraków 2009.

„1000 filmów, które tworzą historię kina”, pod red. P. Kletowskiego, 2021.

Agnieszka Czarkowska-Krupa

Redaktor Naczelna i Wydawca portalu Oldcamera.pl, dr nauk humanistycznych UJ, autorka książki "Paraboliczność w polskiej prozie historycznej lat 1956 – 1989" (Semper, 2014). Współautorka i redaktorka książki “Twarze i maski. Ostatni wielcy kochankowie kina” (E-bookowo, 2021). Miłośniczka kina i literatury. Pisała w książkach zbiorowych: "Podmiot w literaturze polskiej po 1989 roku. Antropologiczne aspekty konstrukcji", pod red. Żanety Nalewajk, (Elipsa, 2011) oraz "Etyka i literatura", pod red. Anny Głąb (Semper, 2014). Ma na swoim koncie prestiżowe publikacje dla Polskiej Akademii Nauk (“Ruch Literacki”), artykuły w czasopismach naukowych (“Tekstualia”, “Zeszyty Naukowe KUL”), periodykach artystycznych (“FA-art”) i w portalach internetowych. Pracowała jako wykładowca akademicki w Instytucie Mediów i Dziennikarstwa w Wyższej Szkole Teologiczno-Humanistycznej, gdzie pełniła również funkcje promotora i recenzenta prac dyplomowych. Prywatnie mama Sebastiana i Olgi.