„Tureckie owoce” – dzikość serca

Tureckie owoce

 

Tytuł: „Tureckie owoce” (oryg. „Turks Fruit”)

Rok produkcji: 1973

Reżyseria: Paul Verhoeven

Obsada: Rutger Hauer, Monique van de Ven i inni

 

 

Paul Verhoeven dał się poznać szerszej widowni za sprawą kultowego obrazu „RoboCop” z 1987 roku, opowiadającego historię policjanta zamordowanego przez lokalnych zbirów podczas wykonywania czynności służbowych. Dzięki nowej technologii, jaką dysponowały amerykańskie organy ścigania, funkcjonariusz został przywrócony do życia w formie cyborga, którego nadrzędnym zadaniem było zwalczanie aktów wandalizmu i różnego rodzaju przestępczości. Film odniósł olbrzymi sukces zarówno na gruncie komercyjnym, jak i artystycznym, otrzymując Oskara za specjalne osiągnięcia w dziedzinie montażu dźwięku.

Następstwem tego, rozchwytywanego na całym świecie, obrazu była produkcja o podobnej tematyce – oscylującej wokół gatunku science fiction – zrealizowana trzy lata później – „Pamięć absolutna”, z Arnoldem Schwarzeneggerem w roli głównej. Kolejne dwa filmy, zabarwione mocną dawką erotyki – przebojowy „Nagi instynkt” z 1992 roku i kontrowersyjne „Showgirls” z 1995 roku – uplasowały Paula Verhoevena wysoko na drabinie amerykańskiego show-biznesu. Zanim jednak holenderski reżyser zyskał światowy rozgłos i uznanie, nakręcił kilka znakomitych produkcji na rodzimym gruncie, w tym, nominowane do Oskara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny, „Tureckie owoce”, z wybitnymi rolami Rutgera Hauera i Monique van de Ven.

„Tureckie owoce” – zarys fabuły

Film „Tureckie owoce”, w reżyserii Paula Verhoevena, opowiada o losach utalentowanego, lecz prowadzącego awanturniczy tryb życia, rzeźbiarza – Erica i jego uroczej dziewczyny – Olgi. Mężczyzna poznaje swoją przyszłą miłość na autostradzie, kiedy nieświadoma niczego młoda kobieta proponuje mu podwiezienie. Między parą iskrzy od samego początku, co nie podoba się matce Olgi, postrzegającej Erika jako degenerata i pospolitego podrywacza. Po upływie kilku dni zafascynowana rzeźbiarzem dziewczyna wprowadza się do jego mieszkania, gdzie – poza działalnością artystyczną – oddaje się seksualnym żądzom swojego admiratora. Pierwsze konflikty w związku pojawiają się w momencie, gdy zakochani, w pełni świadomie, wstępują w związek małżeński i postanawiają żyć na własny rachunek.

Tureckie owoce film recenzja

„Tureckie owoce” – Rutger Hauer i Monique van de Ven

Film „Tureckie owoce”, w reżyserii Paula Verhoevena, nie jest standardowym melodramatem, lecz dziką i nieprzewidywalną opowieścią o młodych, nieuznających kompromisów ludziach, którzy – poprzez swoją arogancję i niekontrolowane zamiłowanie do wolności – sprowadzają na siebie kłopoty. Egzystują na granicy szaleństwa, nie przejmują się tym, co przyniesie jutro, a ich życie, choć niezwykle barwne i obfitujące w zabawne sytuacje, sprowadza się głównie do uprawiania zwierzęcego seksu. Eric – zabójczo przystojny i pewny siebie artysta – daje się we znaki zwłaszcza tym, którzy przywiązują dużą wagę do konwenansów i poprawności politycznej, natomiast pochodząca z dobrego domu Olga – będąca damską wersją swojego gwałtownego partnera – może i nie jest tak bezczelnie zarozumiała, lecz dzięki urokowi, jaki roztacza, idealnie uzupełnia ten nieokiełznany duet.

Dzieło Paula Verhoevena jest wyjątkowe nie tylko z powodu ciekawie napisanej historii, opartej na książce holenderskiego pisarza – Jana Wolkersa, ale także oryginalnej formy, odznaczającej się szczególną, z pozoru niepasującą do łzawych powiastek miłosnych, dynamiką. Film rozpoczyna, wyimaginowana w umyśle rzeźbiarza, scena uśmiercenia przez niego Olgi i jej nowego partnera. Widz poznaje artystę jako opuszczonego i rozchwianego emocjonalnie nieszczęśnika, którego zachowanie od pierwszych minut wyraźnie sygnalizuje, że historia zawarta w „Tureckich owocach” nie skończy się pomyślnie. Wcielający się w Erica holenderski aktor – Rutger Hauer, jest niezwykle charyzmatyczny i na próżno szukać ról podobnego pokroju w jego późniejszej, zwłaszcza amerykańskiej filmografii.

Film Tureckie owoce

Artysta, znany przede wszystkim z kultowych postaci: robota – Roy’a Batty’ego, z obrazu „Łowca androidów” Ridley’a Scotta i psychopatycznego mordercy z „Autostopowicza” Roberta Harmona, oferował wcześniej zdecydowanie bardziej złożone charaktery, a ich tragiczny wydźwięk, w połączeniu z jego unikalną aparycją, spowodowały, że stał się ikoną kina, pożądaną również za oceanem. Partnerująca mu Monique van de Ven jest równorzędną partnerką dla swojego wybitnego kolegi po fachu. Olga w jej wykonaniu emanuje zmysłowością i pewnego rodzaju naiwnością, która nie spycha jej na margines, lecz wręcz przeciwnie – dodaje uroku i powoduje, że kibicujemy zarówno jej, jak i Ericowi.

„Tureckie owoce” – gorzki smak miłości

„Tureckie owoce”, będące drugim pełnometrażowym filmem Paula Verhoevena, wzbudziły spore kontrowersje, bo choć traktują o nieszczęśliwym związku dwojga młodych ludzi, to przez większość seansu widzowie są świadkami nie tyle dramatu głównych bohaterów, co łóżkowych igraszek umiejętnie nakręconych przez holenderskiego operatora i późniejszego reżysera „Speed: Niebezpieczna prędkość” – Jana De Bonta. Erotyzm, poprzez swoją drapieżność, odgrywa tutaj jedną z kluczowych ról, a dzięki świetnemu scenariuszowi autorstwa Gerarda Soetemana nie ogranicza się tylko i wyłącznie do taniej perwersji, ale w sposób magiczny oddaje atmosferę seksualnej fiksacji kochanków. Chemia, jaka łączy odtwórców głównych ról – Rutgera Hauera i Monique van de Ven, jest naprawdę imponująca, zwłaszcza w drugiej połowie filmu, gdzie cielesność została zastąpiona refleksjami, a początkowa energiczność rozmydliła się za sprawą prawdziwych, niemożliwych do rozwiązania problemów.

„Tureckie owoce” to na tyle przełomowy obraz w karierze Paula Verhoevena, że dwa lata później holenderska wytwórnia filmowa poprosiła reżysera o zrealizowanie najdroższej wówczas produkcji w historii krajowej kinematografii – „Namiętność Kate”, ze sprawdzonym duetem aktorskim w osobach Monique van de Ven i Rutgera Hauera w rolach głównych. Omawiane dzieło przegrało wówczas oskarową batalię z równie wybitną „Nocą amerykańską”, autorstwa François Truffaut. Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej wykazała się sporą odwagą, nominując obraz Paula Verhoevena do tej prestiżowej nagrody, ponieważ z powodu śmiałych scen erotycznych film nie został zaakceptowany w Cannes.

Turks Fruit film

W 1999 roku reżyser został wyróżniony laurem Złotego Cielaka dla najlepszego holenderskiego filmu XX wieku, natomiast w 2007 roku produkcja została zarejestrowana na liście najważniejszych filmów kina niderlandzkiego, zajmując 16. miejsce. Ponadto „Tureckie owoce” do dziś uchodzą za najbardziej kasowe dzieło w historii rodzimej kinematografii, ponieważ zgromadziły prawie czteromilionową publiczność.

„Tureckie owoce”, w reżyserii Paula Verhoevena, nadal porażają oryginalnością i aktualnością tematu, a sposób, w jaki ukazano głównych bohaterów, może okazać się krępujący dla obecnych twórców realizujących podobne filmy i nie chodzi tu tylko o zwierzęcą cielesność, która – z uwagi na swoją intensywność – może być trudna do wygenerowania w obecnych czasach, ale przede wszystkim magię, ukrytą pod płaszczem erotycznych wojaży, bo to właśnie dzięki niej tytułowy owoc, mimo że cierpki i gorzki, smakuje nadzwyczaj wybornie.

Aleksander Biegała

Aleksander Biegała - Absolwent Uniwersytetu Łódzkiego na kierunkach Pedagogika społeczna i Dziennikarstwo i Komunikacja społeczna. Zafascynowany kinem i muzyką do tego stopnia, że wraz z kilkoma najbliższymi osobami przenosi wybrane filmy na płaszczyznę muzyczną. Od 2014 roku publikuje recenzje dla portalu Plaster Łódzki. Najbardziej ceni obrazy z lat 60. i 70. XX wieku, ze szczególnym uwzględnieniem kina japońskiego, francuskiego i serii o Jamesie Bondzie. „Kobieta z wydm” w reżyserii Hiroshiego Teshigahary to jego ulubiony film.