„Lolly-Madonna XXX” – dziewczyna znikąd

Tytuł: “Lolly-Madonna XXX”
Rok premiery: 1973
Reżyseria: Richard C. Sarafian
Obsada: Season Hubley, Rod Steiger, Robert Ryan, Jeff Bridges i inni
Z sąsiadami warto żyć w zgodzie. Czy chcemy, czy nie chcemy, są to najbliżsi przedstawiciele społeczeństwa, z jakimi mamy kontakt. Ich przychylność i pomoc może się przydać w awaryjnych sytuacjach. Niestety często bywa tak, że to właśnie z nimi toczymy najbardziej zażarte wojny systematycznie robiąc z nich największych wrogów. Na naszym podwórku najsłynniejszym kinowym sporem sąsiedzkim jest bez wątpienia konflikt Kargula i Pawlaka z popularnej serii filmów w reżyserii Sylwestra Chęcińskiego. W komedii tej przedstawiono w przejaskrawiony sposób absurdalność międzysąsiedzkich niesnasek. Przy okazji ukazano cechy, które są wspólne dla większej części populacji. Krok dalej poszli twórcy amerykańskiej produkcji z 1973 roku o tytule „Lolly-Madonna XXX”. W tej nakręconej na podstawie powieści Sue Grafton produkcji, mamy do czynienia z całkowitym przekroczeniem granic zdrowego rozsądku.
“Lolly-Madonna XXX” – “Sami swoi” w wersji hard
Akcja filmu rozgrywa się w wiejskich rejonach stanu Tennessee. Dwie mieszkające obok siebie rodziny toczą ze sobą spór o kawałek łąki. Na czele obu klanów stoją Laban Feather (Rod Steiger) i Pap Gutshall (Robert Ryan). Rywalizacja obu rodów ogranicza się do wzajemnego płatania niegroźnych figli. Celują w tym zwłaszcza przedstawiciele młodego pokolenia. Sytuacja jednak zaostrza się, gdy dwóch synów Labana Feathera, postanawia porwać młodą kobietę, na którą natrafiają na pobliskim postoju autobusów. Mylnie biorą ją za tytułową Lolly Madonnę, rzekomą partnerkę jednego z przeciwnych braci Gutshallów.
Nie wiedzą jednak, że postać Lolly została wymyślona i jest kolejną formą żartu. Porwana Roonie Gill (Season Hubley) jest zatem tylko postronnym przechodniem, wciągniętym mimo swej woli w sam środek konfliktu. Dziewczyna szybko nawiązuje nić sympatii z Zackiem (Jeff Bridges), jedynym, który wydaje się trzeźwo patrzeć na całą sytuacją. Razem próbują oni przemówić do rozsądku skłóconym familiom. Ich wysiłki jednak nie przynoszą oczekiwanych skutków, tym bardziej że zaczyna dochodzić do coraz gwałtowniejszych aktów przemocy.

“Lolly-Madonna XXX” – mistrzowie drugiego planu w akcji
Dzieło reżysera Richarda C. Sarafiana zapisało się w mojej pamięci przede wszystkim dzięki obsadzie. Główną rolę kobiecą odgrywa Season Hubley. Szczyt popularności tej zapomnianej obecnie aktorki przypadał na lata 70. Zagrała wtedy wówczas w takich produkcjach jak „Dwa światy”, „Elvis” czy „Obyczajówka”. Ta odznaczająca się dziewczęcą urodą artystka stworzyła w „Lolly-Madonna XXX” postać niewinnej i dobrodusznej kobiety, wzbudzając swą kreacja silną sympatię. Jej ekranowym partnerem jest Jeff Bridges. Ten ceniony aktor jest bodaj najbardziej znanym nazwiskiem w obsadzie.
Już w młodym wieku odznaczał się cechami, które później przyniosły mu sukces, takimi jak naturalność i luz przed kamerą. O sile produkcji decydują również pozostali członkowie obsady, którzy nie są bynajmniej tylko tłem. W role głów rodzin wcielili się doświadczeni Roy Steiger i Robert Ryan. Na drugim planie zaś wymienić można takich wykonawców jak Gary Busey czy Randy Quaid, którzy stali się powszechnie rozpoznawalni w latach 80. Wszystkich ich można określić mianem aktorów charakterystycznych. Postacie stworzone przez tych aktorów są wiarygodne i przyczyniają się wydatnie do stworzenia na ekranie atmosfery głębokiej amerykańskiej prowincji.

“Lolly-Madonna XXX” – niewesoły morał
„Lolly-Madonna XXX” jest intrygującym studium konfliktu w skali mikro. Poprzez ukazanie w krzywym zwierciadle ludzkiego zacietrzewienia oraz ślepego posłuszeństwa, film piętnuje takie cechy jak upór, zawiść, zaściankowość i buta. Jest to bezkompromisowa opowieść o błahym konflikcie, który bardzo szybko eskaluje, zmieniając się w pełnoprawną wojnę. Jej ofiarami padają w pierwszej kolejności ci najsłabsi. Potem ogień nienawiści dosięga pozostałych uczestników wydarzeń. W efekcie na placu boju nie zostaje już nikt.
„Lolly Madonna XXX” nie stroni od dosłowności oraz przaśności w ukazywaniu realiów wiejskiego życia. Dzięki użyciu prostych środków nie pozostawia widza obojętnym. Udowadnia, jak tragiczne konsekwencje niosą ze sobą, napędzane przez toksyczny patriarchat, błędnie rozumiane poczucie honoru i dumy. Film może być odebrany jako dość ponury w wymowie, lecz na pewno wart jest poświęcenia mu czasu.
Ocena filmu: 8










