„Requiem dla snu” – żałobna pieśń Aronofsky’ego

Requiem dla snu

 

Tytuł: “Requiem dla snu” (oryg. “Requiem For a Dream”)

Rok produkcji: 2000

Reżyseria: Darren Aronofsky

Obsada: Ellen Burstyn, Jared Leto, Jennifer Connelly, Marlon Wayans i inni

 

 

 

„Requiem dla snu” to jeden z najważniejszych i najbardziej porażających filmów Darrena Aronofsky’ego. Mamy tu niesamowicie sugestywne studium spirali uzależnień, w których człowiek stara się znaleźć remedium na lęk, ból i samotność. Cena za ulotny moment szczęścia okazuje się ogromnie wysoka. Od rzeczywistości nie da się bowiem uciec, a uśmierzacze naszych czasów prowadzą jedynie do jeszcze większego cierpienia. Reżyser nie poucza jednak i nie trywializuje, wręcz przeciwnie przedstawia swoich bohaterów z ogromną empatią i dodaje ich losom patosu. Oto tragedia godna tytułowego requiem, powiada Aronofsky, komponuje żałobną pieśń o ludzkich pragnieniach i pozostawia widza z niemal namacalną blizną na duszy.

„Requiem dla snu” – tabletki szczęścia

Pierwszy wysokobudżetowy film Aronofsky’ego „Requiem dla snu” powstał na podstawie powieści Huberta Selby’ego Jr. z 1978 roku. Autor książki stworzył również scenariusz do adaptacji. Jest to historia kilku mieszkańców Nowego Jorku: Sary Goldfarb (Elen Burstyn), jej syna Harry’ego (Jared Leto) oraz jego dziewczyny Marion (Jennifer Connelly) i przyjaciela Trone’a (Marlon Wayans). Akcja filmu rozgrywa się w ciągu kilku miesięcy, a główny temat wprowadza już początkowa scena: Harry wraz ze swoim kumplem zastawiają telewizor matki, by zdobyć pieniądze na narkotyki. Wkrótce wpadają na pomysł lukratywnego biznesu, który pozwoli im spełnić marzenia: mają zamiar zostać dilerami. Harry chce zainwestować pieniądze w butik swojej zdolnej dziewczyny, początkującej projektantki.

Tymczasem Sara otrzymuje telefon z informacją, że została zaproszona do swojego ulubionego teleturnieju. Występ w telewizji jest jej największym marzeniem, z tej okazji ma zamiar założyć swoją najlepszą czerwoną sukienkę, jednak z przerażeniem odkrywa, że się w nią już nie mieści. Za radą koleżanki rozpoczyna więc dietę, w której mają pomóc specjalne tabletki. Pod wpływem leków obsesja Sary związana z odchudzaniem i oglądaniem telewizji zaczyna się pogłębiać. W końcu kobieta popada w obłęd i trafia do szpitala psychiatrycznego.

Requiem dla snu recenzja

Requiem dla snu – Jared Leto i Jennifer Connelly

Z kolei Harry i Tyron po początkowych sukcesach popadają w coraz większe kłopoty. Na skutek mafijnych porachunków Tyron trafia do więzienia, a kaucja pochłania większość zarobionych pieniędzy. Marion, aby zdobyć pieniądze na działkę, uprawia seks ze swoim byłym partnerem. Z czasem decyduje się na coraz bardziej drastyczne formy prostytucji, aż staje się uczestniczką upokarzającej orgii dla bogatych biznesmenów. W pogoni za towarem Tyron ląduje w ciężkim więzieniu, a Harry dostaje zakażenia i traci rękę.

„Requiem dla snu” i formalne mistrzostwo Aronofsky’ego

„Requiem dla snu” to film charakterystyczny dla kina Aronofsky’ego, w którym odnajdziemy znaczące cechy jego oryginalnej poetyki. Historia zostaje zatem opowiedziana ze skrajnie subiektywnej perspektywy poszczególnych bohaterów, co podkreślają liczne zbliżenia ich twarzy, ruchy kamery odzwierciedlające stany emocjonalne oraz dźwięk zsynchronizowany z percepcją postaci. Pogłębiający się obłęd Sary oddają zatem niespokojne, chwiejne jazdy obrazu, deformacje jej mieszkania i nienaturalne odgłosy dobiegające do jej uszu. Gdy z kolei Marion pierwszy raz oddaje się za pieniądze, kamera sugeruje jej narastające zawroty głowy, które kończą się gwałtownymi wymiotami w strugach deszczu. Co ciekawe, deszcz stanowi w tej scenie rodzaj montażowego cięcia – przynosi oczyszczenie i przywraca na moment normalną percepcję bohaterki.

Najistotniejszym sygnałem oglądania świata z perspektywy postaci jest natomiast leitmotiv przyjmowanych narkotyków. Kamera dokładnie rejestruje zatem kilkusekundowe momenty łykania tabletki, wciągania działki, a potem fizjologicznych reakcji na używkę: rozszerzonych źrenic i poszerzających się tętnic, w których krew krąży w przyspieszonym rytmie. Efekt ten jest osiągany dzięki świetnemu, błyskawicznemu montażowi. Aronofsky sięgając po taką technikę, nawiązuje do poetyki teledysku i reklamy lat 90. – wszystko dzieje się szybko i za pomocą kilku znaczących obrazów podkreśla najistotniejsze elementy historii.

Requiem dla snu film

Requiem dla snu – Ellen Burstyn

Oczywiście trudno pominąć rolę zjawiskowej muzyki w „Requiem dla snu”. Utwór przewodni, jeden z najbardziej charakterystycznych elementów filmu, skomponował Clint Mansell, wzorując się na motywach żałobnych, zwłaszcza z twórczości Mozarta. Na ekranie słyszymy go w wykonaniu Kronos Quartet. Niepokojąca, dojmująco smutna i jednocześnie patetyczna muzyka uczestniczy w budowaniu tragicznego wymiaru losu bohaterów. Stanowi komentarz do najbardziej znaczących momentów akcji – w kulminacyjnych scenach, gdy finalizuje się dramat każdej z postaci – rozbrzmiewa z największą siłą. Przede wszystkim zaś muzyka w „Requiem dla snu” uwzniośla losy bohaterów, wydobywa ich indywidualne biografie z głębi miejskiej ciemności i nadaje im wyjątkowe znaczenie. Słabe, uzależnione od narkotyków, spragnione miłości postaci stają się bohaterami prawdziwej tragedii, której warto poświęcić uwagę.

Film „Requiem dla snu” – współczesna tragedia w trzech aktach

Aronofsky otwarcie nawiązuje do wzorca antycznej tragedii, dzieląc film na trzy części: „Lato”, „Jesień” i „Zima”. W procesie rozwijania się opowieści mamy do czynienia z narastającym kryzysem, ciemniejącą tonacją zdjęć i pogłębiającym się dramatyzmem historii. Bohaterowie zaczynają sobie zdawać sprawę ze swoich błędnych wyborów, jednak jest już za późno, żeby zawrócić z obranej drogi. Rzeczywistość wdziera się w narkotyczny trans ze zdwojoną siłą i muszą stanąć twarzą w twarz ze swoim upadkiem. „Requiem dla snu” nie tylko pokazuje jednak rozmaite formy uzależnienia, ale również stawia swoistą diagnozę współczesności.

Wybór bohaterów w pewnym sensie jest bowiem pozorny i niejako dokonuje się za nich. Funkcjonują oni w kulturze, która sama wytwarza kolejne nierealne pragnienia (sławę, bogactwo, sukces) i natychmiast oferuje środki mające uśmierzyć ból wynikający z ich niespełnienia. Tytułowy „dream”, jak zaznaczył bowiem sam reżyser, odnosi się również do tej płaszczyzny: „W USA mamy jeszcze jeden narkotyk – American Dream – mit o sukcesie i spełnieniu marzeń. Za rozczarowanie tym mitem również płaci się wysoką cenę”.

Film Requiem for a Dream 2000

Requiem For a Dream – Marlon Wayans

To skierowanie uwagi nie tylko na skutki, ale również na przyczyny sytuacji bohaterów jest w „Requiem dla snu” bardzo wyraźne. Warto zwrócić uwagę, że Sara nie uzależnia się od leków z własnej woli, ale staje się ofiarą bezmyślnie prowadzonej kuracji lekarskiej. Cudowna tabletka na wszystko, prowadząca do kolejnego nałogu, to wymowny symbol zamkniętego kręgu, z którego nie ma wyjścia. To świat, który generuje w człowieku nieustanne poczucie niedosytu, przeświadczenie, że nigdy nie jest wystarczająco dobry, odpowiednio atrakcyjny i nie ma tylu pieniędzy, ile powinien. W efekcie kobieta, mająca całkiem udane życie, zdrowie, syna i przyjaciółki doznaje ciągłego wrażenie, że to za mało. Że musi wyglądać i zachowywać się jak postaci z telewizji, które, gdyby jej zdaniem, trafiły do jej zwyczajnego domu, z pewnością uznałyby go za odrażający.

„Requiem dla snu” – śmierć

„Dream” to zatem w filmie Aronofsky’ego marzenie, generowany przez kulturę niedościgły mit sukcesu, ale również sen i wreszcie śmierć. Znamienne pod tym względem jest zakończenie filmu, gdy wszyscy bohaterowie układają się do snu w pozycji embrionalnej, kojarzącej się z pierwotnym, bezwarunkowym poczuciem bezpieczeństwa i szczęścia. Zanim to zrobią, każde z nich po raz ostatni widzi to, o czym marzy, natomiast Harry śni o Marion. To jednak sen, który nie kończy się dobrze, pojawia się w nim obraz śmierci – snu wiecznego, z jakiego już nie można powrócić.

Literatura:

I.Sulka, „Darren Aronofsky – destrukcja marzeń, dekonstrukcja formy”, [w:] „Mistrzowie kina amerykańskiego. Współczesność”, pod red. Ł. A. Plesnara i R. Syski, Kraków 2010.

Agnieszka Czarkowska-Krupa

Redaktor Naczelna i Wydawca portalu Oldcamera.pl, dr nauk humanistycznych UJ, autorka książki "Paraboliczność w polskiej prozie historycznej lat 1956 – 1989" (Semper, 2014). Współautorka i redaktorka książki “Twarze i maski. Ostatni wielcy kochankowie kina” (E-bookowo, 2021). Miłośniczka kina i literatury. Pisała w książkach zbiorowych: "Podmiot w literaturze polskiej po 1989 roku. Antropologiczne aspekty konstrukcji", pod red. Żanety Nalewajk, (Elipsa, 2011) oraz "Etyka i literatura", pod red. Anny Głąb (Semper, 2014). Ma na swoim koncie prestiżowe publikacje dla Polskiej Akademii Nauk (“Ruch Literacki”), artykuły w czasopismach naukowych (“Tekstualia”, “Zeszyty Naukowe KUL”), periodykach artystycznych (“FA-art”) i w portalach internetowych. Pracowała jako wykładowca akademicki w Instytucie Mediów i Dziennikarstwa w Wyższej Szkole Teologiczno-Humanistycznej, gdzie pełniła również funkcje promotora i recenzenta prac dyplomowych. Prywatnie mama Sebastiana i Olgi.