Trzeci niezrealizowany film z Bondem z udziałem Timothy’ego Daltona

Kiedy świat z niecierpliwością oczekuje zarówno na ujawnienie nazwiska aktora, który ma zastąpić Daniela Craiga w roli najsłynniejszego tajnego agenta w historii kina, jak i kolejną odsłonę przygód brytyjskiego szpiega, warto wspomnieć o pewnym epizodzie z serii, który – choć wszystko było dopięte niemalże na ostatni guzik pod kątem rozpoczęcia zdjęć – ostatecznie nie powstał. Chodzi o siedemnastą odsłonę cyklu i jednocześnie trzeci film z udziałem Timothy’ego Daltona w roli Jamesa Bonda. Walijski aktor, którego mogliśmy oglądać w produkcjach „W obliczu śmierci” i „Licencja na zabijanie”, nadał postaci 007 drapieżności, mroku i pewnego rodzaju realizmu.
Jego interpretacja była najbardziej zbliżona do książkowego pierwowzoru Iana Fleminga. Po siedmiu odsłonach z udziałem Rogera Moore’a, gdzie humor często był nieodłącznym elementem fabuły, wariant zaproponowany przez Daltona – brutalny, chłodny, szorstki – wprowadził powiew świeżości do serii. Nie dziwi więc fakt, że producent Albert R. Broccoli chciał kontynuować współpracę z wspomnianym aktorem. Poniżej prezentujemy dziesięć faktów dotyczących niezrealizowanego filmu o przygodach Jamesa Bonda z udziałem Timothy’ego Daltona, który miał nosić tytuł „The Property of a Lady”.
1. Rozpoczęcie produkcji
Premierę trzeciego epizodu z udziałem Timothy’ego Daltona zaplanowano na początek 1991 roku. Prace przedprodukcyjne rozpoczęły się ponad pół roku wcześniej. W maju 1990 roku zaprezentowano wstępny, siedemnastostronicowy scenariusz, którego autorami byli debiutujący wówczas Alfonse M. Ruggiero Jr. oraz od dawna związany z serią Michael G. Wilson. Zdjęcia miały rozpocząć się w Hong Kongu. Z powodu ciągłych zmian scenariusza premierę przesuwano trzykrotnie: najpierw na połowę, następnie na końcówkę 1991 roku, natomiast na późniejszym etapie – z powodu problemów natury prawnej – na grudzień 1994 roku.
2. Sekwencja otwierająca
Każda odsłona przygód tajnego agenta Jej Królewskiej Mości ma sekwencję otwierającą. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych elementów serii, poprzedzający czołówkę filmu. Wyjątkiem jest jedynie pierwsza część franczyzy, czyli „Dr. No” w reżyserii Terence’a Younga, pozbawiona tego charakterystycznego komponentu. W scenie otwierającej niedoszły epizod z Timothym Daltonem minister obrony dowodzący oddziałem saperów – Nigel Yupland, planował poprowadzić go do fabryki broni chemicznej. Wspomnianą scenę miała zwieńczyć imponująca eksplozja zakładu z powodu celowego uszkodzenia jednej z kluczowych maszyn.

Licencja na zabijanie – Carey Lowell, Timothy Dalton, Talisa Soto
3. Historia opowiadana w filmie
Fabuła rozpoczynała się od oddelegowania 007 do misji mającej na celu zbadanie działalności wpływowego biznesmena – sir Henry’ego Lee Chinga. Brytyjski szpieg podejmował współpracę z odchodzącym na emeryturę tajnym agentem – Denholmem Crispem, natomiast profesją jego dziewczyny – Connie Webb, był przemyt diamentów. Podczas wykonywania działań Bond miał popaść w konflikt z chińskim wywiadem w Hong Kongu, by następnie natrafić na spisek zmierzający do wywołania III wojny światowej. Wspomniany motyw często pojawiał się we wcześniejszych odsłonach serii.
4. Rozstanie Johna Glena z franczyzą
Brytyjski reżyser i montażysta filmowy – John Glen, podczas prac nad nadchodzącym, trzecim obrazem z udziałem Timothy’ego Daltona, miał już na koncie pięć odsłon serii: „Tylko dla twoich oczu”, „Ośmiorniczkę”, „Zabójczy widok”, „W obliczu śmierci” i „Licencję na zabijanie”, co uczyniło go absolutnym rekordzistą na tym gruncie. To właśnie on wprowadził walijskiego aktora do świata 007. Nie dziwi zatem fakt, że producent serii Albert R. Broccoli rozważał ponowne powierzenie mu stanowiska reżysera. Niestety, z powodu rozczarowujących wyników „Licencji na zabijanie” w amerykańskim box-office oraz wypowiedzi ówczesnego rzecznika firmy Eon Productions sprawującej pieczę nad serią, jakoby czas stałego scenarzysty franczyzy – mającego na koncie aż trzynaście scenariuszy – Richarda Maibauma, już dawno przeminął, nie zostali oni zatrudnieni do prac nad filmem.
5. Pogłoski na temat proponowanych reżyserów
Kiedy John Glen zrezygnował z funkcji reżysera, wytwórnia Eon Productions zaczęła rozważać kandydatury innych uznanych artystów. Jednym z pierwszych typów był Ted Kotcheff, odpowiedzialny chociażby za reżyserię kultowego obrazu „Rambo – Pierwsza krew”. Następnie magazyn Variety poinformował, iż Albert R. Broccoli prowadzi negocjacje z Johnem Byrumem – scenarzystą głośnego „Mahogany” z Dianą Ross i Anthonym Perkinsem. W gronie innych reżyserów, których nazwiska łączono z projektem, znalazł się również twórca „Skandalu” i „Rob Roy’a” – Michael Caton-Jones. Mimo to największym zaskoczeniem – patrząc z dzisiejszej perspektywy – była próba zatrudnienia Martina Campbella, który w późniejszym okresie wyreżyserował nie tylko jedne z najlepszych odsłon serii, czyli „GoldenEye” i „Casino Royale”, lecz był także odpowiedzialny za wprowadzenie do świata 007 Pierce’a Brosnana i Daniela Craiga.
Jednakże największe szanse na objęcie reżyserskiego stołka miał John Landis. Wspomniany twórca, mający wówczas na koncie świetnie przyjęte komedie sensacyjne w postaci „Blues Brothers”, „Nieoczekiwanej zmiany miejsc”, „Szpiegów takich jak my” czy „Księcia w Nowym Jorku”, kiedy spojrzeć z perspektywy tamtych czasów, faktycznie był niezwykle trafnym wyborem. Co ciekawe, to właśnie Landis, o czym wie niewielu, pracował nad scenariuszem do dziesiątej odsłony cyklu, czyli „Szpiega, który mnie kochał” w reżyserii Lewisa Gilberta, w okresie, gdy produkcja filmu utknęła w martwym punkcie.
6. Obsada „The Property of a Lady”

Elizabeth Hurley w Austin Powers
Do roli czarnego charakteru planowano zatrudnić wybitnego brytyjskiego aktora – Anthony’ego Hopkinsa. I choć w pogłoskach dotyczących głównego wroga zdecydowanie częściej pojawiało się nazwisko innego łotra – sir Henry’ego Lee Chinga, odtwórca postaci Hannibala Lectera miałby wcielić się w Denholma Crispa – dawnego mentora 007, a aktualnie jego przeciwnika. Wspomniany pomysł twórcy nieco przemodelują i wykorzystają na potrzeby „GoldenEye” jako podwaliny pod postać Aleca Trevelyana – byłego agenta i zdrajcy MI6, którego umiejętności w niczym nie ustępują Bondowi.
Rola Connie Webb – głównej dziewczyny Bonda, będącej przemytniczką diamentów, miała trafić do Elizabeth Hurley. Mimo że brytyjska aktorka i modelka nigdy nie zagrała w żadnej odsłonie cyklu, w pewnym sensie flirtowała z postacią ostatecznej piękności u boku brytyjskiego szpiega. W parodii serii filmów o Bondzie – „Austin Powers: Agent specjalnej troski” w reżyserii Jay’a Roacha, wcieliła się bowiem w Vanessę Kensington – dziewczynę głównego bohatera. Drugą kandydatką do roli Connie Webb była nikomu nieznana wówczas Catherine Zeta-Jones. Dziewczyna Bonda z „The Property of a Lady”, poza tym, że zajmowała się przemytem diamentów, miała również działać na zasadzie „kociej włamywaczki”, czyli wysportowanej ekspertki od kradzieży klejnotów. Brzmi znajomo, prawda? Walijska aktorka wcieli się w podobną rolę w „Osaczonych” w reżyserii Jona Amiela, gdzie partnerować będzie pierwszemu odtwórcy roli 007 – Seanowi Connery’emu.
7. Powrót Astona Martina DB5 z nowymi gadżetami
Aston Martin DB5 to najbardziej kultowy pojazd Jamesa Bonda. Po raz pierwszy mogliśmy podziwiać ten właśnie model w trzeciej odsłonie serii, czyli „Goldfingerze” w reżyserii Guy’a Hamiltona. Wspomniany samochód pojawił się również w kolejnej części – „Operacji Piorun” Terence’e Younga. W następnych dekadach, gdzie urząd brytyjskiego szpiega sprawowali George Lazenby, Roger Moore i Timothy Dalton, Aston Martin DB5 nie pojawił się ani razu, choć wypadek drugiego z wymienionych aktorów jest dość szczególny. W komedii „Wyścig armatniej kuli”, gdzie wciela się w jednego z kierowców biorących udział w nielegalnym wyścigu, prowadzi bowiem ten właśnie model. Był to zabieg czysto parodystyczny, natomiast na gruncie serii o 007 przywołany samochód pojawia się dopiero w „GoldenEye”.

W obliczu śmierci – Maryam d’Abo i Timothy Daltonprzy Astonie Martinie V8
Mimo to już w „The Property of a Lady” planowano powierzyć go Timothy’emu Daltonowi, jednakże z pewnymi udoskonaleniami. Jego egzemplarz miał być wyposażony w miny, flary, podwójne fotele katapultowe oraz tylną osłonę kuloodporną. Z jednej strony szkoda, że nie udało się zrealizować trzeciej odsłony z Daltonem jako 007 za sterami tego kultowego pojazdu, lecz z drugiej walijski aktor – jako jedyny odtwórca roli brytyjskiego szpiega – miał przyjemność prowadzić inny, równie piękny model tej marki, mianowicie Aston Martin V8 Vantage w szesnastej odsłonie cyklu – „W obliczu śmierci”. To właśnie nim ucieka przed czechosłowacką milicją i wojskiem w towarzystwie zjawiskowej Kary Milovy i… jej wiolonczeli.
8. Pierwotna wersja scenariusza – podobieństwa do kultowego filmu Jamesa Camerona
W 1993 roku, za sprawą magazynu Variety, świat obiegła informacja, iż nowym scenarzystą pracującym nad „The Property of a Lady” został Michael France. Jego angaż zbiegł się w czasie ze sporem, jaki wyniknął pomiędzy studiami MGM i United Artists. Z powodu problemów prawnych kolejny raz opóźniono realizację filmu. W konsekwencji pomysły, które zawarto w niedoszłej odsłonie z Daltonem, wykorzystano w wielkim kinowym przeboju – „Prawdziwych kłamstwach” Jamesa Camerona. Kiedy firma Eon Productions mogła już dać twórcom zielone światło na realizację filmu, ostatecznie wstrzymała projekt z powodu zbyt dużych podobieństw do obrazu z Arnoldem Schwarzeneggerem w roli głównej.
9. Negocjacje z dwoma scenarzystami Indiany Jonesa
Nie jest tajemnicą, że kiedy Steven Spielberg podjął się realizacji serii o przygodach najsłynniejszego archeologa w historii kina, jego postać wzorował właśnie na tajnym agencie Jej Królewskiej Mości. Kiedy „Prawdziwe kłamstwa” weszły do kin, co wymusiło konieczność zastąpienia Michaela France’a innymi scenarzystami, pojawiły się plotki o zaangażowaniu Willarda Huycka i Glorii Katz. Wspomniany duet odpowiedzialny jest za tekst do najbardziej mrocznej odsłony przygód Indiany Jonesa – „Świątyni zagłady”. Choć produkcja wywołała wówczas mieszane uczucia ze względu na drastyczne fragmenty, mimo to trzeba podkreślić talent osób, które ją stworzyły. Huyck i Katz idealnie połączyli bowiem wartką akcję, humor i grozę. Biorąc na warsztat chociażby „Licencję na zabijanie”, czyli najbrutalniejszą odsłonę sagi, wspomniany duet scenarzystów był doskonałym wyborem do stworzenia nowej historii na potrzeby „The Property of a Lady”, dostosowanej jednocześnie do charakteru postaci odgrywanej przez Daltona.

Catherine Zeta-Jones w filmie Osaczeni
10. Finał filmu
Zakończenia filmów o przygodach brytyjskiego szpiega często przesądzają o powodzeniu bądź porażce danej części cyklu. W „The Property of a Lady” kulminacyjny moment skupiał się na infiltracji podziemnego centrum dowodzenia sir Henry’ego Lee Chinga. Bond w towarzystwie przemytniczki diamentów – Connie Webb, miał przeszkodzić demonicznemu biznesmenowi w realizacji jego planu. W finale pomieszczenie strategiczne planowano zalać wodą, co w konsekwencji przerwałoby odliczanie do ataku nuklearnego. Sir Henry zdołałby zbiec, jednakże ostatecznie zginąłby z rąk 007 za pośrednictwem palnika acetylenowego.
„The Property of a Lady” to krótkie opowiadanie napisane przez Iana Fleminga w 1963 roku, stworzone specjalnie na zamówienie domu aukcyjnego Sotheby’s. W Polsce zostało wydane jako dodatek do tomu zbiorczego „Ośmiorniczka”. Historia w nim zawarta ma niewiele wspólnego z tym, co planowano zaprezentować w trzecim Bondzie z udziałem Timothy’ego Daltona, jednakże sam tytuł, czyli „Własność damy”, wykorzystano przy okazji trzynastej odsłony cyklu. Drogocenne jajo Fabergé, pojawiające się w „Ośmiorniczce” z Rogerem Moore’em, nosi bowiem tę właśnie nazwę.
Kiedy przyjrzeć się kulisom, jakie towarzyszyły powstawaniu „The Property of a Lady”, śmiało można wysnuć wniosek, iż gdyby ukończono prace nad filmem, niewątpliwie byłby on jednym z ciekawszych odsłon serii. Mimo to w 1995 roku premierę miało „GoldenEye”, czyli absolutna czołówka na gruncie najlepszych części franczyzy. Pierce Brosnan okazał się godnym następcą Walijczyka, zaś kolejny aktor, który udzielił twarzy brytyjskiemu szpiegowi – Daniel Craig, oparł rolę na tym samym fundamencie, co Timothy Dalton. Reszta jest historią.
Źródła:
Sherlock B., „Property Of A Lady: 10 Facts About Timothy Dalton’s Unmade Bond Movie” [on-line] [dostęp: 29.09.2026], dostępna w Internecie:
screenrant
MI6 Staff, „A retrospective look at what could have been the 17th James Bond film and Timothy Dalton’s third outing as 007” [on-line] [dostęp: 29.09.2026], dostępna w Internecie:
mi6-hq










