„Ewa chce spać” – kultowa polska komedia lat 50.

Ewa chce spać

 

Tytuł: Ewa chce spać

Rok produkcji: 1957

Reżyseria: Tadeusz Chmielewski

Obsada: Barbara Kwiatkowska – Lass, Stanisław Mikulski, Stanisław Milski, Maria Kaniewska, Ludwik Benoit, Roman Kłosowski, Zygmunt Zintel, Kalina Jędrusik, Jan Kobuszewski i inni

 

Film Tadeusza Chmielewskiego Ewa chce spać powstał na fali październikowej Odwilży. Oparty na komizmie burleski nie tylko zręcznie omijał ograniczenia cenzuralne, obnażając absurdy PRL-u, ale także stał się jedną z najlepszych polskich komedii. I to z piękną debiutującą Barbarą Kwiatkowską w roli głównej.

Dlaczego Ewa nie może spać?

Ewa chce spać to historia młodej dziewczyny, która w wieczór przed rozpoczęciem roku szkolnego przyjeżdża do pewnego miasta, by nazajutrz wstąpić w szeregi uczennic lokalnego Technikum Geodezyjnego. Niestety okazuje się, że internat jest jeszcze zamknięty, więc bohaterka musi poszukać jakiegoś noclegu. To jednak trudniejsze niż mogłoby się wydawać. Nocna wędrówka dziewczyny po mieście obnaża jego ukryte, zupełnie odmienne od dziennego oblicze. Ewa ma okazję poznać zarówno świat prostytutek, drobnych złodziejaszków i wielkich gangów, jak i nie do końca rozgarniętych stróżów prawa. Przy okazji odwiedzi komisariat policji, hotel robotniczy dla kobiet i zajrzy do restauracji użerającej się z niepłacącymi klientami. O bezpieczeństwo uroczej dziewczyny zadba zaś przystojny milicjant Piotr Malewski (w tej roli Stanisław Mikulski), nie bez uszczerbku na swoim męskim sercu.

Ewa chce spać obsada

Burleska w stylu Rene Claire’a

Komedia Ewa chce spać, mimo że nakręcona w 1957 roku, do dziś zachowuje zadziwiającą świeżość, głównie ze względu na zastosowany w filmie typ humoru. Tadeusz Chmielewski nawiązuje tu do tradycji filmowej burleski w stylu Rene Claire’a. Zdradzają to już sekwencje wprowadzające widza w akcję. Zostaje ona wzięta w umowną ramę zdradzającą fikcyjny status świata przedstawionego. Oto widzimy złodzieja, który przegląda swoje łupy i znajduje wśród nich księgę o tytule Ewa chce spać. Następnie zaś baśniowy krajobraz książkowych ilustracji przeobraża się we właściwe miejsce zdarzeń. W tle słyszymy piosenkę wędrownego barda: „Za siódmą górą, za ciemnym lasem, kiedy już gwiazdy migocą, jak duch z zaświatów przedziwne miasto pojawia się nocą”. Owo miejsce akcji nie dość, że jest bajkowe, to jeszcze pełne absurdów. Policjanci zajmują się grą w klasy, a przestępców wywabiają za pomocą hipnotyzującej melodii wykonywanej na milicyjnej pałce.

Fikcyjność czasoprzestrzeni podkreśla również zakończenie komedii. Mamy tu do czynienia z zabiegiem „filmu w filmie”, przedstawione zdarzenia okazują się bowiem częścią scenariusza, nad którego realizacją czuwa reżyser wyraźnie ucharakteryzowany na Aleksandra Forda.

Demaskacja nierealności filmowego świata wpisuje się również w zastosowany w Ewa chce spać typ gagów. Ich wspólną cechą jest mianowicie komedia omyłek: np. naiwna dziewczyna zostaje wzięta za złodziejkę i terrorystkę, a policjant za legendarnego kasiarza szykującego ogromny skok. Tym samym końcowe ujawnienie, że mamy do czynienia jedynie z filmem również staje się kawałem zrobionym widzowi i wciąga odbiorcę we wspólną zabawę.

Ewa chce spać film recenzja

Ewa chce spać i Absurdy PRL-u

A zabawa, zwłaszcza z punktu widzenia polskiego widza lat 50., jest naprawdę przednia (Zob. 10 najlepszych polskich komedii lat 50.). Ewa chce spać powstaje bowiem na fali październikowej Odwilży. To jedno z pierwszych dzieł kina popularnego i to na tak świetnym poziomie. Po socrealistycznej nudzie, która oferowała odbiorcy jedynie ideologicznie słuszne obrazy przodowników pracy i amerykańskich szpiegów, publiczność otrzymuje naprawdę solidną porcję dobrego humoru. W dodatku jest to humor inteligentny, z wyraźnym podtekstem krytycznym wobec PRL-u.

Groteskowy komizm pozwala obnażyć największe absurdy Polski Ludowej. Widzimy zatem „tępych” do bólu milicjantów i złodziei kształcących się w swoim fachu na uniwersytetach oszustwa. Zaglądamy do hoteli robotniczych, w których wbrew pompatycznym deklaracjom i obowiązującym przepisom kwitnie rozpusta, a przoduje w niej sama kierowniczka romansująca potajemnie z żonatym dyrektorem. Dostajemy więc model świata będącego całkowitym zaprzeczeniem jego oficjalnego wizerunku. W ten ostatni wierzy jedynie „ślepa” władza, której przedstawicielem jest major dokonujący inspekcji na miejscowym komisariacie, oszukiwany na każdym etapie prowadzonego nadzoru. Fikcyjne miasto staje się zatem kostiumem Polski Ludowej, kraju, w którym obywatele lawirują pomiędzy narzuconym porządkiem a koniecznością przetrwania polegającego na omijaniu absurdalnych przepisów.

Film Ewa chce spać recenzja

Urocza Ewa

Ewa chce spać w pamięci widzów to również świetna rola zjawiskowej aktorki – Barbary Kwiatkowskiej – Lass, późniejszej żony Romana Polańskiego i dobrze zapowiadającej się europejskiej gwiazdy. Chmielewski zauważył ją na planie filmu Bronisława Broka Epizod, gdzie brała udział w scenach tanecznych. Kwiatkowska kształciła się bowiem jako tancerka – w szkole baletowej, a także występowała w Zespole Pieśni i Tańca „Skolimów”. Rewelacyjny debiut w filmie Tadeusza Chmielewskiego szeroko otworzył przed młodziutką aktorką drzwi kariery.

Warto wspomnieć, że obok nazwiska Kwiatkowskiej w filmie pojawiła się cała plejada gwiazd polskiego kina. W jej ekranowego partnera wcielił się np. Stanisław Mikulski, a w prześmiesznym epizodzie rozgrywającym się w damskim hotelu robotniczym parę kochanków mistrzowsko grają Kalina Jędrusik i Jan Kobuszewski.

Ewa chce spać piosenka

Ewa chce spać – Kalina Jędrusik i Jan Kobuszewski

W komedii Ewa chce spać Barbara Kwiatkowska zagrała naiwne, urocze dziewczę, które zupełnie nie rozumie rozgrywających się na jej oczach wydarzeń. Nawet więcej, to właśnie dzięki obecności tej bohaterki groteska świata przedstawionego staje się śmieszna. Jest to niejako świat na opak, co świetnie pokazuje scena, gdy Ewa, jako dobrze wychowana panienka, wyręcza woźnego internatu w gotowaniu zupy i pomaga mu rozwiązać krzyżówkę. Zamiast oczekiwanej wdzięczności dziewczynę spotyka za to ostra reprymenda i wyrzucenie na ulicę. Widz otrzymuje tym samym jasny sygnał, że znajduje się w świecie, w którym nie działają tradycyjne reguły postępowania.

Naiwność Ewy jest nieustannym źródłem komizmu przedstawionych sytuacji. Widz znajduje się jednak w położeniu nieco ambiwalentnym. Z jednej strony jest świadomy nieobycia bohaterki, z drugiej natomiast, sam może się z nią utożsamić. Wydaje się, że właśnie w tym pomyśle na kreację Ewy tkwi atrakcyjność filmu nawet po tylu latach od premiery. Po dezaktualizacji politycznego kontekstu komedii, Ewa staje się bowiem przewodniczką współczesnego widza po ulicach baśniowego miasta, które mogłoby zadziwić, jak śpiewa filmowy bard, nawet „kolegę Szekspira”.

Literatura:

T. Lubelski, Historia kina polskiego 1895 – 2014, Kraków 2016.