Jadwiga Barańska: „bycie aktorem to społeczny obowiązek, a nie czerwony dywan”

Jadwiga Barańska

Jadwiga Barańska

Należy do pokolenia aktorów, którzy swój talent traktują jak społeczny obowiązek. Jej kariera o mały włos nie została zaprzepaszczona przez polityczny donos. Piękna, wrażliwa, a nade wszystko skromna – oto portret Jadwigi Barańskiej, niezapomnianej Barbary z Nocy i dni.

„Chuda, brzydka i niezdolna”

Jadwiga Barańska urodziła się w Łodzi w 1935 roku. Była jedynaczką. Podczas wojny rodzina Barańskich została mocno doświadczona. Ojca Jadwigi przymusowo wysłano na roboty do Niemiec, gdzie nabawił się tyfusu i wkrótce potem zmarł. Aktorka miała wówczas osiem lat. Matka Barańskiej również została wywieziona na roboty, a ona sama wraz z ciotką, która się nią opiekowała, niejednokrotnie doznawała głodu. Artystka wspominała po latach, że aby zdobyć pieniądze na jedzenie, była zmuszona sprzedać drogi jej sercu pierwszokomunijny medalik z Matką Boską Częstochowską.

Matka odegrała w życiu artystki szczególną rolę. To ona zaraziła ją bowiem wielką pasją do teatru. Pomimo skromnych funduszy nie opuściła żadnej premiery ważnego spektaklu. Jadwiga, niejako przesiąknięta pasją matki, już w szkole podstawowej zaczęła angażować się w występy publiczne – na apelach i w przedstawieniach. Marzyła, żeby dostać się do Szkoły Filmowej w Łodzi, jednak surowi egzaminatorzy odrzucili jej kandydaturę. Co ciekawe, wśród największych krytyków Barańskiej znalazł się Jerzy Antczak, późniejszy mąż aktorki. Twierdził podobno, że Jadwiga jest za chuda i za brzydka, a poza tym niezdolna.

Polityczny donos

Potem przyszła gwiazda próbowała szczęścia w Warszawie, ale również bezskutecznie. I tak być może zakończyłaby się historia kariery aktorki, gdyby nie profesor Aleksander Bardini. Jako ekspert w tej dziedzinie zauważył talent Barańskiej i po oblanym egzaminie wyszedł za nią, by dodać jej otuchy. Zapewnił, że zostanie aktorką, byle się nie poddawała. Barańska wzięła sobie jego słowa mocno do serca. Nie mogła jednak znaleźć zatrudnienia w żadnej instytucji kultury, dlatego zaczęła poszła pracować do fabryki Zakładów Dziewiarskich w Łodzi.

Tam przydarzyła się artystce bardzo niemiła historia. W stalinowskiej audycji Polskiego Radia – „Fala 49” pojawiło się pomówienie, jakoby Barańska wywyższała się wśród robotnic, unikała zabaw i pikników robotniczych. Oskarżenie to mogło całkowicie przekreślić szanse młodej dziewczyny na dostanie się na wyższe studia. Z opresji wybawił ją jednak ówczesny przewodniczący rady zakładowej. Poinstruował ją mianowicie, jak powinna się zachowywać podczas sądu zakładowego. Barańska miała zgodzić się z oskarżeniami i obiecać poprawę. Tak też uczyniła i dzięki temu mogła w przyszłości kontynuować naukę na wyższej uczelni. W 1985 roku ukończyła PWST w Łodzi.

Polskie aktorki - Jadwiga Barańska

Jadwiga Barańska jako hrabina Cosel

Miłość i teatr

Na drugim roku studiów Barańska związała się z Jerzym Antczakiem. Zostali małżeństwem w 1956 roku i była to miłość na całe życie. Do dziś tworzą bowiem szczęśliwą i spełnioną parę. W 1964 roku przyszedł na świat ich syn Mikołaj. Jeszcze w trakcie nauki aktorka otrzymała angaż w Teatrze Klasycznym, gdzie grała pod kierunkiem Jadwigi Chojnackiej. Jej debiutem scenicznym była sztuka Pigmalion. Od 1966 roku Barańska występowała w Teatrze Polskim. Artystka niezwykle ceniła sobie również występy w Teatrze Telewizji. Trzeba bowiem podkreślić, że była to instytucja wyjątkowa.

Spektakle grano na żywo, dokładnie jak w teatrze. Barańska wystąpiła w dziesięciu świetnych sztukach telewizyjnych, między innymi w Trzech siostrach Antoniego Czechowa czy w Szklanej menażerii Tenesse Williamsa. Po latach w rozmowie z Łukaszem Maciejewskim tak wspominała tamten okres:

„Od seniorów, wielkich mistrzów uczyliśmy się techniki – jak mamy oddychać, mówić frazę albo jak powiedzieć dowcip, żeby go nie zerżnąć. To są sprawy, których dzisiaj nikt nie uczy. A tamta kasta uczyła nas wielkiej pracy, perfekcjonizmu, pokory. Tak. Pokory. Bycie aktorem to społeczny obowiązek, a nie czerwony dywan”.

Jadwiga Barańska i jej nieśmiertelne role filmowe – Hrabina Cosel

Wreszcie przyszedł czas na film. Interesujące, że Jadwiga Barańska stworzyła tylko dwie znaczące kreacje filmowe, a mimo to, można śmiało powiedzieć, że zapewniły jej one trwałe miejsce w panteonie gwiazd polskiego kina. Pierwszą z nich była kreacja hrabiny Cosel w filmie o takim samym tytule z 1968 roku. Dzieło wyreżyserował mąż aktorki, Jerzy Antczak. Postać w wykonaniu Barańskiej – kochanka króla Augusta II Mocnego – znalazła entuzjastyczne uznanie wśród widzów, choć nieco mniejsze wśród krytyków. Podstawę do scenariusza stanowiła powieść Józefa Ignacego Kraszewskiego.

Barańska świetnie wykreowała postać królewskiej faworyty. Potrafiła oddać jej wyniosłość, dumę i pragnienie władzy, ale też nadała bohaterce wymiar kobiecy. Hrabina Cosel w wykonaniu aktorki to bowiem nie tylko żądna pieniędzy i zaszczytów arystokratka, ale także zraniona i zawiedziona w uczuciach kobieta i matka. Niestety wielu krytyków okazało się wręcz bezlitosnych w ocenie gry Barańskiej. Niektórzy zarzucali jej nawet kompletny brak urody i wdzięku. Oczywiście trudno o bardziej absurdalną ocenę.

Barańska Jadwiga - Noce i dnie

Jadwiga Barańska w filmie Noce i dnie

Barbara z Nocy i dni

Największą kreacją Jadwigi Barańskiej była jednak Barbara Niechcic z Nocy i dni. Film i serial w reżyserii Jerzego Antczaka powstały na podstawie powieści Marii Dąbrowskiej. Trzeba powiedzieć, że należą one do niewielu adaptacji kinowych, które w pełni dorównują prozie. Nieprzypadkowo filmowe Noce i dnie zostały nazwane przez amerykańskiego krytyka, Kevina Thomasa, polskim Przeminęło z wiatrem. Dzieło to charakteryzują epicki rozmach, wspaniałe portrety bohaterów, a także niezwykła poetyckość przekazu.

Cudowna muzyka Waldemara Kazaneckiego nadaje całości urzekający liryzm. Na pierwszy plan wysuwają się zaś postaci głównych bohaterów – Barbary i Bogumiła (w tej roli Jerzy Bińczycki). Dzieje ich małżeństwa stanowią parabolę losów polskiego drobnego ziemiaństwa, które pozbawione majątków, próbuje utrzymać się, dzierżawiąc majątki zamożnych magnatów. To właśnie tacy Niechcicowie dadzą początek formującej się powoli inteligencji.

Jadwiga Barańska w roli Barbary wypadła wspaniale. Potrafiła oddać swoistą dwoistość tej postaci – jej nieustanne rozdarcie pomiędzy przyziemną troską o codzienne sprawy, a naturą iście filozoficzną. Swoistym leit-motivem filmu jest bowiem pytanie Barbary o sens istnienia. „Rodzimy się umieramy, a wszystko toczy się i mija, jakby nas w ogóle nie było. Tylko dokąd się toczy i po co?” – to zdanie, które często przeplata się w monologu wewnętrznym bohaterki. Do historii polskiego kina przeszła zaś słynna scena z nenufarami, w której Karol Strasburger w roli Józefa Toliboskiego wchodzi w białym garniturze do stawu, by zerwać białe kwiaty, a następnie złożyć je u stóp Barbary.

Noce i dnie film

Noce i dnie J. Antczaka – scena z nenufarami

Film Noce i dnie zdobył nominację do Oscara, a także znalazł się wśród sześciu dzieł pokazywanych na festiwalu The American Cinemateque w 2002 roku. Hasłem przewodnim był „Złoty wiek filmów realizowanych na taśmie 70 mm”. Obraz ten w Polsce był swoistym fenomenem kinowym. Wystarczy powiedzieć, że organizowano specjalne nocne seanse, ponieważ sale kinowe nie mogły pomieścić zainteresowanej publiczności. Sama Jadwiga Barańska za swoją kreację została nagrodzona Srebrnym Niedźwiedziem na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie, a także główną nagrodą dla najlepszej aktorki na festiwalu w Gdańsku. Po raz kolejny doceniono tę rolę również w 2015 roku w Gdyni, gdzie Barańska otrzymała Diamentowe Lwy.

Emigracja i zakończenie kariery

Po Nocach i dniach aktorka właściwie wycofała się z kariery filmowej. Zagrała jeszcze kilka ról. Warto tu wymienić kreację hrabiny Elzonowskiej w Trędowatej (1976) Jerzego Hoffmana czy rolę matki Fryderyka Chopina w filmie Chopin. Pragnienie miłości. W 1978 roku wraz z mężem aktorka wyjechała do Stanów Zjednoczonych. Jest autorką scenariuszy do filmów Dama kameliowa (1994) oraz Chopin (2002).

Jadwiga Barańska zapytana przez Łukasza Maciejewskiego o to, czy nie żałuje porzucenia kariery aktorskiej, gdy była u szczytu sławy, odpowiedziała:

„Nie mam poczucia niespełnienia w życiu. Jako młoda aktorka myślałam często: trzeba grać rolę za rolą, jak najwięcej. Po Nocach i dniach to się zmieniło. (…) Nie mam już w sobie napięcia, że świat się zawali, jeżeli czegoś nie zrobię, nie napiszę, nie załatwię. Jestem w tym wieku, który już wymaga pewnej stabilizacji, spokoju. Nie mam pragnienia, żeby koniecznie zrobić coś jeszcze zawodowo, naprawdę nie mam”.

Literatura:

J. Maciejewski, Aktorki. Portrety, Kraków 2015.