„Przyjaciele” – niezapomniana historia szóstki znajomych z Nowego Jorku

Przyjaciele serial

 

Tytuł: “Przyjaciele”

Tytuł oryginalny: “Friends”

Lata produkcji: 1994 – 2004

Obsada: Jennifer Aniston, Courtney Cox, Lisa Kudrow, Matt LeBlanc, Matthew Perry, David Schwimmer i inni

 

22 września 1994 roku na antenie stacji NBC zadebiutowali „Przyjaciele”. Niewiele osób wierzyło, że ten na pozór zwyczajny sitcom odniesie tak gigantyczny sukces. Historia szóstki przyjaciół podbiła serca widzów na całym świecie. Poza elementami znakomitej komedii, twórcy ukazali uniwersalne wartości i problemy, które dotykały szczególnie młodych dorosłych. Pod koniec dwudziestego wieku: Chandler, Joey, Monica, Phoebe, Rachel, Ross stali się ikonami popkultury i pozostali nimi do dziś.

„Przyjaciele” – wyboiste początki twórców

Zanim na ekranach telewizji NBC pojawili się „Przyjaciele”, duet scenarzystów: David Crane i Marta Kauffman miał na swoim koncie zarówno telewizyjną klapę, jaki i jeden wielki hit. Hit pod tytułem „Życie jak sen” doczekał się stu dwudziestu epizodów w ciągu czterech lat. Serial był realizowany dla HBO (dla największych stacji telewizyjnych rozwiązłość głównego bohatera była nie do przełknięcia) i spotkał się raczej z przychylnymi głosami krytyków. Zupełnie inny odbiór miał serial „Family Album” z 1993 roku. Była to ostatnia produkcja, którą Crane i Kauffmann zrealizowali wspólnie przed premierą „Przyjaciół”. Choć pierwszy odcinek „Family Album” obejrzało ponad jedenaście milionów widzów, serial został skasowany już po sześciu epizodach. Nie tylko dla głównych aktorów, ale również dla samych twórców „Przyjaciele” stanowili kamień milowy.

„Przyjaciele” – idealny czas dla ekranowych przyjaciół

Lata dziewięćdziesiąte okazały się perfekcyjnym okresem dla ekranowych przyjaciół. Dekadę wcześniej w amerykańskiej telewizji powiał wiatr przemian. Model rodzin nuklearnych zaczął ustępować ilustrowaniu grupy znajomych jako najbardziej zaufanego grona. „Zdrówko” czy „Złotka” jasno pokazywały,  że przyjaciele w dorosłym życiu są często bliżsi niż rodzina. W 1990 roku na antenie NBC zadebiutowały „Kroniki Seinfelda”. Ten niepozorny serial o niczym przyciągał regularnie przed telewizory miliony Amerykanów. Choć bohaterom „Seinfelda” daleko było do ciepła i oddania szóstki przyjaciół z Central Perku, Jerry, Elaine, George i Kramer przetarli szlaki wielu sitcomom, które opowiadały o codzienności dwudziestolatków lub trzydziestolatków.

Przyjaciele serial recenzja

„Przyjaciele” kierowani byli do młodych dorosłych z pokolenia „X”. Generacja „iksów” była określana jako dzieciaki z kluczem na szyi, wychowywane przez telewizję, pozbawione odpowiedniej opieki ze strony rodziców. Nieprzypadkowo osoby, które dorastały bez tradycyjnego wzorca, wolały oglądać na szklanym ekranie zagubionych i lekko hedonistycznych młodych dorosłych, aniżeli kolejny moralitet o idealnej, amerykańskiej rodzince.

„Przyjaciele” – zanim aktorzy stali się sławni

Dla części obsady serial okazał się zarówno zbawieniem, jak i przekleństwem. Aktorzy z dnia na dzień stali się gwiazdami, potem milionerami, ale dla Matta LeBlanca, Lisy Kudrow czy nawet Matthew Perry’ego szuflada z napisem „Przyjaciele” raz na zawsze zamknęła możliwości dalszego rozwoju. Jednak przed przyjściem pasma rozczarowań, każdy z nich musiał wejść na szczyt, a droga bywała naprawdę stroma. Courtney Cox nim stała się pedantyczną Monicą, dała się poznać poprzez gościnne występy w popularnych serialach m.in. „Kroniki Seinfelda”, „Family Ties”, czy „Życie jak sen”. Cox po raz pierwszy zaprezentowała się szerszej publiczności w teledysku „Dancing in the dark” Bruce’a Springsteena.

Analogiczne etapy przeszli również David Schwimmer i Matthew Perry. Schwimmer miał na koncie epizodyczne role m.in. w „Cudownych latach”, a Perry np. w „Beverly Hills, 90210”. Jennifer Aniston wzięła udział w kilku jednosezonowych sitcomach między innymi w serialu „Ferris Bueller”, zrealizowanym na podstawie hitowego filmu Johna Hughesa pt. „Wolny dzień Ferrisa Buellera”. Telewizyjny Bueller jednak nie przypadł go gustu widowni, aczkolwiek to właśnie Aniston jako jedyna z obsady zebrała przychylne opinie za swoją kreację.

Matt LeBlanc zagrał w kilku reklamach głośnych marek (Heinz, 7up) w roli młodego przystojniaka, był licealistą w „TV101”, zaliczył również krótki epizod w „Świecie według Bundych”, który przerodził się w spin-offy pt. „Top of the Heap” i „Vinnie&Bobby”. Oba sitcomy jednak zeszły z anteny po kilku odcinkach. Największych echem odbił się udział LeBlanca w erotycznej produkcji „Pamiętniki Czerwonego Pantofelka”. Lisa Kurdow w momencie kręcenia „Przyjaciół” znana był głównie z kreacji Ursuli Buffay w „Szaleje za Tobą”. Crane i Kauffman wykorzystali później tę postać, tworząc z Ursulii Buffay złą siostrę Pheobe. Mogli sobie na to pozwolić, gdyż zarówno „Przyjaciele”, jak i „Szaleje za Tobą” emitowani byli przez NBC.

Serial Przyjaciele recenzja

„Przyjaciele” – niezapomniane kreacje

Utarło się stwierdzenie, że w „Przyjaciołach” każdy z szóstki bohaterów jest równie ważny. Mamy tu: pryncypialną Monikę (Courtney Cox), zwariowaną Pheobe (Lisa Kudrow), szykowną Rachel (Jennifer Aniston), sarkastycznego Chandlera (Matthew Perry), kobieciarza Joey’a (Matt LeBlanc) oraz Rossa (David Schwimmer) – specjalistę od rozwodów i dinozaurów. Przez dziesięć sezonów bohaterowie przechodzili przemianę, nie tylko zewnętrzną, ale również wewnętrzną. Najbardziej była ona widoczna u Rachel, którą w pierwszym odcinku poznajemy jako rozpieszczoną córeczkę zamożnego tatusia, a w ostatnim epizodzie jest już opiekuńczą i odpowiedzialną matką małej dziewczynki. Uniwersalność postaci jest kluczowa w szerszym rozumieniu popularności serialu. Bawiły docinki Chandlera, nieporadność Rossa, delikatna głupkowatość Joey’a. Natomiast damska widownia mogła szukać swojego odzwierciedlenia w zafascynowanej modą Rachel, marzącej o rodzinie Monice, czy obdarzonej artystyczną duszą Pheobe.

Nie można również zapomnieć o szeregu ciekawych postaci drugoplanowych. Niepoprawnie zakochany w Rachel barman Gunther (James Michael Tyler), zawadiacka Janice (Maggie Wheeler) i jej okrzyk „Oh my God!”, Mike (Paul Rudd) nonszalancki mąż Phoebe oraz bardziej doświadczeni aktorzy w osobach Toma Sellecka (znanego z serialu „Magnum”), który jako Richard przez moment romansował z Monicą, a także Jack (Elliot Gould) i Judy (Christina Pickles) Gellerowi, czyli przezabawni rodzice Moniki i Rossa. Pojawienie się w produkcji Sellecka, Goulda, Picklesa miało przyciągnąć przed ekrany widzów w średnim wieku. Pierwszy sezon „Przyjaciół” osiągał „ledwie” przyzwoite wyniki oglądalności, dlatego twórcy poprzez angaż znanych aktorów próbowali poszerzyć grono odbiorców.

Z czasem jednak szóstka przyjaciół zbudowała swoją grą takie fundamenty, że nie potrzebowali już żadnej pomocy. W poszczególnych epizodach serialu mogliśmy zobaczyć także ówczesne gwiazdy kina jak Bruce Willis (pojawił się w produkcji w wyniku przegranego zakładu z Matthew Perrym), Julia Roberts, Charlie Sheen, Ben Stiller, George Clooney, Sean Penn, Winona Ryder. Do historii przeszły przede wszystkim występy Brada Pitta (w tamtym okresie męża Jennifer Aniston, który co zabawne pojawił się w „Przyjaciołach” jako bohater nienawidzący Rachel) oraz Resse Witherspoon i Christina Applegate jako zwariowanych sióstr Rachel.

kultowy serial przyjaciecie

„Przyjaciele” – uniwersalny serial dla każdego

Pierwsze trzy serie „Przyjaciół” posiadały zdecydowanie bardziej rezolutny, młodzieżowy ton. Żarty były ostrzejsze, zahaczające między innymi o intymne sprawy. Od czwartego sezonu twórcy postawili na bardziej familijny charakter, dostosowany do masowego widza. Przyniosło to sukces, gdyż oglądalność rosła z każdym kolejnym rokiem. „Przyjaciele” stanowili zupełne przeciwieństwo nihilistycznego „Seinfelda”. Bohaterowie z Central Perk przechodzili razem przez kolejne etapy życia, wiedząc, że zawsze mogą na siebie liczyć. Na początku byli zagubionymi dwudziestolatkami, którzy poszukiwali stabilności, miłości. Pod koniec każdy z nich znalazł swoją drogę, może poza Joey’em.

„Joey” – nieudany spin-off

Joey jako rasowy podrywacz w finale „Przyjaciół” odchodzi sam, a właściwie wylatuje do Los Angeles, pragnąc rozwijać karierę aktorską w Hollywood. Choć pierwszy odcinek „Joey’a” przyciągnął przed ekrany prawie dwadzieścia milionów widzów (dla porównania finał „Przyjaciół” oglądało pięćdziesiąt dwa miliony Amerykanów), to w połowie serii poszczególne epizody rzadko osiągały liczbę chociażby dziesięciu milionów. Ostatni nadany odcinek obejrzało zaledwie cztery miliony widzów, przez co NBC zdecydowało się w ogóle nie emitować ośmiu epizodów drugiej serii, które zostały już wcześniej nakręcone.

To była wielka porażka Matta Le Blanca, który dostał swój własny sitcom, ale jako solista nie był w stanie przyciągnąć nowych odbiorców, a przede wszystkim zatrzymać starych. „Joey” to całkiem zabawny serial, ale poprzeczka, która pozostawili po sobie „Przyjaciele”, okazała się być dla niego nie do przeskoczenia. Głupkowatość Tribianniego i jego lekkoduszne podejście do życia dobrze kontrastowało z (na pozór) powagą Rossa i Chandlera, ale nie miało już siły przebicia jako główny element humoru.

„Przyjaciele” – poszukując minusów i wad

Ponieważ „Przyjaciele” są moim ulubionym serialem, ciężko mi znaleźć w nim poważne wady. Irytował mnie powracający wątek relacji miłosnej Rachel i Rossa. Zdecydowanie lepiej oglądało się produkcję, gdy nie byli parą. Krytycy „Przyjaciół” często podkreślali fakt białej bańki, w której żyli bohaterowie. Choć pojawiały się żarty o trudnej przeszłości Phoebe, Nowy Jork w serialu wydaje się miejscem idealnym do życia. W programie „Lata 90: Dekad, która nas połączyła”, zaproszeni goście twierdzili, że „Przyjaciele” to „Wielkie Jabłko” w czasie rządów burmistrza Rudolpha W. Giulianiego, a „Kroniki Seinfelda” to okres przed erą Giulianiego, człowieka, który „oczyścił” miasto z gangsterów, wysokiej przestępczości.

Kilka lat temu, gdy dzieło Crane’a i Kauffmann trafiło na Netflix, nastoletnia widownia krytycznie spojrzała na humor obecny w serialu, brak rozwiniętych wątków rasowych, osób LGBT, a także powracające naśmiewanie się z Moniki w wersji plus size. W mojej opinii „Przyjaciele” to wybitna produkcja, która w żadnym stopniu nie zestarzała się przez mijające dekady. Ulubiony odcinek? Było ich wiele, ale chyba ten ze „Świątecznym pancernikiem”.

Ocena serialu:

10/10

Damian Kaźmierczak

Miłośnik popkultury, próbujący odnaleźć w niej swoje miejsce. W kinie szczególnie zafascynowany okresem lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Fan prozy Breta Eastona Ellisa. Aktualnie pracujący nad swoją pierwszą książką.