„Morderstwo w Orient Expressie” – kryminał z nutą nostalgii

Morderstwo w Orient Expressie

 

Tytuł: “Morderstwo w Orient Expressie”

Tytuł oryginalny: “Murder on the Orient Express”

Rok produkcji: 1974

Reżyseria: Sidney Lumet

Obsada: Albert Finney,  Ingrid Bergman, Lauren Bacall, Jacqueline Bisset, Sean Connery, John Gielgud, Wendy Hiller, Vanessa Redgrave, Anthony Perkins, Martin Balsam, Richard Widmark, Michael York, Rachel Roberts i inni

 

„Morderstwo w Orient Expressie”, znany kryminał Agathy Christie, przeniesiony na ekran w 1974 roku przez Sidneya Lumeta to czysta klasyka gatunku. Reżyser zamiast nowatorskich eksperymentów postawił na wierność prozie słynnej pisarki. I na coś jeszcze: film, którego akcja rozgrywa się w 1935 roku, stanowi wyraz nostalgii za przedwojenną Europą, ponieważ w wagonach prestiżowej linii kolejowej zgromadziła się reprezentacyjna grupa bohaterów z różnych części starego kontynentu.

Przepych Orient Expressu, staroświeckie obyczaje, nienaganne maniery pasażerów oraz jednocząca ich świadomość przynależności do wspólnej kultury, budują obraz świata, który już za kilka lat bezpowrotnie się rozpadnie. Widzowie zaś, wsiadając do pociągu ze Stambułu do Calais, mogą delektować się tym klimatem, zwłaszcza, że współtworzy go cała plejada hollywoodzkich gwiazd: Albert Finney jako detektyw Hercules Poirot, Lauren Bacall, Ingrid Bergman, Sean Connery, Vanessa Redgrave, Anthony Perkins czy Jacqueline Bisset.

„Morderstwo w Orient Expressie” 1974 – klasyka kryminału

„Morderstwo w Orient Expressie”, jedna z najsłynniejszych powieści w dorobku Agathy Christie, zostało wydane w 1934 roku. Sidney Lumet realizując filmową adaptację tego kryminału postanowił zachować wierność oryginałowi, co bardzo spodobało się autorce, która wysoko oceniła tę ekranizację. Mamy tu do czynienia z klasycznym detektywistycznym wzorcem fabularnym. Oto słynny Hercules Poirot przebywający właśnie w Stambule dostaje telegram wzywający go do powrotu do Wielkiej Brytanii. W ostatniej chwili wsiada więc do Orient Expressu jadącego do Calais i dzięki interwencji swojego przyjaciela, dyrektora linii kolejowych, udaje mu się dostać łóżko w wagonie pierwszej klasy.

Morderstwo w Orient Expressie 1974

Niebawem jeden z pasażerów pociągu, amerykański milioner o nazwisku Ratchett (Richard Widmark), prosi słynnego detektywa o pomoc. Twierdzi mianowicie, że od pewnego czasu dostaje anonimy z pogróżkami i ktoś czyha na jego życie. Poirot odrzuca jednak ofertę 15 tysięcy dolarów w zamian za zajęcie się sprawą, którą ocenia jako nieinteresującą. Tej samej nocy, pociąg zostaje uwięziony w śnieżnych zaspach, a rankiem obsługa znajduje ciało martwego pana Ratchetta. Bianchi (Martin Balsam) prosi więc Poirota, by ten zajął się śledztwem zanim dotrą na miejsce, dzięki czemu będzie można uniknąć niepotrzebnego rozgłosu.

Detektyw przyjmuje propozycję i z werwą przystępuje do prowadzenia dochodzenia. Poirot szybko odkrywa, że rzekomy amerykański biznesmen był w rzeczywistości zbiegłym porywaczem i zabójcą trzyletniej dziewczynki, Daisy Armstrong, a jego czyn doprowadził do śmierci pięciu niewinnych osób. Co więcej, okazuje się, że każdy z dwunastu pasażerów wagonu pierwszej klasy nie tylko słyszał o głośnej w Ameryce sprawie, ale był bezpośrednio związany z rodziną Armstrongów, każdy ma więc motyw… Rozwiązanie zagadki okaże się niezwykle zaskakujące…

Film „Morderstwo w Orient Expressie” – świetna adaptacja Sidneya Lumeta

„Morderstwo w Orient Expressie” Sidneya Lumeta to niezwykle udana adaptacja prozy Agathy Christie. Lata 70. w twórczości reżysera, który zadebiutował świetnym filmem „Dwunastu gniewnych ludzi”, były jednym z najlepszych okresów jego kina. To wtedy Lumet dał się poznać jako twórca doskonałych psychologicznych filmów sensacyjnych o mocno zarysowanym tle społeczno-politycznym. Wystarczy wymienić tu takie klasyki, jak „Serpico” (1973) czy „Pieskie popołudnie” (1975) – oba z doskonałymi rolami Ala Pacino. W „Morderstwie w Orient Expressie” reżyser oferuje widzowi przede wszystkim klasyczną formułę kryminału, a więc przyjemność stopniowego rozplątywania zagmatwanych nici zagadki. Korzysta jednak bardzo wyraźnie ze swojego doświadczenia teatralnego. Lumet, jako syn aktorów, zadebiutował na scenie już jako pięciolatek, a w 1947 roku założył szkołę aktorską konkurencyjną do słynnego Actors Studio.

Morderstwo w Orient Expressie film recenzja

Morderstwo w Orient Expressie – Albert Finney

Adaptację prozy Agathy Christie w wykonaniu Lumeta cechuje swoista teatralizacja, która znajduje wyraz w organizowaniu akcji wokół efektownych dialogów i monologów postaci. Przesłuchania kolejnych pasażerów to prawdziwy majstersztyk: klasyczna sztuka konwersacji przeplata się tu z retorycznymi i erystycznymi figurami, a zarazem daje okazję do zaprezentowania interesujących sylwetek kolejnych bohaterów intrygi. Niezwykle teatralny charakter ma również kulminacyjna (odtworzona w finale przez Poirota) scena zabójstwa oraz sekwencja zakończenia, gdy postaci kłaniają się widzom.

Oczywiście nie sposób nie docenić scenografii i teatralnej w swoim rodowodzie roli rekwizytu. Każda poszlaka: nadpalony fragment papieru, guzik oderwany od uniformu zabójcy, chusteczka z naszytym inicjałem H. i wreszcie narzędzie zbrodni – zakrwawiony sztylet – to niemal samodzielni bohaterowie opowieści, pojawiający się na filmowej scenie z odpowiednim wprowadzeniem i tak, by wywrzeć na odbiorcy określony efekt.

„Morderstwo w Orient Expressie” 1974 – elementy kina grozy

Warto zwrócić uwagę, że w „Morderstwie w Orient Expressie” Lumeta kryminał łączy się z elementami kina grozy. Niezwykle mroczna scena morderstwa ma wyraźnie charakter rytualny: czynności wbijania sztyletu towarzyszy wypowiadana formuła słowna – zaklęcie. Finalne zachowanie bohaterów, kiedy z kieliszkiem szampana podchodzą do pogrążonych w żałobie kobiet, przypomina obrzęd sekty. Niebagatelne znaczenie odgrywa również pojawiająca się w rozmaitych konfiguracjach liczba 12: 12 ran, 12 pasażerów, 12 sędziów.

Film Morderstwo w Orient Expressie

Morderstwo w Orient Expressie – Ingrid Bergman

Sięgnięcie po konwencję kojarzoną z horrorem nadaje zabójstwu głębszy, niemal metafizyczny charakter. Nie chodzi tu o „zwykłe” morderstwo, ale wymierzenie sprawiedliwości, przywrócenie naruszonego przez zło porządku natury. Zgodnie z tradycyjną moralnością, zbrodnia musi bowiem zostać ukarana. Pasażerowie Orient Expressu stają się tu niemal wykonawcami wyroku losu, na co wskazuje toast wzniesiony na początku podróży przez Poirota: „za trzy dni wszystkich tych ludzi, tych całkowicie obcych, spotkanych w pociągu, którego silnik kontroluje ich przeznaczenie”. Metafora podróży-życia łączy się tu zatem z motywem życia-teatru: w obu postaci pełnią funkcję aktorów odgrywających wyznaczoną im rolę.

„Morderstwo w Orient Expressie” Lumeta – popis hollywoodzkich gwiazd

A jeśli już aktorzy, to oczywiście ci najlepsi, z czego słynie kino Sidneya Lumeta. W „Morderstwie w Orient Expressie” mamy do czynienia z panteonem hollywoodzkich gwiazd. Główną rolę – legendarnego Herculesa Poirota – brawurowo odegrał Albert Finney. Znakomicie oddał osobowość swojego bohatera: zamiłowanie do dobrej kuchni, przywiązywanie wagi do manier i prezencji własnych wąsów, a przede wszystkim błyskotliwość umysłu kojarzącego odległe fakty i poszlaki. Nagrodzona Oscarem za rolę pani Ohlsson Ingrid Bergman to chodzące wcielenie szwedzkiej misjonarki, która pod wpływem religijnego objawienia postanawia pomagać „brązowym dzieciom”. Skromność w stroju i obyciu, kiepska angielszczyzna i dewocja są tak odległe od wizerunku wielkiej gwiazdy, że niemal nakazują szacunek dla kunsztu skandynawskiej aktorki.

Lauren Bacall jako ekscentryczna, narzucająca się wszystkim pani Hubbard również zapada w pamięci widzów. Jej okraszone podtekstem erotycznym skupienie na mężczyznach i zamiłowanie do luksusu czynią z postaci doskonałe wcielenie urodzonej kokietki poszukującej zamożnego towarzysza. Sean Connery ma okazję zamanifestować swoje męskie cechy jako pułkownik Arbuthnott, gentleman broniący honoru swojej ukochanej. Jacqueline Bisset w roli hrabiny Andrenyi wypada niezwykle czarująco, a Wendy Hiller odtwórczyni księżniczki Dragomiroff to niemal upiorna postać wyjęta z powieści gotyckich. Nie sposób nie wspomnieć o Anthonym Perkinsie, rzeczowym asystencie amerykańskiego milionera, którego racjonalizm aż prosi się, by zaraz wyjrzała zza niego maska mordercy z „Psychozy” Alfreda Hitchcocka.

Morderstwo w Orient Expressie recenzja

Morderstwo w Orient Expressie – Lauren Bacall

„Morderstwo w Orient Expressie” – nostalgia za starą Europą

Ponad poziomem kryminalnej intrygi i filozoficznej przypowieści o odwiecznym porządku natury jest również „Morderstwo w Orient Expressie” obrazem przedwojennej Europy. Stary kontynent jawi się jako wspólnota myśli, wartości i kultury, wyraźnie odróżniającej się od egzotycznego Wschodu. Europejskość jest tu wszak symbolicznie przeciwstawiona Orientowi, a bohaterowie z ulgą wracają do zachodniej cywilizacji. Dopiero w Orient Expressie Poirot może powiedzieć, że wino mu wreszcie smakuje, a wykwintny posiłek jest ucztą dla jego podniebienia.

Luksusowy pociąg fotografuje się w filmie Lumeta z prawdziwym namaszczeniem. Przepych przedziałów pierwszej klasy, kryształowe kieliszki i srebrna zastawa w restauracji, nienaganne maniery obsługi – to wszystko tworzy klimat elitarnego świata i starego hierarchicznego porządku społecznego. Widzimy również długie majestatyczne ujęcia ruszającej maszyny, której niekończące się wagony mają niczym słynny Titanic – zabrać pasażerów w niezapomnianą podróż życia.

Ponadto w Orient Expressie mamy niejako miniaturę całego kontynentu, bohaterowie reprezentują bowiem różne europejskie nacje: są tu Brytyjczycy, Niemcy, Belgowie, Francuzi, Szwedzi, Grecy, Węgrzy, Włosi i Rosjanie. Są też Amerykanie, co przywodzi na myśl cały krąg zachodniej cywilizacji. Wszyscy znajdują wspólny język, a podziały narodowe zostają wyraźnie zepchnięte na dalszy plan, wobec dominującej świadomości przynależności do jednej kultury. To jednak świat, który za chwilę się rozpadnie, zmieciony kataklizmem wielkiej wojny, zostanie wytrącony z jasnego podziału wartości i znajdzie się w permanentnym kryzysie. Lumet swoim filmem powraca do tamtego czasu – „Morderstwo w Orient Expressie” jest wyrazem nostalgii za klasyczną literaturą kryminalną, tradycyjnym porządkiem wartości i starą Europą.

Film do recenzji udostępniła platforma VOD – Entclick.com

Agnieszka Czarkowska-Krupa

Redaktor Naczelna i Wydawca portalu Oldcamera.pl, dr nauk humanistycznych UJ, autorka książki "Paraboliczność w polskiej prozie historycznej lat 1956 – 1989" (Semper, 2014). Współautorka i redaktorka książki “Twarze i maski. Ostatni wielcy kochankowie kina” (E-bookowo, 2021). Miłośniczka kina i literatury. Pisała w książkach zbiorowych: "Podmiot w literaturze polskiej po 1989 roku. Antropologiczne aspekty konstrukcji", pod red. Żanety Nalewajk, (Elipsa, 2011) oraz "Etyka i literatura", pod red. Anny Głąb (Semper, 2014). Ma na swoim koncie prestiżowe publikacje dla Polskiej Akademii Nauk (“Ruch Literacki”), artykuły w czasopismach naukowych (“Tekstualia”, “Zeszyty Naukowe KUL”), periodykach artystycznych (“FA-art”) i w portalach internetowych. Pracowała jako wykładowca akademicki w Instytucie Mediów i Dziennikarstwa w Wyższej Szkole Teologiczno-Humanistycznej, gdzie pełniła również funkcje promotora i recenzenta prac dyplomowych. Prywatnie mama Sebastiana i Olgi.